Dancewicz, Tyszkiewicz i Olbrychski o oddawaniu dzieci homoseksualistom i ich biciu

Obrazek użytkownika Wuj Mściwój
Notka

"W jednej z pierwszych scen filmu „Casanowa” tytułowy bohater zaczyna opowiadać młodej kobiecie swój życiorys. Gdy jego rozmówczyni pyta go, czy urodził się w nędzy, w rodzinie uliczników i żebraków, słynny Wenecjanin odpowiada: „Gorzej. Byłem synem aktorki!”

W czasach gdy aktorki i aktorzy zostali wyniesieni na piedestał, gdy wypowiadają się jako autorytety moralne pouczające społeczeństwo, w którym żyją, jak należy postępować, słowa Casanowy brzmią zaskakująco. Jednak do początku XX w. słowo „aktorka” było używane zamiast „kurwa” czy „prostytutka”. Na porządku dziennym było porzucanie przez nie swoich dzieci. I taki też los spotkał Giacomo Casanowę.

Przypominam to (a ignorantów historycznych takich jak Maciej Stuhr, który myli bitwy pod Cedynią i pod Niemczą oraz przypisuje Polakom zbrodnie popełnione przez Niemców, informuję), bo ostatnio przeczytałem kilka wypowiedzi polskich pięknych aktorek i przystojnych aktorów na temat wychowywania dzieci. Po tej lekturze obawiam się, że los dzieci w aktorskich rodzinach nie jest lepszy niż w czasach Casanowy. (...) "

http://blogpress.pl/node/16092

Ocena polecanki: 
Brak głosów

Komentarze

Fajny kawałek ;-).

Pozdrawiam z podziękowaniem

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#413453

"obawiam się, że los dzieci w aktorskich rodzinach nie jest lepszy niż w czasach Casanowy"

Rzeczywiście nie jest lepszy.

Co mówi Rafał O. syn Daniela O.:
„– Nie lubię i nie chcę wspominać swojego dzieciństwa, bo jest ono dla mnie jak rozdrapywanie ran. W moim dzieciństwie nie było niemal nic pozytywnego – dodaje artysta.(…) Byłem wychowywany przez babcię i mamę, a z ojcem nie widywałem się za często, praktycznie wychowywałem się bez niego – mówi Olbrychski. – Ciągle był zajęty pracą i różnymi kobietami – wspomina. (…) Jak podkreśla syn, dla Daniela Olbrychskiego ważniejsza była popularność i sława. Rafał opowiada, że nigdy nie odczuwał ojcowskiej miłości, wsparcia, nie usłyszał dobrego słowa. We wszystkich ważnych momentach w jego życiu brakowało mu ojca. – Zawsze było słabo z jakimiś momentami ocieplenia – mówi Rafał.(…) Nie jest tak różowo, jak wszyscy myślą. Ojciec lubi stwarzać wrażenie, że wszystko jest dobrze, że wszystko jest świetnie. Ale jeśli chodzi o życie osobiste, to jest wręcz przeciwnie.”
**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#413454

Jeśli chodzi o rodziny aktorskie - czy ogólnie artystyczne - jestem mocno w temacie, i nie zgadzam się na uogólnienia. W każdym środowisku zawodowym są ludzie o słabych charakterach, są zachowujący się szmatławie, ale i ludzie żyjący w sposób piękny. W gronie artystycznym jest to wszystko bardziej rzucające się w oczy, różnice są wyrazistsze. Wrażliwość - czego nie można odmówić wielu osobom z tego środowiska - może być połączona z prostotą, albo z pychą i butą.
Znam wielu aktorów, którzy w radykalny sposób zmienili swoje życie, i dokonali tego z całą prostotą, dzięki swojej wrażliwości - a na to nie każdego stać. Znam sporo osób z ze środowiska, które są głęboko nawróconymi i wychodziły często z wielkiego zniewolenia i syfu moralnego.
Niestety - powtarzałem to nie raz - są też aktorzy, którzy nie powinni wypowiadać się publicznie WŁASNYM TEKSTEM, bo bredzą. Utożsamianie aktora jako osoby medialnej z intelektualizmem jest błędem; szkoła teatralna nie daje formacji intelektualnej; trwa 4 lata i jest szkołą dającą praktyczny warsztat; studenci szkoły teatralniej nie mają czasu na czytanie książek! Formację taką trzeba zdobyć samemu, albo wynieść ją z domu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#413455