WHAT GOES AROUND COMES AROUND, czyli nie czyń drugiemu co tobie niemiło

Obrazek użytkownika Ciri
Kraj

Psychomanipulacja to zespół technik zniewalających człowieka za pomocą kontroli umysłu. Stosowana jest dla realizacji interesów jednostki lub grupy kosztem dobra innych osób.

To właśnie szkodzenie dobru osoby, która jest adresatem działania, stanowi różnicę pomiędzy psychomanipulacją a takim wpływem jak wychowanie, terapia, edukacja, działalność misyjna. Te ostatnie bowiem służą dobru danej osoby.

Często zastanawiamy się, kim są osoby stosujące psychomanipulację, a kim osoby ulegające jej oddziaływaniom. W ogólnym pojęciu rzecz biorąc osoby dokonujące psychomanipulacji dążą do zaspokojenia własnych potrzeb, dla osiągnięcia korzyści potrafią symulować przeżywanie uczuć prospołecznych, jakie są pożądane przez każdego człowieka, czyli takich jak miłość, poczucie zrozumienia i wsparcia. Innymi słowy ujmując, potrafią dostrzec źródło frustracji i zaspokoić ją, a także wykazują duże umiejętności do manipulacji, wykazują tendencję do stosowania strategii manipulacyjnych, takich jak oszustwo czy kłamstwo, podważanie ogólnie przyjętych zasad moralnego postępowania oraz wyrażania cynicznego poglądu na naturę ludzką, według którego inni nie zasługują na zaufanie, są słabi i egoistyczni, a ich słabości należy wykorzystać. Osoby, które zwyciężają, to te, które nie liczą się z innymi, a są nakierowane na osiąganie zamierzonych celów.

Jedna z członkiń Świątyni Ludu, Jeannie Mills, pozostawiła tekst, który bardzo adekwatnie odzwierciedla mechanizmy werbowania: „Spotykasz najbardziej przyjaznych ludzi na świecie, którzy wprowadzają cię do najserdeczniejszej grupy, jaką możesz sobie tylko wyobrazić (…), przywódca wydaje ci się osobą najbardziej oświeconą, uprzedzająco grzeczną, pełną współczucia i zrozumienia (…), dowiadujesz się, że celem grupy jest coś, czego spełnienie nie wydawało ci się możliwe nawet w najśmielszych marzeniach, a wszystko to wydaje ci się zbyt piękne, aby być prawdziwe. I rzeczywiście: to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.”

Facebookowa wojna polsko-polska opiera się na psychomanipulacji, podobnej w działaniu jak w przypadku sekt. Grupy ludzi – przynależność polityczna nie ma tu żadnego zastosowania, grupy takie istnieją i po lewej, i po prawej, i w centrum strony przekonań politycznych. Więcej – istnieją również grupy dywersyjne typowo narodowościowe czy wyznaniowe. Chrześcijanie banują muzułmanów, Chińczycy Tybetańczyków i vice versa. I wojna gotowa – nie trzeba do niej karabinów, czołgów, armat. Wystarczy komputer, myszka i dostęp do internetu.

Sytuacja jednak staje się mniej zabawna, o ile można to tak określić, gdy do walki takiej dochodzi pomiędzy ugrupowaniami politycznymi tej samej prawicowej strony. Prawica jako bardziej ideowa, szykanowana i gnębiona przez lata komunistycznego terroru po roku 1944, zawsze była bardziej podejrzliwa i skłócona. To prawica jest w tej chwili siłą opozycyjną do obecnego systemu władzy w Polsce, to prawicowe ugrupowania najgłośniej protestują przeciwko kłamstwu smoleńskiemu

i gospodarczym machlojkom rządu

przeciwko rosnącemu zadłużeniu państwa polskiego i wyprzedawaniu majątku narodowego, co stwarza sytuację podobną wielce do okresu przedzaborowego. W chwili obecnej, jeśli społeczeństwo polskie się nie obudzi z tego chocholego tańca, grozi nam kolejny, piąty już zabór – tym razem może nie terytorialny, a ekonomiczny. Po cóż bowiem toczyć krwawe zmagania w polu, kiedy można drugi kraj, osłabiony bratobójczymi walkami wewnątrz po prostu wykupić, kawałek po kawałku. Stocznie, elektrownie, kopalnie, gaz

przemysł naftowy

– tego przeciętny zjadacz chleba nie widzi, dopóki nie okazuje się, że jeszcze 3 miesiące temu za tą samą kwotę mógł do baku nalać dwa razy tyle paliwa, chleb nie kosztował 3 złote i nie była obłożony podatkiem, rewaloryzacja rent i emerytur była wyższa niż stopa inflacji.

Staczamy się po równi pochyłej, ale zamiast hamować, naciskamy pedał gazu. Tylko że skacząc w przepaść, trzeba przynajmniej zaopatrzyć się w spadochron.

Ludzka natura niestety ma to do siebie, że zamiast przykazania miłości, które zostawił nam Jezus – w 22 rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza Jezus został zapytany: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?. Odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22,37-40) – stosuje Kodeks Hammurabiego – oko za oko, ząb za ząb.

Tylko że tym sposobem cały świat w niedługim czasie będzie jednooki i szerbaty.

1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we
własnym oku nie dostrzegasz?
4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku?
5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
Mt 7,1

I Nolite iudicare, ne insipientium judicetur. Talis enim
II atrium putas, et judex, et talis mensura metiaris tu metering.
III Quid vides festucam in oculo fratris tui, trabem quae in oculo non videt?
IV Aut quomodo potes dicere fratri tuo: Date eruere festucam de oculo tuo trabem cum [mendacium] in oculo tuo?
V hypocrita eice primum trabem de oculo perspicies et festucam de oculo fratris tui. Mt 7.1

Ciri

tekst pierwotnie zmieszczony 2011-01-10
http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/542213,What-goes-around-comes-around-czyli-nie-czyn-drugiemu-co-tobie-niemilo.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów