Na przekór wierze w Statystykę

Obrazek użytkownika StefanDetko
Kraj

 

„Postępowi technicznemu” towarzyszy technicyzacja myślenia, sprzyja on rozprzestrzenianiu się „maszynowych” koncepcji człowieka...
 

Jako odtrutkę dla eksperymentów statystycznych, humorystycznie potraktowanych na http://polacy.eu.org/3337/te-nacje-polacy-lubia-najbardziej/ polecam poniższy szkic pana Tomasza Gabisia omawiający znaczące dzieło Friedricha Georga Jüngera pod tytułem „Perfekcja Techniki”, pochodzący ze stron www Autora http://www.tomaszgabis.pl/?p=642.

 

Praca F.G.Jüngera  porusza te „elementy” życia we współczesności, które tak fascynują całą gamę totalitarystów, od komunistów, poprzez socjalizm, do „narodowców”, usiłujących narzucić zrzeszeniom mechanicznie kontrolowany system zarządzania państwem i żyjącymi w nim Indywidualnościami.

 

Szkic pana Tomasza Gabisia, przybliża Czytelnikowi polskiemu jüngerowskie, logiczne wyjaśnienie: skąd się bierze i dokąd prowadzi fascynacja demokracją i ideologizacja narodów, która narzucana jest tak odczuwalnie i natrętnie przez środowiska związane z Unią Europejską, „systemem przywiślańskim”, a ostatnio nawet - przez wietrzące zmianę ekipy rządzącej – nieliczne, lecz usiłujące zwrócić na siebie uwagę, rzekomą Polskością Najprawdziwszą, grupki post-moczarowskie; wszystko To celem zagłuszenia odradzających się Ruchów Narodowych, opartych o etykę Cywilizacji Łacińskiej, obcą „wartościom mechanicznym”, tak trafnie opisanym przez Jüngera.

 

* * *

 

Pierwszą wersję „Perfekcji techniki” ukończył Friedrich Georg Jünger jesienią 1939 roku, a zatem w chwili, gdy rozpoczynała się wielka, planetarna wojna stanowiąca kulminacją dotychczasowego rozwoju techniki i obejmująca, właśnie dzięki technice, swoim zasięgiem głębiny mórz, ziemską atmosferę, strefy polarne, pustynie. W tym samym roku traktat znalazł się wśród zapowiedzi wydawniczych hamburskiego wydawnictwa Hansaetische Verlagsanstalt jako Iluzje techniki. W trzy lata później skład drugiej wersji został zniszczony podczas alianckiego nalotu bombowego. W takich samych okolicznościach w 1944 roku spłonęła większość egzemplarzy wydrukowanego już przez Klostermann Verlag wydania O perfekcji techniki - zachowały się jedynie pojedyncze egzemplarze. Było tak, jakby sama technika ze wszystkich sił usiłowała przeszkodzić ukazaniu się tej książki. I nic dziwnego, bo miała się czego obawiać, gdyż jüngerowski traktat, w kolejnej wersji opublikowany w 1946 roku atakuje ją w sposób tak gwałtowny i bezlitosny, że próżno szukać czegoś podobnego w XX wieku. Do dziś znajduje swoich czytelników w Niemczech; miała siedem wydań.

 

Technika, mówi diagnoza i akt oskarżenia sformułowane przez Jüngera, dążąc do bezcelowej perfekcji wyrywa człowieka z naturalnych więzi, neguje wszystko, co winno trwać i nie podlegać zmianom, niszczy hierarchie, tradycje, instytucje, pragnie – przepojona straszliwym głodem władzy – podporządkować sobie wszystkie dziedziny życia. Efektem jest totalna technicyzacja, funkcjonalizacja i racjonalizacja egzystencji człowieka: edukacja, kultura, polityka, państwo, prawo, rozrywka włączone zostają w techniczną organizację i podlegają jej regułom, na przykład państwo seryjnie produkuje ustawy, zarządzenia, nakazy i zakazy dokładnie tak samo jak maszyna przedmioty. W technicznym krajobrazie wszystko nabiera monotonnego rytmu maszyny, wszystko zaczyna istnieć i działać na wzór automatów. Człowiek nie tylko jest zależny od technicznej organizacji, ale jest przez nią wprawiany w ruch, administrowany, użytkowany, podporządkowany mechanicznemu przymusowi.

