Banderowskim szlakiem wg. nazistowskiej nawigacji. -cz.1

Obrazek użytkownika Andrzej Łukawski
Kraj

„Nie takiej Ukrainy spodziewałem się po upadku związku sowieckiego. Nie takiej Polski spodziewałem się po upadku PRL. Ani na Ukrainie ani w Polsce nie ukształtowały  się elity zdolne do powiedzenia prawdy o ludobójstwie na ludności polskiej i ukraińskiej, dokonanym przez struktury nacjonalizmu ukraińskiego.”

Powyżej zamieszczony cytat pochodzi ze wstępu do „Gorzkiej prawdy” Wiktora Poliszczuka, którego rzeczoną konstatację podzielam bez cienia najmniejszej wątpliwości. 

Żyjący  jeszcze Kresowianie, ich potomkowie oraz patrioci będący miłośnikami Kresów wyrażają podobne do mojego stanowisko. Wiem to z powiększającego się grona moich znajomych z którymi spotykam się nie tylko podczas obchodów upamiętniających ofiary ukraińskiego ludobójstwa, ale też z internetowych portali społecznościowych na których na bieżąco podnoszona jest kwestia ukraińska.

To prawda że od 30 lat na Ukrainie i w Polsce nie ukształtowały się elity zdolne do powiedzenia prawdy o ukraińskim ludobójstwie ale też jest prawdą fakt, że elity tych krajów coraz żwawiej podążają banderowskim szlakiem  wg. nazistowskiej nawigacji.

Ten szlak precyzyjnie wyznacza Uchwała Krajowego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) podjęta 22 VI 1990 roku opublikowana 12 kwietnia 1991 roku w „Magazynie Tygodniowym Polski Zbrojnej”, organie Ministerstwa Obrony Narodowej.

Politycznie użyteczni idioci będący sympatykami i orędownikami ukraińskiego nacjonalizmu twierdzą, że ta uchwała to „fałszywka” czemu zdecydowanie przeciwstawia się sam Poliszczuk, który zwraca uwagę m.in na: 

[...] w obliczu antypolskiej wymowy dokumentu przedstawiciele działającego w Toronto Związku Ziem Wschodnich RP – Władysław Dziemiańczuk i Janusz Śmigielski, aby wykluczyć prowokację, zwrócili się do wszystkich trzech funkcjonujących współcześnie frakcji OUN, tj. Frakcji Bandery, Frakcji Melnyka i Frakcji „Dwójkarzy” oraz do Światowego Kongresu Wolnych Ukraińców z pytaniem, czy poczuwają się do autorstwa Uchwały, czy też odżegnują się od niej. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na pismo polskich kresowian Poliszczuk uznał za wymowne. Badacz ten na podstawie porównań testu Uchwały z innymi dokumentami uznał, że materiał będący przedmiotem dociekań „jest oryginalną uchwałą OUN-b. Tekst Uchwały… jest odzwierciedleniem mentalności kierowniczych kół OUN-b” .

Należąca do sympatyków i orędownikami ukraińskiego nacjonalizmu Joanna Kluzik-Rostkowska utrzymuje, że uchwała jest „fałszywką”, którą spreparował profesor Uniwersytetu Śląskiego – Edward Prus. Późniejsza szefowa kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego oraz liderka partii Polska Jest Najważniejsza, uznała tego cenionego w środowiskach kresowych badacza zbrodni OUN-UPA za „autora prac o wymowie antyukraińskiej” i podkreślała w ślad za publicystą Tadeuszem Olszańskim, iż wszystkie jego publikacje „charakteryzuje nieobiektywność” oraz „manipulacja danymi historycznymi”.

Uchwała… -jak czytamy we wstępnej jej części- „obejmuje różne sprawy współczesne, w tym stosunek OUN jako awangardy narodu ukraińskiego – do Polski i Polaków” .

Wysuwane w niej dezyderaty dają się podzielić na cztery grupy. Pierwsza z nich dotyczy polityki, druga sposobu traktowania historii, trzecia edukacji, czwarta zaś  życia religijnego.

 POLITYKA HISTORYCZNA

W środowiskach polskich badaczy ukraińskiego pochodzenia modny jest dziś termin „polityka historyczna”. Wyrasta on z popularnej zwłaszcza w Rosji idei politycznego gospodarowania prawdą historyczną. Prowadzenie tak pojętej polityki historycznej zaleca Uchwała Krajowego Prowidu. Nakazuje ona m.in:

Stanowczo rozprawiać się z antyukraińskimi poglądami na historię działalności UPA […]. Najlepiej to robić piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne (obiecać wysokie honoraria i stypendia zagraniczne). Wskazane jest opanowanie niektórych polskich pism, w tym „Semper  Fidelis”, „Tak i nie” i in. Wejść do władz Archiwum wschodniego, infiltrować Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZHwP), przeszkadzać w zbieraniu obciążających Ukraińców materiałów z wydarzeń drugiej wojny światowej, nie dopuszczać do publikowania materiałów obciążających ukraiński nacjonalizm rewolucyjny OUN .

Wynikające z uchwały zadaniowanie mniejszości ukraińskiej w Polsce jest niczym innym jak ciągiem  dalszym tytułowej marszruty Banderowskim szlakiem wg. nazistowskiej nawigacji.

