Ile jest warte nasze „dobro narodowe”? Czy dowiemy się kto gra teczkami i w jakim celu?

Obrazek użytkownika contessa
Artykuł

(...) Pamiętam jak wiele krzyków i protestów towarzyszyło zatwierdzeniu kandydatury Janusza Kurtki na prezesa IPN-u i odwrotną sytuację w czerwcu 2011 roku, przy wyborze Łukasza Kamińskiego, choć niektórzy zwali go uczniem śp. J. Kurtyki.Faktem jest, że przez 5,5 roku kierowania IPN-em, nie ma spektakularnych osiągnięć, cechuje go opieszałość, a nawet zaniedbania, bo przecież Czesław Kiszczak sugerował, że dysponuje wiedzą, która mogła mieć decydujący wpływ na sprawy w Polsce. To powinno być dużo wcześniej podstawą do rewizji w jego domu, a już na pewno nie po dwóch tygodniach od pojawienia się w IPN-ie wdowy. Szef poważnej instytucji zachował się jak kierownik biblioteki, który stwierdził, że przyjdzie po swoje książki za dwa tygodnie, bo teraz nie ma czasu. A może był to czas na przeprowadzenie przez „bohaterów” akt swoistej kwerendy, bo dzisiaj już wiemy, że nie wszystkie materiały zostały przewiezione do siedziby IPN i nie sądzę, by podczas wizyty w domu, od 18 do 22, był czas na ich segregację. Co zabrano, a co zlekceważono? Dlaczego szefIPN-u pytany, dlaczego do spotkania z Marią Kiszczak doszło dopiero po 2 tygodniach odpowiedział, że nie widzi w tym zaniechania, ponieważ wdowa po Kiszczaku nie opisała sprawy, z jaką przychodzi, nie było więc wiadomo, jakiej wagi była to kwestia. A przecież nie tylko opisała, ale nawet własnoręcznie przepisała jedną notatkę dotyczącą Lecha Wałęsy. Co robi IPN w ciągu tych dwóch tygodni? Próbuje zorganizować debatę na temat: czy Bolek to Bolek na warunkach zainteresowanego. Czy to nie dziwne, że najbardziej zainteresowany debatą sam z niej rezygnuje, a jego żona oznajmia, że mąż już jest w Miami?

(...)

4
Twoja ocena: Brak Średnia: 3.1 (3 głosy)