Żyj i zdychaj dla lichwiarzy i oligarchów

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Idee

Rafał Woś „....”Polska krajem prekariuszy . Bez perspektyw życiowych , bez przyszłości „.....”Prekariusze są zatrudnieni w przemyśle i na wyższych uczelniach. To pracownicy sieci handlowych i artyści. Ta grupa jest większa, niż nam się zdaje. „...”waża Jarosław Urbański socjolog, członek Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. „...”W Polsce sytuacja pracowników stale się pogarsza. Jesteśmy świadkami destabilizacji stosunków pracy, dyktatury elastyczności oraz pauperyzacji wielu grup zawodowych. Efekt jest taki, że lawinowo rośnie nam rzesza osób zatrudnionych na warunkach niepewnych. Czyli tzw. prekariat.To pojęcie pojawiło się w czasie obecnego kryzysu. Wprowadził je do dyskusji brytyjski ekonomista Guy Standing.Ekonomiści i socjologowie – i to na długo przed Standingiem – starali się nadążyć za rzeczywistością i opisać te wszystkie negatywne zjawiska społeczne wyrosłe na gruncie ekonomicznym. Pisali więc o „pracujących ubogich”, „pracownikach sezonowych”, „emigrantach” itd. W Polsce zaczęło się mówić o „umowach śmieciowych”. Samo pojęcie prekariatu pojawiło się przed Standingiem, obejmując z czasem coraz większe grupy pracowników. Wreszcie Standing w 2011 r. nazwał to zbiorczo „prekariatem”......”Wie pan, że na niektórych wyższych uczelniach montuje się karty zegarowe czy wprowadza inne metody rejestrowania i kontroli czasu pracy? Tak jak kiedyś w fabrykach Forda. Pracownik jest w ten sposób rozliczany z czasu, jaki spędził w pracy. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. „...”Na wyższych uczelniach właśnie – i to publicznych – wymyślono coraz bardziej rozpowszechniony sposób obchodzenia kodeksu pracy. Czyli wykorzystywanie darmowej lub półdarmowej pracy doktorantów, którzy prowadzą zajęcia, warsztaty i organizują badania. A więc de facto pracują. Ale uczelnia twierdzi (zgodnie z prawem), że to są studenci, a więc nie muszą podlegać kodeksowi pracy, który zabrania świadczenia pracy za darmo. Efekt jest taki, że to właśnie uniwersytet przyjmuje wzorce fordystowskie. I to z bardzo wczesnej fazy drapieżnego kapitalizmu. To nie jest tylko problem doktorantów. Prekaryzacja ich pracy tworzy presję na trwałe formy zatrudnienia, które zamiast normalnością stają się luksusem, za który pracownik ma być wdzięczny. „....”Outsourcing jest jednym z głównych narzędzi restrukturyzacji. Instrumentem, który pozwala zbijać koszty, dzielić pracowników na naszych i zewnętrznych. A w razie czego łatwo umyć ręce. Bo przecież to nie jest nasza pracownica. To jest osoba z firmy zewnętrznej. Często sama jest „firmą”. Każdy wie, że to fikcja, ale dzięki takiemu rozwiązaniu płaci jej się połowę albo jedną trzecią tego, co dotychczas. To narzędzia, które niegdyś – ze względów prestiżowych – nie miałyby w takim miejscu jak uniwersytet żadnej racji bytu. A dziś to przechodzi. Bo daliśmy sobie wmówić, że uczelnia to jest fabryka, która musi być zarządzana dynamicznie przez menedżera. Popularność takiego podejścia polega na tym, że jest ono zazwyczaj realizowane pod płaszczykiem bardzo pięknych idei. Na przykład budowy społeczeństwa obywatelskiego. „...”Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna. W jej ramach działa dziś ok. 200 przedsiębiorstw z całego świata: Toyota, IBM, Whirlpool, Colgate czy Elektrolux. „..”Volkswagen, MAN, Solaris czy producenta opon Bridgestone. „...”nowy przemysł oferuje pracę dużo gorszej jakości. Dużo mniej pewną i bardziej sprekaryzowaną. To jest zresztą jedna z tajemnic ekonomicznej wyższości nowego przemysłu nad starym. Konkurencja między nimi nie była możliwa wcale nie z powodu (a w każdym razie nie tylko) przewagi technologicznej. Tylko dlatego, że nowy poznański przemysł motoryzacyjny do perfekcji opanował technikę pozyskiwania taniej pracy, np. wykorzystał duże bezrobocie na obrzeżach województwa wielkopolskiego i gotowość polityków do wprowadzania zmian instytucjonalnych na rynku pracy. A stary przemysł nie mógł sobie na to pozwolić, bo musiał dotrzymać umowy ze swoimi dotychczasowymi pracownikami i całą załogą. Dobrym przykładem była krótkotrwała próba konkurowania przez Cegielskiego i Solarisa w produkcji pojazdów szynowych. Zakończona zdecydowanym zwycięstwem nowego nad starym. Dla właścicieli to był może i sukces, ale dla poznańskiego rynku pracy już niekoniecznie„..”Firmy takie jak VW, Bridgestone czy producent przetworów rybnych Lisner celowo sięgają po zasoby taniej pracy w dotkniętych bezrobociem rejonach Wielkopolski. Są gotowi nawet sami zorganizować transport ludzi z podpoznańskiej prowincji. To przepis na pracownika taniego i niezorganizowanego, często bez doświadczenia. Z drugiej strony następuje proletaryzacja polskiej wsi. Zjawisko dojeżdżania do pracy w mieście narasta, ale GUS bada to dopiero od kilku lat. Na dodatek pracowników werbuje się często poprzez agencje pracy tymczasowej. W 2011 r. w takich agencjach zarejestrowanych było ok. 1,8 mln ludzi. W praktyce są to takie współczesne giełdy pracy, których racją istnienia jest obniżenie kosztu siły roboczej do najniższego z możliwych i maksymalne zwiększenie jej elastyczności. Również dzięki strategii wymuszania konkurencji między pracownikami. „...”Idźmy dalej w przeglądzie polskich odmian prekariatu.Inną ciekawą grupą są polscy mikroprzedsiębiorcy. A właściwie ich pierwszy rzut z początku lat 90. Chodzi mi głównie o handlarzy. Nie tylko tych sprzedających ze szczęk i leżanek, ale też sklepikarzy oraz drobnych rzemieślników. Oni mieli być przykładem, że w warunkach wolnorynkowego kapitalizmu każdy może zaliczyć spektakularny sukces. Jednak dość szybko ta grupa przestała się dobrze zapowiadać. Przebili się nieliczni, a reszta została zdegradowana, zasilając na powrót szeregi prekariatu.Dlaczego tak się stało?Nie wytrzymali konkurencji dużych graczy na tym rynku. A zwłaszcza ekspansji kapitału zagranicznego związanego z liberalizacją polskiej gospodarki i wejściem do Unii Europejskiej. A konkretnie z pojawieniem się w Polsce hipermarketów i centrów handlowych. Jeszcze w 1995 r. super- i hipermarkety oraz galerie handlowe zajmowały w Polsce 4 proc. powierzchni handlowej. Dziś jest to ok. 25 proc. W 2008 r. na sklepy wielkopowierzchniowe przypadało ok. 1/3 obrotów detalicznego handlu żywnością. Najgorsze jest jednak to, że władze lokalne często ten proces jeszcze przyspieszały.”..”Jak? Gdzie?Zazwyczaj pod hasłem „ucywilizowania handlu detalicznego” stawały w praktyce po stronie interesu korporacyjnego. Sam opisywałem jedno z pierwszych takich starć, do którego doszło w Lesznie w 2000 r., gdy władze zdecydowały się na likwidację targowiska, stawiając w jego miejscu supermarket Ahold. Dużo głośniejsze – ale bardzo podobne – były starcia z policją towarzyszące likwidacji hal KDT pod Pałacem Kultury w Warszawie w 2009 r. Nieco wcześniej dysponujący publicznymi pieniędzmi Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju zdecydował się finansowo wesprzeć rozbudowę placówek sieci Kaufland w małych miejscowościach, choć Państwowa Inspekcja Pracy informowała o licznych przykładach łamania praw pracowniczych przez tę firmę. Takich przykładów jest całe mnóstwo.”...”A ci mikroprzedsiębiorcy? Co się z nimi właściwie stało?To zaskakujące, ale przez te 25 lat transformacji nikt się tym dokładniej nie zainteresował. Nie ma na ten temat badań ani dokładnych statystyk. Co jest dość częste w przypadku prekariatu, na którego badanie nie ma grantów ani społecznego zapotrzebowania.Nie rozpłynęli się chyba w powietrzu?Na podstawie szczątkowych danych można domniemywać, że zakończyli przygodę z przedsiębiorczością i zasilili szeregi klas pracujących. Często podejmując zatrudnienie w szeroko rozumianym sektorze handlu i usług. Wiązało się to dla nich z podwójną deklasacją. Bo raz, że degradacja zawsze jest bolesna. A dwa, że jeśli wrócili do pracy w handlu, to trafili już do innego – gorszego – świata.”...”A państwo? Co powinno zrobić?Nie chcę ustawiać się w roli nieproszonego doradcy rządu. Zwłaszcza że swoją rolę dostrzegam gdzie indziej. Chciałbym, żeby o patologiach polskiego rynku pracy zaczęło się w ogóle mówić i je badać. Bo w tej chwili jest tak, że z wielu z nich większość Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy.Polskie uczelnie, niegdyś ostoja etosu inteligenckiego, to dziś zwyczajne fabryki. W niektórych montuje się karty zegarowe czy wprowadza inne metody rejestrowania i kontroli czasu pracy. Tak jak kiedyś w zakładach Forda”....(źródło )



