Jak "leśni" niemiecki statek zatopili

Obrazek użytkownika Ł-H
Historia

Za kilka dni - dokładnie 31 maja - minie rocznica mało znanej potyczki oddziałów polskiego podziemia z niemieckim okupantem. A przecież potyczki zasługującej na pamięć choćby dlatego, że pod każdym względem wyjątkowej...
Zarówno w swym przebiegu, jak i wyniku...

Wiosną 1944 trwała niemiecka akcja pacyfikacyjna terenów nadwiślańskich na zachodniej Lubelszczyźnie. Była ona wymierzona w ludność polskich wsi sprzyjających pddziałom partyzanckim i udzielających im wsparcia. W tym celu Niemcy stworzyli sieć mini-garnizonów, w których stacjonowały oddziały pacyfikacyjne. Jeden z takich oddziałów ulokowano w miejscowości Chałupki nad Wisłą, na południe od Kazimierza Dolnego. W jego skład, oprócz żołnierzy niemieckich, wchodzili także własowcy z 791 batalionu turkmeńskiego. Oddział ten dysponował statkiem "Tannenberg", którego Niemcy używali w akcjach pacyfikacyjnych do przemieszczania się wzdłuż biegu Wisły.

Na dzień 31 maja 1944, na godzinę 8.00 dowództwo niemieckie zaplanowało pacyfikację wsi Zastów Polanowski. Dzięki działaniom wywiadowczym informacja o akcji dotarła do odziału BCH Jana Jabłońskiego, "Drzazgi", który postanowił bronić wsi. Wobec niedostatecznej ilości własnych żołnierzy w ostaniej chwili zwrócono się o wsparcie do stacjonującego w pobliżu oddziału AK Bolesława Frańczaka, "Argila" z 15 Pułku Piechoty "Wilków".

47 żołnierzy BCH nie odważyło się zaatakować prawie dwustuosobowego oddziału pacyfikacyjnego. Bezradnie przypatrywano się akcji, która jednak - wbrew przewidywaniom - ograniczyła się do spalenia jednego gospodarstwa, zgwałcenia kilku kobiet oraz rabunku zwierząt i sprzętów domowych.
Dopiero gdy na miejsce dotarł ponad stuosobowy oddział AK postanowiono wziąć odwet na Niemcach i Kałmukach, którzy, w międzyczasie, załadowali się na statek i zaczęli odpływać.

Ok. godz. 11.00 "Tannenberg" został ostrzelany z ciężkich karabinów maszynowych. Niemcy odpowiedzieli ogniem... Obustronna kanonada trwała ponad godzinę.
W jej wyniku statek został uszkodzony - najpierw przestał działać napęd, a po jakimś czasie "Tannenberg" zaczął... tonąć. Ok. 12.15 Niemcy zaprzestali prowadzenia ognia a ich niedobitki ratowały się ucieczką wpław na drugi brzeg. W obliczu takiej sytuacji zapadła decyzja o zakończeniu akcji i wycofaniu się polskich oddziałów. Tym bardziej, że Niemcy - ze swej bazy w Chałupkach - zaczęli ostrzeliwać pole walki z posiadanej... artylerii.

W wyniku starcia Niemcy stracili ok. 60-70 zabitych, a ponad 50 z nich zostało rannych. Straty polskie - 1 zabity, 7 rannych (dwóch ciężko).
Podniesiony z dna Wisły "Tannenberg" odholowany został do Puław, gdzie, jako nie nadający się do naprawy, został rozmontowany.

Na zdjęciu statek "Tannenberg"

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Może to nie jest kluczowa sprawa w kontekście samego zdarzenia lecz jeśli ta rzeczna jednostka pływająca była uzbrojona i służyła do akcji militarnych to zgodnie z ogólnie przyjętą terminologią morska był to okręt a nie statek.

Polska także miała śródlądową Flotyllę Pińską http://flotylle.rzeczne.ayz.pl/page-2.html i wszystkie jej jednostki nazywane były okrętami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360205

nie powiem - kusiło mnie... :)
Ale nie czuję się kompetentny

Intrygująco wygląda także przyszeregowanie "Tannenberga" do "Kriegsmarine"

Pozdrawiam!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360207

Warto podesłać ją Gazecie, może uwzględni przy wyliczaniu win Polskiego Podziemia, a i niemieccy twórcy nowego filmu o Armii Krajowej powinni zapoznać się z przykładem terrorystycznych działań AK.

Chwała Bohaterom! Dziękuje Autorowi za przypomnienie tej udanej akcji partyzanckiej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360288

... pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#360416