Komorowski złożył fałszywe zeznania?

Obrazek użytkownika Wojciech.Wybranowski
Kraj

Istotne rozbieżności w zeznaniach przesłuchiwanego w ubiegły wtorek ppłk Leszka Tobiasza i w lipcu-Bronisława Komorowskiego wskazują również, że głośna "afera korupcyjna" to wyłącznie prowokacja służb specjalnych wymierzona w Komisję Weryfikacyjną WSI, której kozłem ofiarnym stał się dziennikarz Wojciech Sumliński. Z zeznań Tobiasza wynika, że Komorowski zataił przed prokuraturą informacje o niektórych spotkaniach i ich charakterze z oficerem dawnej WSI

Do przesłuchania ppłk Leszka Tobiasza, świadka prokuratury w sprawie rzekomej "afery korupcyjnej" w Komisji Weryfikacyjnej WSI doszło w ubiegły wtorek w Warszawie. Tobiasz jest jedyną osobą, której zeznania jeszcze pozwalają prokuraturze podtrzymywać budzące coraz więcej wątpliwości tezy śledztwa dotyczącego dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i członków Komisji Weryfikacyjnej WSI. Śledztwa, które jak coraz więcej faktów wskazuje jest rozgrywką służb specjalnych, w której ofiarą: tak jak w "sprawie Szeremietiewa" padł Zbigniew Farmus, w "sprawie posła Gruszki"- Marcin Tylicki, tak tym razem stał się nią niewygodny, bo badający działania dawnych spec-służb dziennikarz Wojciech Sumliński.

Zeznania ppłk Leszka Tobiasza złożone w ubiegłym tygodniu w prokuraturze, które całkowicie negują wcześniejsze wyjaśnienia Komorowskiego; do tego stopnia, że reprezentujący red. Wojciecha Sumlińskiego Roman Giertych złożył już wniosek o przeprowadzenie konfrontacji przedstawiamy szerzej w dzisiejszym „Naszym Dzienniku" Żeby więc nie powielać - bardzo skrótowo o samych faktach.

Leszek Tobiasz był przesłuchiwany 7 października w Warszawie. Redaktor Leszek Misiak niedawny artykuł o aferze, w której próbowano złamać i zniszczyć dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego by uczynić z niego plastycznego świadka zatytułował „Prowokatorzy- amatorzy". I to oddaje sedno sprawy. Być może autorzy prowokacji czują się tak bezkarni- do takiego twierdzenia asumpt daje decyzja prokuratury o odmowie wszczęcia postępowania wobec Komorowskiego. Teraz jednak śledczy będą mieli poważny zgryz- jeśli chcą zachować choć pozory praworządności postępowania muszą wszcząć postępowanie w sprawie możliwości składania fałszywych zeznań. Oczywiście, mogą takiej decyzji nie podejmować- ale będzie to kolejny czytelny sygnał o co tak naprawdę chodzi w tej sprawie.

Dlaczego śledztwo w sprawie składania fałszywych zeznań? Bo zeznania ppłk Leszka Tobiasza i marszałka Bronisława Komorowskiego są diametralnie różne. Zgadza się tylko fakt spotkania obu mężczyzn. Jednak według zeznań pułkownika WSI do spotkania Komorowskiego z Tobiaszem doszło prawie miesiąc wcześniej niż twierdzi Marszałek Sejmu. Choć Tobiasz nie potrafił podać dokładnej daty swojego pierwszego spotkania z Komorowskim, to jednak pytany przez prokuratura- wskazał ścisły przedział czasowy. Z zeznań Tobiasza wynika, że do spotkania oficera dawnej WSI z Komorowskim doszło między 20 października, a 2 listopada- , a to oznacza, że o blisko miesiąc poprzedziło ono spotkanie Komorowskiego z Aleksandrem Lichockim.

Tymczasem przesłuchiwany 24 lipca 2008 roku przez Andrzeja Michalskiego Marszałek Sejmu zeznawał, że najpierw około 19 listopada 2007 roku spotkał się w swoim biurze poselskim z Aleksandrem Lichockim., który miał zapewnić go o możliwości dotarcia do aneksu do raportu z likwidacji WSI" a dopiero 21 listopada- z Tobiaszem, który ponoć dał mu sygnał o korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI.

Tymczasem Leszek Tobiasz zeznał, że już podczas rozmowy z Komorowskim, która, jak wynika z zakreślonego przez niego czasokresu, znacznie poprzedziła spotkanie prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej z Lichockim, miał on poinformować Marszałka Sejmu o możliwości rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI i wskazać właśnie na osobę Aleksandra Lichockiego.

Pomieszane daty, wydarzenia, sprzeczne informacje. W normalnym państwie prawa prokuratura uznałaby, że przy tak jawnej rozbieżności zeznań zachodzi obawa mataczenia i wzięłaby pod szczególną uwagę zarówno Komorowskiego jak i Tobiasza. W państwie, w którym wymiarem sprawiedliwości kieruje niezbyt inteligentny, niezbyt bystry, ale za to dyspozycyjny były prokurator z podpoznańskiego miasteczka- Marek Staszak, nie można na to liczyć.

Oby, jak zapowiadają - przyjrzeli się tej sprawie uważnie posłowie z sejmowej spec-komisji. Szczególnie Tobiaszowi. który jak wynika zmateriałów i dokumentów, do których udało się dotrzeć- a które niebawem opublikujemy w ND- był bardzo mocno osobiście zainteresowany zablokowaniem prac Komisji Weryfikacyjnej, a także zdyskredytowaniem Wojciecha Sumlinskiego. A to powoduje, że taki z niego świadek jak ze mnie baletnica. .

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ciekawe, że dla mediów nie jest to żaden temat mimo, że chodzi o II osobę w państwie.

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#6309