Matkę jak psa – do przechowalni

Obrazek użytkownika Błąd w systemie
Kultura

W „Dzienniku Łódzkim” możemy przeczytać o zjawisku „podrzucania” seniorów w okresie wakacyjnym. Według lekarzy rodziny wyjeżdżające na urlop próbują umieszczać najstarszych członków w szpitalach. Takie praktyki są nagminne i nie tylko w dużych ośrodkach - mówi dr Bożena Woźniak, dyrektor Miejskiego Szpitala im. Jonschera w Łodzi.

Ok. Można utyskiwać na polską służbę zdrowia, w której nie ma specjalistycznych placówek geriatrycznych. Można powoływać się na wzorce zachodnie, gdzie seniorów oddaje się do domu opieki i nie odwiedza przez wiele lat. Można przerzucać problem, tak jak u nas, na gminy, pozwalając im na nakładanie dużych kar za wspomniany proceder.

Zjawisko opisane przez „Dziennik Łódzki” ma jednak znacznie głębsze podłoże społeczne. Od kilku lat w Polsce tworzy się atmosferę „walki z moherami”. Od kilkunastu lat próbuje się przekonać Polaków, że będą wyłącznie „młodzi i piękni” oraz hołubi bożka indywidualnego szczęścia. Od kilkudziesięciu lat rozrywa się wszelkie oddolne więzi społeczne, włącznie z rodziną. Trudno dziwić się, że część społeczeństwa poddała się temu nieustannemu praniu mózgów. W większości ta, którą w mediach nazywają „młodą, wykształconą, z większych ośrodków”. To tutaj leży problem – fundamentalne instynkty wspólnotowe zastąpiono indywidualizmem, a co za tym idzie wyrugowano poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. „Róbta co chceta” nie wzięło się z nikąd, podobnie jak wypowiedź Stefana Niesiołowskiego: http://niepoprawni.pl/blog/3/madrosc-etapu-stefana-n

Pierwszym i podstawowym zadaniem byłoby więc mozolne odbudowywanie więzi społecznych. Nie za odgórnie przyznawane granty, które trafiają do specjalistów, tylko za swój wolny czas, poświęcany przez amatorów – tzw. obywateli.

Piotr Dunin

http://piotrkovskie.pl/index.php/glowna/region/145-matke-jak-psa-do-przechowalni

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wiem, że od lat osoby zamożne lub mające tzw. "dojścia" umieszczają swoich rodziców, na czas wyjazdu na wakacje, w szpitalach.
To znaczy jednak, że przez pozostałe 11 miesięcy się nimi opiekują.
Czy naprawdę pracując zawodowo, troszcząc się o dzieci i opiekując dziadkiem czy babcią nie mają prawa do wypoczynku?
Dzieci niepełnosprawne też się zabiera na obozy, by rodzice mogli odetchnąć.
I na koniec pytanie - czy można zabrać na wakacje nad morze starszą panią, która wymaga pielęgniarskiej niemal opieki?
Nosi pampersy, trzeba ją kilka razy dziennie myć, zmieniać opatrunki na ranach żylakowych, schody odpadają, bo kolana już nie udźwigną, specjalna dieta z uwagi na wrażliwy żołądek, a nie daj Boże początki sklerozy. Czy starsza osoba w złym stanie zdrowia marzy o spacerach nad morzem, wylegiwaniu się na plaży?
Ona z reguły woli szpital, gdzie podleczą jej rany, zrobią wszystkie badania i ustawią od nowa leczenie.
Tak było z babcią mojej przyjaciółki. Zapewniam, że nie miała najmniejszej ochoty jeździć na wakacje, podobnie jak moja mama, która poruszała się z balkonikiem między tapczanem, a fotelem przy stole.
Tak się złożyło, że moja mama zmarła, zanim ja opadłam zupełnie z sił.
Proszę o szacunek dla ludzi, którzy latami opiekują się swoimi chorymi rodzicami. Zapewniam, że zdrowych rodziców nikt w szpitalach nie umieszcza. Sami by się na to nie zgodzili. Zresztą czy można być zupełnie zdrowym po siedemdziesiątce?
Szkoda tylko, że nie ma u nas oddziałów geriatrycznych gdzie można by starsze osoby na takie ogólne przebadanie i podleczenie, na czas wakacji, umieścić.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#172446

odnośnie wysiłku. Odnośnie odpoczynku zapewne też. Nie chciałbym być niemiły - powstaje jednak pytanie (z życia wzięte) - czy w takich wypadkach rodzina powinna jechać zawsze razem na wyjazd wakacyjny? U mnie - nie porównuję oczywiście skali niepełnosprawności - jedna się opiekowała, druga jechała (nie na wakacje niestety - a do roboty :-). Nikomu nie przyszło do głowy, żeby szukać szpitala.

I jeszcze jedno - artykuł w gazecie dotyczył ZJAWISKA, a nie pojedyńczych przypadków. Z tekstu wynikało także, że nie każdy z seniorów chodził z balkonikiem. Zapewne trochę jodu w podeszłym wieku przyda się każdemu.

Pozdrawiam
Piotr Dunin

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

#172449

Oczywiście można być po 70-ce całkiem sprawnym i silnym. W górach spotykałam babcie po 80-ce, które z małymi plecaczkami wędrowały od schroniska do schroniska. Starość wcale nie musi być straszna. Im babcia prowadzi aktywniejsze życie tym dłużej będzie sprawna. Moja miała 86 lat i chorowała niecałe 10 dni przed śmiercią. Chodziła do kościoła, zostawała sama w domu i chętnie jeździła na wakacje. Dwie moje ciocie do 99 roku życia mieszkały same i tylko przynoszono im zakupy i gotowano obiad, które sobie same podgrzewały.
Oczywiście nie zawsze się tak zdarza. Mój kolega opiekuje się od lat sparaliżowanym ojcem ale go nigdzie nie podrzuca. Gdy musi wyjechać na kilka dni organizuje opiekę zastępczą - rodzinną.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#172453

proponuję aby zadać sobie pytanie: czy chciał(a)byś aby tak z tobą postępowano gdy będziesz niedołężny(a) i skazany(a) na opiekę innych osób? A już nie rozumiem traktowania w ten sposób rodziców, którzy całe życie dawali wszystko dziecku a na starość nie mogą od tego dziecka oczekiwać odpowiedniego serca. Ja też się kimś zniedołężniałym opiekuję i na każdy wyjazd muszę zapewniać opiekę i opłacać. Żadne wczasy dla mnie nie istnieją bo mnie na to nie stać. Po prostu wobec kogoś spłacam dług i nie narzekam, bo w życiu zawsze jest coś za coś. Ale ludzie dali sobie wyprać mózgi nowymi ideologiami, według których życie jest dla młodych i zdrowych a chorzy i starzy są po prostu niepotrzebni. To nie jest katolickie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#172454