Mezalians to, czy jeszcze gorzej?

Obrazek użytkownika seleukos
Świat

Na Białorusi spędziłem trochę czasu, kiedy gwiazda Łukaszenki dopiero wschodziła. Pamiętam zmianę białoruskiej flagi, a właściwie powrót do tej z okresu ZSRR, zbijanie bądź skuwanie herbów pogoni z urzędów.

Pamiętam zmiany konstytucji, ostre branie za twarz politycznych przeciwników, interwencje OMONu (nasze ZOMO). Wreszcie osobiste doświadczenie 24 godzin na wyjazd z tego kraju, gdzie socjalizm wciąż ma się dobrze, a władza jeszcze lepiej. Pisać można by dużo na temat wielkiego kołchozu Białoruś z dyrektorem Łukaszenką.

To chyba jedyny kraj na świecie, gdzie w czasie przejazdu przez miasto ulice wymierają, ludzie chowają się w bramach i mieszkaniach, bo można dostać za samo przebywanie na ulicy (stwarzanie zagrożenia dla prezydenta).

Europa zna sytuację, mogła sama zobaczyć fałszowane wybory. I oto dyrektor kołchozu Białoruś zostaje zaproszony na wiec do Pragi, bo Zachód chce zacieśniać stosunki ze Wschodem. Białoruś jest jednak kiepską partią, ponadto już dawno związaną z innym (ZBiR był swoistym małżeństwem, w którym Białoruś oddała się Moskwie całkowicie), z małżeństwa raczej nic nie wyjdzie, ale Europie to nie przeszkadza. Na marginesie, piękny dowcip wtedy na Białorusi się pojawił. Ojciec Czukcza mówi do syna Czukczy: jak będziesz na polowaniu, to nie strzelaj do Białorusinów. A to dlaczego? - zapytał syn Czukczy. - Bo jak ich wybijemy, to będziemy najgłupszym narodem na świecie.

Co prawda decyzja i tak zostanie podjęta w Moskwie, której do wiązania się z Zachodem nie zaproszono. Pewnie jednak Moskwa zgodzi się na chwilowy skok w bok Białorusi, bo ta może otrzymać jakieś podarki, które i tak na Kreml odda. A to, że białoruska opozycja znów dostanie po tej części pleców, gdzie tracą swą szlachetną nazwę nie obchodzi w Europie nikogo. W końcu dla urzędników z Brukseli zwykli ludzie, nie tylko na Białorusi, znaczą nie wiele. Ważne, że władza ma się dobrze.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Z tym ZBiRem chyba nie było tak jednostronne. Papcio Aleksandr, zdaje się łudził, że zostanie jego prezydentem w powszechnych wyborach, a potem załatwi Putina. Taka rozgrywka w stylu Jelcyn-Gorbaczow, tyle że w odwrotną stronę.Putin chciał całkowicie podporządkować Białoruś, ale nie biorąc jej na garnuszek. Nie wyszło ani jednemu, ani drugiemu..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17967

oj, chciał bardzo zostać szefem ZBiRa, ale mu nie wyszło. Putinowi wyszło znacznie więcej, bo jak małżonka Białoruś zbyt mocno krzyczała, to się trochę gaz skręcało, albo jakiś klaps i wszystko wracało do normy. A jak każdą małżonkę, ubierać trzeba, więc bez kosztów własnych się też nie obeszło ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17969