RP, czy PR

Obrazek użytkownika WTQ
Kraj

W dobie kryzysu niemal wszystkie media, a także większość parlamentarzystów nakłania Polaków do oszczędności. Sam premier w celu domknięcia budżetu (nad którm można było pochylić się już w sierpniu) szukał na gwałt oszczędności na kwotę 17 mld zł. I udało mu się. Polski rząd znalazł pieniądze, dzięki którym został zamknięty budżet. Mało które media podają jednak, że pieniądze te nie zostały przeznaczone na walkę z kryzysem.

Od dłuższego już czasu obserwuję działania Polski w zakresie walki z kryzysem i przyznam, że jestem szczrze rozczarowany niemal każdym kolejnym posunięciem rządu. Pierwszym i zarazem najwyraźniejszym sygnałem świadczącym o braku pomysłu na walkę ze "spowolnieniem gospodarczym", jak to rząd sprytnie nazywa, było zatrzymanie funduszy (w ramach 17 mld oszczędności) na inwestycje drogowe.

Nie trzeba być profesorem ekonomii, ani nawet ekonomistą aby rozumieć pewną prostą zależność. Inwestycje generują miejsca pracy, które zapewniają Polakom dochody. Z kolei z ich dochodów odprowadza się podatki na budżet państwa. W momencie, gdy znikają inwestycje, znikają miejsca pracy, a budżet traci wpływy, jakie mógłby pozyskać. Jest to bardzo złe wyjście z sytuacji i odbije się na tegorocznym budżecie już w pierwszych miesiącach 2009 roku.

Druga rzecz jaka uderza lub dopiero uderzy w naszą gospodarkę jest forsowanie przez premiera Tuska euro waluty. Jeśli faktycznie rząd prowadzi potajemne rozmowy z Europejskim Bankiem Centralnym i wprowadzi nas do korytarza ERM2 w tym roku, to kryzys znacznie zyskać na sile w naszym kraju.

Wielka Brytania jeszcze przed rozpoczęciem się światowego kryzysu wstąpiła do korytarza walutowego. Rozoczął się wówczas atak spekulacyjny na funta, co w efekcie doprowadziło do spadku jego wartości z 6 do około 4 zł. Wielu Polaków to pamięta, bo odczuli to na własnch kieszeniach. W efekcie Wielka Brytania do dziś nie ma Euro.

Przepisy dotyczące korytarza ERM2 są bardzo rygorystyczne. Z jednej strony wymagają 2-letniego okresu stabilności waluty danego kraju. Dopuszcza się jedynie wahania wartości pieniądza jedynie o 15%. Do tego należy kontolować inflację i nie pozwolić jej przekroczyć pewnego progu. Także kraj zainteresowany wprowadzeniem europejskiej waluty przez okres 2 lat musi notować wzrost gospodarczy na dość wysokim poziomie.

Wprowadzenie euro w dobie kryzysu jest dla nas wjątkowo ryzykowne. Wzrostu gospodarczego na najbliższe lata nie są w stanie przewidziec eksperci. Niektórzy spodziewają się nawet recesji (wzrostu ujemnego). Do tego dochodzi prawdopodobieństwo ataku spekulacyjnego na złotówkę po wejściu do korytarza walutowego, co mogłby doprowadzić do znacznej straty jego wartości.

Oczywiście oba wyżej opisane zabiegi rządu w walce z kyzysem są bardzo medialne i dobrze wyglądają w ustach przygoowanych do wygłaszania optymistycznych tez posłów. Ale czy oszczędności na inwestycjach i wprowadzenie Euro faktycznie służą naszemu państwu, czy są tylko zabiegiem propagandowym (PR-owskim), który ma na celu pokazać z dobrej strony władzę.

Gdyby premierowi, rządowi oraz posłom Platformy Obywatelskiej faktycznie zależało na dobrej sytuacji w Polsce, a nie tylko na słupkach sondażowych, zrezygnowaliby ze szkoleń PR-owskich, a premier usunąłby ministerstwo propagandy mające siedzibę w kancelarii premiera. Zamiast tego zafundowano nam oszczędności inwestycyjne, co przełoży się na znaczny wzrost bezrobocia i straty finansowe państwa.

Pytam więc, czy dla PO ważniejsza jest RP, czy jednak PR?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pozdrawiam. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14667

bez PR to pusty bęben,a tak to ucza go jak robic grymas,uśmiechem zwany.

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14671

moim zdaniem PR jest na pierwszym miejscu, a RP dopiero przy okazji, jeśli w ogóle...

tylko chyba w rządzeniu nie chodzi o sam PR, ale o coś więcej, o koncepcję, cele etc. najwidoczniej za dużo klasyki się naczytałem

tylko jak ludzie będą bez pracy i przestaną wierzyć w cuda, to zakładam, że będzie to wina pis lub prezydenta

samo wejście do euro w momencie, gdy kraje strefy pompują bądź planują pompowanie kasy w narodowe gospodarki jest bez sensu. to jak wchodzić do toksycznej wody i mieć nadzieję, że jakoś to będzie... inna kwestia to wykorzystanie konkurencyjności i innych zalet naszego kraju.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14685

Dokładnie. Doniek po prostu nie ma koncepcji, i prowadzi politykę dostosowywania Polski do UE za wszelką cenę, czyli taką, jaką robiono przed akcesją...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14702

Ja się nie znam na finansach, ale pytanie do referendum zadałbym następujące: Czy do euro mamy wstępować w czasie koniunktury wewnętrznej czy kryzysu.
Można sprecyzować procentowy wzrost PKB i długość czasu tego wzrostu w miesiącach.
Poza tyn nie wiem dlaczego ma być tylko jedno pytanie. Ja pamiętam referendum kiedy były trzy pytnia. One nie były głupie. Wtwdy - te "ciemniaki" (wg. Kisiela) wiedziały jak je ułożyć.
AW

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14774