Wojciech Sumliński - rozprawa z dn.26.02.2013 r.

Obrazek użytkownika ander
Kraj

Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego pracownika kontrwywiadu PRL, Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas procesu weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonym przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Rozprawie przewodniczył SSR Stanisław Zdun, oskarżonego Aleksandra L. reprezentował aplikant adwokacki Sandra Orzechowska, a Wojciecha Sumlińskiego aplikant adwokacki Konstancja Puławska, prokuraturę reprezentował prokurator Robert Majewski. Na rozprawie nie było reprezentantów żadnych mediów, w tym również niezależnych - stawił się wezwany świadek, Pan Leszek Pietrzak.

Sąd postanowił, że zostaną odczytane stenogramy nagrań, których dokonał płk.Leszek Tobiasz podczas swoich spotkań z Leszkiem Pietrzakiem, aby Pan Leszek Pietrzak mógł się do nich ustosunkować, a międzyczasie będą mogły mu być także zadawane pytania przez strony procesu. Przewodniczący składu sędziowskiego odczytywał te stenogramy dłuższymi fragmentami. Jak się później okazało, dzisiejsza rozprawa, mimo, że trwała niemal 6 godzin (z dwoma przerwami), wystarczyła do odczytania stengramów z jednego takiego spotkania, które faktycznie było drugim spotkaniem płk.Tobiasza z Leszkiem Pietrzakiem - ponoć płk.Tobiasz nie dokonał rejestracji z pierwszego spotkania obu Panów.

Stenogram nagrania zaczyna się od zarejestrowanych słów płk.Tobiasza, który mówi, że pojechał na Stare Miasto, przy ul.Podwale i idzie na spotkanie z Leszkiem Pietrzakiem w restauracji "Gościniec" - potem okazuje się, że spotkanie odbywa się w restauracji "Bawarskiej" przy ul.Piwnej. Następnie płk.Tobiasz mówi, że "jest godzina 22.50, przyszedł już mój gość". Kolejne fragmenty stenogramu w zasadzie nic nie wnoszą do sprawy - Panowie witają się, rozmawiają dość niezobowiązująco o wyjeździe płk.Tobiasza na narty do Szwajcarii, a także wybierają i zamawiają potrawy.

W pewnym momencie rozmowa schodzi na chwilę na tematy związane z jakimś dokumentem, Leszek Pietrzak mówi, że rzucił na to okiem, a następnie rozmowa koncentruje się na synie płk.Tobiasza, Radosławie, który wyjechał do Iraku

Pan Leszek Pietrzak, ustosunkowując się do tego fragmentu, powiedział, że z kontekstu tej rozmowy wynika, że jest to kolejne ich spotkanie, pewien temat jest kontynuowany i dziwnym jest, że płk.Tobiasz pominął ich pierwsze spotkanie (nie nagrywając go - przyp.aut.), co, zdaniem Leszka Pietrzaka świadczy o tym, że nie pasowała ona do jego z góry założonego scenariusza. Sąd zapytał, czy świadek pamięta tę rozmowę (ten fragment - przyp.aut.) o synu płk.Tobiasza - Pan Pietrzak odpowiedział, że po 6 latach od czasu tej rozmowy nie pamięta, ale wszystko, co mówił, było podyktowane operacyjnym potraktowaniem tych rozmów - jego postawa przytakująca czy też akceptująca miała służyć podtrzymaniu tej rozmowy. Nie znaczy to, że te sprawy, o których była mowa, były przez niego akceptowane czy też polegały na prawdzie - świadek stwierdził, że jego zdaniem, tak on, jak i płk.Tobiasz z takim właśnie nastawieniem podchodzili do tych rozmów.

Po tych wyjaśnieniach świadka, Sąd zaczął odczytywać kolejne fragmenty stenogramów, w których nadal była mowa o Iraku i o obecności tam polskich żołnierzy, a także, że Leszek Pietrzak zajrzał do dokumentów dotyczących syna płk.Tobiasza, że wydano już stanowisko i że sprawa jest załatwiona. Przewodniczący składu sędziowskiego zapytał świadka, czy przypomina sobie ten fragment rozmowy - Leszek Pietrzak odpowiedział, że sobie nie przypomina, bowiem było kilka osób o nazwisku Tobiasz, a stwierdzenia, które padają podczas tego fragmentu rozmowy, nie oznaczają, że odnoszą się one do syna płk.Tobiasza. Sędzia zapytał wprost, czy Leszek Pietrzak brał udział w weryfikacji syna płk.Tobiasza - świadek odparł, że brał udział w weryfikacji ponad 800 osób z byłej WSI i mógł brać udział w tej weryfikacji, ale tego nie pamięta. Prokurator dopytywał się z kolei, ile było osób o nazwisku Tobiasz, które podlegały weryfikacji oraz ile z takich osób było w konfiguracji ojciec/syn - Leszek Pietrzak odpowiedział, że było kilka osób o tym nazwisku i nie pamięta, czy nazwisko Tobiasz pojawiało się jeden raz w takiej konfiguracji, czy też większą ilość razy.

Kolejne pytanie zadał Wojciech Sumliński - zapytał on świadka, z jakim założeniem podchodził on do swoich rozmów z płk.Leszkiem Tobiaszem. Świadek odpowiedział, że w tego typu rozmowach zdecydowana większość informacji, która podczas nich pada, jest nieprawdziwa i tylko część jest zgodna z faktami. Jego celem było uzyskanie podczas tych rozmów określonych informacji, a pozostała tematyka była w zasadzie nieistotna. Sąd zapytał, czy dopuszczalne jest w takich rozmowach stwarzanie wrażenia, że się komuś pomaga czy też pomogło - Leszek Pietrzak odparł, że takie sytuacje się zdarzają i można stworzyć wrażenie, że się coś komuś obiecuje, że chce mu się w czymś pomóc.

