Polska ekspedycja karno-demokratyczna a prywatyzacja na Białorusi

Obrazek użytkownika Milton
Kraj

  Z zaniepokojeniem przeczytałem krótki komentarz Andrzeja Talagi na temat naszej polskiej nieobecności w prywatyzacji przemysłu na Białorusi z powodu awantur z Andżeliką Borys. http://www.dziennik.pl/opinie/article555845/Gramy_dalej_w_Bialorus.html

  Rodzice mojego przyjaciela mieszkali w Iwieńcu na Białorusi do 1945 r. Była to parotysięczna miejscowość zamieszkała przez Polaków, Żydów i tutejszych (czyli Białorusinów), opisana w świetnym czytadle Sergiusza Piaseckiego "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy". Ta zapomniana mieścinka zaczęła ostatnio występować w mediach polskich jako co najmniej "nowy wóz Drzymały", chodziło o rozstrzygnięcie sporu, czy do tzw. Domu Polskiego mają prawo Polacy "demokraci" skupieni wokół Andżeliki Borys, czy Polacy "reżimowcy" popierani przez władze Białorusi. Można odnieść wrażenie, że na Białorusi doszło do masowych prześladowań Polaków.

  Doszło do paradoksalnej sytuacji, że w ich obronie ściga się Prezydent z Ministrem Spraw Zagranicznych. Co jakiś czas, po uprzedniej wizycie w salonie fryzjerskim przed kamerami występuje "umęczona" p. Borys.             I zaczyna się wymachiwanie szabelkami, a to nawoływanie UE do bojkotu Białorusi, a to gadanie o dyktaturze Łukaszenki etc.

   W tym czasie rozgrywany jest prywatyzacja na Białorusi. "Dyktator" Łukaszenka chce sprywatyzować państwowe zakłady, a nie chce przy tym, żeby przejęli je Rosjanie. Zleca przygotowanie prywatyzacji Rothschildom, z ciekawymi zaleceniami - dobrze byłoby, żeby udziały w bankach przejęli Skandynawowie, a zakłady przemysłowe Niemcy. O kapitale polskim milczy się. Po co polscy przedsiębiorcy mają uczestniczyć w podziale tortu ? Lepiej walczyć o dom w Iwieńcu i dochód salonu fryzjerskiego obsługującego p. Andżelikę Borys. Rozmowy gospodarcze wymagają cierpliwości i powściągliwości, natomiast w czasie kampanii wyborczej, politycy mogą pochwalić się ofiarnością w wypowiedzianej Łukaszence wojnie kanonierkowej. Bo Białoruś nie Litwa, czy Ukraina nie przyleje w "polską mordę", bo mało ich i ludzie łagodni.

Powstaje głupie pytanie? Andżelika - qui bono ?

pzdr

Milton

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

poruszasz wazny aspekt w polityce: idealizm czy realizm (badz pragmatyzm)

myslalem ze jestem odosobniony w pogladzie, ze p. Borys sie medialnie "lansuje"...

inna sprawa, ze wlasnie brak u nas pragmatyzmu, przeciez walka o polakow na bialorusi nie koniecznie musi polegac na wymachiwaniu szabelka, z czego i tak nic nie wyniknie - chociazby nikla reakca PE na poczynania rezimu

dla mnie najlepsza metoda, dla takich jak lukaszenko, to zatruta marchewka... czyli pomoc taka czy inna, pod warunkiem spelnienia okreslonych warunkow. jesli tylko taka wspolpraca powoli zacznie przynosic efekty, to takze dyktator bedzie ufal partnerowi bardziej niz innym, chociazby wlasnie w kwestii prywatyzacji

czyzby bialorus miala okazac sie kolejnym irakiem - duze koszta polityczne, male zyski realne?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#48886