 

Sądzono niegdyś, ze technika będzie dla człowieka wyzwoleniem, uwolni go od „przekleństwa pracy” , obdaruje „wolnym czasem” i bogactwem. Wszystko to było złudzeniem wynikającym z naiwnej wiary, że techniczna organizacja władna jest zmienić rzeczy podlegające całkowicie innym prawom i przeznaczeniom. „Wolny czas” jest wolny tylko dla tych, którzy są wolni, którzy myślą, tworzą i oddają się wolnym „zatrudnieniom”. Ale do tego zdolni są tylko nieliczni, większość z nas zdobywając więcej czasu potrafi go jedynie zabijać. W rozrywkach i przyjemnościach ludzi epoki technicznej, udział ma to, co mechaniczne i automatyczne, dlatego są one puste, brak im pogody ducha, radości i spontaniczności. Radość nie towarzyszy ani rozrywkom ani pracy, czczonej z tym większym etycznym fanatyzmem. Młodość człowieka ery technicznej pozbawiona jest świeżości, jego starzenie się jest sztuczne, nie dojrzewa on w sposób organiczny i naturalny.

 

Pojęcie czasu również staje się mechaniczne, panuje zegarowy ład, któremu poddana jest praca, zabawa i sen. Wszystko jest mierzalne i obliczalne, żyjemy w martwym, zracjonalizowanym, zorganizowanym, zegarowym czasie, który jest coraz szybciej konsumowany i którego zawsze brakuje. Martwy czas zegarów zastępuje czas życia określanego przez narodziny, wzrost, kwitnienie, dojrzewanie, więdnięcie, gnicie i obumieranie. „Wolny czas” należy do czasu życia, a więc leży poza techniczna aparaturą, dlatego człowiek dysponujący jedynie mechanicznym pojęciem i poczuciem czasu, traci zdolność do posiadania „czasu wolnego”.

 

Iluzją jest również wiara w to, że tzw. postęp techniczny pomnaża bogactwo. Po pierwsze dlatego, iż zakłada on nieustanną konsumpcję bogactwa rabowanego naturze. Współczesny homo technicus kiedy widzi raj, myśli jedynie o tym, jak go wyzyskać, zapominając, że raj wyzyskiwany i wykorzystywany przestaje być rajem. Jest czymś obrzydliwym widok człowieka ścigającego na statkach i kutrach wieloryby, aby te wspaniałe, potężne morskie ssaki ucieleśniające siłę, nadmiar i radość żywiołów, przerobić na mydło i tran.

 

Po drugie, bogactwo nie jest czymś, co może zostać mechanicznie wytworzone, stanowi ono bowiem wymiar bytu, jest „królewskością” w samym człowieku, jego wewnętrzną „żyłą złota”. Ludzie urodzeni po to, by wyzyskiwać i zużywać, ludzie – konsumenci nigdy nie tworzą bogactwa, nie dającego się opisać w wulgarnym języku ekonomistów. „Bogaty” oznacza naprawdę tyle co potężny, szlachetny, królewski, bogactwo to królewska siła i władza w człowieku, którą jeden posiada, a inny nie.

 

Postępowi technicznemu” towarzyszy technicyzacja myślenia, sprzyja on rozprzestrzenianiu się „maszynowych” koncepcji człowieka, czyniące go systemem funkcji i relacji determinowanym przez mechaniczne konieczności.

