Polacy to wielki naród, zapłacą...

Obrazek użytkownika seaman
Kraj

Nie wiem, czy zauważyliście, premier ostatnio przyczepił się do Polaków i przy każdej możliwej okazji, czy ktoś chce słuchać, czy nie chce, przypomina wszystkim, że jesteśmy wielkim narodem.

Zupełnie jak jakiś pisowski nacjonalista i może być z tego wielka chryja. Mówił to Putinowi i Merkel na Westerplatte, mówił na wczorajszym spotkaniu w Sejmie z legendarną postacią podziemia Tadeuszem Mazowieckim, Na Zawsze Naszym Premierem.

Być może to jakaś nowa świecka tradycja, którą sobie Donald Tusk przyswaja rok przed wyborami, a być może go krzywdzę i naprawdę tak uważa. W każdym razie, jeśli chodzi o pogląd na polskość, to się nam pięknie Tusk rozwinął. Nie zwróciłbym na to specjalnej uwagi, gdyby nie wzmianka w Gazecie Wyborczej, że mamy zapłacić za pozostawienie produkcji samochodów marki Opel w Gliwicach.

Chodzi o to, że kontrolę nad Oplem ma przejąć konsorcjum austriacko-kanadyjsko-rosyjskie, które Berlin wybrał na inwestora, a ponieważ Niemcy obiecali nowym właścicielom olbrzymią pomoc publiczną na rozwój, to my mamy partycypować w pompowaniu gotówki w Opla. Rzekomo dlatego, że Opel znajduje się na naszym terenie, a wszystkie kraje, które mają na swoim terenie fabryki tej firmy, muszą również płacić. Moim zdaniem, jest to przynajmniej częściowo spowodowane tą paplaniną Tuska o wielkim polskim narodzie – skoro tak, to stać ich, żeby dopłacać – pomyśleli Putin z Merkel i zażądali od nas góry pieniędzy.

Ja zawsze uważałem, żeby mojego słusznego poglądu na własną wielkość raczej nie ujawniać osobom postronnym, bo to odstręcza ludzi. Takie mam doświadczenie i z narodami chyba jest analogicznie, bo popatrzmy tylko, jakie były dzieje państw z przymiotnikiem „wielki” przed nazwą. To też jest nowa świecka tradycja, że Niemcy chcą dotować swoją narodową legendę (każdy kraj ma taką narodową legendę, na jaką go stać) za nasze pieniądze. Być może uważają, że to dla tubylców jest zaszczyt mieć u siebie markową i sławną niemiecką firmę, więc niech płacą.

Nie wiadomo jeszcze czy się taka tradycja do końca przyjmie, ale gdyby tak miało nastąpić, to należy się poważnie zastanowić nad zasadami prywatyzacji. Skoro bowiem będziemy płacić zagranicznym firmom za to, że produkują u nas, to może już lepiej dotować swoich ? Przypominam też sobie, jak premier Tusk się odgrażał parę miesięcy temu, przed kolejnym szczytem europejskim, jak to da odpór protekcjonizmowi państwowemu. No to teraz ma premier Tusk okazję się wykazać, że nie rzuca słów na wiatr. W końcu to jeszcze perfidniejsza postać protekcjonizmu, niż ta, którą prezentował prezydent Sarkozy, bo ten chciał pomagać francuskim firmom za francuskie pieniądze.

Dobrym argumentem dla Tuska może być fakt, że my w Polsce już od kilkudziesięciu lat dotujemy pomniki niemieckiej kultury, w tym największy i najbardziej monumentalny w Oświęcimiu. W związku z tym mamy już poważne wydatki i może by Niemcy trochę nam odpuścili, chociaż z tym Oplem.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

jednego nie mogę zrozumieć. Dlaczego rząd ma dopłacać do jakichkolwiek przedsiębiorstw, no i po co? Przecież państwo ma ważniejsze problemy na głowie.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#31059

To trzeba się zapytać Putina i Merkel, ja tylko piszę, że jak mamy dopłacać do obcych firm, to już lepiej do naszych. Pewnie, że najlepiej jest nie dopłacać wcale. Podaję link do tej strony.

http://wyborcza.pl/Biznes/1,82247,7030610,Polacy_zaplaca_za_Opla.html

seaman

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

seaman

#31060

jeżeli już ma być protekcjonizm, to niech będzie to ochrona "naszych". Z dwojga złego lepsze już to.

Poza tym nieźle sobie Putin i Merkel wykombinowali te praktyki protekcjonistyczne, żeby inni się składali na firmy pochodzące z ich krajów.

Pytanie: jeżeli na przykład Łukoil popadłby w tarapaty, czy musielibyśmy się do niego dokładać?

To jest rozbój w biały dzień!

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#31072

"jeżeli na przykład Łukoil popadłby w tarapaty, czy musielibyśmy się do niego dokładać?"
Obawiam się, że tak, natomiast nie wiem, czy pomoc zagraniczna należałaby się np. KGHM. To jest analogia do stoczni naszych, które nie mogły otrzymać pomocy...
Pozdrawiam
seaman

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

seaman

#31075

Andrzej Szubert
W arcydemokratycznej eurounii, jak w PRL-u, są "równi" i "równiejsi". Oznacza to, że subwencje zastrzeżone są dla firm państw "równiejszych", jak choćby dla naszego nowego wielkiego brata, Niemców. Tubylcze firmy państw tylko "równych" - a więc i Polski, skazane są na zagładę. Aby "równiejsi" mogli je kupić za grosze.
Dla Polski oznacza to, że możemy dopłacać do firm obcych, "równiejszych", ale nie do naszych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Andrzej Szubert

#31077

"Oznacza to, że subwencje zastrzeżone są dla firm państw "równiejszych","

No czysty Orwell, jakby na to nie patrzeć.
Pozdrawiam
seaman

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

seaman

#31078