Pogrzeb albo dlaczego o tych ludziach się nie słyszy?

Obrazek użytkownika Andrzej.A
Blog

W dniu 15-04-2010 zmarł mój znajomy prof. dr hab. fizyki Leszek Dobaczewski. Byłem na jego pogrzebie w dniu 22-04-2010. Leszek chorował długo i przewlekle, ale sądzę, że zabiło Go to iż utracił wiarę w to że może powrócić do zdrowia. Nie będę opisywał Jego perypetii zdrowotnych, pomimo iż je znam dość dokładnie, ponieważ nie czuję się do tego upoważniony.
Napiszę o czymś innym.
O Leszku Dobaczewski, jego bracie Jacku, o Witku Nazarewiczu i o Małgorzacie Walewskiej.

Leszek Dobaczewski był fantastycznym człowiekiem, wielokrotnie tego dowiódł. Był wesoły i był to tak zwany "swój chłop". Nigdy nie zapomnę gdy pijąc kiedyś razem wódkę powiedział do mnie: "... Stary, ale pamiętaj, elektrony są ZIELONE, i pamiętaj, że to JA ci o tym powiedziałem. ...". Taki był.
Leszek Dobaczewski był człowiekiem o jakim ja mówię, że ktoś taki jest mózgowcem. Był wielokrotnie zapraszany do Amerykańskich ośrodków badań, z laboratorium Livermoor włącznie. Umówmy się szczerze, niewielu naszych naukowców dostąpiło tego zaszczytu.
Prace, które prowadził Leszek doprowadziły do wyprodukowania i zastosowania na skalę przemysłową ZIELONEGO LASERA - z tego wynika poprawnie rozumując, że każdy kto ma kompa z wbudowanym DVD powinien być mu wdzięczny.
Gdy nad trumną Leszka przemawiał Jego szef to naprawdę musiałem się zmużdżać, żeby załapać o czym mówi i czego rzeczywiście dotyczyły badania, które Leszek prowadził.

Teraz będzie o Jacku Dobaczewskim (brat Leszka) i o Witku Nazarewiczu. Obaj wymienieni od dziesięcioleci pracują tylko w USA. Ich prace są praktycznie nieznane w Polsce. Również z nimi miałem okazję się napić. Pamiętam taki jeden epizod. Będąc na dużej bani wypełnili jakiś formularz jakiegoś zapyziałego uniwersytetu w USA i wysłali (starającym się o pracę miał być Jacek). Robili sobie oczywiście zgrywy. Potem Jacek nie mógł się opędzić od coraz to wyższych ofert, które z tegoż uniwersytetu nadchodziły. Gdy suma apanaży zaczynała być niebezpiecznie wysoka Jacek powiedział: "... Ale co ja bym tam robił, przecież oni nie dali by mi szansy na jakikolwiek rozwój. ...".
Jacek był na pogrzebie swojego brata, niestety Witek nie mógł.

Małgorzata Walewska jest dla odmiany koleżanką mojej żony z liceum. Jest śpiewaczką światowej klasy i formatu. Występowała ze wszystkimi sławnymi: Luciano Pavarotti, Placido Domingo, Simon Estes, Luis Lima, Bernhard Weikl, Thomas Hampson, Edita Gruberová. O niej również w Polsce się nie słyszy.

Ciekawe dlaczego o tych wyżej wymienionych ludziach się nie słyszy. Dlaczego nie mówi się w mediach o sukcesach naszych fizyków pracujących za oceanem, dlaczego nie mówi się i nie nagłaśnia każdego występu Walewskiej? Przecież to jest promocja naszego kraju, to jest promocja ludzi, którzy odnieśli i odnoszą na co dzień sukces na arenie międzynarodowej. Oni są naszym towarem eksportowym, Łatwiej powiedzieć o hydrauliku lub o opiekunce dla osób przewlekle chorych, którzy za grosze będą pracować we Francji bądź w Niemczech.
Ale nie. O takich ludziach w polskojęzycznych mediach nad Wisłą się nie mówi.
A takich ludzi w Polsce jest znacznie więcej. Ale się o nich nie mówi.
Nie mówi się argumentując w sposób wręcz kretyński: "... że taki etos, naukowca, to się nie sprzeda w mediach, łatwiej jest sprzedać w mediach to czy Doda miała na sobie majtki czy nie. ..."
Nie mówi się o takich ludziach również z tego powodu, żeby społeczeństwo nie miało aspiracji, żeby nie mogło wbić się w dumę z rodaków, którzy odnieśli sukces.
Żeby nie mogła się wytworzyć lub maksymalnie to utrudnić i opóźnić KLASA ŚREDNIA.

Nie mówi się również z tego powodu, że Ci wyżej wymienieni nie są uwikłani w żadne koterie towarzyskie, nie są umoczeni w bycie TW i nie można ich wziąć "pod but". A takiego Wajdę czy Olbrychskiego można. Nawet nie trzeba od razu straszyć, wystarczy poprosić, a on sam jeden z drugim już sam będzie doskonale wiedział jaką linię ma trzymać w trakcie rozmowy na wizji i fonii.

Mam olbrzymią pretensję do mediów, w tym również do takiego medium jak Gazeta Polska, że nie promują opisanych wyżej osób, ich dorobku i ich drogi życiowej.
Bo ci ludzie powinni stanowić wzorzec dla maluczkich. Ktoś kto będzie się bardzo starał, ale nie starczy IQ, to nie zostanie profesorem na MIT, ale przynajmniej nie będzie pół-mózgiem i dresiarzem. Każdy ma szansę.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

capitanemo
Mozna to wytlumaczyc. Ten brak zainteresowania, Mozna to zawdzieczac lenistwu umyslowego Rodakow. Pozwolili zepchnac sie na ubocze . Narod poszedl na wewnetrzna emigracje, uczynil to kiedys za komuny. Beneficjenci 3RP. Wypelniaja swoimi ludzmi. A ze wiekszosc swiatlych ludzi nie chce miec z tym plepsem nic do czynienia. Nauka. media sa na tym poziomie co widac obecnie. Dlatego tragedia z spod Smolenska moze byc katalizatorem powrotu Polski . Czy to biorac zycie intelektualne, naukowe, kulturalne, sport itp. Ale na to aby sie stalo. Rodacy musza zdac sie na wysilek. I przegonic ta wladze " klanow". Mieszkam na stale w Montrealu w Kanadzie. I co obecnie Polska pokazuje Swiatu. To festiwal. Miermot, komformizmu, chamstwa, glupoty oraz brak etyki oraz klasy . Na drugim marginesie odrzuceni, pogardzani mohery, patrioci, ludzie wrazliwi, bogaci w wiedze i wartosci humanisci, chrzescijanie.... Ktora Polska zwyciezy. Ja wiem . Ta pogardzana. I dlatego kazdy z nas ma zadanie do spelnienia. Jest to walka z badziewem zostawiana w spadku po PRL. I nikt za nas tego nie zrobi. Musimy sami. Uda sie. Juz widac jutrzenke

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

capitanemo

#58467

Jesteś niezwykle optymistyczny, to dobrze. Ja aż tak optymistyczny nie jestem, ale mam nadzieję, że się mylę.

Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#58472