 

Nic dziwnego, że bujnie rozwija się statystyka: bezustannie coś się liczy i przelicza, gorączkowo szukając statystycznych odpowiedzi , zapominając o tym, że człowiek nosi na sobie odciśnięta sygnaturę wolności, wielkości i podłości, szlachetności i tchórzostwa, które wymykają się wszelkim mechanicznym determinacjom. Funkcjonalne, statystyczne myślenie nigdy jednak nie odpowie na pytanie dlaczego jeden człowiek żyje duchem i wolą, inny zaś tępo z dnia na dzień wegetuje.

 

Przejawem stechnicyzowanego życia i myślenia o naturze jest także dążność, aby z tego co naturalne wypreparować hormony i witaminy, wytwarzać syntetyczne i sztuczne substancje, organizować i racjonalizować jedzenie i odżywianie. Homo technicus nie widzi jabłka, lecz witaminy i kalorie, i nie pojmuje, ze wszystkie substancje, z jakich składa się jabłko, nie mogą go zastąpić, gdyż jest ono przejawem zasady wyższej niż wszystkie te składniki razem wzięte. Jabłko jest formą życia: rodzi się, pęcznieje, rośnie, dojrzewa, gnije, pachnie, ma kolor i smak. Dobrze czynią ci , którzy zjadają jabłko, a nie zawarte w nim substancje i witaminy. Istnieje bowiem fundamentalna różnica pomiędzy jedzeniem jabłka dlatego, że jest jabłkiem, a jedzeniem jabłka jako zbioru chemicznych substancji „dobrych dla zdrowia” : w pierwszym przypadku człowiek zachowuje się jak zdrowy, w drugim – jak chory.

 

Technicyzacja myślenia polegająca na tym, że formy życia postrzega się jako martwe struktury wyabstrahowanych, wypreparowanych z całości elementów, sprzyja również powstawaniu ideologii i ułatwia ich popularyzację. Ponieważ człowiek staje się coraz bardziej mobilny i coraz silnej jest mobilizowany przez techniczne aparaty, rośnie jego podatność na ideologie, gdyż technika co prawda obywa się bez ideologii (choć towarzyszą jej technoutopie), ale otwiera dla nich przestrzeń. Całe warstwy i grupy społeczne wprawiane są w ruch przy pomocy ideologii i wpadają pod władze ideologów, lud poddany ideologicznej obróbce zamienia się w masy. Spotęgowany racjonalizm techniki rodzi ideologiczny irracjonalizm ogarniający masy na wzór napadów gorączki.

 

Będąc mechanicznymi uogólnieniami i wulgaryzacjami wiary i wiedzy, ideologie są produkowane i fabrykowane, można je dowolnie przemieszczać, montować i demontować, składać i rozkładać. Wszystkie, niezależnie od treści, przystosowane są do funkcjonowania w ramach technicznej aparatury, przy pomocy których się je rozpowszechnia. Dlatego ich różnorodność jest pozorna, w głębszym wymiarze nie ma między nimi żadnych różnic.

 

Ideologie wypełniają pustą przestrzeń, jaka pozostaje po likwidacji przez technikę tradycji, instytucji, więzi i hierarchii. Przestrzeń życiowa ulega ścieśnieniu, człowieka żyjącego w „zimnym, chorym świetle jarzeniówek i neonów”, w „odczarowanym” przez technikę świecie, ogarniają lęk przed pustką, nuda, depresja, poczucie bezsensu, niepokój, nerwowa ruchliwość. Aby znieść napełniające go poczucie pustki, musi odnosić wrażenie, że stale coś się dzieje, że w czymś bierze udział, w trwającej bezustannie akcji. Masy gnane są to tu, to tam przez nigdy nienasyconą potrzebę nowości, sensacji, skandalu, przeżyć i wrażeń. Na ich głównego bohatera wyrasta aktor filmowy, będący figurą technicznego aparatu, przystosowaną do wytwarzanej przezeń sztucznej rzeczywistości. Jego fotografuje się najczęściej, bycie fotografowanym to główne zajęcie aktora, którego wizerunki spotyka się wszędzie. Dodać tu należy, że o ile dawniej malowano portrety, to współcześnie człowieka się fotografuje, co ma swoje źródło i w tym, że człowiek w ogóle stał się bardziej „fotogeniczny”; ludzka fizjonomia i ciało, zmechanizowane na podobieństwo automatów, „wypolerowane” i „naoliwione” zwiększyły swoją „fotografowalność”.