Sandra Orzechowska, reprezentująca Aleksandra L., zapytała, które to było spotkanie Leszka Pietrzaka z płk.Tobiaszem. Świadek stwierdził, że musiało być jakieś wcześniejsze spotkanie, zapewne kilka dni wcześniej, ale z pewnością nie odbyło się ono w 2006 r. - sędzia odczytał, że pierwsze spotkanie miało miejsce 11.01.2007 r. Informację tę Leszek Pietrzak skomentował, wskazując, że płk.Tobiasz nie dołączył do materiałów (przkazanych organom ścigania - przyp.aut.) rejestracji z ich pierwszego spotkania, co jest sprzeczne z rzemiosłem operacyjnym. Prokurator zapytał, czy w takim razie Leszek Pietrzak rejestrował swoje spotkania z płk.Tobiaszem - usłyszał odpowiedź negatywną. Prokurator zapytał, jak w takim razie traktować postępowanie świadka, skoro prowadził on swoją grę operacyjną z płk.Tobiaszem i nie rejestrował z nim spotkań - Leszek Pietrzak odpowiedział, że miał na myśli sposób postępowania, bowiem jeśli ktoś decyduje się na rejestrowanie spotkań, to te rejestracje powinny dotyczyć wszystkich spotkań i nie dokonuje się ich w sposób wybiórczy. Prokurator chciał się również dowiedzieć, czy świadek spotykał się z innymi osobami o nazwisku Tobiasz - Leszek Pietrzak odparł, że płk.Tobiasz był jedyna osobą ze środowiska WSI, z którą się spotykał. Sąd zadał dodatkowe pytanie, czy świadek nie odbywał takich spotkań służbowo, ze względu na działalność komisji weryfikacyjnej - że siłą rzeczy były kontakty z oficerami WSI w związku z jego pracą w komisji weryfikacyjnej ds WSI, ale żadni koledzy płk.Tobiasza z nim nie rozmawiali na jego temat ani o nic go nie prosili w odniesieniu do osoby płk.Tobiasza. Sąd doprecyzował swoje pytanie, pragnąc się dowiedzieć, czy Leszek Pietrzak spotykał się z byłymi oficerami WSI, poza płk.Tobiaszem, z wyłączeniem kontaktów służbowych - świadek zaprzeczył, dodając, że niektórzy z tych oficerów wyrażali taką chęć, ale do żadnych spotkań nie doszło.

Po tych wyjaśnieniach świadka, Sąd przystąpił do dalszego odczytywania stenogramów. Rozmowa nadal koncentruje się wokół syna płk.Tobiasza, że już zweryfikowany i zakwalifikowany (do pracy w nowych służbach - przyp.aut.), ale po pewnym czasie schodzi na temat oświadczenia weryfikacyjnego płk.Tobiasza, które zostało przejrzane przez świadka, niewypełnieniu pkt.3 tego oświadczenia oraz wpisaniu posiadanych informacji o przestępstwach, co powinno być formalnie napisane w oświadczeniu weryfikacyjnym (popełnionych przez oficerów WSI - przyp.aut). Następnie płk.Tobiasz informuje Leszka Pietrzaka, że jest w dyspozycji departamentu kadr i rozmowa kieruje się w stronę jego ewentualnego zatrudnieniu w którymś z attaszatów wojskowych (na placówce dyplomatycznej - przyp.aut.) - Leszek Pietrzak podczas tej rozmowy pyta płk.Tobiasza, czy zna kogoś z "attaszatów lub od ministra Sikorskiego", bo wtedy ktoś taki mógłby wystosować prośbę czy też pismo, skierowane do przewodniczącego komisji weryfikacyjnej o wydanie stanowiska co do danej osoby i wtedy jej weryfikacja mogłaby się odbyć szybciej. Drugim sposobem, jaki zasugerował podczas tej rozmowy Leszek Pietrzak, była sytuacja, w której musiałby zaistnieć jakiś powód do szybszej weryfikacji - np informacje o WSI czy też MON (np.o przestępstwach - przyp.aut.), które mogłyby zainteresować przewodniczącego komisji weryfikacyjnej. Płk.Tobiasz tłumaczył z kolei Leszkowi Pietrzakowi, że on pracował w komórce WSI, która odpowiadała za kontyngenty i zabezpieczenie antyterrorystyczne - w domyśle, że raczej nie posiada informacji o ewentualnych przestępstwach. Leszek Pietrzak dodał jeszcze, do tych sugerowanych przez siebie sposobów przyspieszenia weryfikacji, że taka decyzja o weryfikacji zapada w gonie 4-ososbowym, a on osobiście referował sprawę syna płk.Tobiasza.

Sąd przerwał w tym momencie odczytywanie stenogramu i zapytał Leszka Pietrzaka, czy widział oświadczenie weryfikacyjne syna płk.Tobiasza - świadek odpowiedział, nie jest w stanie tego stwierdzić po takim czasie, ale nawet jeśli je widział, to musiało to być przed spotkaniami z płk.Tobiaszem, a osoba płk.Tobiasza w kontekście jego syna, nie była mu znana. Świadek dodał, że jeśli miał styczność ze sprawą Radosława Tobiasza, to była to styczność z Radosławem Tobiaszem, a nie Radosławem Tobiaszem jako synem płk.Leszka Tobiasza. Dodał, że jego znajomość z płk.Tobiaszem zaczęła się w styczniu 2007 r., czyli kilka miesięcy po tym, jak był weryfikowany jego syn, choć on samego faktu tej weryfikacji nie pamięta.

