Świetny jazzman i antypolak

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

W ostatnich dniach ubiegłego roku zmarł Michał Urbaniak – jazzowy skrzypek i saksofonista. O zmarłych źle się nie mówi, dlatego nic nie powiem, tylko zacytuję fragment z jego wywiadu, w którym  muzyk wyznał, że nie znosi rządów PiS: „Myślę sobie czasem, czy rozbiory nie były najlepszym rozwiązaniem wobec tego kraju i mówię to z całą odpowiedzialnością”.
Może ta bulwersująca wypowiedź jest wynikiem choroby zawodowej? Znajomy saksofonista, który miewał epizody psychiatryczne, powiedział mi, że podczas grania czuje jak mózg obija się mu o wnętrze czaszki – szczególnie przy niskich tonach. Ale inni znani muzycy -nie saksofoniści, też "koncertują". Zbigniew Preisner poczuł się dotknięty faktem rzekomego wykorzystania jego utworu podczas „miesięcznicy” smoleńskiej.
„Oświadczam publicznie: nie jestem żadnym wyznawcą religii smoleńskiej. Nic mnie z tą grupą ludzi nie łączy. Nie jestem żadnym oszołomem, który wierzy w jakiś zamach. Mam tylko jedną prośbę do państwa z PiS, żeby naprawdę dali mi święty spokój i przestali używać mojej twórczości do własnych, politycznych celów”.
Preisner był członkiem komitetu poparcia prezydenta Komorowskiego, który odznaczył go później Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Kompozytor jest chyba jedynym człowiekiem, który zmienił sobie swojskie nazwisko Kowalski na „internacjonalne” (sądził, że ułatwi mu to karierę?). W Polsce z reguły zmieniano nazwiska w drugą stronę - ze „światowych” na rozmaitych Dobrowolskich, Wróblewskich, Romkowskich...

“Koronawirus to mały pikuś 3 mln Polaków cierpi na kaczyzm”
"w świecie PiS nie ma sztuki, kultury, książek, artystów, aktorów, twórców, ludzi wybitnie uzdolnionych, ludzi cenionych i nagradzanych prestiżowymi nagrodami, ludzi pogodnych, pięknych duchem".

To z kolei Krzesimir Dębski. Dębskiego właściwie nie znam, choć lata temu ograliśmy wspólnie chałturniczą trasę po Festiwalu Opolskim. Wiem, że pochodzi on ze szlachty kresowej naznaczonej traumą wołyńską. Tacy ludzie przeważnie pielęgnują tradycje patriotyczne, jednak kompozytor jest „postępowy” - propaguje antypisowski i antyklerykalny hejt.
Skąd się bierze ta irracjonalna wrogość? Czy można wytłumaczyć ją tylko "owczym pędem" i obawą przed środowiskowym ostracyzmem? Czy spotkała ich jakaś krzywda ze strony ówczesnej władzy? czy czuli się „niedopieszczeni"?
Artyści za rządów PO mieli nielekko - zlikwidowano im ulgę na tzw. koszty uzysku (czyli wydatki na struny, pędzle, kalafonię, farby itp.). Nie zachwiało to entuzjastycznego poparcia środowiska dla tej partii. PiS pragnąc "odbić kulturę" przywrócił tę ulgę. Jednak umizgi PiS-u nie zmieniły wrogości artystów do ówczesnej władzy.

Wrogie środowisko artystyczne to dla obcych służb dar niebios. „Siła rażenia” tego środowiska jest przeogromna. Artyści udzielają wywiadów, bywają aktywni w mediach społecznościowych, a każdy ma wielu „followerów” i tysiące „polubień”.
Całe środowisko działa jak potężna agentura wpływu, której nawet nie trzeba werbować.
Wkład środowisk artystycznych w obalenie władzy Zjednoczonej Prawicy, a więc pomoc w działaniach agentury rosyjskiej (i nie tylko rosyjskiej) nie ulega wątpliwości.




 

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.8 (14 głosów)

Komentarze

wypowiedziane podczas awantury ze stoczniowcami, iż wszystko zawdzięczają władzy socjalistycznej, gdyż gdyby nie ta władza, to byliby pastuchami. I może coś w tym jest, może to gdzieś w ich artystycznych duszach siedzi.

A my cóż,

"przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki,

przeżyliśmy już faszystów, przeżyjemy i artystów" 

Vote up!
6
Vote down!
0

Apoloniusz

#1671549

 Boś też przecie artystą a ja byłem długo tylko wyrobnikiem na chórze.

 Ale wielu prawdziwych i mniej prawdziwych żyjących z kultury i"kultury" uważa się i uważało za odpowiednik nadzwyczajnej kasty.

