Copa America czas zacząć!

Obrazek użytkownika Adr_Nitka
Sport

Parę słow o turnieju i redaktorze Wołku...
Najstarszy turniej o mistrzostwo kontynentu, pierwszą edycję rozegrano w 1910 roku, a dla porównania mistrzostwa Europy zainaugurowano dopiero w 1960 rozpoczęto w sobotę. To już 43 edycja, tym razem gospodarzem jest Argentyna. Z krótkich rysów historycznych, najwięcej zwycięstw odnieśli Argentyńczycy, 15, ale ostatnie stosunkowo dwaniej, w 1993 roku. W następnym turnieju, w 1995 triumfował Urugwaj, po raz 14 w historii. Od tego czasu w 5 rozegranych turniejach raz w 2001 roku sensacyjnie wygrała Kolumbia, a pozostałe turnieje wygrywali Brazylijczycy, którzy łącznie mają 8 triumfów.
Grono faworytów jest żelazne. Argentyna i Brazylia są wymieniani jako potencjalni zwycięzcy zawsze, nawet w finałach Mundiali, dodatkowo za Argentyńczykami przemawia fakt, że zagrają wszystkie największe gwiazdy reprezentacji, na czele z Messim, Aguero, Tevezem, Higuainem, di Marią, Zanettim i braćmi Milito. Pewne obawy może budzić brak solidnych obrońców, o ile w ataku roi się od gwiazd, to w obronie brak jest tak znanych nazwisk, poza wymienionymi Milto i Zanettim.
Brazylijczycy na turniej przywieźli w większości młodych, dobrze zapowiadających się graczy, którzy mają zawojować Mundial na brazylijskiej ziemi za 3 lata. Już teraz Neymar i Ganso, po wygraniu przez Santos Copa Libertadores, są rozchwytywani przez europejskich gigantów, a cena za Neymara może sięgnąć 40 milionów euro. Dodatkowo skład jest wzmocniony graczami już występującymi w Europie, Pato, Robinho i Thiago Silvą z Milanu, Danim Alvesem z Barcy, czy Luizem i Ramiresem z Chelsea.
Nie można zapomnieć o silnej reprezentacji Urugwaju, półfinaliście ostatnich mistrzostw świata. Skład niemal identyczny jak na tych mistrzostwach, z niebezpiecznym trio z przodu Forlan- Cavani i robiącym furorę w Liverpoolu Suarezem, solidnym Muslerą na bramce i Godinem, Lugano i Caceresem w obronie.
Szanse na końcowy triumf Kolumbii, Paragwaju czy Chile są mniejsze, ale nie wolno tych drużyn lekceważyć, gdyż posiadając zgrany team i kilku znanych zawodników mogą powalczyć z faworytami. Turniej już zaczął się od niespodzianek, inauguracyjnych meczów nie wygrali ani gospodarze, ani Brazylijczycy, remisując z dużo niżej notowanymi Boliwijczykami i Wenezuelczykami.
Zobaczymy, czy to słabość potentatów, czy tylko potrzeba przetarcia się w zmaganiach. Jak na razie obecna Copa nie oszałamia, brakuje przede wszystkim goli (3 w 4 meczach…) i fajerwerków technicznych, z których są znani południowcy. Argentyńczycy zagrali niezwykle chaotycznie i zbyt indywidualnie, trafnie oceniono, że indywidualnie na każdej pozycji mieli zawodnika co najmniej klasę lepszego, ale jako kolektyw nie istnieli. Brazylijczycy również niczym nie oczarowali, po dobrym początku meczu coraz bardziej słabli i Wenezuelczycy mieli swoje okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Czekamy na pierwsze mecze w najbardziej wyrównanej grupie C (dziś w nocy), w której zagrają Urugwaj, Chile, Meksyk i Peru.
Na koniec mała dygresja o komentatorach. Turniej relacjonuje TVP, szkoda, że nie na kanale otwartym, tylko w TVP sport. W sumie i tak nic ciekawszego nie mają do pokazywania od tej północy do 5 rano… O ile komentarze Iwańskiego czy Jasiny są sensowne i dobrze prowadzone, a Szpakowski to stopniowo blaknąca ale jednak gwiazda sprawozdawczości sportowej, to Tomasz Wołek współkomentujący 3 z 4 rozegranych meczów turnieju to zdecydowanie za dużo. O te 3 mecze… Redaktor reklamowany jako ekspert od piłki latynowskiej pierwszy raz widzi sędziów oznaczających miejsce ustawienia muru i piłki przy rzucie wolnym sprayem to przykład podążania za nowinkami i bycia na bieżąco (takie rozwiązanie od dawna jest w lidze argentyńskiej i brazylijskiej, a także pucharach południowoamerykańskich). Kolejny popis wiedzy red. Wołka to komentarz o Antonio Valencii, Ekwadorczyku z Manchesteru United: „Grał przeciwko Barcelonie w finale Ligi Mistrzów,…, ale to nie jest gracz pierwszego planu w Manchesterze, bo zagrał w sezonie ledwo kilkanaście spotkań”. Oczywiście, skoro się wszystko ocenia na podstawie internetowych statystyk, to można to tak zinterpretować, ale każdy interesujący się piłką, a już „dziennikarz sportowy” na pewno, powinien wiedzieć, że we wrześniu Valencia miał paskudne złamanie nogi i pauzował przez dużą część sezonu, co wymownie przeszkodziło mu w lepszych statystykach, gdyż jeżeli tylko jest zdrowy, to jest jednym z pierwszych wyborów Fergusona.
W połączeniu z cichą i monotonną barwą głosu i „porywającymi” ciekawostkami pracy pana Wołka nie da się ocenić pozytywnie. Oby następne mecze były ciekawsze, gdyż komentarze na pewno nie będą broniły przed spaniem w środku nocy.
A pan redaktor powinien więcej uwagi poświęcać piłce, a nie PiS- owi, ale znawców futbolu jest wielu, a tak zręcznych klakierów Tuska już mniej, no i znawcy ci nie mają szans na takie wakacje jak zasłużony redaktor…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

