PiS na sprawy państwowe, PO na rozpuste i prywatę

Obrazek użytkownika Ursa Minor
Artykuł

Ochrona życia i pomaganie w nieszczęściu to sprawy publiczne. Wina, cygara, garnitury, sukienki, nocne kluby – to sprawy prywatne.

1. Taka jest różnica między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą, że PiS wspierało partyjnymi pieniędzmi śledztwo smoleńskie i ochronę byłego premiera, pod którego adresem kierowano groźby zabójstwa, natomiast Platforma z partyjnych pieniędzy finansowała garnitury, sukienki, cygara i wizyty w klubach bara-bara.

Od strony moralnej i etycznej między tymi wydatkami nie ma żadnego porównania.

2. Śledztwo smoleńskie powinno być sprawą ogólnonarodową. To nie jest sprawa samych ofiar, że kumuś zginął ojciec, komuś matka, komuś brat. Państwo powinno czynić wszystko, co w jego mocy, żeby tę katastrofę wyjaśnić. Niestety, nie czyni. Komisja Millera była parodią, nie zmierzyła nawet brzozy, od której miała się zacząć katastrofa. Senatorowie PiS 18 kwietnia, ponad 2 miesiące temu, przesłali 24 pytania do eksperta Laska, co kto badał, gdzie i kiedy (publikowałem te pytania) – odpowiedzi brak, choć regulaminowy termin dawno minął. Prokuratura też czwarty rok nie wyszła z mgły, jeszcze nie przeprowadziła badań na obecność trotylu. Wrak traktowany jest gorzej niż kupa złomu, a czarne skrzynki nie wiadomo kto i z czego odsłuchiwał. Już nie wspomnę o zamianie ciał w trumnach.

Gdyby państwo polskie robiło, co do niego należy, rodzinom ofiar nie trzeba by było adwokatów. A że nie robi, że sobie kpi z narodowej tragedii i krzywdy ofiar, to Prawo i Sprawiedliwość nie mogło być obojętne. I chwała mu za to, że zorganizowało pomoc adwokacką dla rodzin i poniosło koszty, które nie partia polityczna, ale państwo powinno ponieść. Albo inaczej – państwo tych kosztów w ogóle nie powinno stworzyć, a stworzyło je przez własną nieudolność, a może i świadome kłamstwa.

3. Były premier Kaczyński był i jest obiektem ataków. Zabójca z Łodzi, który zabił mojego współpracownika Marka Rosiaka, nie ukrywał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i nie uczynił tego tylko i wyłącznie dzięki jego osobistej ochronie. Partyjnej ochronie, bo państwowa została mu odebrana. Dziś zatem Prawo i Sprawiedliwość, ponosząc koszty ochrony Jarosława Kaczyńskiego z własnych środków, partyjnymi pieniędzmi zastępuje pieniądze państwowe.

Wara więc od atakowania Prawa i Sprawiedliwości za wydatki na ochronę, dzięki której (dzięki Bogu) nie zginął drugi z braci Kaczyńskich.

4. Cygara nie afera, garnitur nie skandal, sukienka nie majątek. Ale wstyd, bo rodzinę premiera powinno być stać na odzież.

W żadnym traktacie międzynarodowym nie jest zapisane, że premier ma obowiązek chadzać na przyjęcia z żoną, a jeśli chadza, to strój powinien być nabyty ze wspólności małżeńskiej, a nie wspólności partyjnej.

Reasumując – różnica jest taka, że PiS z partyjnej kasy opłacało sprawy państwowe, podczas gdy PO opłacała prywatę, a w porywach i rozpustę.

http://naszdziennik.pl/blogaid/polityka-i-sprawiedliwosc.html#entry148

Brak głosów