 

Aktorów (teatralnych) traktowano niegdyś z nieufnością; szczególnie lud nie darzył ich zaufaniem. Dzisiaj gdy upadły kasty i stany a lud zastąpiły masy, aktorów (filmowych) otacza się kultem, co ma związek z tym, iż są oni surogatem, a życie, myślenie i odczuwanie mas nakierowane jest na surogaty właśnie.

 

Drugi bohater mas, wielbiony i czczony, to sportowiec-rekordzista, co nie dziwi, bo prawie cały współczesny sport należy do świata techniki. Stopery, zegary, aparaty pomiarowe mierzą wyniki i rekordy z dokładnością do tysięcznych części sekundy. Każdy ruch sportowca kontrolują aparaty, sportowcy przemieniają się w rodzaj maszyn, w gatunek coraz lepiej i wydajniej funkcjonujących automatów. Wszystkie dyscypliny sportu mają w sobie coś mechanicznego, sterylnego, wystudiowanego, brak im lekkości, spontaniczności ruchów, swobodnej improwizacji – podobny los spotkał taniec.

 

Rozkosz jaką daje nam pływanie i nurkowanie pojawia się w chwili naszego zetknięcia z żywiołem, kiedy nasze ciało zanurza się w jego krystaliczną świeżość, jego chłodną przezroczystość. Ta rozkosz musi zniknąć wówczas, gdy liczy się tylko technika opanowania ruchów i szybkość z jaka pływak przemierza dystans. Technika niszczy w sporcie zarówno jego duchowy, jak i cielesno-zmysłowy wymiar, wypędza zeń spokojne piękno, pewną niedbałość ruchów, wdzięk i grację. Najwyraźniej widać to u kobiet uprawiających sport: ich ciała i twarze mają ów specyficzny sterylny, „laboratoryjny” i twardy wyraz. Wszystko to jest przejawem nowego purytanizmu tożsamego z totalną higienizacją i racjonalizacją życia: sen, erotyzm, odżywianie podporządkowane są nadrzędnemu celowi, jakim jest rekord i zwycięstwo. Nie mamy tutaj do czynienia z ludźmi, którzy dysponując nadmiarem sił witalnych skłonni są podejmować wyzwanie i pokonywać kolejne granice, lecz z ascetycznymi profesjonalistami, cały czas kontrolującymi swoje siły, aby móc gospodarować nimi w najbardziej racjonalny i oszczędny sposób.

 

wielkich miastach ery technicznej panuje atmosfera nierzeczywistości, ludzie żyją tu jak nurek pod kloszem; kiedy spogląda się przez wielkie szyby do wnętrza kawiarń i biur , ma się wrażenie, jakby patrzyło się na akwaria. Gdyby człowiek z innej epoki, nie mający pojęcia o naszej technice, odwiedził współczesne wielkie miast, i zapytano by go, jakie moce tutaj panują, odpowiedziałby zapewne: jakieś potężne i złośliwe demony. I miałby rację, bo techniczne ratio, w którym czysto przyczynowo-skutkowe myślenie, sprzęga się z myśleniem teleologicznym, jest bramą przez którą wdziera się to, co demoniczne.

 

Homo technicus przyszedł na świat w wyniku czynu tytana Prometeusza, który wykradł bogom ogień. Ten ogień ma solarne pochodzenie, jest częścią wielkiego ognia słonecznego, bez którego niemożliwe byłoby życie, toteż gniew bogów nie bierze się stąd, że ludzie korzystają z ognia; bogowie wiedzą przecież doskonale , że ogień jest dla ludzi rzeczą dobrą i pożyteczną. Gniew bogów wzbudza pragnienie ludzi, aby ogień był ich narzędziem i posłusznym „sługą”. A to właśnie jest aktem profanacji i rewoltą przeciwko bogom.