Przewodniczący składu sędziowskiego zapytał, czy te dwa sposoby na ewentualne przyspieszenie weryfikacji, które podczas swojej rozmowy z płk.Tobiaszem zasugerował mu Leszek Pietrzak, są (były) prawdziwe - czyli, że gdy zwraca się o to jakiś podmiot, np.attaszat, lub gdy dana osoba posiada jakieś informacje, które mogłyby zainteresować przewodniczącego komisji weryfikacyjnej. Świadek stwierdził, że były to tylko konstruanty, które stworzył na potrzeby tej rozmowy, bowiem komisja podejmowała swoje decyzje suwerennie, a kolejność weryfikacji była ustalana przez sekretariat komisji weryfikacyjnej i nikt z członków komisji weryfikacyjnej nie miał wpływu na kolejność weryfikacji - jeżeli chodzi o tę drugą możliwość, to był to sygnał wysłany rozmówcy, zawierający w sobie pewną propozycję, jak np. złożenie szerokich wyjaśnień przed komisją weryfikacyjną. Sąd zapytał, czy gdyby płk.Tobiasz chciał złożyć takie wyjaśnienia, jego proces weryfikacji zostałby przyspieszony - świadek odpowiedział, że decyzję o tym kiedy i jaki zespół miałby go przesłuchać, podejmował przewodniczący komisji weryfikacyjnej. Sąd dopytywał, czy takie sytuacje się zdarzały - Leszek Pietrzak odpowiedział, że jemu się nie zdarzyły, być może zdarzyły się ministrowi Macierewiczowi, ale o to trzeba już jego zapytać. Sąd pytał też, czy słowa Leszka Pietrzaka do płk.Tobiasza, odczytane ze stenogramu, że dzwonili do niego jego (płk.Tobiasza) koledzy w jego sprawie, są prawdziwe - świadek odparł, że żadnych telefonów nie było, nikt z nim w tej sprawie nie rozmawiał. Sąd zapytał, dlaczego w takim razie Leszek Pietrzak powiedział tak podczas nagrywanej rozmowy - uzyskał odpowiedź, że przy pomocy takich stwierdzeń buduje sie klimat rozmowy.

Kolejne pytanie zadał prokurator Majewski, pytając świadka, na jakiej podstawie twierdzi, że nie łączył Radosława Tobiasza z Leszkiem Tobiaszem, skoro tego nie pamięta (weryfikacji Radosława Tobiasza - przyp.aut.). Leszek Pietrzak zauważył, że weryfikacja Radosława Tobiasza miała miejsce w początkowym okresie weryfikacji, a prokuratura miała możliwość sprawdzenia, kto i kiedy go weryfikował, a on po 6 latach nie jest w stanie sobie tego przypomnieć.Prokurator stwierdził, że z treści rozmowy wynika, że świadek znał oświadczenie lustracyjne płk.Leszka Tobiasza, na co ten ripostował, że podczas tej rozmowy nie padają żadne fakty, co faktycznie napisał w swoim oświadczeniu płk.Leszek Tobiasz, a mowa jest tylko o technicznych szczegółach wypełniania oświadczenia, a pkt.3, o którym wspomina, to był punkt źle wypełniony w większości oświadczeń weryfikacyjnych, bo był źle rozumiany przez wypełniających je oficerów WSI, bo nikt im nie wyjaśniło, jak to powinno być zrobione. Prokurator, słysząc odpowiedź świadka, stwierdził, że powiedział on podczas rozmowy z płk.Tobiaszem, że pkt.3 był niewypełniony, a nie, że był źle wypełniony - Leszek Pietrzak odparł, że błąd polegał właśnie na niewypełnieniu tego punktu w większości oświadczeń, bowiem jeśli trzeba w nim zakreślić jakąś odpowiedź, a nie jest zrobione, to znaczy, że jest źle wypełniony. Następnie prokurator wrócił do słów Leszka Pietrzaka ze stenogramu, że przejrzał oświadczenie płk.Leszka Tobiasza i zapytał, czy w takim razie było to kłamstwo. Świadek odpowiedział, że nie pamięta, czy przeglądał wtedy oświadczenie płk.Tobiasza, a założył, że ten również źle wypełnił pkt.3, ponieważ było tak w większości oświadczeń.

Po tej wypowiedzi Leszka Pietrzaka, Wojciech Sumliński poprosił Sąd o odczytanie fragmentu stenogramu, w których padają słowa "pańscy koledzy do mnie wydzwaniają" (koledzy płk.Tobiasza do Leszka Pietrzaka - przyp.aut.) i zapytał, czy faktycznie ktoś do niego dzwonił w sprawie płk.Tobiasza. Świadek odpowiedział, że w rzeczywistości nikt do niego nie dzwonił. Wojciech Sumliński powrócił również do słów Leszka Pietrzaka "widzę różne mocne znajomości" - Leszek Pietrzak stwierdził, że nie odpowiada to żadnym faktom i było wypowiedziane wyłącznie na użytek tej rozmowy.

Po tej serii pytań, Sąd kontynuował odczytywanie stenogramu - w tym odczytywanym fragmencie była głównie mowa o możliwości pracy płk.Leszka Tobiasza w attaszacie wojskowym, m.in. W Uzbekistanie - płk.Tobiasz chwalił się, że ma duże doświadczenie w pracy na wschodzie, mówił, że pracował w attaszacie wojskowym w Moskwie, zna język rosyjski - Leszek Pietrzak pytał płk.Tobiasza, czy ma możliwości, aby przyszło jakieś poważne pismo do komisji weryfikacyjnej z prośbą o zajęcie stanowiska, co mogłoby przyspieszyć proces weryfikacji.

