ANATOMIA UPADKU

Obrazek użytkownika Marek Baterowicz
Świat

„Anatomia upadku”, nowy film Anity Gargas o smoleńskiej „katastrofie”, jest dokumentem ważnym i przynoszącym istotne argumenty, które podważają stronnicze i fałszywe raporty Anodiny ( tzw. MAK-u) i Millera. obalone już zresztą przez niezależnych ekspertów lotniczych i komisję Macierewicza. Co reprezentuje zresztą Miller ( tylko średnie wykształcenie) wobec profesorów awiacji jak Binienda czy Nowaczyk, obaj z uczelni USA! Miller tylko firmuje polityczną tezę państwa, które z góry przesądziło o wyniku śledztwa prowadzonego przez Rosjan według przyjętych przez nich „hipotez”, pozostających w sprzeczności z analizami fachowców od lotnictwa. Na konferencji poświęconej sprawie smoleńskiej w Warszawie nie pojawił się żaden przedstawiciel strony rządowej, widocznie nie dysponowali argumentami. Na pokładzie musiało dojść do eksplozji, skoro szczątki samolotu i ciała były rozrzucone na dużym obszarze ( mówi o tym np. analiza dr Grzegorza Szuladzińskiego z Sydney). Była to – zdaniem ekspertów - prawdopodobnie bomba paliwowo-powietrzna, albowiem bomby konwencjonalne powodują nadpalenia, stopienia części, a na kawałkach kadłuba, przebadanych przez niezależnych ekspertów, nie ma śladów stopienia aluminium. Kilkadziesiąt takich kawałków, jakby wyrwanych z większej całości, trafiło nawet do redakcji „Gazety Polskiej”. Film obejrzeliśmy w Polskim Klubie w Ashfield ( 24 lutego br) dzięki inicjatywie Związku Więźniów Politycznych Stanu Wojennego w Australii, a jego projekcję poprzedził wywiad z realizatorką filmu panią Anitą Gargas ( prowadzony przez Beatę Rumianek) na falach radia 2000FM w sobotę ( 23 lutego br). W tej rozmowie pani Anita Gargas powtórzyła sąd ekspertów ( zresztą narzucający się logicznie nawet laikom ), że nie jest możliwym, by wszyscy zginęli wskutek samego upadku i że w związku z tym musiał nastąpić wcześniej wybuch. Rzeczywiście, znane są opisy katastrof innych maszyn Tupolewa, gdy po upadku kadłub rozpadał się co najwyżej na dwie lub trzy części i wielu pasażerów przeżyło wypadek. Przy tak niskiej odległości od ziemi podobny efekt powinien mieć miejsce też w przypadku „katastrofy” prezydenckiego Tupolewa. Jedno z pytań dotyczyło pogłosek, że trzy osoby przeżyły upadek i co się z nimi stało. Pani Gargas zajmie się tą sprawą w kolejnym filmie, natomiast nam przypomina się tu zeznanie milicjanta Spiridonowa, przytoczone w innym filmie pani Gargas, sprzed dwóch lat, zatytułowanym po prostu „10.04.2010”. Otóż Spiridonow mówi tam, że słyszał wyraźnie cztery wystrzały z broni palnej. Czy zatem strzelano do tych pasażerów, którzy dawali znaki życia ? Ukazane są też na tym filmie zmanipulowane przez MAK stenogramy rozmów z pilotami, a słowa pilota Protasiuka – „Odchodzimy!” – zostały po prostu przez Rosjan wycięte, by forsować ich maniakalną tezę o próbach lądowania i rzekomych naciskach na pilota. Film ten przedstawia też bardzo rzeczowe analizy pilota J.Więckowskiego, a także relacje innych osób obecnych w Smoleńsku w tym feralnym dniu. W filmie „10.04.2010” wnikliwe komentarze wyraża Matka zabitego Prezydenta. Znamienne jest i wspomnienie reportera polskiej TV, którego Rosjanie nie chcieli dopuścić bliżej do miejsca tragedii, a przedstawiciel polskiej ambasady z Moskwy nawet polecił go aresztować w razie niesubordynacji. Ten bardzo szczególny epizod sugeruje, że polskie służby specjalne działały chyba ręka w rękę z rosyjskimi jeszcze przed „katastrofą”, jeżeli z taką gorliwością współdziałały, by ograniczyć reporterom dostęp do miejsca upadku.