 Głodni aplauzu, balujący, jak jętki jednodniówki. Niczym Madame Marila. Skarżąca się że ma teraz 1900zeta emerytury.

 Z dodatkiem starczym czy bez?

 Hej szalała, szalała. Swego czasu jej odbijało. A teraz... Jest jak jest.

 Na szczęście dla mnie idolem muzycznym jest Mistrz Józef.

 Jak Gałkiewicz od zawsze mówię że mnie, zbrodniarza nie zachwyca Chopin ani .Moniuszko.

 Tym bardziej Pan Derecki.

 O dziwo nie znoszę też wykonań Bacha na... organach.

 Trudno. Lubię rzetelne towarzyszenie i przewodzenie śpiewowi liturgicznemu.

 Słucham namiętnie różnych harmonizacji w czasie Apelu.

 Oraz Mistrza Józefa.

 Pozdrawiam Leopoldzie.

 

 

 

 

 

Vote up!
2
Vote down!
0

Dr.brian

#1671555

Zbigniew Preisner to żydowski cwaniak i spekulant, prawdopodobnie związany z żydo-bolszewicką wierchuszką, a konkretnie z wywodzącym się z centrali międzynarodówki komunistycznej w Sosnowcu Jackiem Majchrowskim, byłym prezydentem Krakowa. Jak na Żyda przystało nagraną w Opolu muzykę SBB zmieszał ponownie i wydał pod swoim przybranym żydo-germańskim nazwiskiem.

Michał Urbaniak to poczciwy i uczynny Żyd. Michał zmuszony był długo mieszkać poza Polską, stąd może to jego nastawienie do wierchuszki nieco źle wyrażone i jeszcze gorzej zinterpretowane, tym bardziej że gdy wypił, to grał i gadał od rzeczy. Antypolakiem, choć Żyd, wcale nie był - nawet żydowski zespół Billyego Cobhama (Gil Goldstein, Mike Stern) nauczył grać zbójnickiego "W murowanej piwnicy…" i wielu Polskich artystów zawdzięcza mu swoje kariery. 

Natomiast Józef "Caligula" Skrzek to typowy hipokryta oscylujący między orgiami z kobiecymi organami a kościelnymi organami, a jego bliskim "przyjacielem", lub może oficerem prowadzącym jest esbek, oficer KGB Romuald Skopowski alias "Julian Matej. 

https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/9097

https://www.scribd.com/document/296612487/Romuald

Warto dodać, że stryja Józefa Skrzeka powieszonego wraz z moim wujem Pawłem Wójcikiem w Bytkowie - też Józefa Skrzeka - wydała GeStaPo niejaka Julia Mateja, od której Romuald Skopowski zaczerpnął pseudonim. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_W%C3%B3jcik_(harcmistrz)

Józef Skrzek toleruje kryminalny proceder żydo-bolszewickiej bandy Kucharek-Hojn-Wilczyński-Kopperwas… (m.i. wydawnictwa eSilesia, Śląska Witryna Muzyczna, GAD Records, New Sun i współpraca z MetalMind Productions oraz AGORA SA Adama Michnika i podobne żydowskie pirackie wydawnictwa zagranicą) okradającej i mordującej członków dawnej ekipy zespołu SBB, a nawet czerpie korzyści majątkowe z tego procederu. W trakcie włamania skradziono technikowi zespołu ok. 200 archiwalnych nagrań, z których tandetnie wykonanych kopii już ok. 30 wydano, w wielokrotnie powtarzanym nakładzie, odsprzedawano zagranicznemu koncernowi UNIVERSAL Music, a nawet usiłowano podstępem przejąć jego nieruchomość. Z około tuzina członków ekipy technicznej SBB przeżyło tylko trzech, z tego dwóch okaleczono i jeden z nich - współzałożyciel zespołu Grzegorz Maniecki wylądował w przytułku, a drugi, technik i archiwista SBB Mariusz Zych, który wraz z Grzegorzem założył w 1988 roku radio SBB (zrabowane w 1991 przez ukraińskich bolszewików z bandy Jana Skalskiego i wcielone do Planeta FM) okaleczony po wielokrotnych napadach i torturach zmuszony był opuścić Ojczyznę i poszukiwany jest listem gończym. To właśnie Mariusz nakłonił Michała Urbaniaka do powrotu do Polski i na szczęście żydo-bolszewicka banda nie dobrała się jeszcze do unikatowych nagrań Michała z czasów dyktatury Kiszczaka, Jaruzelskiego i Tuczapskich. 

