Ludzie których spotkałem 2

Obrazek użytkownika wiki3

Tadzik. <p>Zachowaniem wskazywał na całkowitą uległość wobec innych i chęć spełnienie ich wszystkich żądań. Starał się nikomu nie wchodzić w drogę, chodził drobnymi szybkimi kroczkami lekko pochylony. Takie zachowanie okazywało się pomocne w jego pracy – był zaopatrzeniowcem.</p> <p>Jednak nie było takie ze względu na osiągnięcie dobrych wyników w zaopatrzeniu, miało zupełnie inne źródło.</p> <p>Tym źródłem był obóz w Oświęcimiu, a początkiem był 14 czerwiec 1940 roku.</p> <p>Mając zaledwie czternaście lat, Tadzik pierwszym transportem trafił do obozu, otrzymał nr czterysta ileś, niestety nie pamiętam dokładnie końcówki, miał ten numer wytatuowany na ramieniu.</p> <p>Przeżył obóz od pierwszego do ostatniego dnia, miał wiele szczęścia potrafił grać na mandolinie i to uratowało mu życie. Przez wszystkie dni obozowej gehenny grał w obozowej orkiestrze.</p> <p>Doczekał wyzwolenia, skończył szkołę ożenił się miał dzieci, minęło dwadzieścia lat, a Tadzik w dalszym ciągu był więźniem Auschwitz.</p> <p>Pewnie to tłumaczy przypadek jaki miał miejsce z jego udziałem.</p> <p>Jak wiadomo w latach sześćdziesiątych na rynku brakowało wielu towarów, między innymi oleju z oliwek, był to rarytas bardzo trudno osiągalny.</p> <p>Jakimś sposobem babki w firmie zdobyły litr takiego płynu, więc solidarnie zaczęły dzielić olej szklanką na cztery części.</p> <p>Na to wszystko wszedł do pokoju Tadzik, spojrzał, w szklance złocił się płyn przypominający wyglądem cytrynówkę, abstynentem nie był, alkoholikiem również.</p> <p>Ale macie dobrze, pijecie, też bym trochę łyknął. Jedna z pań stwierdziła: jak wypijesz całą szklankę to proszę.</p> <p>Tadzik złapał szklankę i jednym duszkiem wypił całą zawartość, nie sądzę żeby do końca myślał, że pije wódkę. Jednak wypił, może myślał, że musi, że jest w obozie?</p> <p>Wszyscy po pracy byli już dawno w domu, jedynie Tadzik pozostał w biurze okupując toaletę.</p> <p>Czy było to przedłużenie obozu? Może myślał, że to nie koleżanki biurowe, a czterech SS-manów?</p> <p></p>

Ocena wpisu: 
Brak głosów