Rosjanie z zapałem cięli resztki samolotu, zabierając też cockpit ( najbardziej ważną dla analiz część maszyny) i zacierając ślady. W kilka dni po tragedii równano już teren, wycinano drzewa, sypano nową ziemię, a następnie układano płyty betonowe, pomimo że na tym obszarze mogły jeszcze znajdować się szczątki ofiar i odłamki kadłuba. Obecnie – wg pani Anity – około 30% miejsca katastrofy jest już zabudowane. Można naprawdę podziwiać odwagę tych Rosjan, którzy nie odmówili wywiadów i udziału w obu tych filmach, chociaż sporo z nich – a ukazuje to kamera – odmawiało rozmowy ze strachu przed konsekwencjami, inaczej mówiąc przed represjami ze strony władzy.

Wiemy, że sprawa smoleńska nadal dzieli społeczeństwo, co zaczyna dziwić wobec coraz większej sumy poszlak i dowodów przemawiających za tezą zamachu, a są to argumenty bardzo poważne, wysunięte przez specjalistów lotnictwa i nauk ścisłych, a oparte o wnikliwe analizy. W konfrontacji z nimi tezy MAK-u i raportu Millera przedstawiają się niczym naiwne i tendencyjne konstatacje, krążące wokół z góry ustalonych założeń, służących dla ukrycia okoliczności zasadniczych dla katastrofy. Zresztą fakt, że strona rosyjska odmawia oddanie czarnych skrzynek i wraku ( a raczej jego poszatkowanych części ) jest przecież nieodpartym dowodem na to, że Rosjanie ukrywają jakieś kompromitujące ich sprawy. W tej sytuacji Polacy ( a może jednak raczej ex-Peerelczycy), którzy dalej przyjmują wersję wypadku zachowują się jak ludzie pozbawieni logicznego myślenia. Oczywiście wiadomo, że pewien procent obywateli zgadza się z Anodiną ( a nie z prawdą), albowiem taka postawa po prostu pasuje im z przyczyn politycznych, albowiem obywatele ci należeli do stronnictwa zwalczającego PiS i Kaczyńskich. Zastanawia jednak ich spokój sumienia, gdyż dla politycznych zysków akceptują zbrodnię. Jest też na pewno jakiś procent ludzi zastraszonych, ci może nawet uznają argumenty ekspertów, lecz dla świętego spokoju chowają głowy w piasek. Jest pewnie jakiś procent ludzi obojętnych, a tu również powstaje pytanie jak godzą to z kwestią sumienia. Być może są to ci obywatele, którzy nawet nie głosują w wyborach, a więc sprawy ojczyzny nie mają dla nich znaczenia. Walka o prawdę w smoleńskim śledztwie przypomina dawną narodową batalię o prawdę katyńską i z pewnością ostatecznie zakończy się też zwycięstwem prawdy czyli przyjęciem argumentów przemawiających za zamachem.

„Anatomia upadku” ( podobnie jak poprzedni film Anity Gargas ) przedstawiają takie argumenty, a nabita sala w Klubie Polskim w Ashfield i rzeczowa dyskusja dowodzą, że Polacy coraz poważniej traktują sprawę smoleńskiej „katastrofy”. Dystrybucję dyskietek z tymi filmami zawdzięczamy redakcji „Gazety Polskiej” w Warszawie, która również wspomagała prace komisji Macierewicza, bardzo zasłużonego – podobnie jak i Anita Gargas – dla dociekania prawdy o upadku rządowego Tupolewa.

www.marszpolonia.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzięki też niezłomnym krzewicielom PRAWDY  z Anitą Gargas na czele - MY Smoleńska jak i Katynia nigdy nie zapomnimy i będziemy walczyć o prawdę!

Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że w tekście jest kilka 2-rzędnych błędów (prof. Binienda i Nowaczyk są wybitnymi i rzetelnymi naukowcami ale nie tylko "od awiacji" a Jerzy Miller, na ile mi wiadomo ma formalnie dyplom magistra AGH za co jako absolwent tej szacownej uczelni technicznej wyrażam jednakowoż głębokie ubolewanie bo to kawał cymbała ;/) i jeszcze kilka nieistotnych nieścisłosci...

Ważne że jestescie z nami w tym narodowym dramacie i za to Wam serdeczne dzięki, Rodacy z Antypodów - pamiętamy, walczymy, nie damy się!

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#339117

Kazek

"Anita Gargas powtórzyła sąd ekspertów ( zresztą narzucający się logicznie nawet laikom ), że nie jest możliwym, by wszyscy zginęli wskutek samego upadku i że w związku z tym musiał nastąpić wcześniej wybuch."

Bardzo ciekawy dowód na zamach.

Samochód sie rozbija i wszyscy giną a tutaj "experci" obliczają ,że to niemożliwe.

Brak przede wszystkim motywu zamachu. Lech Kaczyński przegrałby wybory i jego ekipa byłaby i tak wymieniona kilka miesięcy później.

 

Film p. Gargas tworzy równoległą historię , o samolocie który leciał i wybuchł nie ma nic o mgle i ostrzeżeniach kontrolerów z wierzy aby nie lądować.

Samolot z dziennikarzami wylądował w Smoleńsku z dużym trudem , IŁ ,zrezygnował z lądowania .

Zapomniałem - on  "rozpylał mgłę "

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#339148

lotnisku w Smoleńsku, nie było nawet opancerzonej limuzyny jaką miał się udać do Katynia, nie było ani jednego BORowca, w tym pirotechnika mającego regulaminowo 1/2 godz na ekspertyzę piro. limuzyny (zamordowany w Ałma Acie), nie wyznaczono lotnisk zapasowych, gen. Benediktow rozkazał bezwarunkowo sprowadzać samolot, kontrolerom nakazał łgać pilotom o "kursie i ścieżce"(niewątpliwie już zgładzeni po "zmianie zeznań"), BOR-owcy hucpiarsko łżą że "nie znali nr. tel. Prezydenta" by go ostrzec o zasadzce, itd itd

Aaa, tusk 7 kwie 2010 podpisał "dogowor" gazowy z Putinem a zaraz po likwidacji Prezydenta słup Pawalak "wynegocjował" umowę zapewniającą 2bln strat Polski na paliwowych umowach z bolszewicką Rosją - błachy powód na mord smoleński czy mam podać inne?

daruj sobie bolszewicki trollu "kazek" te kpiny na NP ;/

 

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#339166

 

Obecni na Siewiernym 10 kwietnia rano, przed planowanym przylotem Tu-154M z Warszawy:
1. Jerzy Bahr, ambasador RP w Moskwie
2. Tomasz Turowski, ambasador tytularny, były agent specjalny KGB
3. Grzegorz Wiśniewski, attaché wojskowy
4. Mirosław Czarnota, zastępca attaché wojskowego
5. Stanisław Łątkiewicz, radca
6. Emilia Jasiuk, I sekretarz
7. Wioletta Sobierańska, radca
8. Grzegorz Cyganowski, II sekretarz -
9. Justyna Gładyś, III sekretarz
10. Andrzej Lasocki, starszy inspektor
11. Gerard Kwaśniewski, inspektor
12. Artur Geisel, inspektor
13. Marek Kusak, kierowca attaché wojskowego
14. Aleksandr Slepian, kierowca
15. Wasilij Subbotin, kierowca
16. Jurij Simogutin, kierowca

17. Jarosław Drozd, konsul generalny w Sankt Petersburgu
18. Krzysztof Czajkowski, konsul generalny w Irkucku
19. Dariusz Górczyński, naczelnik wydziału Federacji Rosyjskiej w Departamencie Wschodnim MSZ

Jeżeli chodzi o limuzyny to przeczytaj "Biała Księga" A. Macierewicza, w której na str. 60 można przeczytać:

 
Natomiast z transkrypcji rozmów prowadzonych na stanowisku kontroli lotów na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj (załącznik nr 28) wynika, że w ostatniej chwili (około godziny przed przylotem Tu-154M nr 101) strona rosyjska podjęła decyzję o odesłaniu na inne lotnisko statku powietrznego Ił-76 wiozącego rosyjskich funkcjonariuszy i środki transportu, w związku z czym na lotnisku nie było sił i środków niezbędnych do zabezpieczenia wizyty Prezydenta RP Lecha Kaczyoskiego – o czym jednak strony polskiej nie poinformowano.
 