„Krzysztof Świątek „W Polsce rośnie liczba osób, które pracują, a i tak są „klientami” pomocy społecznej, czyli korzystają ze świadczeń pomocowych. – W Europie pracujący nie należeli do niedawna do ludzi ubogich. Rozpowszechnienie różnych form zatrudnienia o charakterze doraźnym powoduje, że rośnie liczba osób, która formalnie ma pracę, ale tak nisko wynagradzaną, że spycha je to na margines biedy – podkreśla prof. Bugaj. – „.....”Liczba biednych pracujących wynosi ok. 2 mln. Najwięcej jest takich, którzy już założyli własne rodziny. „.....” Zarobki biednych pracujących nie pozwalają im na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a dochody na osobę w rodzinie wynoszą tyle co minimum egzystencji. „...( więcej



Bezrobocie w Wielkiej Brytani spadło o 6,2 proc.Oznacza to, że prawie 150 tys. mieszkańców wysp znalazło miedzy majem, a lipcem zatrudnienie. Co więcej, średnie zarobki z tego okresu wyniosły o 0,7 proc. więcej w stosunku do poprzedniego roku.Brytyjskie Biuro Statystyk poinformowało, że w ciągu całego roku 468 tys. osób podjęło zatrudnienie. To najlepszy wynik od roku 1988. - Obecny stan zatrudnienia zbliża nas do realizacji planu pełnego zatrudnienia. Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia. - powiedział Sekretarz George Osborne.Równocześnie jednak zanotowano, że coraz częściej wartość wynagrodzeń spada poniżej kosztów utrzymania. „..(więcej )



Tomasz Deptuła „ Sondaż Fed: 40 proc. Amerykanów wciąż żyje od wypłaty do wypłaty”...”Tylko 40 proc. badanych ma dysponuje funduszem na czarną godzinę, który pozwoliłby na pokrycie wszystkich wydatków domowych przez okres co najmniej trzech miesięcy. „....”Według Fed co ósma amerykańska rodzina nie dopina domowego budżetu. Kłopoty finansowe gospodarstw domowych to najczęściej problemy z otrzymaniem kredytu, długami zaciągniętymi na edukację lub z przejściem na emeryturę. Co trzeci badany przyznaje, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie spotkał się z odmową przyznania kredytu lub suma udzielonej mu pożyczki była niższa od oczekiwanej. Aż 24 proc. gospodarstw domowych obciążonych jest długiem zaciągniętym na edukację. Jego średnia wysokość wynosi 27,8 tys. dolarów, co jest dla domowych budżetów poważnym obciążeniem. Nic więc dziwnego, że co piąta rodzina spłacająca pożyczki studenckie nie reguluje wszystkich spłat w terminie. „....”Aż 31 procent osób w wieku przedemerytalnym przyznaje, że nie ma żadnych oszczędności na starość i nie uczestniczy w żadnym planie emerytalnym poza państwowym systemem Social Security, gwarantującym bardzo skromne świadczenia. W grupie 55-64 latków odsetek ten wynosi 19 proc., co oznacza, że osoby te będą musiały się liczyć z poważnym obniżeniem stopy życiowej po przejściu na emeryturę. „ ...(więcej )