Następnie sędzia zapytał świadka, jak skomentuje te plany płk.Tobiasza wyjazdu na placówkę - Leszek Pietrzak odparł, że nie miał wiedzy, jaką politykę prowadzi MON, a także nic nie wiedział o attaszacie w Uzbekistanie.Sąd chciał się dowiedzieć, jaki w takim razie był cel tej rozmowy o attaszatach - Świadek odpowiedział, że chodziło o stworzenie wrażenia, że płk.Tobiasz ma szansę na dalszą karierę, że perspektywa takiego wyjazdu na placówkę być może skłoni go do złożenia zeznań przed komisją weryfikacyjną, a był on osobą, która miała dużą wiedzę o operacjach WSI. Prokurator z kolei zauważył, że to świadek skierował rozmową z płk.Tobiaszem na kwestię attaszatów - Leszek Pietrzak odparł, że w jednej z pierwszych rozmów z płk.Tobiaszem z jego ust padło, że byłby zainteresowany pracą w attaszacie i w gruncie rzeczy była to kontynuacja tego, o czym rozmawiali wcześniej (prawdopodobnie podczas pierwszego, nie zarejestrowanego przez płk.Tobiasza spotkania - przyp.aut.).

W tym momencie Sąd, na wniosek świadka oraz Aleksandra L., zarządził przerwę.

Po wznowieniu rozprawy, Sąd odczytywał kolejne fragmenty stenogramu. Wynikało z nich, że płk.Tobiasz i Leszek Pietrzak nadal rozmawiali o możliwości pracy płk.Tobiasza w jakimś attaszacie, a płk.Tobiasz dość szczegółowo opowiadał Leszkowi Pietrzakowi o ich strukturze, ważności, organizacji, kosztach utrzymania w danych lokalizacjach itp., wtrącając w to również wątki polityczne, m.in na temat attache wojskowego w Ambasadzie USA w Polsce, który był polskiego pochodzenia, a także mówiąc, że Polacy pracujący za granicą potrafią się ze sobą dogadać celem wspólnych działań, pomimo dzielących ich różnic politycznych, jak np. w Brukseli.

Na tym odczytywanie stenogramu zostało zakończone - był to koniec nagrania dokonanego przez płk.Tobiasza.

Pierwsze pytanie po odczytaniu stenogramu zadał sędzia, pytając, co świadek miał na myśli, mówiąc do płk.Tobiasza, ze "...czasem jest trudno zebrać skład... bez ministra...". Leszek Pietrzak odpowiedział, że to nie polegało na prawdzie, o kształcie komisji decydował przewodniczący Macierewicz i sekretariat komisji, który wywieszał 1 - 2 dni wcześniej informację, jaki jest harmonogram prac komisji i którzy żołnierze WSI mają być wysłuchani. Jęsli dokumentacja danego przypadku była zbyt obszerna, aby ją przeanalizować w tak krótkim czasie, to ze strony członków komisji padały sugestie o dodatkowe kilka dni czasu.

Następnie sędzia odczytał fragment stenogramu, w którym były zawarte słowa "...my pracujemy społecznie" i poprosił świadka, aby się do tego odniósł - świadek potwierdził, że rzeczywiście pracowali bez wynagrodzenia, otrzymując tylko zwrot kosztów przejazdów i ewentualne diety. Świadek powiedział, że w tamtym czasie pojawiały się w prasie informacje, że członkowie komisji weryfikacyjnej pobierają za swoja pracę duże pieniądze - słowa, które wypowiedział, były kwestią jego wizerunku w rozmowach z Tobiaszem.

Kolejne pytanie Sądu dotyczyło słów Leszka Pietrzaka "...z naszej strony obiecuję to wszystko jakoś załatwić... poprosili mnie pańscy koledzy" - świadek skomentował to w ten sposób, że płk.Tobiasz często mówił o wspólnych kolegach i znajomych, mając na myśli oficerów pracujących w SKW, którzy mogli z nim mieć styczność, natomiast jego słowa o "załatwianiu" nie odzwierciedlały faktycznych działań, jakie podejmował - chodziło o pozytywne nastawienie płk.Tobiasza do rozmów.

Prokurator zapytał, jaki w takim razie był główny motyw tej rozmowy - Leszek Pietrzak stwierdził, że płk.Tobiasz mógł naprowadzić na wiele ważnych spraw, badanych przez komisję weryfikacyjną, w których materiały i dokumentacja były częściowo zniszczone. Sąd dopytywał, z czego wynikały te braki - świadek odparł, że nie zdołano tego ustalić, ale dokumentacja niektórych prowadzonych przez WSI spraw była wybrakowana, m.in. w sprawach prowadzonych przez płk.Tobiasza. To wybrakowanie nie miało żadnych podstaw - dokonano tego nielegalnie. Drugim aspektem rozmów z płk.Tobiaszem była próba nakłonienia go do złożenia wyjaśnień przed komisją, co byłoby bazą do wyjaśnienia sposobu funkcjonowania WSI i panujących w tych służbach nieprawidłowości. Prokurator zapytał, braki w jakich dokumentach legły u podstaw rozmów z płk.Tobiaszem - Leszek Pietrzak nie odpowiedział na to pytanie ze względu na obowiązująca go tajemnicę państwową, mówiąc tylko, że zaginęły m.in. dokumenty w sprawach operacyjnych prowadzonych przez płk.Tobiasza. Prokurator dopytywał świadka, czy zostało to gdzieś zgłoszone - świadek powiedział, że nie zna wszystkich doniesień do prokuratury, ale wie, że były również takie, dotyczące płk.Tobiasza, m.in.wiosną 2008 r. dotyczące niszczenia dokumentów, w którym to doniesieniu miała występować jego osoba. Prokurator chciał również się dowiedzieć, czy świadek znał motywy, jakimi kierował się płk.Tobiasz, rozpoczynając te rozmowy - Leszek Pietrzak odparł, że być może sondował, czy istnieje szansa na złożenie wyjaśnień przed komisją weryfikacyjną, a jeśli tak, to czy mu się to opłaci, aczkolwiek wprost o tym nie mówił. Prokurator Majewski wskazał, że z treści rozmowy wynika, że płk.Tobiaszem kierowała chęć bycia zweryfikowanym - Leszek Pietrzak stwierdził, że jeśli w całej tej sprawie zakłada się domniemanie winy, a nie niewinności, to można je zinterpretować, że chodziło o weryfikację.

Sąd zapytał świadka, to po co w takim razie podczas rozmów mowa była o składzie komisji weryfikacyjnej, o terminach jej pracy, o weryfikacji Radosława Tobiasza, pouczając jednocześnie świadka o art.183, że może odmówić odpowiedzi, jeśli mogłoby to go narazić na odpowiedzialność karną - świadek odpowiedział, że gdyby złożył płk.Tobiaszowi jakąś obietnicę, to w okresie między styczniem 2007 a początkiem 2008 r. podjąłby jakieś działania w jego sprawie, a on takich działań nie podejmował i nigdy nie podnosił sprawy weryfikacji płk.Tobiasza na komisji. Słowa, które wypowiadał podczas rozmów z płk.Tobiaszem, były tylko na potrzeby tych rozmów.

Prokurator zadał pytanie, czy świadek jednak nie odniósł wrażenia, że płk.Tobiasz chce się poddać weryfikacji - Leszek Pietrzak odpowiedział, że wydawało mu się, że płk.Tobiasz być może zdecyduje się na złożenie zeznań przed komisją weryfikacyjną, ale nie żył tymi rozmowami z płk.Tobiaszem na co dzień, to był margines jego działalności. Prokurator stwierdził, że z rozmowy wynika, że Leszek Pietrzak zapoznał się z oświadczeniem weryfikacyjnym płk.Tobiasza, ponieważ mówił o brakach w tym oświadczeniu - sędzia również zapytał, czy z tresci rozmowy świadek wnioskował, że płk.Tobiaszowi chodzi o weryfikację. Leszek Pietrzak skomentował, że z rozmowy wynika jego sondowanie zamiarów płk.Tobiasza - a być może płk.Tobiasz sondował, na co on może liczyć. Sędzia zapytał, czy w takim razie mowa o ewentualnej weryfikacji była "przynętą" na płk.Tobiasza - Leszek Pietrzak potwierdził.

Prokurator powrócił do kwestii oświadczenia weryfikacyjnego płk.Tobiasza, mówiąc, że gdyby to, co mu powiedział Leszek Pietrzak o błędzie w tym oświadczeniu, byłoby nieprawdą, to płk.Tobiasz by zareagował (chodzi o mowę o pkt.3 tego oświadczenia - przyp.aut.). Sędzia również o to zapytał, czy świadek się nie obawiał, że może zostać przez płk.Tobiasza w ten sposób zdemaskowany - w odpowiedzi Leszek Pietrzak stwierdził, że nie miał takich obaw, bowiem wszyscy popełnili błędy, wypełniając to oświadczenie, a nie mogli tego zweryfikować, bo oświadczenia miały klauzulę tajności - było to kilkadziesiąt stron formularza.

Prokurator zapytał następnie, w jaki sposób Leszek Pietrzak przygotował się do gry operacyjnej z płk.Tobiaszem -świadek odparł, że polegał na swoim doświadczeniu, ponieważ przez 10 lat służył w UOP. Sąd zapytał, czy przygotowując się do tych rozmów, świadek dowiedział się czegoś o płk.Tobiaszu - Leszek Pietrzak potwierdził, mówiąc, że przeglądał kilka spraw operacyjnych, które prowadził płk.Tobiasz, dotyczących głównie Kościoła i mediów.

Kolejne pytanie zadała mecenas Konstancja Puławska, reprezentująca Wojciecha Sumlińskiego - przypomniała, że to płk.Tobiasz pierwszy nawiązał kontakt ze świadkiem i zapytała, kiedy nabrał on podejrzeń, że płk.Tobiasz również prowadzi z nim grę operacyjną. Leszek Pietrzak odpowiedział, że takich podejrzeń nabrał na poczatku 2008 r. Sąd zapytał, czy wcześniej świadek nie brał tego pod uwagę - Leszek Pietrzak odparł, że trudno mu się odnieść do jego odczuć i wrażeń z zimy 2007 r., wtedy wydawało mu się, że rozmowy z płk.Tobiaszem mogą odnieść pozytywne skutki. Świadek zauważył również, że w tamtym czasie weryfikacja dopiero w zasadzie startowała, zakładano, że potrwa ok.2 lata, wielu oficerów WSI po jej rozwiązaniu w dn.30.09.2006 r. znalazło się poza strukturami nowych służb i chciało się w nich z powrotem znaleźć - on oceniał, że takiej rangi oficer, jak płk.Tobiasz, będzie w stanie przekazać komisji weryfikacyjnej przynajmniej część wiedzy, jaką posiadał. Konstancja Puławska chciała się też dowiedzieć od świadka, jak ocenia doświadczenie zawodowe płk.Tobiasza w porównaniu do swojego, ponieważ te rozmowy to była de facto gra agenta z agentem - Leszek Pietrzak odparł, że przy tego typu grze ktoś odnosi sukece, ale żadna ze stron nie może być pewna, że ten sukces odniesie, choć niewątpliwie to płk.Tobiasz miał więcej doświadczenia operacyjnego. Sąd zapytał, czy w takim razie było warto prowadzić tę grę - Leszek Pietrzak stwierdził, że zawsze istnieje ryzyko, ale warto je było podjąć, ze wzgledu na wiedzę płk.Tobiasza o działaniach WSI, do której nie można było w inny sposób dotrzeć.

