Bojkot czy budowa?

Obrazek użytkownika Adr_Nitka
Sport

PZPN postanowił zedrzeć trochę kasy z biednych kibiców i tak bilety na mecze kadry w Warszawie z Argentyną C i w Gdańsku z Francją też niekoniecznie w optymalnym zestawieniu będą kosztowały minimum 90 złotych, średniej klasy 190, a najdroższe 250. Jak wspaniałomyślnie stwierdził boss Grzesio, takie ceny biletów „odstraszą chuliganów i przyciągną na stadion rodziny”. I owszem, dla dzieci w wieku do 12 lat bilety są za złotówkę, co nie zmienia faktu, że opiekun musi zapłacić za wejście, a już mając 2 dzieci w wieku 13 lat i więcej, z kosztami dojazdu i zjedzenia czegoś na stadionie mecz to niewyobrażalny dla przeciętnej rodziny koszt. Ale chyba każdy zechce się poświęcić dla dobra pana prezesa… tfu, polskiej piłki oczywiście…
W związku z horrendalnymi cenami biletów (według przeliczeń, czerwcowe mecze naszej kadry są najdroższymi w Europie, kosztują tyle samo co mecze Austrii z Niemcami i Finów, tyle że wszystkie wymienione nacje zarabiają około 6-krotnie więcej niż przeciętni Polacy), kibice postanowili zbojkotować te mecze. Oprócz cen biletów, jesteśmy niezadowoleni z działań PZPN, który idąc w sukurs rządowej nagonce na kibiców, postanowił do końca sezonu zakazać wyjazdów na mecze wszystkich szczebli rozgrywkowych.
Wiem, że reprezentacja jest naszym wspólnym dobrem i powinniśmy wspierać piłkarzy niezależnie od tego jak grają, ale musimy zareagować, gdy prezes Lato wraz ze swoją świtą robi z polskiej piłki prywatny folwark! Jedynym zaś sposobem jest niepójście na mecz kadry. I jeśli nie zadziała to na wyobraźnie Leśnych Dziadków, to na pewno na sponsorów kadry, gdyż oczywiste jest, że bez kibiców kadra jest marnym marketingowo produktem, w który nie będzie opłaciło się inwestować. Dlatego nie idźmy na te mecze!
Tymczasem z protestującymi kibicami solidaryzuje się… płemier Tusk. Tak, to nie pomyłka, postanowił zostać pierwszym obrońcą biednych kibiców! On także zapowiedział bojkot meczu w Gdańsku. Oczywiście nie z powodu finansów, pan płemier gdyby chciał to na mecz mógłby zabrać całą swoją partię. Główną przyczyną w przypadku Tuska jest niechęć do pokazywania się na pustym stadionie. Ojj, jaka to byłaby PR-owska porażka…
Od kompromitacji PZPN może uratować tylko… policja lub francuska federacja piłkarska, gdyż na chwilę obecną PGE Arena bardziej przypomina plac budowy niż stadion, na którym 9 czerwca odbędzie się międzynarodowy mecz. Wszyscy robią dobre miny do złej gry i ze stuprocentową pewnością twierdzą, że budowa zostanie zakończona, a wszystkie konieczne pozwolenia zdobyte.
A czy to prawda, czy tylko tania zagrywka na poprawę wizerunku, by bojkot kibiców spalił na panewce…? Opóźnienia zawsze można zrzucić na budowniczych, to przecież nie PZPN-u wina będzie, że stadion nie zostanie dokończony na czas, za to już inne głowy polecą w razie czego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów