Dworak jak Drawicz czyli - trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu

Obrazek użytkownika Tomasz A.S.
Kraj

Artykuł Piotra Bączka - warto przeczytać!

"Decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji pod przewodnictwem Jana Dworaka nieprzyznająca koncesji telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym, cofa rynek medialny w Polsce do początku lat 90. Stacji telewizyjnych może być mnóstwo, może nawet panować pluralizm nadawców, stacje mogą prezentować różne programy, zwłaszcza rozrywkowe, ale przekaz ma być tylko jeden, właściwy i zgodny z odgórnymi wytycznymi!
Taki wniosek nasuwa się po wysłuchaniu dyskusji z komisji sejmowych, które zajmowały się odmową KRRiT przyznania Fundacji Lux Veritatis koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe. W czasie prezentacji przedstawiciele nadawcy Telewizji Trwam wykazali swoją wiarygodność finansową, a przecież to te właśnie względy miały zdecydować – jak przekonywał wcześniej przewodniczący KRRiT Jan Dworak – o odmowie miejsca na multipleksie dla jedynej katolickiej stacji telewizyjnej.
Swoją decyzją Krajowa Rada nie tylko konserwuje obecny rynek medialny, który zdominowany jest przez nadawców określonej opcji politycznej i ideowej, ale cofa nas do początków III RP. Należy bowiem zwrócić uwagę, że w sferze publicystycznej Telewizja Trwam prezentowała jasną ocenę najnowszej historii Polski, komunistycznej przeszłości, np. stanu wojennego. W jej programach wypowiadało się szereg osób, polityków, historyków, bohaterów tamtych dni, stacja umożliwiała im przekazanie prawdy o tamtych dniach. Wiele z tych programów nie miałoby szans na emisję w innych stacjach.
Od początku lat 90. telewizja publiczna i powstające stacje prywatne prezentowały linię, którą wyraził Adam Michnik w dosadnych słowach „odp… się od generała!”. W telewizji publicznej tej niepisanej linii programowej sumiennie przestrzegał pierwszy tzw. „solidarnościowy”, bo nominowany przez premiera Tadeusza Mazowieckiego, szef telewizji po 1989 r. – Andrzej Drawicz. Warto pamiętać, że jego zastępcami byli Lew Rywin oraz właśnie Jan Dworak, popierany obecnie przez Platformę Obywatelską.
Na blisko dwa miesiące przed ósmą rocznicą 13 grudnia prezes Drawicz rozesłał do podległych mu dyrektorów wytyczne dotyczące prezentowania stanu wojennego w programach TVP. Drawicz wskazywał, że „należy zachować zasadę równego dystansu w stosunku do ówczesnych dwu stron konfliktu”, zalecał również wystrzegać się ataków wobec gen. Jaruzelskiego (poniżej przypominam całość pisma Andrzeja Drawicza). Tym samym tzw. „solidarnościowy” szef TVP zrównał komunistyczny reżim z podziemną „Solidarnością”. Pozostałe fragmenty tego kuriozalnego listu wskazują, że te sformułowania nie były lapsusem językowym, lecz przyjętym wyborem politycznym, co w tamtym czasie nie było odosobnionym przypadkiem wśród liderów „S”.
* * *

Pismo Andrzeja Drawicza z października 1989 r. w sprawie przedstawiania stanu wojennego w TVP:

Do
dyrektorzy – naczelni redaktorzy
rozgłośni pr o ośrodków tv

Uprzejmie informuję, że przewodniczący komitetu ds. tv Andrzej Drawicz przekazał dyrektorom centralnych programów rtv następujące wytyczne w związku z ósmą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. Prośba o wzięcie tych wytycznych pod uwagę w przypadku podejmowania na antenach lokalnych tej problematyki.
„Podejmując rozmowy z autorami, którzy przygotują poszczególne pozycje programowe proszę przekazać następujące moje sugestie:
- należy zachować zasadę równego dystansu w stosunku do ówczesnych dwu stron konfliktu, tzn. umożliwić przedstawienie racji, które przemawiały przeciwko decyzji o stanie wojennym, jak i przesłanek, które to pociągnięcie w jakiejś mierze usprawiedliwiały,
- w miarę możliwości należy ograniczać eksponowanie kwestii formalno-prawnych związanych ze stanem wojennym, lecz raczej koncentrować się na aspekcie politycznym i moralnym,
- nie należy szczególnie eksponować kwestii ewentualnego zagrożenia interwencją radziecką, jako przesłanki do wprowadzenia stanu wojennego: w przypadku podejmowania tej kwestii należy zadbać o to, aby wyraźnie osadzać problem w ówczesnych realiach (ekipa Breżniewa), tak aby nie wywoływać wśród telewidzów nastrojów antyradzieckich,
- programy dotyczące rocznicy wprowadzenia stanu wojennego powinny być pozbawione akcentów rewanżyzmu, nawoływania do odwetu itd., powinny natomiast stworzyć wśród widzów odczucie zadośćuczynienia moralnego i politycznej satysfakcji,
- należy się wystrzegać jakichkolwiek ataków personalnych, a zwłaszcza ewentualnych prób dezawuowania osoby prezydenta PRL [tzn. Wojciecha Jaruzelskiego – PB],
- w takich ewentualnych programach jak np. prezentujących wspomnienia byłych internowanych lub w programach pokazujących tłumienia siłą strajku, należy zachować szczególną rozwagę i umiar, z drugiej jednak strony należy dać jakiś rodzaj satysfakcji moralnej osobom represjonowanym.”
Z-ca dyr. sekretariatu generalnego Barbara Okoń
Warszawa 89.10.18 nad nr 21
(Tekst pisma A. Drawicza za: „Przegląd Wiadomości Agencyjnych”, nr 48/1989)
* * *

Czytając powyższe dyspozycje przewodniczącego Komitetu do Spraw Radia i Telewizji Andrzeja Drawicza, które chroniły w mediach komunistyczny reżim przed rozliczeniem, nie sposób nie zauważyć, że telewizja publiczna w dalszym ciągu wystrzega się przed „ewentualnymi próbami dezawuowania osoby prezydenta PRL”. Dobitnym przykładem jest usunięcie Anity Gargas z funkcji dyrektorskiej w TVP za emisję filmu Grzegorza Brauna o Jaruzelskim. Także relacjonowanie przez telewizję niedawnego procesu twórców stanu wojennego nie odbiegało od dyrektyw z 1989 r. Przez lata wytyczne pierwszego tzw. „solidarnościowego” szefa TVP rozciągały się na większość rynku mediów telewizyjnych.
Dokument Drawicza był fundamentem „ładu medialnego” III RP i nie tylko odnosił się do stanu wojennego i jego twórców, ale także ukierunkował publicystykę historyczną, polityczną, społeczną innych mediów.
Dlatego obecnie przewodniczący KRRiT Jan Dworak (w latach 1989-91 zastępca A. Drawicza), swoją postawą wobec Telewizji Trwam, zachowuje się, tak jakby nadal obowiązywały stare dyrektywy prezesa Drawicza i dalej należało „zachować szczególną rozwagę i umiar” w programach telewizyjnych i nie tylko w ocenie 13 grudnia…
Czyli stara reguła - „trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu” – dalej przyświeca rządzącym…

PIOTR BĄCZEK"

Tekst powyższy zamieszczam za zgodą Autora.

Na zdjęciu: Andrzej Drawicz - z akt SB wynika, że od lat 50. był zarejestrowany jako TW „Kowalski”, „Zbigniew” (data rejestrowania: 10 września 1953, 30 grudnia 1971 i 23 lipca 1976 roku, nr arch. 7638/1, nr mikrofilmu – 7638/1.)
W latach 1989–1991 pełnił funkcję prezesa Komitetu ds. Radia i Telewizji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ogladajac prace Komisji Sejmowej ds Kultury, mialem wielka przyjemnosc, gdyz odkrylem zasoby patriotow w Sejmie. Ci ludzie broniacy telewizji TRWAM, broniacy dziela ojca Tadeusza Rydzyka pokazali, ze nie tylko sa w Sejmie degeneraci, zdrajcy, oszusci, ale wspaniali Polacy i dzieki nim Polska moze sie odrodzic.
Jednego tylko brakowalo, zmyslu konspiracji. Tak, moi drodzy, nie potrafili przechytrzyc Prezydium Komisji i czlonkow KRRTiV. Stracili wielka okazje zlozenia wniosku o rozpoczecie inspekcji KRRTiV przez NIK.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#218433

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#218438