 

Kazek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#339186

że: nie było na Siewiernym: wymaganej procedurami opancerzonej limuzyny dla Prezydenta, nie było BOR-owca- pirotechnika mającego obowiązek dokonywać każdorazowo dokładnej, trwającej zwykle 1/5godz inspekcji pirotechnicznej limuzyny, nie było wogole żadnego BORowca na lotnisku - zgodnie z cytowaną z Bialej Księgi konkluzją nie było wogole warunkow do lądowania. BOR nie wykonał więc podstawowego prostego zadania najwyższej wagi państwowej - poinformowania Prezydenta via tel. sat. że należy zawracać do warszawy w obliczu wielce prawdopodobnej zuchwałej proby zamachu (czarno na białym widać że Prezydent został "wystawiony"). Kierownictwo BOR tłumaczy dziecinnie ten fakt nieznajomoscią nr. tel. Prezydenta...

Z zamieszczonej listy szeregiem figurantów powinna się juz dawno zajać Prokuratura z "organizatorem zamachu" Turowskim na czele.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#339354

...gdy oponent jako głównych argumentów obrony swoich racji używa fałszywych dźwięków z rozstrojonego instrumentu.
- czy L.Kaczyński z pewnością przegrałby wybory? w/g Ciebie to oczywiste i koniec. Nie ma motywu, nie ma zamachu. Gdybyś tu (i nie tylko tu) nie "wpadał" a "był" wiedziałbyś, że mogły być inne powody. "Tutejsi" wiedzą a Ty wysil się i poszperaj, to przy okazji się dowiesz, że nie było ostrzeżeń kontrolerów, było za to nieprawdziwe "na kursie i ścieżce" i nakaz zwierzchnika kontrolerów z wieRZy: "bez gadania, do 100 metrów". (wys. decyzji). Po to, żeby 101 rozleciał się z dala od świadków, nad krzakami a nie nad pasem?
Nie polemizuje z Tobą, tylko informuję o faktach, o których w tej sprawie wie już przeciętnie inteligentny orangutan ( oczywiście z wyjątkiem dr. inż Laska i red. Lisa).
Przy okazji, "eksperci" może i wyliczają albo eksperymentują ze słowami np. "jak walnęło to urwało" ale EKSPERCI używają rozumu i inteligencji przypisanej Człowiekowi. W ten sposób, z ich wykorzystaniem, posługując się m.in. światowymi statystykami wypadków lotniczych i własnym doświadczeniem, DOMNIEMUJĄ, że część pasażerów, jeśli to była tylko katastrofa w zetknięciu z grząskim podłożem, powinna przeżyć.

ps. "crash testy" potwierdzające bezpieczeństwo pasażerów w badanych samochodach wykonuje się przy prędkości 60km/godz. Gdyby tak wszyscy jeździli to "Vincent" dostałby zawału, a tak... zdarza się, że giną wszyscy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#339230

Wielkie dzieki Panie Marku za te recenzje wspanialego, odwaznego filmu Anity Gargas. To dzieki takim dokumentalistom mozemy walczyc o prawde. Bardzo prosze o rozpowszechnienie Pana tekstu wraz z podawaniem linku do filmu, wszedzie wsrod Polonii australijskiej, w Tygodniku Polskim, na www.pulspolonii.com, www.melbourne.pl i przede wszystkim w rozmowach z tutejszymi Polakami, ktorzy nie zawsze sledza polskie portale niezalezne. Ja robie w tej sprawie, co moge. Przy okazji serdecznie Pana pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Australia

#339216