Michalkiewicz „W 1995 roku Centrum Adama Smitha obliczyło, że państwo polskie konfiskuje rodzinie pracowników najemnych 83 procent dochodu – jeśli brać pod uwagę tylko to, do czego ci ludzie są zmuszeni przez prawo. Wynika z tego, że rzeczywiste podatki są znacznie wyższe, niż podają statystyki, bo statystyki nie uwzględniają na przykład przymusowych „składek” ubezpieczeniowych, sięgających przecież połowy dochodu. W ten sposób ludzie, formalnie pozostając właścicielami, zostają wyzuci z własności nie tylko wskutek konfiskaty przytłaczającej większości płynących z niej dochodów, ale również poprzez mnożenie regulacji, „ „...(więcej)



Zbyszek „Gdyby z podobną tezą: "Ameryka jest oligarchią" wystąpiła agencja RIA-Novosti, albo Russia Today. Gdyby z taką tezą wystąpił kolejny bloger poszukujący spiskowych wyjaśnień polityki, można by ją śmiało zlekceważyć. USA ma mają wielu zaprzysiężonych wrogów, którzy obrzucą to państwo błotem.Gdy teza ta jednak pada w czasopiśmie The Washington Times, a jest konsekwencją pracy dwóch amerykańskich profesorów z uniwersytetów Princeton i Northwestern, to wygląda ona już nie na tezę, ale informację o aktualnym ustroju USA.

"Kto rządzi? Kto naprawdę ma władzę? Do jakiego stopnia większość obywateli USA jest suwerenem, półsuwerenem czy też jest głównie bezsilna?"

- stawiają pytanie Gilens i Page, odwołując się do prac naukowych dotyczących amerykańskiego życia politycznego.W swojej pracy naukowej autorzy postanowili sprawdzić, która z grup wskazywanych przez ich poprzedników, faktycznie rządzi Stanami Zjednoczonymi: większość obywateli, grupa najbogatszych, ogólne grupy interesów, czy też grupy interesów tworzone przez korporacje.Do swojej pracy wybrali 1779 przypadków rozstrzygnięć politycznych na szczeblu federalnym, które zapadały pomiędzy 1981 a 2002 rokiem. Do jakich wniosków doszli?

"Podczas gdy preferencje elit ekonomicznych i zorganizowanych grup interesu wpływają na rozstrzygnięcia polityczne, preferencje przeciętnych Amerykanów wydają się mieć na nie wpływ minimalny, bliski zeru.

Preferencje elit ekonomicznych mają daleko bardziej niezależny wpływ na zmiany polityczne niż preferencje zwykłych ludzi. Nie znaczy to, że przeciętni obywatele zawsze przegrywają. Często zapadają rozstrzygnięcia zgodne z ich preferencjami, ale tylko dlatego, że te właśnie rozstrzygnięcia popiera elita finansowa.

Co wyniki naszej pracy mówią o demokracji w Ameryce? (...) Wskazują one, że w USA większość - nie rządzi, przynajmniej w sensie wpływania na polityczne decyzje i rozstrzygnięcia. Kiedy większość obywateli nie zgadza się z elitą ekonomiczną i/lub grupami interesów, zazwyczaj przegrywa. Co więcej, z powodu wbudowanej w amerykańską politykę tendencji do utrzymywania status quo, nawet spore mniejszości preferujące jakieś rozwiązania polityczne, nie osiągają swoich celów.

