Zostałem fanem futbolu!

Obrazek użytkownika recma
Humor i satyra

Tak! Stało się coś co odmieniło mnie i moje życie. A wszystko przez Euro2012 i naszych piłkarzy.
No oczywiście nie jest tak, żebym wcześniej, o futbolu nic nie wiedział.
Wiedziałem, że piłkarzy jest dwudziestu, oraz dwóch ubranych jak Eskimos do joggingu. Wiedziałem że facet z gwizdkiem to sędzia. Wiedziałem kiedy sędzia to kalosz ( wtedy jak naszym gwiżdże spalonego albo brr... karnego). Wiedziałem, choć tego nie widać, że ten sędzia, w kieszonce na piersi ma zapas kilkunastu żółtych i czerwonych kartoników, które potem rozdaje wybranym piłkarzom, z czego ci wcale się nie cieszą. Wiedziałem że tych dwóch z chorągiewkami nie kierują ruchem lotniczym na boisku. No i oczywiście wiedziałem, że jest jedna piłka. Tego ostatniego przepisu nie mogłem zrozumieć, bo przecież gdyby każdy miał własną, nie dochodziło by do kłótni, a gra toczyła by się w pełnej zgodzie. Ba, wiedziałem również o pewnym dziwactwie piłkarzy, o korkach mianowicie. Normalny człowiek pozbywa się korków jak najszybciej, bo mu w butelce przeszkadzają, a ci przyczepiają je sobie do butów. No cóż wszyscy mamy jakieś wady.
Wiedziałem zatem tyle, ile człowiek kulturalny wiedzieć powinien, by w wśród podobnych kulturalnych ludzi, przy wzmacniaczu nastrojów, kulturalnie mecz obejrzeć i na idiotę nie wyjść.
I byłbym sobie dalej życie spędzał markując kibica, gdyby nie Euro2012 i nasi piłkarze.

A było to tak.
Nie nie, nie było to nic niezwykłego, przynajmniej do puenty. Ot dzień jak co dzień i zaproszenie od kumpla na uczczenie jego słomianego wdowieństwa oraz, przy okazji naszego sukcesu nad Czechami. Ponieważ uczcić wszystko można, a nawet należy, bo uczczone odpowiednio, nabiera tego nieuchwytnego smaku sensu życia (Ci co lubią czcić, wiedzą o czym mówię) wyraziłem chęć uczestnictwa. Zaopatrzony w kilkunastopak piwa (tylko, bo nie o zwykłe pijaństwo chodziło), słone paluszki oraz w napomnienie małżonki- Nie zeświń się tak jak zwykle- , udałem się na miejsce czczenia.
Każdy kto miał do czynienia z alkoholem, zna jego przedziwną właściwość, tak odmienną od zwykłego picia czy jedzenia. Nie można zaspokoić chęci jego spożywania. Można nażreć się do syta, można zaspokoić pragnienie, ale z alkoholem jest inaczej. Im go w siebie więcej wlewasz, tym większa jest ochota na więcej. Przy tym spodziewane zwycięstwo, w meczu o wszystko, zamieniło się w klęskę. Wszystko to do kupy spowodowało, że już dwie godzinki po meczu, trzeba było udać się do pobliskiego sklepiku, po środek na zalanie gnębiącego nas żalu. Zalewanie przyniosło skutek o porze, kiedy dawnymi laty, zaczynali pracę mleczarze. Podśpiewując znany szlagier „ Polacy nic się nie stało-oo, nic się nie staaałooo, Polacy nic się nie stał-ooo”, wolnym, gdyby nie ciążenie nazwałbym go statecznym, krokiem udałem się na zasłużony odpoczynek. Pozostała już tylko jedna przeszkoda. Moja ukochana małżonka, która swoim dziwnym zwyczajem pewnie również nie spała, co źle na nią wpływa. To znaczy na jej humor. Chwila przed drzwiami mieszkania, kilka głębokich wdechów. Wreszcie dzwonię. Zbliżające się kroki. Drzwi się otwierają i...
Moja ukochana małżonka uśmiechnięta mówi, a właściwie śpiewa tak- Kochanie nic się nie stało, nic się nie stało, kochanie nic się nie stało!

Dziękuję ci Smudo!
Dziękuję Wam piłkarze naszej narodowej drużyny!

Dzięki Wam moje życie uległo całkowitej odmianie.

Wasz na zawsze wierny kibic recma

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Fajne! :D

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271522

:)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271556