Każda Prawda ..

Obrazek użytkownika wilre

"Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!” (1Tes 5:21 BT)"Każda prawda przechodzi trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem gorliwie zwalczana, a w końcu akceptowana jako coś oczywistego"Artur Schopenhauer( )Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe (...) W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutębez pokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr. Owa różnica stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.( )Dr Krassimir PetrovI. Ekonomia imperiówPaństwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwanarodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie,poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanieinnych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej isilniejszej gospodarce, a w konsekwencji - na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatkówściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaśsłużyła dalszemu wzmacnianiu dominancji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków.Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach - zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, wzależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium.W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost - a za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkiepoprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bezpokrycia - dolary - z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z koleiumożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr - właśnie owa różnica[między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływającydo Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło.W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją wlatach 1921 - 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźniezwiększył ilość waluty w obiegu - dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe.To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartościązłota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, wsensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność nazłoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów.Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r.Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złotozagwarantowano rządom innych państw - i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwowącałego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczonezaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną częśćświatowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie zpostanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartościdostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka"armaty i masła" z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolarazwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt "wielkiego społeczeństwa"L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane doUSA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicywywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny zopodatkowaniem - z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnychobywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata.Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o"zerwaniu więzi między dolarem a złotem", ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie byłaaktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedyimperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić - świat został opodatkowany i nic nie mógł nato poradzić.Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągaćpodatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować - jako zapłatę za dobra ekonomiczne -stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc daćświatu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa.Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspieraćwładzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolarymógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały sięone wymienialne na ropę naftową.Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropienaftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ byłyone niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiempłatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogłodalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie wropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, abyropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żebymóc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało goprzekonać do zmiany zdania - poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi.Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Hussein. Wpierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało sięcoraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, abyzmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innychwalutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie.Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji "Szok i Przerażenie" w Iraku niechodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji,ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym - amerykańskiegoimperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niżdolar USA, będzie przykładnie ukarany.Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy cijednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż - przecież mógłpo prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiałwięc mieć inny powód do inwazji na Irak.Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen: (1) w obronie własnej;albo (2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co pomistrzowsku wykazał Paul Kennedy w "The Rise and Fall of the Great Powers", wysiłek wojennywyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiemekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać kosztymilitarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiajądługofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć naIrak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji,program "Ropa za żywność" został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione zpowrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywróconoglobalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończeniemisji - udało mu się obronić dolara, a wraz z nim - amerykańskie imperium.II. Irańska Giełda NaftowaWładze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń "jądrową", która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest IrańskaGiełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie - przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbędla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro.Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałobyeuro status światowej waluty rezerwowej - z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dlaAmerykanów.Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi imdrastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dlanich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadalzatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokryciedolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodzącstopniowo na rezerwy w euro.Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro - większość wymiany handlowejprowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami - eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, zniechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczaniesię w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwymciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi.Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzykawobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlująprzede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno zewzględu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywieideologicznym - dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ichwieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieliwiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletnipartner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednakzapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńskaMiędzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange - IPE), obiepraktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będąmusieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w stopę, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało,londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowiąBrytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu - europejskie,chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie - z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas losdolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdziekonieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanieplanowanej giełdy.Sabotaż giełdy - mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub na serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.Zamach stanu - zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dlaUSA - inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, awięc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepsządostępną opcją.Wspólna rezolucja wojenna ONZ - tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesywszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym,jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typudziałań.Jednostronne uderzenie nuklearne - to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samychwzględów, co strategia następna - jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej robotyAmerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.Jednostronna wojna totalna - to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasobywojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykaniejeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największerezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich górdolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnychwojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnyminarodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takieprzymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a takżeosobny pakt z Syrią.Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzeniamożna stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze zzapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznieprzyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stópprocentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą aCharybdą - między groźbą deflacji a hiperinflacji - i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje"klasyczne lekarstwo" deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywołapoważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji,akcji i walorów pochodnych, a w następstwie - totalny krach finansowy, albo, alternatywnie,wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacjidługoterminowych, odpalić "helikoptery" i "zatopić" rynek powodzią dolarów, ratując przedbankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą aCharybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi sięprzechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji.Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed - przyp. red.), renomowany znawca WielkiegoKryzysu i wprawny pilot śmigłowca "Black Hawk", bez wątpienia wybierze inflację."Helikopterowy Ben" nie pamięta wprawdzie America's Great Depression Rothbarda, ale dobrzezapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestronauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło iwaliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnejpułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie "zimyKondratiewa". Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałąwartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będziehiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa walutarezerwowa świata - barbarzyński relikt zwany złotem.************Tegoż autora: "China's Great Depression" "Masters of Austrian Investment Analysis" "AustrianAnalysis of U.S. Inflation" "Oil Performance in a Worldwide Depression" Zalecana lektura:William Clark "The Real Reasons for the Upcoming War in Iraq" William Clark "The Real ReasonsWhy Iran is the Next Target" O autorze Krassimir Petrov ( Krassimir_Petrov@hotmail.com)uzyskał doktorat z ekonomii w USA, a obecnie wykłada makroekonomię, finanse międzynarodowei ekonometrię na Uniwersytecie Amerykańskim w Bułgarii.Tłum. Paweł Listwanhttp://www.zpunktumajacnauwadze.yoyo.pl/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ale Petrov dla nadwiślańskiego widzenia świata to jakaś Science Fiction będzie.
Kto w mediach potrafi wytłumaczyć czym jest BRIC, kto wie czym jest Szanghajska Organizacja Współpracy? Jednak BRIC to nie to samo co SCO.
Natomiast wszyscy kochamy lekceważyć i obrażać ruskich, ja przyznam się: także.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#29544