Na przekór, poważnie wyglądającym empirycznym danym, wspierającym wcześniejsze teorie rządów większości, nasze analizy sugerują, że większość Amerykanów ma mały wpływ na politykę przyjmowaną i prowadzoną przez rząd. (...)

Wierzymy, że jeśli kierunki polityki są dominowane przez potężne organizacje biznesowe oraz małą liczbę bogatych obywateli, to aspiracje Ameryki do bycia demokratycznym społeczeństwem są poważnie zagrożone"....( więcej )



„Chiński sąd nałożył na producenta leków GlaxoSmithKline dotkliwą karę za korumpowanie lokalnych lekarzy i władz szpitalnych. Brytyjska firma ma zapłacić 492 mln dolarów, a kilku wysoko postawionych pracowników skazano na kary więzienia.”....”W reakcji na werdykt centrala firmy w Wielkiej Brytanii odcięła się od praktyk chińskiego oddziału, nazywając je "jawnym naruszeniem standardów postępowania koncernu i procedur działania."Wyciągnięcie wniosków z tego postępowania jest bardzo ważne, jednak czujemy się rozczarowani tą sprawą. Wyciągniemy z niej wnioski na przyszłość" - napisał koncern w oświadczeniu na swojej stronie internetowej.”...”Wcześniej w maju br. policja informowała, że Reilly był oskarżony o kierowanie "dużą siatką łapówkarską". Stojący na czele chińskiego oddziału koncernu miał nakazywać podwładnym korumpować przedstawicieli chińskiej służby zdrowia, aby ci kupowali produkty GlaxoSmithKline. „...(źródło )



Michał Wołangiewicz – stały współpracownik redakcji Instytutu Misesa, szef działu gospodarczego oficjalnego magazynu Uniwersytetu Wrocławskiego, „Uniwersal.info” „....”Chińska bańka prędko nie pęknie „...”Podwójny gospodarczy oksymoron– Taki scenariusz snują ludzie, którzy patrzą na Chiny przez pryzmat innych rynków, które znają, zapominając o tym, że to jest zupełnie inne środowisko inwestycyjne – słusznie mówi Mark Tobius, prezes Templeton Emerging Markets Group w wywiadzie dla „Bloomberg Businessweek”. Trzeba bowiem zdać sobie sprawę, że chińską gospodarkę trudno nazwać „rynkową”.Większość środków produkcji w ChRL jest wszak choćby w części własnością państwa. – Należy [także] pamiętać, że chiński rząd kontroluje największe banki, ma także własne firmy inwestycyjne.”....”Biorąc natomiast pod uwagę ogólną definicję sektora prywatnego, udział prywatnych inwestycyjnych środków trwałych w roku 2005 wynosił ledwie ok. 34 proc. (dla porównania w roku 1983 r. w Indiach było to ok. 58 proc.), a liczby te nie straciły jak dotąd na aktualności.Jednocześnie w Państwie Środka nigdy, co szczególnie ciekawe, nie było tak naprawdę centralnego planowania. Decyzje gospodarcze podejmuje się na poziomie samorządów, podobnie jak za czasów Mao.Najlepszym określeniem chińskiego modelu gospodarczego będzie zatem podwójny oksymoron, którym posługuje się Mark DeWeaver, który zarządza funduszem rynków wschodzących Quantrarian Asia Hedge, a w latach 1985-1994 mieszkał w Chinach, gdzie m.in. studiował na uniwersytecie Sun Yatsen w Guangzhou — kapitalizm z ograniczoną własnością prywatną oraz socjalizm z ograniczonym planowaniem.”....(źródło )

----------

Ważne 2012 rok The Economist „Według ostatnich danych, Chińczycy posiadają największe na świecie indywidualne oszczędności. Każdy obywatel tego kraju przeciętnie oszczędza 52 proc. swoich dochodów, podczas gdy średnia światowa jest poniżej 20 proc. Chińczycy oszczędzają przede wszystkim na mieszkanie. „. ...(więcej )



Chińczycy dzięki wolnemu rynkowi w Chinach idą na emeryturę w wieku 60 lat a Chinki w wieku 50 – 55 lat ) „...(więcej )

