Sprawa Sumlińskiego- do umorzenia?

Obrazek użytkownika Wojciech.Wybranowski
Kraj

Prokuratura rozważa czy jest w stanie prowadzić dalej sprawę Wojciecha Sumlińskiego i poważnie zastanawia się nad zawieszeniem postępowania. Prokurator Andrzej Michalski z Prokuratury Krajowej swoją decyzję uzasadnia od wyników kolejnych badań stanu zdrowia red. Wojciecha Sumlińskiego. Dlatego też prokuratura zamierza wystąpić o przeprowadzenie kolejnej ekspertyzy, która ma ustalić czy red Sumliński może brać udział w czynnościach śledczych. Abstrahując w tym momencie od kwestii zdrowotnych red Sumlińskiego- taka ewentualność dobitnie pokazuje jak bardzo dęta, zakłamana i oparta o prowokację jest sprawa i podejrzenia, które do dotknęły. Pokazuje też, że wbrew piertownym twierdzeniom obecnie prokuratura nie ma żadnego materialnego, twardego dowodu, który obciążałby Wojtka Sumlińskiego.

Mam nadzieję, że sprawa Wojciecha Sumlińskiego zostanie nie tyle zawieszona, co - jak najszybciej umorzona, a on sam przeproszony ( choć na to nie liczę) przez ministra Ćwiąkalskiego i jego ogary. Umorzona nie ze względu na zły stan zdrowia- choć ten z tego co Nie ze względu na stan zdrowia- tu również mam nadzieję, że jest lepiej, choć z drugiej strony wiem, że Wojtek Sumlinski musi jeszcze pozostać w szpitalu. Mam nadzieję, że zostanie umorzona, ponieważ prokuratura po raz kolejny udowodniła, że nie dysponuje "twardym materiałem" dowodowym obciążającym rzekomo- jak jeszcze niedawno twierdził Michalski- red Sumlińskiego.

Prokuratura twierdzi, że jeśli stan zdrowia Wojciecha Sumlińskiego nie pozwoli uczestniczyć mu w czynnościach śledczych to postępowanie zostanie zawieszone.

W sytuacji, w której prokuratura na konferencji prasowej informuje o "mocnych dowodach", zeznaniach świadków, "zabezpieczonych dokumentach", kilkakrotnie przesłuchuje Sumlińskiego, przeprowadza rewizję u niego w domu, przez szereg miesięczy prowadzi czynności operacyjne, wreszciedwukrotnie wnioskuje o zastosowanie aresztu tymczasowego i nie jest w stanie po takich czynnościach przedstawić aktu oskarżenia to znaczy, że tak naprawdę na Sumlińskiego nie ma dosłownie nic. Null. Zero. Nie tylko, że nie ma żadnych dowodów, ale też- że areszt miał rzeczywiście być aresztem wydobywczym, który miał złamać redaktora Sumlińskiego i uczynić z niego "Farmusa 2"- człowieka, który zniszczony i zaszczuty przez prokuraturę zezna co mu się każe. Bez kolejnych przesłuchań, bez prób zastraszenia, zaszczucia ogary Ćwiakalskiego nie są w stanie prowadzić przeciwko red Sumlińskiemu postępowania. Najwyraźniej więc "dowody" były tylko "pretekstem", który nie był w stanie wygrać z rzeczywistością. Z całym szacunkiem dla red Sumlińskiego i jego rodziny - ale w świetle dzisiejszych oświadczeń prokuratora Michalskiego wygląda na to, że dziennikarzowi przygotowano rolę "laptopa", ktory obciązy nie tyle Ziobrę co Macierewicza. Dla celów politycznych zaszczuto człowieka, zniszczono mu karierę, uderzono w rodzine i bliskich. Polityka miłości....?

Jeszcze jedna kwestia

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski sobie nie radzi. Już nawet nie to, że nie radzi sobie z kierowaniem resortem sprawiedliwości; brak pomysłów na reformujące rozwiązania i niechęc do konstruktywnego działania to cecha charakterystyczna bodajże całego rządu Donalda Tuska. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski i jego "zbrojne ramię" w postaci urzędników biura prasowego i rzecznika Grzegorza Żurawskiego nie radzą sobie z negatywnymi emocjami wobec dziennikarzy krytycznie recenzujących poczynania prokuratora generalnego. Lub po prostu przedstawiających negatywne wobec ministra opinie szeroko pojętych środowisk prawniczych. Byłemu sekretarzowi POP PZPR Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu być może marzy się nie tyle powrót do czasów PRL, co urealnienie standardów białoruskich, w których funkcjonować mogą tylko media prorządowe, w których jest tylko jedna jedynie słuszna linia- oczywiście rządowa. I tak oto, sam minister czy też jego rzecznik Grzegorz Żurawski, którego głównym zadaniem było, jeszcze niedawno tłumaczenie- dlaczego warszawskie metro ma kolejną awarię rozpoczęli próbę szykanowania dziennikarzy mediów niezależnych, opozycyjnych, prawicowych. Pierwsze symptomy były już wcześniej, kiedy to minister sugerował, że dobrzy dziennikarze, to dziennikarze, którzy nie zadają zbyt wielu pytań. Potem były kolejne wpadki pana ministra- kłamstwo na antenie TVN 24 w sprawie Krzysztofa Olewnika, kompromitacja w "aferz elaptopowej" i wreszcie protest ponad stu prokuratorów i aplikantów z jeleniogórskiego. To sprawiło, że resort ministra Ćwiąkalskiego postanowił najwyraźniej ograniczyć dostęp niektórych mediów do informacji. I tak oto odpowiedź na najbardziej błahe pytania kierowane do ministerstwa przetrzymywana jest do maksimum zabezpieczonego prawem prasowym, lub nie ma jej wcale, odpowiedzi na pytania przesyłane przez resort sprawiedliwości i Grzegorza Żurawskiego przychodzą w formie anonimów, niepodpisane, na prośby o przedstawianie autora danej odpowiedzi wraz ze stanowiskiem urzędniczym rzecznik reaguje agresją i obraźliwymi komentarzami. Wreszcie, rozmawiając z dziennikarzami, którzy mają czelność krytykować ministra Ćwiąkalskiego Żurawski zwraca się do nich- a miałem osobiście okazję niedawno się o tym przekonać- per "taka osoba". Żenujące. Ale też i z drugiej strony jest symbolem klęski tego kierownictwa resortu sprawiedliwości, które nie radząc sobie z rzeczywistością i problemami ucieka w takie praktyki.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... "piertowne twierdzenie"? Albo "aferz elaptopowa"? :-(

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

It's not about who's right, but who's left. ("Ojciec amerykańskiego karate" Ed Parker)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#5670