 

Według Jüngera panowanie technicznego ratio, poddanie świata i człowieka logice techniki, idzie w parze z demokratyzacją, umasowieniem i ideologizacją narodów. Jest to proces o zasięgu planetarnym, proces zwycięski, niepowstrzymany i nie do cofnięcia. Ale przyjdzie moment, kiedy okaże się, że wiedzie on gatunek ludzki na skraj samozagłady.

 

Epoka perfekcyjnej mechaniki jest epoką saturniczną, i tak jak Saturn pożera własne dzieci, tak i ona pożera wszystkie „zabezpieczenia” ludzkiej egzystencji: religijne, moralne, kulturalne, obyczajowe, ba, pożera same podstawy egzystencji człowieka. Kiedy je całkiem pożre, kiedy zrabuje już wszystkie „telluryczne substancje”, wtedy nastąpi koniec.

 

Jünger twierdził, że jak najdalszy jest od romantycznej negacji techniki, która, jeśli zważyć, jak dalece zaawansowany jest proces perfekcjonizacji techniki, byłaby jedynie bezpłodnym marzeniem o powrocie do czasów konnych zaprzęgów. Nie żyjemy, podkreślał, na odległej wyspie czy w dziewiczej puszczy, ale w miejscach, gdzie w każdej chwili jesteśmy osiągalni dla technicznych aparatur i wtłoczeni w techniczną organizację. Nie istnieje żadne „z powrotem”, żadne „wstecz”. Można tylko przejść przez epokę techniczną. Jak? Jünger odpowiada:

 

Nie tylko przechodzień na ulicy musi ćwiczyć się w nieustannej czujności, aby nie zostać rozerwanym na strzępy przez maszynerię. Ta czujność, rozleglejsza, przenikliwsza, jest dziś wymagana od każdego człowieka nie pozbawionego duchowości, który zachował poczucie, że jest czymś więcej niż tylko kółkiem lub śrubką w olbrzymiej maszynie”.

 

Ta duchowa czujność nie może kierować się przeciwko technice jako takiej, ale przeciwko jej inwazji w coraz to nowe sfery życia, które anektuje, aby nad nimi panować. Nawet jeśli jednostka czuje się bezsilna wobec Tytanów, to, uważał Jünger, nie istnieje żadna powszechna konieczność (konieczność dla każdego jest inna), abyśmy mieli akceptować maszynowe ujęcie procesów życia, mitologię postępu, dominację myślenia wyłącznie w kategoriach celowości, funkcjonalności i użyteczności, posługiwanie się pojęciami, które zamiast być kluczami do świata, stały się „narzędziami włamywacza”. Umysły, pisał Jünger, zastanawiające się jedynie nad zyskiem i korzyścią, jedynie wyzyskują i wykorzystują świat. Przestańmy zatem zastanawiać się jedynie nad zyskiem i korzyścią, a ocalimy może trochę świata.

 

Mimo całego swojego pesymizmu, z jakim patrzył na przyszłość ludzkości, pisarz zachował nadzieję, że należący do gatunku tytanidów, kulawy jak Hefajstos i jednooki jak cyklop homo technicus znienawidzony przez bogów z powodu swojej gorączkowej, nieustannej krzątaniny i ekscentrycznego dążenia do władzy, nie zwycięży ostatecznie człowieka potrafiącego odczuć „pełnię spoczywającego bytu”, nie zdoła wytępić ludzi muzykalnych (kochających i kochanych przez Muzy), których myślenie odporne jest na iluzje technicznego postępu. Dzięki nim, rozpoznającym w maszynie reprezentację martwej strony rzeczywistości, złamane być może mechaniczne pojęcia czasu i przestrzeni. Wygnani bogowie – Apollo, Dionizos i Pan powrócą i zwyciężą tytanów, monotonny rytm maszyn i automatów ulegnie wiecznemu rytmowi życia.

 

 

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo postkonserwatywne” nr 32 (1998).”

