LEPPER, Mrówkura i TY

Obrazek użytkownika Mirosław Dakowski
Kraj

LEPPER , Mrówkura i TY

 

O zaufaniu

 

Mirosław Dakowski, 9 sierpnia

 

Mrówkura to skrzyżowanie mrówkojada z kurą. Gdzieś w Warszawie można takie dostać. Są pokryte płótnem. Dobrze się je nosi i ssie, gdy ma się półtora roczku. Kazio już bardzo chce się nauczyć chodzić. Więc, by utrzymać równowagę, trzyma się mocno swej mrówkury. To nie wystarcza do nabycia pewności marszu. Domaga się więc, by dać mu do drugiej rączki  - drugą mrówkurę. I tak, z bezpiecznym oparciem w każdej rączce, kroczy pewniej.

 

         Kupujemy i sprzedajemy, bo uwierzyliśmy, mamy zaufanie, że za zielony papierek z podobizną Waszyngtona możemy kupić chleba, a za sto - to ho-ho! Od lat 60-tych do 80-tych włącznie (30 lat!) zarabiałem, niezależnie od osiągnięć zawodowych i „kariery naukowej” odpowiednik 20 -25 dolarów. Koledzy na zachodzie nie mogli w to uwierzyć. A tymczasem - paaanowie! -  nieźle było! Wierzyliśmy przecież, że papierki (z Bierutem, rybakiem? nie pamiętam) zapewnią nam jakąś „socjalistyczną” stabilizację. Co się teraz, w dniach bankructwa Ameryki i dolara, z tego zaufania do papierków ostało?

A „listy do redakcji” o niedociągnięciach, spekulantach, badylarzach i ich knowaniach - jak wielu ludzi pisało! Wierzyli w ich skuteczność. To też był rodzaj zaufania.

 

         Sporo ludzi uważało, a część może nawet uważa, że za policjantem czy sędzią stoi „sprawiedliwość”. A może nawet jej WYMIAR. To zaufanie się wykrusza. Bo sporo ludzi jednak widzi, czyta, myśli. [A może też to wykruszanie jest sterowane?]

         Gdy po nagłej i niespodziewanej śmierci, w celi więzienia monitorowanej 24/24, jakiegoś świadka ważnego, a może koronnego, czy sprawcy zbrodni, prokuratorzy, a za nimi media, mówią nam natychmiast, że to samobójstwo, w to wierzy obecnie - może jeden procent naiwnych...

A inni, normalniejsi? Ci reagują zgodnie z przewidywaniami naszych manipulatorów: po prostu boją się o siebie, o bliskich. I „kucają” ! I o to tym sprawcom, oczywiście nieistniejącym, rodem ze spiskowej teorii, chodzi!

W sprawie śmierci polityka prawdopodobnie w poniedziałek zostanie wszczęte śledztwo i będzie zlecona sekcja zwłok – powiedział  Ślepokura  z prokuratury. A śmierć nastąpiła w PIĄTEK.

Kto spowodował, że od pierwszych chwil prokuratura wiedziała, że powodem samobójstwa były kłopoty finansowe ofiary? Nawet po trzech dniach protestów przeciwko skandalicznym oświadczeniom przedstawicieli prokuratury jej rzeczniczka w poniedziałek co najwyżej „dopuszcza” sprawdzenie, czy ktoś Leppera nie namówił „do samobójstwa”! We wtorek (9-go) czytamy w Rzepie: „Najważniejsze hipotezy, które weryfikują śledczy, dotyczą: problemów finansowych, kłopotów rodzinnych i wątku biznesowego. Choć biegli wstępnie nie dopatrzyli się udziału osób trzecich, prokuratorzy sprawdzają też wersję, według której ktoś mógł się przyczynić do śmierci Leppera: namawiał go do targnięcia się na życie lub mu w tym pomagał”.

 

Dlaczego prokuratura nie idzie takim śladem:

Andrzej Lepper jest człowiekiem dynamicznym, silnym, i krępym, ćwiczy boks i inne style walki. Jest też czujny. Zabić go więc bez pozostawiania śladów przemocy nie jest łatwo. Pozatem od strony korytarza są kamery monitoringu.