------------

Mój komentarz

W USA, Europie , Polsce, Rosji, Japonii mamy do czynienia z w pełni rozwiniętym systemem oligarchicznym z cała patologia temu towarzyszącą . Bieda , zdychanie ludności, depopulacja , koncentracja całej praktycznie własności tym koncernów, banków , w rękach lichwiarstwa i oligarchii . Zadłużenie setek milionów ludzie w bankach należących do oligarchów lichwiarskich , czyli sprowadzenie ich do roli chłopstwa pańszczyźnianego . System i klasa oligarchów są tak skrajnie zdegenerowane ,że doprowadzili do sytuacji w której niszczą podstawy własnej egzystencji . Wyniszczają całe populację , które kontrolują .



Aby państwu zilustrować poziom dyskusji w Polsce i nie tylko dotyczącej systemu ekonomicznego proszę wyobrazić sobie czasy gospodarki pańszczyźniano folwarcznej . Jest źle, system się załamał Najwybitniejsi ekonomiści i politycy prześcigają się w pomysłach jak z tego wyjść . Jeden proponuje aby zwiększyć ilość dni pańszczyzny z pięciu do sześciu, drugi proponuje aby nawet starcy 66 letni byli zmuszeni do pracy na polu pana , inny proponuje , aby starsze kobiety zajmowały się dziećmi młodszych chłopek pańszczyźnianych , aby te też można było zagnać do pracy. Pan daje jedzenie starym i chorym , więc niejaki Żytniak kierownik Orkiestry Wielkanocnej proponuje , aby ich na ich życzenie zabijać . Jakiś polityk mówi że widzi tutaj jawną niesprawiedliwość i proponuje, aby pan obłożył nowym podatkiem bogatszych chłopów , a zrabowane mienie rozdał biedniejszym , bo według niego w systemie folwarczno pańszczyźniany wystąpiły nieprawidłowości zwane rozwarstwieniem majątkowym .



Pewnego dnia wraca z zagranicy Jaś Wędrowniczek i mówi . Weźmy za pysk pana naszego , skończmy z pańszczyzna i zlikwidujmy folwark . To co wypracujemy nam się należy . Starych i schorowanych maja utrzymywać ich rodziny .

Wstaje wtedy Corwinus Wszechrozumny i rzecze . Jesteśmy za obaleniem systemu folwarczno pańszczyźnianego , ale, ale pan nasz ma całą naszą ziemie ,a wszyscy jesteśmy u niego zadłużeni a święte prawo własności mówi ,że nie możemy mu nic zabrać , ani długów anulować i macie harować na niego dalej .



Chiny to nie jest żaden kraj cudownych ludzi. Po prostu państwo nie pozwoliło tam do powstania warstwy lichwiarzy , tak proszę państwa , nie ma tam ani jednej rodziny lichwiarskiej a oligarchów posiadających koncerny trzyma krótko za pysk ., co pokazała sprawa skorumpowanego koncernu angielskiego i powsadzaniu jego dyrektorów do więzień .



Polacy nie będą wolnymi ludźmi dopóki nie zlikwiduje się dla zwykłych Polaków , dla małych i średnich firm podatku dochodowego , VAT u i przymusowych ubezpieczeń społecznych a w zamian za to nie opodatkuje się koncernów i nie wprowadzi nieinwazyjnego podatku transakcyjnego . Nie mówiąc już oczywiście o przejęciu przez kontroli nad bankiem centralnym i kreacją pieniądza przez państwo





video Michalkiewicz o miłośnikach świadczeń socjalnych

video Wytępić całe to bydło



Marek Mojsiewicz

Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz  i Twitt


Link do Różne takie



Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „

rozdziały 1„ Dobre złego początki „ 2 Na końcu którego będzie o bogini Kali „ 3 „Nie należy nerwosolu pić na oko 4 „ O rzeźbie Niosącego Światło 5 „Impreza u Starskiego „ 6 „Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „



Rozpocząłem pisanie VIII rozdziału

Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:8)

Komentarze

wydaje sie mocnp trafna

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1441807