 

* * *

Z powyższego szkicu wyraźnie wynika sposób pojmowania świata i Człowieka, przez ruchy i systemy totalitarne, którym przeciwstawia się Myśl konserwatywna, chroniąc przez zniszczeniem zbiór Wartości, nazwanych przez Jüngera „zabezpieczeniami”, a będącymi faktycznie i niczym nie do zastąpienia: „podstawami egzystencji Człowieka”.

 

 

Wizja Jüngera, brutalna w swojej szarości pseudo-egzystencji i wręcz zastraszająca, zawiera jednak Nadzieję na przezwyciężenie, wszechwładnych od lat trzydziestych ubiegłego wieku, totalitaryzmów socjalistycznych, Wartościami cywilizacyjnymi, które bezustannie zohydza i „zakopuje”, a już na pewno skrzętnie ukrywa pod pozorami nowoczesnej edukacji każdy system totalny, w tym i ten „przywiślański”.

 

Bez tych Wartości, zwalczanych tak zaciekle przez całą „nowoczesność”, a które wymieniam raz jeszcze: Tradycji, Religii, Moralności, Kultury, Patriotyzmu, czyli Wartości cywilizacyjnych, wypływających z Katolickiej Nauki Społecznej, (będącej – oprócz wspólnoty językowej, etc.- spoiwem zrzeszeń tworzących Naród Polski), Człowiek przestanie być indywidualną Osobą ludzką, a stanie się zaledwie trybikiem – już nie Polakiem, lecz wyalienowanym Nikim - w maszynie, zarządzanej przez – tym bardziej głośną, im bardziej bezduszną i bezbożną – awangardę ideową…

 

 

Ceterum censeo Conventum esse delendum 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Cyt : "Bez tych Wartości, zwalczanych tak zaciekle przez całą „nowoczesność”, a które wymieniam raz jeszcze: Tradycji, Religii, Moralności, Kultury,.... " kon.cyt.
Do podanych wyżej przez Pan wartości dodałbym jeszcze Patriotyzm.

Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#329163

patriotyzm jest tak - dla Konserwatysty - oczywisty
ale zaraz dodam :-)
pozdrawiam serdecznie
MStS

___________________________________________
Marek Stefan Szmidt - Konserwatysta i Monarchista. Katolik, uczestnik Konfederacji Spiskiej. Mandatariusz PPN - Polskiej Partii Niepodległościowej. http://ekotrendy.com/nowaonline

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________________________
Marek Stefan Szmidt - Konserwatysta i Monarchista. Katolik, uczestnik Konfederacji Spiskiej. Mandatariusz PPN - Polskiej Partii Niepodległościowej. http://ekotrendy.com/nowaonline

#329168

[quote=StefanDetko]patriotyzm jest tak - dla Konserwatysty - oczywisty
ale zaraz dodam :-)[/quote]
Ale patriotyzm wobec której ojczyzny, panie Szmidt? Izraela? Czy Judeopolonii?
Zalecam Panu zachowanie swojego judeokonserwatywnego "patriotyzmu" i pańskiej judeokatolickiej "nauki społecznej" dla Żydów w Izraelu. Niech oni tam budują - z Panem do spółki I (Judeo)Rzeczypospolitą. Z Palestyńczykami w roli Polaków.

Ogólnie Pana deklaracje o przywiązaniu do jakichkolwiek "wartości" są zwyczajnie śmieszne.

