Partie polskie jako organizacje "wyzwoleńców"

Obrazek użytkownika Milton
Blog

    Nauczanie Jana Pawła II opierało się na ewangelicznej zasadzie "prawda was wyzwoli". Wydawało się, że obalenie sowieckiego "imperium zła" automatycznie, przynajmniej w Polsce, przywróci naruszoną harmonię między tymi fundamentalnymi zasadami  w wymiarze społecznym, jak i personalnym.

    Okazało się, że sprawa nie jest taka prosta. Mamy wolność od 20 lat, od paru lat nie żyje nasz Wielki Głosiciel prawdy, a my, tu w Polsce jesteśmy od niej dalej niż przed 20 laty. Zamiast prawdy wolimy różne "Erzatze", różne ideologie, "świadectwa autorytetów" spod ciemnej gwiazdy, sztuczki PiaRowskie i inne bajki. Wydawałoby się, że 20 lat, jest wystarczająco długim okresem do uformowania się elit politycznych działających w ramach nowo ukształtowanego systemu politycznego.

   W każdym państwie system polityczny spełnia rolę podobną do roli umysłu-mózgu, w stosunku do ciała. Między nim a poszczególnymi organami istnieją ścisłe powiązania tzw. sprzężenia zwrotne. Jedną z głównych funkcji mózgu, w którą zaangażowane są zmysły jest poznawanie, które jest dosyć złożonym procesem. Krótko mówiąc poznawanie jest elementem świadomości, bez którego nie istnieje mądrość, która pozwala nam określić nasze miejsce w świecie. Po drodze jest samoświadomość, czyli wiedza o naszej wiedzy.

   Wróćmy do partii polskich i zastanówmy się, czy możemy mówić o samoświadomości, mądrości partii w stosunku do ciała tj. do społeczeństwa, żyjącego w ramach państwa. Gdybyśmy zbudowali obraz Polaka, o świadomości będącej kwintesencją partii politycznych, to wychodzi przykry, wręcz przygnębiający obraz. Zamiast osoby szlachetnej, inteligentnej, mądrej, ambitnej, trochę uboższej materialnie, wyłania się obraz zakompleksionego, zawziętego, ograniczonego osobnika, pełnego pretensji do świata, któremu myli się inteligencja ze sprytem, czapkującego wielkim tego świata i z pogardą odnoszącego się do słabych.

    Zastanówmy się, czy gdzieś w historii, czy literaturze mieliśmy do czynienia z obrazem osobnika o takich cechach ?

Tak. Jest to obraz tzw. wyzwoleńca. Mieliśmy z nim do czynienia w starożytnym Rzymie szczególnie w fazie schyłkowej, czy w Afryce lat 60' ubiegłego wieku, gdy imperia kolonialne odchodziły z kolonii, a władzę obejmowali wyzwoleńcy, niedawni pomocnicy władców, naśladujący ich styl życia. Możemy mówić o swoistej postkolonialnej mentalności tej grupy osób. Jest to mentalność post-niewolnicza. Są to niewidzialne kajdany, którymi spętany jest dany osobnik. Odchodzący pan - imperialista dobrze wie o tym. Od czasu do czasu ciągnie niewidzialnym łańcuchem za szyję wyzwoleńca, robi to dyskretnie - wyzwoleńcu, znaj swoje miejsce w szeregu. Jak nie będziesz słuchał, to ktoś cię zastąpi, a ty dołączysz do masy, którą pogardzasz i skończą się twoje przywileje.

   Ten stan rzeczy w przypadku Polski trwał nie tylko w  PRL-u, ale miał miejsce w okresie zaborów. W okresie dwudziestolecia międzywojennego Polacy byli na dobrej drodze ustanowienia w Polsce władzy ludzi wolnych. Sąsiedzi - imperialiści dobrze o tym wiedzieli. Nieprzypadkowo po zajęciu Polski inteligencja była mordowana z równą zawziętością przez Sowietów i Niemców. Mordowano ludzi wolnych, lojalnych państwu polskiemu. Ich miejsce zajmowali osobnicy ulegli, złamani, którzy z czasem zmieniali się w wyzwoleńców.

     W literaturze światowej mówi się o nurcie opisującym ten stan świadomości. Twórczość naszego wielkiego Herberta to ciągłe drążenie tego wielkiego tematu. Wczoraj przeczytałem fragment wywiadu-rzeki z Ludwikiem Dornem, w którym mówił o pozycji ambasadora amerykańskiego w Polsce, zachowującego się jak namiestnik w kolonii. Dzieje się tak, bo politycy polscy uważają to za normalne, bo są wyzwoleńcami, a nie ludźmi wolnymi. I wygląda na to, że nieprędko to się zmieni.

    Reasumując: większość polityków polskich to ludzie o mentalności wyzwoleńców, mających poczucie winy wobec byłych panów, którzy podtrzymują ich w tym swoistym somnabulicznym stanie. Najgorzej, że ta postawa ma charakter samo-powielającej się matrycy. Niestety młodzi ludzie wchodzący do polityki przyjmują za coś normalnego ten patologiczny stan. Czy można się dziwić skali afer i łajdactw w Polsce ? Nie.

pzdr

Milton

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... zwróciłbym uwagę na inny aspekt, tez historyczny. Wyzwoleniec wyzwoleńcowi nie równy. Często tacy wyzwoleńcy zdobywali z łaski pana wielką władzę w państwie, stając się de facto cesarską administracją. Tych ludzi cechowała pazerność, bezwzględność, spryt i brak zahamowań moralnych, a także bezwstyd i lekceważenie opinii obywateli.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#34119

Wielki poeta rzymski Horacy był synem wyzwoleńca, a swoją karierę zawdzięczał talentowi.
Wracając jednak do innych przykładów karier wyzwoleńców,
to możemy dołączyć również kariery eunuchów na dworach sułtańskich.
Tylko jakiś nadzwyczajny wstrząs może zmienić ten stan rzeczy. Wg teorii katastrof jest to nie tylko możliwe, ale i prawdopodobne. Tylko kiedy to nastąpi ?

pzdr
Milton

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#34147

... powiększyć):):):) Wyzwoleńcy byli często lepiej wykształceni od swoich panów, ale u nas to nie sztuka, wystarczy być wykształciuchem".
To prawda, ze jak coś może się rozwalić, to wcześniej czy później się rozwali. Oby wcześniej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#34151