jednak nie podzielam "pobłażliwości" wobec komentatorów. O ile z opinią na temat pana Wołka się zgadzam - człowiek ten powinien raczej gęsi pasać niż komentować - o tyle pozostali wcale nie są elitą w porównaniu do p. Wołka. Poziom komentarza jest co najmniej żałosny, słuchając człowiek nie ma pojęcia co się dzieje na boisku a słuchając i oglądając jednocześnie, trudno oprzeć się wrażeniu jakoby komentator komentował zupełnie inne spotkanie niż to, wyświetlane na ekranie TV. Zamiast relacji z tego co dzieje się na boisku panuje monotonia, nudne wywody, recytowanie suchych statystyk, historie z życia piłkarzy, trenerów, komentatorów, daremne wspominki "jak to było kiedyś" i nagle krzyk, GOL! - przerwany wywód, monolog, historia jak "w 75' któryś zalał się kawą komentując sensacyjne zwycięstwo Peru, a w tamtych czasach o dobrą koszulę nie było łatwo" - ma się wrażenie jakby bramka padła z niczego, o tak piłka nagle znalazła się w siatce, bez żadnej akcji, podania czy choćby dotknięcia piłki przez któregokolwiek z graczy. Nazwijmy to "komentator" rozmarzony i pochłonięty swym poematem przeoczył kilka podań, akcji, dobrze, że ocknął się na golu... Kiedyś pan Borek zapytany czemu na siłę z niczego, komentarzem szyją niestworzone rzeczy odpowiedział "Bo chcemy poprawić a niejednokrotnie stworzyć widowisko, żeby widz się nie nudził"... Nudny mecz + żałosny komentarz = ... Panowie komentatorzy, sługusy PZPN-u, siedźcie cicho albo zróbcie miejsce innym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#168484

wiadomo że do canal plus to lata świtlne ale własnie w porównaniu do Wołka to są mistrzami ;)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Zjednoczeni ludzie potrafią obalić każdy system..."
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#169355