Panie Szmidt, ciekawi mnie niezmiernie, jaka etyka pozwala panu na pisanie kłamstw i oszczerstw - i mienienie się jednocześnie "konserwatystą etycznym"? Talmudyczna? Pana bezczelne kłamstwa były już panu wykazane: http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/18/katoliccy-budowniczy-judeopolonii-czyli-antypolska-dzialalnosc-agenturalna-oraz-zdemaskowanie-operacji-planowego-zatruwania-studni/#Marek_Stefan_Szmidt_klamca_i_oszczerca
Ostatnio pana metody manipulacji zostały zdemaskowanie n Nowym Ekranie ( http://mediologia.pl.nowyekran.pl/post/86330,jesli-jestem-endekiem-musze-byc-antysemita#comment_753401 )- jedyne, co pan potrafił zrobić - to popędzić z płaczem do administracji, która cenzurą ma chronić pana przed zdemaskowaniem. Na Nowym Ekranie poznało się na panu więcej osób, tylko myślą, że pan jest "krzyżakiem". A na mój gust - za dużo w pana postępowaniu talmudycznej etyki i hucpy. Z resztą pn nawet swojej przynależności etnicznej nie ukrywa: http://img593.imageshack.us/img593/7968/szmidtdetkozydsyjonista.png i tu: http://mediologia.pl.nowyekran.pl/post/86330,jesli-jestem-endekiem-musze-byc-antysemita#comment_751314
Inne pana wyczyny jako kłamcy i oszczercy zdemaskowano tu: http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/28/naszeblogi-pl-czy-naszeblagi-pl-czyli-jak-administracja-tego-serwisu-chroni-oszczercow-przed-zdemaskowaniem-i-knebluje-demaskujacych-oszczerstwa/#Marek_Stefan_Szmidt_klamca_i_oszczerca

Oczernianie innych z pełną świadomością, że się łże jak pies to plugawa robota, ale obok oszczerstw zajmuje się pan zakłamywaniem historii - wmawianiem Polakom, że Żydzi dopiero od 17.IX.1939 zaczęli szkodzić narodowi polskiemu. Wykazano panu miażdżąco, że pan kłamie: http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/09/polsko-zydowskie-braterstwo-broni/
Oczywiście nie dla zabawy pan zakłamuje polską historię, tylko w imię interesów narodu żydowskiego. Taki to z pana "Niemiec" czy "krzyżak".

Wmawia pan Polakom, że stalinowscy oprawcy z UB nie byli Żydami (mimo, że to fakt szeroko znany i zbadany): http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/28/naszeblogi-pl-czy-naszeblagi-pl-czyli-jak-administracja-tego-serwisu-chroni-oszczercow-przed-zdemaskowaniem-i-knebluje-demaskujacych-oszczerstwa/#Marek_Stefan_Szmidt_klamie_o_zydoUBecji

Wmawia pan Polakom, że polskie narodowe "My" to:

______________________

Określenie “My” jako “wszyscy Polacy” przywlekła do Polski bolszewia, którą zwalczam od lat przeszło 30-tu, a zwłaszcza już “Polakami” mieniły się najgorsze komuchy, takie jak Berman, Różański, Światło, etc., sama hołota, zaprzańcy i sługusy okupanta.Tak więc, będąc Tradycjonalistą, wszelkie “My” a zwłaszcza już Narodowe, traktuję jako przejaw bolszewickiej naleciałości na kulturę Polską.

______________________
http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/28/naszeblogi-pl-czy-naszeblagi-pl-czyli-jak-administracja-tego-serwisu-chroni-oszczercow-przed-zdemaskowaniem-i-knebluje-demaskujacych-oszczerstwa/#Szmidt_przeciw_narodowemu_My

I pan, z takim dorobkiem ewidentnych ŁGARSTW, podłości, oszczerstw i antypolskich działań śmie pisać o "etyce"?

A przecież to nie koniec. Pisze pan powyżej brednie:

______________________

Oprócz wyraźnej skłonności do narodowego-komunizmu/socjalizmu, niektórzy ideolodzy, omawianych w skrócie ruchów, objawiają publicznie swą organiczną wręcz nienawiść do Katolicyzmu i Ojca Świętego Jana Pawła II, którego traktują jako „podstępnego Żyda”, przy jednoczesnym okazywaniu "zrozumienia" dla doktryny hitlerowskiej.

______________________
Na poparcie "zrozumienia" dla "doktryny hitlerowskiej" przytacza pan cytat z dyskusji p.e.1984 na prawica.net (dyskusji, której skasowani pan wymusił na administracji prawica.net szantażem - bo wynik dyskusji był dla pana miażdżący, zwyczajnie się pan ośmieszył - za każdym razem, kiedy pana łajdactwa są demaskowane żąda pan od administratorów usuwania demaskatorskich tekstów, tak, jak zażądał pan usunięcia dwóch tekstów p.e.1984 z Nowego Ekranu - p.e.1984 nie zażądał usunięcia ani jednego pana tekstu ( http://mediologia.pl.nowyekran.pl/post/86330,jesli-jestem-endekiem-musze-byc-antysemita#comment_751207 ). Wracając do "zrozumienia" dla "doktryny hitlerowskiej" - atakuje pan p.e.1984 (współredaktora PMN) posługując się tym cytatem ( http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/86426,bedzie-jedna-partia-narodowa-w-polsce#comment_752523 ):

______________________

Cóż jest takiego kompromitującego w "socjalizmie narodowym", poza tym, że tak ochrzczono hitlerowski totalitaryzm? I czym Pana zdaniem jest w ogóle "narodowy socjalizm"? Czytelnik ma w głowie asocjację - "nazizm" "Hitler" "narodowy socjalizm". Problem w tym, że to wygodne zestawienie propagandowe, tyle że we współczesnej debacie nad optymalnym narodowym systemem społeczno-ekonomicznym służące wyłącznie nieuczciwemu manipulowaniu dyskusją.

______________________

Z co tu jest stwierdzone? To, że przy użyciu hitlerowskiego totalitaryzmu (który narodowym socjalizmem nie był - był zwykłą totalitarną dyktaturą wspieraną przez wielkich kapitalistów niemieckich - m. in. Kruppa, IG Farben, BMW, Porsche) nieuczciwie się usiłuje kompromitować, nieodzowną dla prawidłowego ukształtowania społeczeństwa w zgodzie z ideą narodową, wrażliwość społeczną i troskę o zagwarantowanie zaspokojenia potrzeb każdego obywatela. Ładnie panu wyjaśniono problem na Nowym Ekranie: http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/86426,bedzie-jedna-partia-narodowa-w-polsce#comment_752573

No i oczywiście warto przeczytać wstępniak tutaj: http://myslnarodowa.wordpress.com/

O bredniach na temat "ataków na religię i "ojca świętego"" już panu odpisano tu: http://palmereldritch1984.wordpress.com/2012/12/28/naszeblogi-pl-czy-naszeblagi-pl-czyli-jak-administracja-tego-serwisu-chroni-oszczercow-przed-zdemaskowaniem-i-knebluje-demaskujacych-oszczerstwa/

Mam nadzieję, że to wystarczy, aby pana pozbawić wiarygodności w oczach czytelników niepoprawni.pl
A nowe teksty demaskujące pana antypolską działalność i metody socjotechniczne, które pan stosuje siejąc oszczerstwa na każdym możliwym blogowisku są w drodze - i żabrząc u każdej administracji o zbanowanie każdego, kto go demaskuje - lub minimum o usunięcie tekstów, które pokazują, kim pan Marek Stefan Szmidt jest.

Liczę, że osoby oszukane przez Marka Stefana Szmidta ostrzegą innych!
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24516/pol_oszust_280.jpeg

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329639

czyli p.e.1984 w męskim przebraniu. pluj sobie dalej, a karawana Konserwatyzmu jedzie dalej :-)))) nie pozdrawiam Cię, boś brzydka i pachniesz forsą od WSIoków :-))))))))))))))))))))))))))))))))))

 

___________________________________________ Marek Stefan Szmidt - Konserwatysta i Monarchista. Katolik, uczestnik Konfederacji Spiskiej. Mandatariusz PPN - Polskiej Partii Niepodległościowej. http://ekotrendy.com/nowaonline

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________________________
Marek Stefan Szmidt - Konserwatysta i Monarchista. Katolik, uczestnik Konfederacji Spiskiej. Mandatariusz PPN - Polskiej Partii Niepodległościowej. http://ekotrendy.com/nowaonline

#329685