Irena, do domu!

Obrazek użytkownika Jan Bogatko
Blog

Irena Dziedzic, matka pierwszego peerelowskiego tołkszoła, oficjalnie jest kapusiem bezpieki z zaszczytnym tytułem „kłamcy lustracyjnego”.

 

Ach, cóż to była za dama! Nie tylko parlowała w tiwi, ale także w esbe. Za jedno i za drugie otrzymywała honoraria. Innymi słowy, aktywna na wszystkie strony. Z jej rączki jedli...ach, darujmy sobie plotki. A co teraz? No, chyba jakiś order od p. prezydenta, wszak zgoda buduje. Ale jaki?

 

Oczywiście w tym filmie nie grała Irena Dziedzic, ale pokazuje on piękno socjalistycznej Warszawy. Nie wiedziałem, że w tym okresie w Polsce obowiązywał ruch lewostronny...

 

http://www.youtube.com/watch?v=eywXPQqFPbs

 

 

Post scriptum: na pewno podniosą się ( na onet.pl) głosy oburzenia: jak można tak traktować towarzyszkę w podeszłym wieku? A może jakaś gazeta zaproponuje jej publikację dziennika z cyklu mikrofon w buduarze? Starsi panowie wykupią całe nakłady...

 

Najwyższa pora, by p. prezydent wystąpił z inicjatywą reedycji orderu Budowniczych Polski Ludowej.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów