Współpracownicy Komorowskiego
Piotr Cybulski już pisał o zachowaniu wysłanników p. Komorowskiego na pogrzebie, a właściwie po pogrzebie Anny Walentynowicz. Już wszystko jasne, że sam Komorowski nie mógł dotrzeć, pewnie jeszcze kończyć biesiadowanie u Głodzia, więc wysłał dwóch panów, którzy podobno wypili po jednym kieliszku wina, w co należy wątpić. Wypić musieli dobrze, skoro było czuć i mieli problem z utrzymaniem pionu. Co ciekawe, o wydarzeniu napisał także onet, raczej unikający zatargów z władzą - http://wiadomosci.onet.pl/2159743,11,incydent_z_delegacja_marszalka_wypilem_kieliszek_wina,item.html
Tłumaczenie panów Jerzego Smolińskiego i Waldemara Strzałkowskiego jest co najmniej żenujące. Ale biorą dzielnie winę na siebie - po prostu przyjechali, bo jak już kupili kwiaty, to co z nimi zrobić, a marszałek sam nie mógł, bo uczestniczył w spotkaniach. I kto to kupi?
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 871 odsłon
Komentarze
zastanawiam się jaki klucz stosuje
22 Kwietnia, 2010 - 22:58
bronek gbur komorowski, wybierając poszczególne ceremonie pogrzebowe, ale to żenujące i skandaliczne zachowanie jego wysłanników woła o pomstę do nieba, szkoda, że nie dał wieńca bolkowi,nie wiem czy miał kwiaty, przecież ten siedział w ostatniej oślej ławce
Marika