Obrońcom Milna

Obrazek użytkownika Ł-H
Historia

Milno na Podolu. 11 listopada 1944 r. Święto Odrodzenia Polski... tego dnia miejscowy proboszcz ks. Aleksander Markiewicz odprawił Mszę św. za Ojczyznę.
Posługiwali mu w ministranckich komżach harcerze Szarych Szeregów, Mietek Dec «Dziryt» i Jaśko Czerwiński «Grot», obaj z pepeszami.
Byli członkami polskiego oddziału samoobrony - na Podolu wiedziano już o tym, co spotkało Polaków na ziemi wołyńskiej. Wiedziano też, że polskość również na Podolu chyli się ku upadkowi - bo bolszewicko-banderowska zmowa przeciwko Polakom była nazbyt widoczna. Zarządzone były już deportacje ludności polskiej. Należało tylko trwać do momentu opuszczenia stron rodzinnych, trwać i czuwać, i bronić życia, które miało w przyszłości służyć Polsce.

Podczas mszy zaintonowano pieśń, która przywędrowała do Milna z Wołynia i tu została trochę przerobiona. Jej słowa brzmiały:

O, Panie, który jesteś w Niebie, Wyciągnij sprawiedliwą dłoń,
Wołamy z lubych stron do Ciebie, O polski dach i polską broń.
O, Panie, skrusz ten miecz, co siecze kraj,
Wolności Polski nam doczekać daj...

Po odśpiewaniu tej pieśni ludzie płakali... po Mszy św. urządzili okolicznościową, pożegnalną Wieczornicę. Harcerka Janeczka Zaleska z drużyny «Orliczek», o pseudonimie «Dzięcielinka», córka Jana, dowódcy kompanii BCh gromiącej upowców, recytowała przeuroczy wiersz "Ojczyste kwiaty", będący symbolicznym pożegnaniem rodzinnych stron:

Śpiewa ci obcy wiatr, zachwyca piękny świat,
Lecz serce tęskni, bo gdzieś daleko stąd
Został rodzinny dom, tam jest najpiękniej.
Tam właśnie teraz rozkwitły kwiaty,
Stokrotki, fiołki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem, w szczerym polu wyrosły
Ojczyste kwiaty, w ich zapachu, urodzie jest Polska...

Zaraz po tej skromnej Wieczornicy obecni na niej harcerze udali się na wyznaczone placówki.

Banderowcy mieli zwyczaj napadać na wieś nad ranem, gdy sen morzył najbardziej i świtała nadzieja, że oto jeszcze jedna noc mija bezpiecznie. Wtedy czuwający po zmówieniu Ojcze nasz szli do domów, aby odpocząć.
11 listopada stało się inaczej... Tego wieczoru sotnie UPA podeszły pod Milno wieczorem. Harcerzy zaatakowano w trakcie obsadzania wart.
Wszyscy zostali bestialsko zamordowani.

Na cmentarzu w Załoźcach, koło spalonego i zamordowanego Milna, jakiś czas później, na krzyżu brzozowym, na grobie zamęczonego przez upowców mileńskiego «orlika», druha «Puchacza», Władka Gaździckiego, nieznana ręka umieściła tabliczkę i na niej naskrobała wiersz:

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką, Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

Znamy te słowa. Ułożył je Krzysztof Kamil Baczyński. Jego rodowód sięga podolskich Załoziec. Tu są bowiem korzenie familii Baczyńskich. Te słowa pochodzą z Elegii... o wszystkich jego poległych druhach, zatem i o druhu "Puchaczu" i o innych zamordowanych w Milnie harcerzach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów