Eksperci

Obrazek użytkownika Andrzej Wilczkowski
Blog

Eksperci

Jestem rzeczoznawcą tylko w jednej dziedzinie. Mianowicie w dziedzinie uszkodzeń silników spalinowych. W innych sprawach – można powiedzieć tylko się orientuję.

O polskim języku wiem trochę, bo jako pisarz go używam, a jako dyslektyk – robię błędy. Nie jestem jednak zawodowcem od spraw języka – bowiem nie ma w Polsce pisarzy zawodowych. Na żadnym uniwersytecie nie ma bowiem wydziału pisarskiego.

To wszystko nie jest powodem, żebym nie mógł się z państwem podzielić moimi spostrzeżeniami zarówno w dziedzinie języka jak i fizyki.

Od lat zżymam się, kiedy w telewizji czy w radiu mówi się o narciarstwie. Wszyscy dziennikarze płci obojga mówią o szusowaniu. Ostatnio nawet pan premier szusował w Dolomitach.

W mediach wszyscy narciarze „szusują” z wyjątkiem Małysza, - który szybuje. A to właśnie on zanim poszybuje – to szusuje.

Oj, wychodzą braki w językach obcych, wychodzą. Proszę państwa dziennikarzostwa – oni wszyscy – ci na stokach po prostu jeżdżą na nartach. Schuss – po niemiecku znaczy strzał. Kiedy ja spędzałem ogromne ilości czasu na Kasprowym, w chwilach wolnych od uprawiania taternictwa zimowego, takich błędów się nie popełniało. Polskimi odpowiednikami szusowania było „pojechać na krechę”, albo „na prostaki”. Tak jeździli ci, co nie umieli „kręcić”. Szusowanie kończyło się nabraniem „szwungu” (od – Schwung lub Geschwindigkeit) a następnie taki straceniec się (czysto po polsku) wyp...dalał. Prawdziwi narciarze po prostu „pędzlowali” po Kasprowym i nie tylko.

Śmietanka polskich polityków zajmuje się ostatnio kąfliktami. Tak właśnie jak napisałem KĄFLIKTAMI. Słyszałem to z ust premiera, a zwłaszcza używa tego dziwnego słowa minister spraw zagranicznych.
Jest to – moim zdaniem – zbyt ryzykowne spolszczenie łacińskiego słowa conflictus – co znaczy – zderzenie. I cóż by szkodziło przy wymawianiu trzeciej głoski włożyć język między wargi i wyartykułować „konflikt”. Polecam ten zabieg zwłaszcza tym, którzy szusują. Bo przy takiej jeździe łatwo o konflikt.

Przejdźmy do fizyki. Otóż po udanym wodowaniu airbusa na rzece Hudson telewizja zaczęła ściągać co raz to innych ekspertów. W piątek pani prowadząca program zaprosiła do studia dwóch panów – jednego bardzo bogatego przedsiębiorcę i drugiego (chyba też nie ubogiego) generała. Obaj panowie byli znamienni tym – że mieli licencję pilota.
Jak sądzę obaj nie mieli żadnych doświadczeń w pilotowaniu wielkich samolotów pasażerskich, a to naprawdę zupełnie coś innego niż mała awionetka, czy nawet samolot myśliwski.
No, ale zgodzili się „robić za ekspertów”.
Już się trochę zaniepokoiłem, kiedy panowie zaczęli się rozwodzić nad ewentualnymi trudnościami pilota w podejmowaniu decyzji, bo mimo żem laik to wiem na pewno, że pilot musi znać na pamięć opracowane przez sztab ekspertów producenta procedury postępowania, kiedy przy starcie czy lądowaniu wystąpi w samolocie jakakolwiek awaria – w tym przede wszystkim silników.
Przypuszczam również, że każde lotnisko ma również takie procedury, które znają na pamięć również pracownicy wieży kontrolnej. Dopiero jak spojrzałem na mapę otoczenia lotniska La Guardia zrozumiałem, to co pilot wiedział od dawna: albo woda, albo dachy. Nie zmienia to zresztą mojego podziwu dla pilota. – Po prostu świetny.
Zdenerwowałem się dopiero, kiedy jeden z powołanych przez panią redaktor ekspertów zaczął się rozwodzić – jak to dobrze, że samolot miał pełne zbiorniki paliwa, bo paliwo jest lżejsze od wody więc miał lepszą pływalność.
Wydałem wówczas z siebie okrzyk – powiem szczerze – niecenzuralny a nawet obraźliwy.
Być może są jakieś niuanse, o których nie wiem – to przeproszę.

Poprzedniego dnia – czyli we czwartek – występował w TV inny ekspert, który określił, że taki samolot przy starcie ma w zbiornikach kilkaset ton paliwa. (wydaje się trochę dużo, biorąc pod uwagę że 150 pasażerów z bagażem to jest dopiero 15 ton, a przy takim udźwigu to masa własna wynosi ok. 70 ton – ale to ekspert – powinienem mu wierzyć).

Ale wróćmy do tego, który zna się na pływalności obiektów latających.
Może pan przedsiębiorca nieźle sobie radzi pilotując swój prywatny samolot, ale o fizyce i o analizie wypadków wie niewiele. Analizować wypadek należy zacząć w momencie kiedy oba silniki stanęły i samolot znajdujący się na pewnej wysokości jest już tylko masą bezwładną poddaną przyciąganiu ziemskiemu i posiadający pewną prędkość początkową w określonym kierunku. Otóż szansą pilota jest jedynie wykorzystanie wysokości tz. nadanie samolotowi prędkości poziomej kosztem energii potencjalnej. Tylko to pozwala na zachowanie sterowności i szansę manewru.
Natomiast jedna tona paliwa jest niczym więcej jak masą jednej tony i jest praktycznie wszystko jedno czy jest to dziesięciu znieruchomiałych ze strachu pasażerów z bagażem czy 1000 kg paliwa. Natomiast kilkaset ton masy paliwa w powietrzu to jest w momencie zetknięcia z wodą wydatne zwiększenie energii kinetycznej. Ponieważ cała ta masa: samolot + ludzie + paliwo = m i to m wchodzi do wzoru ek = 1/2mv2 (energia kinetyczna = jedna druga razy masa razy prędkość do kwadratu) nie wiem czy pilot woli w takich przypadkach sadzać na wodzie samolot o kilkaset ton cięższy czy lżejszy. Bo jak się już znajdzie na wodzie to już zapewniam szanownego eksperta, że to dłużej będzie tonął samolot, który ma powietrze w zbiornikach niż paliwo.
Mój Boże. I po co ja się tak gapię w tę telewizję, która powołuje takich ekspertów i słucham ludzi którzy zamiast on – mówią ą a zamiast ą – mówiom - om.
AW

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dotknął Pan problemu, który irytuje także mnie, mianowicie tego ciągłego ekpertolenia w TV. Fakt, czasami pojawiają się opinie wiarygodne i fachowe, ale niestety, z uwagi na wizualność przekazu merytoryka w telewizji odgrywa coraz mniejszą role...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11097

kiedyś byłam. Prowadził je Irlandczyk, a tematem było: jak zrobić duże pieniądze małym kosztem. Otóż prowadzący radził słuchaczom:
kiedy będziecie na spotkaniu, kiedy szukacie lepszej pracy i chcecie być konkurencyjni, unikajcie mówienia konkretów. mówcie tylko głosno i dobitnie: I am an expert!!!

nie wiedziałam, że na tym szkoleniu było mnóstwo polityków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#11101

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Przemoc rzadko jest odpowiedzią, ale kiedy jest, jest jedyną odpowiedzią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#11100