Wąskie rusztowanie sięgające do jego biura pojawiło się w czerwcu. Według jego bliskich i współpracowników w biurze pojawili się „hydraulicy” sprawdzający stan kurków w łazience (cytuję : Jak się dowiedzieliśmy od osób będących wówczas w lokalu Samoobrony,  gdy  stawiano rusztowanie 22 czerwca  2011 r.  przedstawiciel firmy je stawiającej był w lokalu Samoobrony i pod pretekstem sprawdzenia rur kanalizacyjnych był w tej łazience i fotografował komórką rury i łazienkę. por.  Zwariowałam” Marii Wiernikowskiej) .

Staje się więc prostym wejście po rusztowaniu – i unieruchomienie ofiary gazem obezwładniającym jeszcze z zewnątrz. Tak przecież robią standardowo rabusie kolejowi. Potem można „spokojnie”  powiesić czy to w łazience, czy w pokoju (bo w zeznaniach „wiarygodnych świadków” są obie wersje). Profesorowie karniści mówią w mediach, że przełożenie sprawdzenia tej, narzucającej się hipotezy o trzy dni [sekcja zwłok] - to jest kardynalny błąd. Ew. ślady gazów obezwładniających znikną. Czy można sobie wyobrazić, by profesjonaliści mogli taki „błąd” popełnić przez przypadek? Czy polecą za to głowy?

 

A jeśli była to egzekucja? Motywy

 

Można się spierać, czy jest to egzekucja, będąca rezultatem wyroku za „chęć i próbę ujawnienia prawdy o źródle przecieków (wersja GaPol-a i Sakiewicza, osobiście sądzę, że raczej dla osób prostodusznych i lubiących łagodność), czy za dokumentowanie przemytu broni w jedną stronę, a narkotyków i kamieni szlachetnych w drugą (Klewki, Afganistan). Jest to realniejsze [por. np. powyższy link]

Wśród ewentualnych motywów jest też oskarżanie ustami Leppera różnych znanych polityków o Wielką Korupcję. Por.: Andrzej Lepper. Służby specjalne, politycy i mafia - ostatnie 10 lat - część 1.   Z wyreżyserowania tej i podobnych wypowiedzi wynika, że jego ustami przemawiała jakaś gałąź „służb”, czy struktur, działająca przeciw innej rodzinie mafijnej czy służbowej.

         Czy ktoś ze znanych dziennikarzy śledczych ośmieli się sprawdzić powyższe tropy? Czy ktoś z nich ośmieli się choćby sprawdzić , która firma dała zlecenie na założenie tego śmiertelnego rusztowania? Czy ktoś się ośmieli sprawdzić, kto przygotował właśnie prokuratora Ślepokurę do zajęcia się tym śledztwem? Ksiądz Bronek Bozowski mawiał, że nie ma przypadków, są tylko ZNAKI.

Czy też wszyscy dzielni „dziennikarze śledczy’ pójdą za sposobem babci odwracającej uwagę wnuczka okrzykiem „O, popatrz, ptaszek, ptaszek !”

 

         Bo adresatami tego mocnego przesłania: Kucnij, połóż uszy po sobie, bo Wielki Brat patrzy na ciebie – i to nakazuje!” jesteśmy my: Ty i ja, t.j. ludzie, którzy ośmielają się logicznie kojarzyć fakty. Może już nawet czytanie takich skojarzeń staje się niebezpieczne?

Ostatnio już znów staruszki - emerytki odmawiają podpisu pod jakimś Apelem, bo „pan rozumie, mogą mi odebrać emeryturę”. Po Olewniku, Lepperze (nie wymieniam najważniejszej ZBRODNI), coraz więcej osób dołączy do tych emerytek.

Zimny wychów tchórzy, a przy okazji kołysanie łódką by sprawdzić, czy wszyscy są już uśpieni hipnotyzującym wzrokiem Ojca kłamstwa i terroru, czy jeszcze ktoś „podskakuje”?

 

Pojęcie „myślozbrodnia” wprowadził Orwell w 1948 roku, w książce „1984”.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pracownik Biura Samoobrony ( czytałm o tym wczoraj ) dziwił się , dlaczego okna do pokoju A.Leppera były otwarte. Nigdy ich nie otwierał,stały tam zwykle kwiaty to utrudniajace a ponadto byłąatam klimatyzacja, wiec nie było potrzeby ani zwyczaju ich otwierania. Ten fakt jakoś dziwnie pasuje do tego rusztowania...
Oficjalne media nic o tym nie mówią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#176006