Bronić będziemy ducha

Obrazek użytkownika kles
Kraj

Podejmujący protest głodowy we Wrocławiu: Marek Muszyński, Eugeniusz Szumiejko i Janusz Wolniak wydali oświadczenie. W ich imieniu zamieszczam je w całości na swoim blogu.

W sztafecie protestów głodowych przeciwko degradacji edukacji historycznej w polskich liceach – po Krakowie, Warszawie, Siedlcach, Tarnowskich Górach, Częstochowie i Nysie – z dniem 7 maja 2012 r. przejmuje pałeczkę Wrocław.
Wyrażamy nasz wielki szacunek wobec koleżanek i kolegów z wymienionych ośrodków, którzy – z narażeniem własnego zdrowia – stanęli do walki w obronie pamięci i tożsamości, bez których nie może istnieć narodowa wspólnota.
Przystępujemy do tej akcji niezrażeni obojętnością, jaką okazują protestującym władze rządowe. Tak jak dotąd lekceważyły one intelektualistów i przedstawicieli świata kultury poddających krytyce planowane przez MEN zmiany w zakresie nauczania historii, tak też dziś za nic mają wystąpienia ludzi, którzy w wyjątkowo heroicznej formie domagają się odstąpienia od tych zmian. Zwracamy się więc nie do rządzących, ale do rodaków, którym leży na sercu los Polski, i którzy podobnie jak my wstrząśnięci są pogardą i nienawiścią, z jaką odnoszą się do polskości wpływające na bieg spraw w naszym państwie polityczne i opiniotwórcze elity.
Zmiany dewastujące naszą oświatę nie są przypadkiem. Nie są też popełnianym bez złych intencji błędem. Są wyrazem świadomych działań owych elit zmierzających do wynarodowienia Polaków. Stąd właśnie uderzenie w „historię” – przedmiot kluczowy w kształceniu świadomych swej przeszłości obywateli. Zamiast, jak dotąd, kursu trzyletniego – tylko jednoroczny. Zamiast 150 – tylko 60 godzin (40% dotychczasowej, i tak uważanej za niedostateczną, ilości).
I stąd również postępująca od lat degradacja „języka polskiego”, przedmiotu wyróżnianego pierwszym miejscem na świadectwie dojrzałości. Drastycznie zmniejszono kanon lektur (szczególnie ten z epoki romantyzmu), a część zachowanych w tym kanonie dzieł, uczeń poznaje tylko we fragmentach. A przecież to właśnie dzieła literatury mogą wzbogacić poznawanie ojczystych dziejów. Prawda o przeszłości, przyobleczona w kształt piękna, z niezwykłą mocą przemawia do serc młodych ludzi. Może więc wzmacniać ich identyfikację z tworzoną przez ponad tysiąc lat wspólnotą – języka, tradycji i kultury, może być źródłem dumy z przynależności do tej wspólnoty i źródłem podziwu dla czynów i dzieł wielkich rodaków.
Oto dlaczego solą w oku sprawujących kuratelę nad polskim szkolnictwem są dwa fundamenty edukacji humanistycznej: język polski i historia. Przy czym: gdy o historię idzie, uległa nie tylko okrojeniu w wymiarze ilościowym, ale też licznym manipulacjom i fałszerstwom w wymiarze treściowym. Bulwersującym tego przykładem jest omawiany w prasie, zredagowany przez Andrzeja Brzozowskiego i Grzegorza Szczepańskiego podręcznik „Ku współczesności. Dzieje najnowsze 1918-2006”. Ważną postacią polskiej historii jest tu generał Jaruzelski. O prezydencie Kaczyńskim jedynie napomknięto, że zginął w Smoleńsku. W sumie – Polska okresu przemian ukazana jest z perspektywy „Gazety Wyborczej”, której szczególne znaczenie w życiu intelektualnym kraju autorzy podręcznika podkreślają. Oto więc gazeta, pełniąca u nas rolę „Ministerstwa Prawdy” w sensie Orwellowskim, przy aprobacie oświatowych władz będzie zarządzać umysłami młodych Polaków.
Szkoła kradnie dziś dziecko narodowi, skoro pozbawia się dzieci możliwości poznania współczesnej polskiej historii, szacunku do przeszłości – mówił w minionym miesiącu arcybiskup Józef Michalik. Niektóre środowiska intelektualne czy dziennikarskie też kradną Polsce historię, zamazując i znieważając ją, zachęcając do wstydu za wszystko, co polskie, narodowe.
Słuszność słów wybitnego hierarchy niechaj potwierdzą dwa przykłady.
Janusz Kijowski, dyrektor Teatru im Jaracza w Olsztynie, a zarazem profesor tamtejszego uniwersytetu, sprzeciwiał się rekonstrukcji Bitwy pod Grunwaldem, uznając za bezsensowne fetowanie bitwy, w której azjatycka dzicz (czytaj: rycerstwo Polski i Litwy) starła się z cywilizacją zachodnią.
Cześć dla Żołnierzy Wyklętych, których święto ustanowił Prezydent Lech Kaczyński, wykpił w Gazecie Wyborczej (28.02.2012) Seweryn Blumsztajn: To jest prawdziwa „polityka historyczna” w praktyce. Patriotyczny wrzask i szmira, historyczne prostactwo czy wprost kłamstwo. I głośny krzyk: Polska, Polska!
Wobec obchodów rocznic historycznych, które w normalnym kraju są okazją do manifestowania uczuć patriotycznych, elity polityczne okazują wyjątkową pogardę i czynią wiele by te obchody zdegradować, ośmieszyć, zohydzić.
10 lipca 2010. Sześćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem – sponiewierana przez zorganizowaną w stolicy paradę homoseksualistów.
15 sierpnia 2010 – dziewięćdziesiąta rocznica wielkiej polskiej wiktorii, jednej z największych w całej historii powszechnej. W ten właśnie dzień ukazano Polakom pomnik wzniesiony dla bolszewickich najeźdźców w Osowie, a szyderstwem z wymiaru religijnego tego święta był koncert tak zwanej Madonny.
Kolejny występ tej gwiazdy pop, z gigantycznym nagłośnieniem na Stadionie Narodowym, ma w tym roku przytłumić obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
11 listopada 2011. Wobec świętujących rocznicę odrodzenia państwa polskiego
rozpętano medialną kampanię nienawiści, zwąc ich faszystami. Sprowadzono przeciw nim bojówki z Niemiec. W przeddzień owego święta profanowano pomnik Romana Dmowskiego, który w znacznym stopniu przyczynił się do odzyskania niepodległości.
Nie dziw więc, że w naszych świątyniach coraz częściej słyszy się wołanie: Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie. Coraz powszechniejsze jest odczucie, że znajdujemy się dziś pod duchową okupacją „elit”, wyobcowanych, kosmopolitycznych, wyraźnie wrogich wobec polskiej historii, kultury, tradycji i patriotyzmu. Patriotyzm jest jak rasizm – pisał filozof i dziennikarz Gazety Wyborczej, Tomasz Żuradzki. W opinii tej gazety i utożsamiających się z nią środowisk patriotyzm jest równie godny potępienia jak faszyzm.
Przedmiotem pogardy staje się hymn narodowy. „Jest to tekst piosenki, której nie używam od kilku lat, ani jej nie śpiewam, ani jej nie słucham, ani nie przebywam w miejscach, w których ona jest wykonywana. Nie mam powodu, żeby wstawać, słuchać,
nie obcuję z tym utworem – wyznał przed tygodniem Roman Kurkiewicz, redaktor naczelny Przekroju.
Znika z polskich ambasad i konsulatów Orzeł Biały – godło naszego państwa. Ma zniknąć również (na mocy rozporządzenia Ministra Szkolnictwa Wyższego) z dyplomów wydawanych przez polskie uczelnie.
Odrazę politycznych i opiniotwórczych elit do tego, co polskie, najdobitniej wyraził ostatnio lider jednego z ugrupowań naszego parlamentu, Janusz Palikot: Dziś przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości.
My zaś wołamy do rodaków: Dziś przyszedł czas, by tej antypolskiej ofensywie z całą mocą się przeciwstawić. By powiedzieć „dość!” tym, którzy, nadużywając władzy, ograbiają nas z prawa do pamięci o naszych dziejach i do czci okazywanej wielkim rodakom. Nie możemy dopuścić do tego, by na naszych oczach uległ rozerwaniu „długi łańcuch ludzkich istnień, połączonych myślą prostą, żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską”.
Dlatego właśnie włączamy się do sztafety głodowego protestu. W radykalnej formie wyrażamy nasz sprzeciw wobec polityki władz wrogo nastawionych do wartości konstytuujących trwanie naszego narodu.
A jednocześnie: stajemy w obronie Telewizji Trwam – szykanowanej przez te władze właśnie dlatego, że jest ona jedynym w naszym kraju ośrodkiem telewizyjnym, w którym znajduje schronienie nasza tradycja, nasza kultura i historia, nasza wierność Bogu i Ojczyźnie, czyli – nasza Polskość.