Jeżeli ktoś myśli, że obiegowe teorie niemieckiego nazizmu zostały raz na zawsze pogrzebane pod gruzami Reichstagu to jest w wielkim błędzie.

Nie po to Ukraińcy witali w 1941 roku niemieckiego okupanta udekorowanymi wielkimi bramami i nie po to z nimi kolaborowali.

Oni też mieli -nadal mają- swój cel by utworzyć wielkie nazistowskie państwo i niestety są na dobrej drodze by ten cel zrealizować tym bardziej, że po obu stronach Bugu nie widać elit zdolnych, by szaleństwo to powstrzymać.

W ostatnim miesiącu informowaliśmy w naszym serwisie internetowym o ustanowieniu w obwodzie Lwowskim roku 2022 rokiem UPA ale władze tego obwodu chcę więcej. Już podjęci działanie nakłaniające kijowską juntę do uznania tego roku za rok UPA na trenie całej Ukrainy.

„Nasz ojciec to Bandera! Będziemy walczyć za Ukrainę”.

To kolejny wydarzenie ostatnich dni. „Hymn” zainicjowany przez uczniów tego samego Lwowa który to błyskawicznie rozprzestrzenia się na Ukrainie nie omijając ukraińskiego parlamentu o czym piszemy na drugiej stronie bieżącego wydania KSI.

Jako żywo Przypomina mi to pochwalną pieść niemieckich nazistów „Deutschland, Deutschland über alles” -(pol. Niemcy, Niemcy ponad wszystko) której tekst  po II wojnie światowej nie jest uznawany za część niemieckiego hymnu.

Zastanawiające jest to, że władza w Polsce -nie mylić z polską władza bo to nie to samo- nie zajmuje żadnego stanowiska w powyższej sprawie. Jeszcze bardziej zastanawiający jest fakt, że i polskojęzyczne media nie komentują tego co dzieje się za granicą na Bugu.

Nie przeszkadza to jednak, by zakrojona na szeroką skalę akcja prześladowania Kresowian, ich potomków oraz patriotów-miłośników Kresów nadal trwała.       

Uchwała OUN wyraźnie nakazuje: 

 Stanowczo rozprawiać się z antyukraińskimi poglądami na historię działalności UPA […]. Najlepiej to robić piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne (obiecać wysokie honoraria i stypendia zagraniczne). [...] Wskazane jest opanowanie niektórych polskich pism, w tym „Semper  Fidelis”, „Tak i nie” i in. Wejść do władz Archiwum wschodniego, infiltrować Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZHwP), przeszkadzać w zbieraniu obciążających Ukraińców materiałów z wydarzeń drugiej wojny światowej, nie dopuszczać do publikowania materiałów obciążających ukraiński nacjonalizm rewolucyjny OUN .

W „rozprawianiu się” z antyukraińskim poglądami Polaków na historię Bandery i UPA, „Jamesem Bondem” prokuratury w Polsce niestety nadal pozostaje  prok. Młynarczyk. W „rozprawianiu się” z antyukraińskim poglądami Polaków na historię Bandery i UPA dość aktywnie bierze udział -ostatnio coraz mocniej krytykowany- polski FB który z wściekłością nie ustępującą Młynarczykowi banując (blokując) na prawo i lewo wpisy dotyczące historii ukraińskiego ludobójstwa.  Jedynym i skrajnie absurdalnym powodem takich działań jest tzw. „mowa nienawiści” za którą denuncjuje nas mieszkająca w Polsce ukraińska mniejszość.

Niestety, działa to tylko w jedną stronę bowiem antypolonizm nie jest jeszcze penalizowany a ukraińscy antypolacy są pod szczególną ochroną prok. Młynarczyka. Oto przykład: „Polscy nacjonaliści to jebane ścierwo, z którym nie można dyskutować, tylko trzeba do niego strzelać” -Bartłomieja W.- autora głośniej w sieci sprawy w której Młynarczyk jako powiadomiony prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia uzasadniając m.in tym:

[...] Nawet zresztą nie sięgając do autorytetów prawniczych trzeba stwierdzić, że o przedmiotowych działaniach Bartłomieja W. można powiedzieć, że „znieważają naród polski i żydowski” najwyżej w takim samym znaczeniu, w jakim w emocjonalnych dyskusjach uznaje się wypowiedzi adwersarzy za „uwłaczające zdrowemu rozsądkowi”

- jest to „zniewaga” czy „uwłaczanie” wyłącznie w sensie retorycznym i, mówiąc bez ogródek, nijak się ma do znamion przestępstwa z art. 257 kk.

Widać tu aż nadto jaskrawo, że nawet organy ścigania w Polsce stały  się ślepymi wykonawcami „zadań” wynikających z treści uchwały UON skutecznie rozprawiającymi się z antybanderowskimi poglądami Polaków, zaś w sprawach ukraińskiego antypolonizmu milczą i oddalają/umarzają  powiadomienia Polaków stając się tym samym mniej/bardziej świadomymi „adwokatami diabła”.

Smutna konkluzja jest oto taka, że  mniejszość ukraińska zaczyna decydować o losie milionów Polaków.

c.d.n.

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.5 (9 głosów)