Wódz mędrcem?

Obrazek użytkownika kazimierz.marchlewski
Blog

Ogół medialnego szumu wokół Wałęsy od czasu wydania przez IPN wiadomej książki budzi moją wesołość. Obrońcy Lecha Wałęsy - czesto ci sami, którzy paręnaście lat temu nie szczędzili mu krytyki, wręcz obelg - najpierw zbijali nieistniejące tezy autorów książki i zwolenników lustracji.

Polemizowali z tymi, którzy potępiają Wałęsę za błędy młodości, czego w mainstreamie polityczno-medialnym nie robił chyba nikt, z autorami książki włącznie. Później był festyn urodzinowo-rocznicowy i wielki skandal - TVP nie chce go transmitować. Bogu dzięki, że nie transmitowała, mnie wystarczyły relacje "Wiadomości" i "Faktów", które osiągnęły mistrzostwo świata w wazeliniarstwie z jednej strony, a w udawaniu, ze obchody nie mają wydźwięku politycznego - z drugiej. "Przemówienia" Komorowskiego i Gronkiewicz-Waltz (szczególnie zabawny fragment dotyczący "zawłaszczania cudzych dokonań" wobec osiągnięć Wałęsy na tym froncie) zostały potraktowane jako neutralne, nie wymagające komentarza, jako element ogólnonarodowej fety. Warte przypomnienia są też życzenia od Adama Michnika, które są kolejnym (po "A to moje typy") etapem autokompromitacji tej postaci. W ramach odpowiedzi "IPNowskim gnojkom" wznowiona została także książka Jarosława Kurskiego pod wdzięcznym tytułem "Wódz" (po raz pierwszy wydana w 1991 roku, kiedy Michnik obawiał się jeszcze totalitarystycznych ciągotek "Wodza").

W ostatnich dniach Wałęsa pojawia się znowu i znowu trzeba go bronić. Przed prezydentem oczywiście. Otóż podobno powodem, dla którego uparł się on, żeby jechać na szczyt jest chęć zablokowania wyboru (chyba już za późno?) Wodza do unijnej "Rady Mędrców" (http://www.dziennik.pl/polityka/article251515/Walesa_to_prosty_absolwent_zawodowki.html; http://www.dziennik.pl/polityka/article251951/Lech_Walesa_nie_trafi_do_Rady_Medrcow_UE_.html). To bardzo nośna wersja zdarzeń, z której jednoznacznie wynika, że Kaczyński, jak to Kaczyński po raz kolejny wykazał się małością i postąpił wbrew polskim interesom - już nie tylko pojawiając się na szczycie, ale i działając przeciwko Jedynej Polskiej Kandydaturze.

Pomijając już to, jak absurdalna i karkołomna jest ta interpretacja wczorajszo-dzisiejszych wydarzeń - czy naprawdę trzeba być skonfliktowanym z Wałęsą Kaczyńskim, żeby mieć wątpliwości, czy uczestnictwo najsławniejszego nawet i najbardziej zasłużonego absolwenta zawodówki o niewyparzonym języku w "Radzie Mędrców" (choćby dostał jeszcze tuzin doktoratów honoris causa jest w polskim interesie? Wałęsa, który w roli polityka budził i budzi tyle kontrowersji, awansował nagle niepodważalny element polskiej racji stanu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wizerunek za granicą, traktat lisboński - owszem, to są dla polityków PO rzeczy bardzo ważne. Ale zrobiebnie na złość Kaczyńskim to jednak sprawa, przy której reszta traci znaczenie. I stąd kolejny cyrk z Wałęsą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#6419