Marek Muszyński, Eugeniusz Szumiejko, Janusz Wolniak

Wrocław, 7 maja 2012 r.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Po Leszku Jaranowskim (kiedyś ZSMP) wydawcy agentofilskich książek i Piotrze Gryzie (jawny współpracownik administracji XVI LO w Warszawie) przyszedł czas Janusza Sanockiego (kiedyś PZPR) znanego przede wszystkim z wypowiedzi dla telewizji białoruskiej porównujących system w Polsce i na Białorusi a interpretowanych jako poparcie dla Prezydenta Białorusi Łukaszenki.

Na konto prywatne otrzymałem list podpisany Lech Zborowski.

Szanowny Panie

Pozwalam sobie napisac tych kilka slow pragnac wyrazic moje uznanie dla panskiej postawy.
Panski list do pana Wojciecha Borowika jest dowodem na to, ze sa ludzie wierni swoim wartosciom i prawdzie. Dziekuje za wyrazenie tak zdecydowanego stanowiska wobec tak haniebnej postawy pana Borowika, ktory z racji zajmowanego stanowiska w Stowarzyszeniu Wolnego Slowa powinien bronic prawdy, a nie procesu jej falszowania. Przygladam sie od dlugiego czasu procesowi odchodzenia ze stowarzyszenia ludzi naprawde wartosciowych i to jeszcze poglebia moje uczucie rozczarowania. Dlatego tym bardziej wdzieczny jestem panu za tak wspaniala postawe, ktora w dzisiejszej rzeczywistosci wymaga nie tylko solidnego moralnego kregoslupa ale rowniez wiele odwagi.

Pozdrawiam serdecznie
Lech Zborowski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tomasz Sokolewicz

#253053

Mniejsza już o podłe torpedowanie absolutnie słusznej akcji. Kopiowanie od tygodni tych samych tekścików pod tym samym tytułem (plus linki do... tych samych lub niemal identycznych tekścików:):):)), to klasyczny spam i uporczywe łamanie regulaminu NP.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#253080