Przewodniczący ogłosił w tym momencie przerwę.

Po przerwie mecenas Puławska zapytała świadka, czy mógł przypuszczać, że płk.Tobiasz go nagrywa - Leszek Pietrzak odpowiedział, że nie potrafi sobie przypomnieć swoich ocen i reakcji, jakie miał wtedy, podczas tych rozmów, ale gdyby nawet przypuszczał, że płk.Tobiasz go nagrywa, to zasadniczo przebieg rozmowy byłby zapewne podobny. Wojciech Sumliński chciał się dowiedzieć, czy bazując na swoim 10-letnim doświadczeniu pracy w UOP, świadek mógłby potwierdzić, że takie rozmowy to standard w pracy operacyjnej - ale zaprotestował przeciwko temu pytaniu prokurator Majewski, zgłaszając obiekcję, że standardy pracy w UOP nie mają dla sprawy znaczenia. Sędzia dopuścił jednak to pytanie - świadek odpowiedział, że tak. Następnie Wojciech Sumliński zapytał, czy zdaniem świadka, dla płk.Tobiasza była to ważna sprawa ze względu na jego dalszą karierę - prokurator ponownie wniósł o uchylenie pytania, twierdząc, że to pytanie powinno być zadane płk.Tobiaszowi, a nie świadkowi (co nie jest możliwe, bowiem płk.Tobiasz nie żyje - przyp.aut.) Przewodniczący składu sędziowskiego odrzucił sprzeciw prokuratora - Leszek Pietrzak stwierdził, że jego zdaniem dla płk.Tobiasza była to sprawa kluczowa dla jego kariery zawodowej i wyraźnie mu na tym zależało, skoro snuł plany zawodowe na przyszłość (praca w attaszacie - przyp.aut.). Świadek dodał, że początkowo odbierał te rozmowy w kategoriach oferenta, który dawał sygnały, że może się podzielić z komisją weryfikacyjną swoją wiedzą, a nie w kategoriach uprawdopodobnienia korupcji.

Wojciech Sumliński zapytał, jak z perspektywy swojej dzisiejszej wiedzy Leszek Pietrzak ocenia motywację płk.Leszka Tobiasza - świadek zauważył, że płk.Tobiasz od początku w sposób planowy i przemyślany zbierał informacje nt członków komisji weryfikacyjnej i temu również służyło podjęcie rozmów właśnie z nim. Jego zdaniem, równocześnie jednak płk.Tobiasz kalkulował, czekał na zmianę sytuacji, zmianę ekipy rządzącej i prawdopodobnie liczył na to, że ta jego wiedza nt rzekomej korupcji w komisji weryfikacyjnej WSI będzie dla niego pewnym "aportem", kiedy będzie podejmował starania o ponowne przyjęcie do służb. Leszek Pietrzak dodał, że płk.Tobiasz nie miał nawet zamiaru podzielić się tą rzekomą wiedzą z organami ścigania, chciał ją w pewnym momencie "sprzedać' i mieć z tego wymierne korzyści. W okresie, kiedy rządził PiS, płk.Tobiasz nie miał szans na powrót do służb, ponieważ w ciągu kolejnych miesięcy 2007 r. do prokuratury trafiała kolejne doniesienia komisji weryfikacyjnej, płk.Tobiasz był wzywany na przesłuchania i to powodowało, że miał świadomość faktu, że na razie do służb nie wróci. Jeżeli płk.Tobiasz chciałby poinformować organy ścigania o prawdopodobieństwie korupcji w komisji weryfikacyjnej WSI z moim udziałem, nie czekałby z tym niemal rok czasu - powiedział Leszek Pietrzak.

Na dodatkowe pytanie Konstancji Puławskiej, komu mogło zależeć na kompromitacji komisji weryfikacyjnej, bo być może płk.Tobiasz wykonywał w tym zakresie czyjeś polecenia, Leszek Pietrzak powiedział, że przede wszystkim zależało na tym środowisku byłej WSI, zorganizowanemu choćby wokół stowarzyszenia "Sowa", o czym mógłby powiedzieć współoskarżony z Wojciechem Sumlińskim, płk.Aleksander L. Przeciwko tym słowom zaprotestowała mecenas Orzechowska, mówiąc, że jej klient nigdy nie był w WSI, a płk.Aleksander L. złożył oświadczenie, że nie zna stowarzyszenia "Sowa" i nigdy nie był jego członkiem.