Grzegorz Maniecki

Artysta poszukiwany!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta_FM_(Katowice) 

(założone w 1988 jako Silesian Broadcast Bytom - SBB - po zrabowaniu przez ukraińską bandę w 1991 czasowo przeniesione do budynku Rodło przy "placu czerwonym" w Bytomiu, w którym urzędował Adam Michnik oraz agenci Polin i mniejszości niemieckiej zarządzanej przez Hencklów, którzy skonsolidowali Rzeszę i wraz z Rothschildami i Hohenzollernami w pobliskim Świerklańcu w 1910 roku przygotowali "Wielką Wojnę", w której III gorącą fazę właśnie wkraczamy)

Członkowie tej żydo-bolszewickiej bandy, a konkretnie Jerzy Kucharek i Michał Wilczyński to koledzy Jacka Majchrowskiego i też wywodzą się z zainstalowanej ponad wiek temu w Sosnowcu centrali międzynarodówki komunistycznej (wówczas Węgry i "Bawaria" były krótko "republikami" sowieckimi). To krótko po włamaniu do archiwum Mariusza Zycha i trwałym okaleczeniu go, właśnie w podkrakowskim studio Zbigniewa Preisnera, pod okiem Jacka Majchrowskiego, Jerzego Kucharka, Amdrzeja Heuna (Hojna) i Michała Wilczyńskiego zespół SBB z zastępczym perkusistą Paulem Wertico (Jerzy Piotrowski zdążył wyemigrować do USA zanim ta banda przejęła kontrolę nad SBB, wysyłając Skrzeka i Anthimosa na pierwszą trasę do burdeli-dyskotek Putina w Petersburgu i Moskwie) z byłym technikiem zespołu Led Zeppelin nagrał płytę "New Century". Udział Paula Wertico w zespole SBB też pośrednio opiera się na działalności Michała Urbaniaka i współpracy Gila Goldsteina z Paulem Wertico w produkcji płyty Pata Methenyego "Secret Story" a następnie debiutanckiej płyty Apostolisa Anthimosa "Days We Cant't Forget".

https://www.izotope.com/community/blog/reinhold-mack 

https://www.paulwertico.com/biography/sbb.php 

 

By poznać przestępczy charakter przeważającej większości Żydów warto przestudiować tą archiwalną lekturę, która wprawdzie jest fikcją literacką, lecz to nie uwłacza zawartej w niej prawdzie, celnie potwierdzonej przez rudego Fenicjanina w arcydziele Polskiej kinematografii "Faraon" i w żydowskich kompilacjach zwanych "Biblią", gdzie żydowscy konfabulanci sami opisują jak sprzedawali swe własne dzieci i braci w niewolę. 

 

https://archive.org/details/rcin.org.pl.WA248_89618_F-22-435_protokoly-medrcow_o_69092/page/n1/mode/2up

 

 

 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1675645

gdybyśmy mieli ocenach twórczość po głoszonych poglądach trzeba by usunąć z polskich bibliotek np. Dostojewskiego - bo był wrogo nastawiony do Polaków. Tak samo pozbyć się powinniśmy Mickiewicza, boć to okultysta czy też prekursor new age (dzięki Towiańskiemu). 

I żaden film o Sherlocku Holmesie nie powinien trafić na nasze ekrany! itp.

Dlatego nie należy przejmować się tym, co Oni opowiadają. Ważna jest twórczość.

Ps. Oczywiście mówię o artystach a nie o Oldze Tokarczuk. 

Vote up!
1
Vote down!
0
#1671559

wyzwolony

 

z wolności i polskości

rab wyzwolony

Ducha zeń wyssały

piekielne demony

 

 

 

Vote up!
1
Vote down!
-1

jan patmo

#1671560

Och, nie wiedziałam, że Dębski jest takich poglądów. Kiedy kończyłam biografię Ojca, którego musiał być uczniem a co najmniej go znać, zwróciłam się do niego (listownie na jego stronę) z propozycją, by napisał wstęp. Nie odezwał się ani słowem. Oczywiście, Ojciec nie był okrzykniętym pisiorem, zmarł  w 2004 roku, od 10 lat prawie nieaktywny zawodowo. 

