Koniec ze zbędnymi formami grzecznościowymi!

Obrazek użytkownika Patryk Gorgol
Świat

Unia Europejska – wg „Daily Mail” - wydała nowe wewnętrzne wskazówki. Koniec z formami w stylu „Pan” lub „Pani”. Są one seksistowskie – orzekła Bruksela. Tylko pogratulować czujności.

W sumie nie wypada mi się nawet negatywnie wypowiadać na temat takich pomysłów, bo nieraz – mimo młodego wieku – zostałem wielekrotnie potraktowany w taki seksistowski sposób. To przerażające, jaka jest skala demoralizacji społeczeństwa polskiego – w ten sposób obrażali mnie mali chłopcy, panie w sklepie i – notorycznie, odkąd poszedłęm na studia – wykładowcy akademiccy. Mam nadzieję, że na mojego bloga zajrzy Rzecznik Praw Obywatelskich i odpowiednio napiętnuje te osoby.

Dostrzegam też inne plusy takiego obrotu sprawy. Za onetem: „Zamiast używać standardowych form grzecznościowych, do kobiet należy się zwracać po imieniu – głoszą nowe wytyczne.”. Sprytne! Tylko zastanawiam się nad jednym. Co zrobić, jeśli tego imienia nie znam? Nie chciałbym przecież obrazić np. uroczej niewiasty poprzez użycie seksistowskiego zwrotu grzecznościowego. Po co sobie w stopę strzelać, już na początku znajomości? Wracając jednak do tego plusu. Teraz to będzie dopiero heca - „ej, Jarek, jak poszło mi kolokwium?”, „przepraszam Marysia, że mnie dziś nie było na zajęciach, ale jutro mam imieniny” itd. Na ulicy też nie będę musiał się dystansować, tylko ciągle się głowię. Co, jeśli nie znam imienia?!

Regulacja ma dotyczyć również przedstawicieli zawodów. Mają zniknąć policjantki i policjanci, a w użyciu ma pojawić się – przynajmniej oficjalnie – funkcjonariusz policji. Zamiast stewardessy – opiekun lotu. Historia mojego kumpla, który chwalił się mi kiedyś tym, że flirtował ze stewardessą na pokładzie samolotu przybiera zatem nowego kształtu. On rozmawiał z opiekunem lotu. To chyba trochę gorzej? Z kolei mnie kiedyś przesłuchwiała urocza policjantka – znaczy funkcjonariusz policji. Jak ładnie, oficjalnie, gładko i – przede wszystkim – naturalnie.

Czy Unia Europejska chce wytworzyć własną nowomowę? Naprawdę chce wierzyć w to, że to jedynie ciekawostka i nikt nie wpadnie na tak idiotyczny pomysł, by te zalecenia gdziekolwiek weszły w życie. Ja rozumiem, że oficjalny język musi się rządzić swoimi prawami, ale to jakaś paranoja. Czy teraz będziemy szukali „osoby zajmującej się opiekowaniem dziećmi” zamiast standardowej „opiekunki”? To niepraktyczne, a przede wszystkim droższe. Wyobrażam sobie też trudną sytuację osób wyszukujących hostessy. Ci dopierą będą się musieli gimnastykować. Według części feministek płeć nie może być kryterium przyjęcia do pracy. Nowe wytyczne mogą nawet uderzyć w prostytutki. Dla nich to będzie dopiero realny problem. Jak napiszą w ogłoszeniu, że są np. „osobą do towarzystwa” bez podania płci. Klient ma nie lada problem. Chyba, że wyznaje zasadę „żeby życie miało smaczek....”. Ewentualnie może działać na zasadzie loterii. Ciekawe, kiedy ktoś wpadnie na pomysł, by zakazać wpisywania płci poszukiwanej osoby w ogłoszeniach matrymonialnych. Przecież płeć nie może być kryterium.... itd.

Co prawda te przepisy zobowiązywać mają europosłow, ale jeśli się sprawdzą, to czemu – jak to sugeruję wyżęj – nie walczyć o „neutralność płciową języka” wśród wszystkich obywateli UE? Nadmiar produkowanych regulacji jest olbrzymim problemem całej Unii Europejskiej i mówi o tym wiele osób. Specjalnie doprowadziłem sprawę do absrudu, bo to jeden z bezsensownych problemów, którym zajmuje się tzw. postępowa lewica. Ja rozumiem równouprawnienie, ale nie róbmy sami z siebie karykatury, bo to ośmiesza cały pomysł integracji europejskiej.

Wierzę jeszcze w rozsądek ludzi, ale takie informacje mnie dobijają. Problem też jest dużo poważniejszy. To na razie niewinny sposób na wpływanie na nasz język, a przynajmniej ten oficjalny. Na całe szczęście on obroni się sam. Liczę na to, że ktoś w końcu zrozumie, że nie wszystkie sprawy świata, a szczególnie takie, jak kształt banana, trzeba uregulować.

Podpisano: osoba zajmująca isę pisaniem bloga.

Więcej na tematy związane z Unią Europejską

- Traktat Lizboński, a europejski i antyeuropejski beton

 

- Unijna "demokracja" w Pradze

- Dryfowanie Traktatu Lizbońskiego

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Moim zdaniem to działanie nie jest incydentalne, ani przypadkowe. To kontynuacja.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15896

Do takiego czegoś dąży Sierakowski i spółka: totalnej dekonstrukcji cywilizacji europejskiej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15898

W Skandynawii to działa od dawna.Ciekawe, co będzie, jeśli ktoś się "per ty" zwróci do mojej mamy! Już to widzę. Chyba ją zamkną po drugiej próbie. Ona się nie integruje.

Ale jeszcze bardziej jestem ciekawa , kiedy nam każą stosować zwyczaje fińskie? Bo tam w parlamencie mówi się językiem polskiego lumpa, łącznie " z użyciem".Nawet bardzo łacznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#15902

z drugiej strony ta unijna biurokratyczno-polityczna hołota nie zaśługuje na mówienie im "pan/pani" więc może jest w tym jakiś sens... Przełożenia tego na życie codzienne, relacje służbowe, choćby na uczelni, sobie nie wyobrażam. Poziom absurdu jest tu na tyle duży, że może zaszkodzić autorom. I pewnie dlatego nie ma o tym za wiele, albo wręcz nic nie ma, w mainstreamowych mediach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15905

Granice absurdu mocnoo przekroczone..;) Banda nierobów brukselskich..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#15910

Znikną formy grzecznościowe, potem naturalną koleją rzeczy znikną rodzaje męski i żeński, a pozostanie jeno nijaki. Łatwiej dzieciskom w szkole będzie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15915

szkoda... ja juz wolalem towarzyszu i towarzyszko... hhehehe

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15920

Proponuję w ogóle promować obojniactwo jako jedyną słuszną i sprawiedliwą formę płciową, w ramach której każdy demokratycznie może realizować swoje seksualne ambicje.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#15923

są najwyraźniej wynikiem jego braku obycia. Pozwolę sobie więc na wzorcową radę. Jeśli Autor spotka w sklepie na rogu np. królową Anglii, a nie ma bladego pojęcia jak ma owa dama na imię, to najzwyczajniej w świecie mówi do niej: "Proszę podać mi swe imię", na co ona odpowiada: "Ela" i jest po kłopocie, można rozpocząć wspólne zakupy, będąc na ty od samego początku.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15925