Wojciech Sumliński zapytał, czy świadek wie, jakie były później, po zmianie szefa SKW, losy starań płk.Tobiasza o jakąś funkcję w attaszacie wojskowym - Leszek Pietrzak powiedział, że w grudniu 2007 r. aplikacje do SKW złożyła duża grupa byłych oficerów WSI, ale tylko znikoma część z nich została przyjęta. Aplikacja płk.Tobiasza została odrzucona, co było głośno komentowane przez oficerów SKW na początku 2008 r. Wojciech Sumliński zapytał, jakie były motywy odrzucenia aplikacji płk.Tobiasza - świadek odparł, że płk.Reszka, ówczesny szef SKW, przejrzał wszystkie akta, dotyczące oficerów byłej WSI, którzy złożyli aplikacje do SKW, w teczki tzw. osłony kontrwywiadowczej i ponoć w słowach nie nadających się do przytoczenia, wyraził emocjonalnie swój sprzeciw wobec kandydatury płk.Tobiasza. Zasadniczą przyczyną tego sprzeciwu były informacje, które dotyczyły płk.Tobiasza z okresu jego pobytu w attaszacie w Moskwie. Wojciech Sumliński zapytał, czy chodziło o podejrzenie związków z obcami służbami specjalnymi, konkretnie rosyjskimi, co wzbudziło sprzeciw prokuratora Majewskiego, który oponował, że kwestia ta nie została udowodniona, a poza tym nie ma to związku ze sprawą. Sąd nie uwzględnił sprzeciwu prokuratora i dopuścił pytanie, ponieważ odpowiedź na nie mogło mieć wpływ na ocenę wiarygodności zeznań płk.Tobiasza - Leszek Pietrzak odpowiedział, że może jedynie potwierdzić kontekst wywiadowczy tej sprawy, bowiem jest ona objęta tajemnicą państwową.

Po tych słowach Leszka Pietrzaka głos zabrał prokurator Majewski, który stwierdził, że widzi sprzeczność w wyjaśnieniach świadka w kwestii weryfikacji płk.Tobiasza, których udzielał w odpowiedzi na pytania mecenas Puławskiej, Sądu i jego - co może świadczyć o tym, że świadek wiedział, że celem płk.Tobiasza była weryfikacja. Sąd, na wniosek prokuratora, odczytał odpowiednie fragment wyjaśnień, składanych przez Leszka Pietrzaka, m.in. fragment, w którym mówił on, że "taki oficer będzie chciał wrócić do służby". Leszek Pietrzak odpowiedział, że miał na myśli złożenie zeznań przez płk.Tobiasza przed komisją weryfikacyjną WSI. Sąd dopytywał, czy żeby nakłonić płk.Tobiasza do takich zeznań, świadek sugerował mu, że dzięki takim zeznaniom będzie mógł wrócić do służby - Leszek Pietrzak odpowiedział, że mógł kierować tego typu sugestie, bowiem chodziło mu o złożenie przez płk.Tobiasza zeznań, a nie o jego powrót do służby. Sąd zapytał, czy w takim razie świadek mógł nieprawdziwie sugerować płk.Tobiaszowi, że możliwy jest jego powrót do służby, Leszek Pietrzak stwierdził, że wysyłał takie sygnały, że złożenie zeznań daje szansę na weryfikację, a odnosząc się do słów prokuratora, który zarzucał mu sprzeczność w jego wyjaśnieniach, powiedział, że jego rozmowy z płk.Tobiaszem mogły sprawiać wrażenie, że jest możliwa jego pozytywna weryfikacja, ale tylko na początkowym etapie tych rozmów. Sąd zapytał, po co w takim razie świadek kontynuował rozmowy z płk.Tobiaszem - Leszek Pietrzak odparł, że ciągle liczył na to, że mogą odnieść pozytywny skutek, a tak w ogóle to płk.Tobiasz je w większości wywoływał. Leszek Pietrzak dodał, że z dzisiejszej perspektywy można ocenić, że w połowie 2007 r. płk.Tobiasz musiał już mieć wiedzę, że nie ma szans na pozytywną weryfikację, bowiem od jesieni 2006 r. miał sprawy w prokuraturze wojskowej. Leszek Pietrzak zauważył, że on wiedzą na temat tych spraw płk.Tobiasza w prokuraturze dysponował później, bowiem nie były to sprawy z doniesienia komisji weryfikacyjnej.

Ponownie zabrał głos prokurator Majewski, mówiąc, że nie o to pytał świadka - pytał, czy świadek wiedział podczas swoich rozmów z Leszkiem Tobiaszem w początkach 2007 r., że Leszek Tobiasz stara się o weryfikację, czy też o tym nie wiedział. Po kilku słowach odpowiedzi Leszka Pietrzaka, który zaczął mówić, że wszyscy żołnierze WSI musieli złożyć oświadczenie weryfikacyjne, prokurator Majewski przerwał mu podniesionym głosem i wniósł o odebranie od świadka przyrzeczenia (o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań - przyp.aut.)

Sąd poprosił wszystkich obecnych na sali o powstanie i odebrał przyrzeczenie od świadka.

Po odebraniu przyrzeczenia Leszek Pietrzak zwrócił się z wnioskiem do Sądu o przerwanie posiedzenia, bo jego możliwości w dniu dzisiejszym się wyczerpały (rozprawa trwała już ponad 5 godzin, a Leszek Pietrzak był na nogach od 4 rano, gdyż na rozprawę musiał dojechać spoza Warszawy), mówiąc też, a w zasadzie pytając, czy prokuratura stosuje podobne standardy postępowania wobec innych świadków.

Przewodniczący składu sędziowskiego pouczył świadka, że podobne wypowiedzi odnośnie prokuratury są niestosowne i że przebieg rozprawy zależy od Sądu, a nie od prokuratora. Sędzia dodał, że ponieważ nieścisłość zeznań Leszka Pietrzaka dotyczy pytań zadanych w dniu dzisiejszym, dopuszcza pytanie prokuratora oraz zezwala mu na jedno dodatkowe pytanie precyzujące, co zostało zaakceptowane.