Vote up!
2
Vote down!
0

Teresa Bochwic

#1671561

Mimo swej wrogości do pisowskiego „reżimu”, Dębski regularnie dostawał wielkie zlecenia od instytucji państwowych – MKiS i TVP. 
Jako wzięty kompozytor Dębski miał dużo pracy, choć grzeczność wymaga odpowiedzieć na listy. Być może z braku czasu niekiedy ucieka się do plagiatu. Np. jeden z głównych wątków melodycznych filmu „Niepodległość” jest bezwstydnie inspirowany (?) muzyką Nino Roty z filmu Romeo i Julia.
Przed laty, na zaproszenie polsko – australijskiego milionera Ryszarda Opary (powszechnie kojarzonego z WSI), Dębski odbył rejs po Morzu Śródziemnym. Państwo Oparowie - przemili ludzie - wspominali mi, że podobną wycieczkę zasponsorowali też pewnemu aktorowi, którego nazwiska nie pamiętam. Zjawisko wspomagania artystów przez bogatych ludzi – mecenasów sztuki, znane jest od stuleci, a Dębski chyba nie musi wykonywać żadnych zadań w ramach wdzięczności...
Moja żona ukończyła z wyróżnieniem studia pianistyczne u prof. Ekiera. Zdała na kompozycję i została przyjęta do klasy prof. Rudzińskiego. W tym czasie pracę rozpoczęła Grażyna Bacewicz i chciała mieć moją żonę jako studentkę. Żona odmówiła przejścia do klasy Bacewicz (która po pół roku zmarła). Żona ukończyła 4 lata studiów kompozytorskich, jednak nie zrobiła dyplomu, bo urodziło się nam drugie dziecko, a mieszkaliśmy w Koszalinie.
 

Vote up!
2
Vote down!
0

Leopold

#1671563

Ludzie sceny, tak jak powietrza potrzebują adoracji publiczności by istnieć.Niektóre z ich wypowiedzi, to niekoniecznie irracjonalna wrogość, a rozpaczliwe żebranie o uwagę, o jakieś ochłapy wymuszonego aplauzu. Podchodzi to chyba pod chorobę zawodową. To jeden z możliwych powodów ich takiego zachowania. Inny, to pewnie taki, że z braku wolnego czasu informują się zbyt jednostronnie, jak już się informują. Też możliwe. Dotyczy szczególnie nadwornych artystów powielających gorliwie opinie swoich sponsorów.

Problem w tym, że wypowiedzi prominentnych artystów kina i estrady mają ogromny wpływ na kształtowanie opinii publicznej. W szkole ładne dzieci otrzymują lepsze oceny z tego samego powodu. Kogo lubimy temu wierzymy. W ten sposób jednostronnie utalentowane osoby brane są za wiarygodne autorytety we wszystkich dziedzinach. Osobną kategorią są znane osobistości starające się o stały pobyt za granicą. Aby taki uzyskać, grają często role osób poszkodowanych i prześladowanych przez swoich przeciwników politycznych.

Vote up!
3
Vote down!
0
#1671566

Przypominam, że za świadomość Narodu odpowiadają elity.

I to powinniśmy tymże elitom wypominać przy każdym tego rodzaju "występie" ich (w większości niestety celebrytów) przedstawicieli.

Vote up!
1
Vote down!
0

Przez wcielanie dobra i rozjaśnianie prawd przyprowadzimy do uniepotrzebniania męczeństw. C. K. NORWID „ Promethidion ”

#1671570

Świetny i pouczający tekst, znakomity, ale.... Na pewno o zmarłych nie mówi się źle na pogrzebie. To było by niestosowne. Przecież np. nawet ultra "pobożni" endecy takich zahamowań "że o zmarłych ..." nie mają i w samych tylko ostatnich 10 -iu latach trafiłem na tyle obelżywych tekstów i słów o Piłsudskim, że... chyba zostanę piłsudczykiem, bo ta asymetryczność już mnie  niecierpliwi.  Z upodobaniem jadą  po Dziadku nieboszczyku, nie tylko opluwając go jadem co i wylewając na niego wiadra pomyj, i to całkiem zdawało by się poważni i "bogobojni" ludzie. Aż dziw, że druga strona to tak spokojnie przemilcza, bo młode pokolenia rosną w tym klimacie. A na "pochyłe drzewo każda koza lezie". Tak, że lepiej nie za  przesadnie interpretujmy, w sposób  zbyt poszerzający,  to powiedzenie o zmarłych. Ta tradycja jest wymagana, i  słusznie,  na pewno na pogrzebie. Zapewne i w kilku innych sytuacjach. A  co do innych okoliczności... Pozdrawiam.

Vote up!
1
Vote down!
0

Bogdan Lipowicz-Gawęda

#1671622

To dotyczy również Stalina, Hitlera, Pop-Pota, Mao, Jaruzelskiego i Kiszczaka (że wymienię tylko tych kilku zbrodniarzy)? Po co powtarzać tę dziwną (mówiąc delikatnie) i fałszywą formułkę? Nie wiem, kto wymyślił to powiedzenie, ale być może dotyczyła kogoś z rodziny lub po prostu była to ironia, bo przyzna pan, że nie jest to zbyt mądre.

Vote up!
6
Vote down!
0

Krispin z Lamanczy

#1671635