Odczytano ponownie pytanie prokuratora "czy w czasie rozmowy z Leszkiem Tobiaszem miał pan świadomość, że Leszek Tobiasz ubiega się o weryfikację, na co wskazuje pana odpowiedź na pytanie Sądu zadane pomiędzy pytaniami mecenas Puławskiej, w której powiedział pan "taki oficer który chciał wrócić do służby..."(tu odczytano odpowiedź świadka na to pytanie) - Leszek Pietrzak odpowiedział, że ta jego odpowiedź była bardziej z perspektywy dzisiejszej, niż z jego ówczesnych odczuć, a dzisiaj ocenia on, że płk.Tobiasz nie miał szans na pozytywną weryfikację, mimo tego, że płk.Tobiasz, tak jak wszyscy, złożył oświadczenie weryfikacyjne.

Odnosząc się do tych wyjaśnień Leszka Pietrzaka, Sąd stwierdził, że w takim razie są trzy wersje jego odpowiedzi: Leszek Pietrzak nie wiedział, że Leszek Tobiasz stara się o weryfikację; Leszek Tobiasz starał się o weryfikację i stąd świadek miał o tym informację; Leszek Tobiasz wiedział, że jego weryfikacja jest niemożliwa i podjął grę operacyjną.

Leszek Pietrzak, odpowiadając na to stwierdzenie Sądu, wyjaśnił, że perspektywy dzisiejszej płk.Tobiasz nie miał szans na weryfikację, bo w toczyły się wobec niego postępowania w różnych prokuraturach wojskowych, o czym on dowiedział się wiosną 2008 r. - gdy podejmował z płk.Tobiaszem rozmowy w początkach 2007 r., o tych przeszkodach w ewentualnej jego weryfikacji nie wiedział i nieznane były mu fakty, aby jego weryfikacja była prawdopodobna lub mało prawdopodobna. Sąd zapytał, czy wobec tego po pierwszej rozmowie z płk.Tobiaszem świadek odniósł wrażenie, że płk.Tobiaszowi chodzi o weryfikację - Leszek Pietrzak odparł, że jego zdaniem było to ogólne sondowanie przez płk.Tobiasza, jaka jest perspektywa jego weryfikacji, a na jego odpowiedzi w tej kwestii nakłada się wiedza, którą uzyskał dopiero później. Świadek dodał też, że swoimi odpowiedziami nie miał zamiaru wprowadzać Sądu w błąd. Sędzia zapytał, jakie w takim razie świadek miał wrażenia podczas późniejszych rozmów (stenogramy z nich nie zostały jeszcze odczytane - przyp.aut.) - Leszek Pietrzak odpowiedział, że podczas ostatniej rozmowy z płk.Tobiaszem odniósł wrażenie, że to mogła być prowokacja.

Na tym rozprawa została zakończona.

Sąd ustalił terminy rozpraw w maju, na których ponownie zostanie wezwany na świadka Leszek Pietrzak oraz odczytywane będą kolejne stenogramy z nagrań dokonanych przez płk.Tobiasza: 22.05.2013 godz.10:00 s.24 oraz 28.05.2013 godz.11:30 s.29, jak zwykle, w Sądzie Rejonowym dla Warszawa Wola, ul.Kocjana 3.

Przypominam Państwu o terminach kwietniowych: 09.04.2013 godz.13:00 s.29 (świadkowie Zakrzewska, Jaczewski i Wybranowski) oraz 16.04.2013 godz.10:00 s.159 (świadek Przemysław Sułkowski).

Uprzejmie proszę Szanownych Czytelników tej relacji, aby w ewentualnych komentarzach posługiwać się imieniem i inicjałem nazwiska, współoskarżonego w tym procesie wraz z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim, byłego wysokiego oficera kontrwywiadu PRL, Aleksandra L., ponieważ nie wyraził on zgody na podawanie w relacjach z procesu na swoich danych osobowych ani na publikowanie swojego wizerunku.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pozdrawiam, z podziękowaniem za wyczerpującą relację :-).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#338994

Dziękuję :)
Wyczerpany to był Pan Leszek Pietrzak, po niemal sześciogodzinnym maratonie składania wyjaśnień przed Sądem - a czeka go jeszcze co najmniej dwukrotne składanie zeznań podczas odczytywania stenogramów z nagrań płk.Tobiasza...

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ander

#338998

Pozdrawiam PS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#339025

To prawda, ten proces jest niesłychanie wyczerpujący - i na pewno potrwa jeszcze kilka, a może i kilkanaście miesięcy...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ander

#339031

Dzięki jak zwykle. Zawsze czytam z uwagą podziwiając warsztat.

Czy zna ktokolwiek zdjęcia pułkowników T. i L. ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#339231

Dzięki serdeczne.
Płk.L. nie można robić zdjęć - co do płk.Tobiasza, nie wiem.

Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ander

#339240

[quote=ander]Dzięki serdeczne.
Płk.L. nie można robić zdjęć - co do płk.Tobiasza, nie wiem.[/quote]

To wiem.

Ale możemy sobie założyć - czysto teoretycznie - że gdzieś w sieci wisi sobie zdjęcie, na którym - czysto teoretycznie - mógłby znajdować się płk. L. ?
Tak się zastanawiam - czysto teoretycznie - rzecz jasna.

Gdybym w poczcie wewnętrznej znalazł - czysto teoretycznie - link do fotografii pokazującej jegomościa, byłbym dozgonnie wdzięczny.

Może ktoś znający wygląd L. i T. mógłby ich rozpoznać na zdjęciu grupowym, w otoczeniu innych członków WSI/WSW ? Powiedzmy, że wpisałby do wyszukiwarki odpowiednie hasło i przerzucił parę zdjęć.
To by chyba było - czysto teoretycznie - możliwe ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#339343