CZ.I BARTOSZEWSKI TO KAWAŁ GNOJA, A NIE AUTORYTET!!!

Obrazek użytkownika domaol
Kraj

Zastanawia mnie jak to jest w naszym kraju, że zwykły cham, który opluwa i ośmiesza Polskę, który ma bardzo podejrzaną przeszłość, kiedy przebywał w obozie w Oświęcimiu, który depcze godność przyzwoitych ludzi nazywany jest autorytetem moralnym???!!!!
Ostatnie wypowiedzi tego pana to szczyt gnojstwa, nienawiści i chamstwa!!Ten człowiek nie wie co mówi!
Cytuję:" Jeśli Jarosław Kczyński a to zaczęło się juz w ostanich dniach - będzie wykorzystywał wielką stratę, jaką ponósł, jako argumentu wyborczego, to będę musiał powiedzieć, że jestem zarówno przeciw pedofilii, jak i nekrofilii wszelkiego rodzaju." - są to słowa z wywiadu udzielonego przez Bartoszewskiego dla Gazety Wyborczej.
Pan Bartoszewski, jako "profesor" używa pojęć, które określają zboczenia seksualne, a z polityką i Jarosławem Kaczyńskim nie mają nic wspólnego! Czy na starość mu rozum odbiera? Czy nie zna znaczenia tych pojęć? Otóż "profesorze" Bartoszewski tłumaczę:
PEDOFILIA - to stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągniecia satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi.
NEKROFILIA - zaburzenia preferencji seksualnych, stan, w którym bodźcem stymulującym seksualnie są ludzkie zwłoki.
Wstyd stary matole, kto ci dał tytuł profesora? Za takie mieszanie z błotem człowieka, który stracił rodzinę, powinieneś stanąć przed sądem!!! Widziałeś ludzkie dramaty w Oświęcimiu, a tu człowiekowi, któremu zginął brat, bratowa, przyjaciele, jego szacunek i miłość, jaka panowała w jego rodzinie porównujesz z nekrofilią?! Człowieku, ty wstydu nie masz! Kim tak naprawdę jesteś?
Przypisujesz sobie tak wiele zasług, a tak naprawdę jesteś nikim!
W 1941 roku Bartoszewski był więźniem w obozie w Oświęcimiu. Po dziś dzień żyją osoby, które były razem z nim w obozie. Jak się okazuje świadkowie tamtych dni mówią o Bartoszewskim jako człowieku, który Niemcom wydawał więźniów! Wchodził z nimi w jakieś układy, dzięki temu przeżył. To był zwykły kapuś, sprzedawczyk! O jego wyczynach opowiadali współwięźniowie w Rozmowach Niedokończonych dnia 29 maja 2010r.
Jak się okazuje Bartoszewski w 1942 roku działał w konspiracyjnej organizacji kościelnej - Front Odrodzenia Polski. Jest to prawdą, ale przypisuje sobie w swoich książkach i wywiadach bohaterskie czyny. I znowu kłamie, bo bohaterką była Zofia Kossak, a on się podszywa pod jej zasługi! Ten człowiek miał wtedy tylko 20 lat!
To tylko kilka bardzo haniebnych wyczynów tego człowieka. Warto prześwietlić tego człowieka, wtedy zapewne wyjdzie na światło dzienne więcej brudów z jego życia! Bartoszewski to zwykły cham, a nie człowiek!

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Kompromitacja Władysława Bartoszewskiego
Nawet w "Rzeczpospolitej", tak bliskiej przez wiele lat Władysławowi Bartoszewskiemu, uznano za prawdziwą kompromitację jego wystąpienie na konwencji PO w Krakowie 29 września 2007 roku. Były minister spraw zagranicznych wystąpił tam z jadowitym atakiem na rząd Jarosława Kaczyńskiego, pełnym bezprzykładnych wręcz oszczerstw i pomówień.

Oto kilka próbek z tego szalonego słowotoku W. Bartoszewskiego, już wiele lat temu z uzasadnieniem nazwanego "ministrem pleciugą": "Nie wierzcie frustratom czy dewiantom psychicznym, którzy swoje problemy psychiczne odreagowują na Narodzie (…). Kategorycznie wypraszam sobie lżenie Polski przez niekompetentnych członków rządu, niekompetentnych dyplomatołków! (…). Polska potrzebuje rządu, a nie nierządu. Nierząd wprowadził do rządu ruch odnowy moralnej panów Kaczyńskich. Polska potrzebuje rządu szanującego innych ludzi, a nie napęczniałych nienawiścią (…)".
Eskalując oszczercze inwektywy, Bartoszewski stwierdził, że nie może znieść faktu, iż obecne władze plują w lustro, mówiąc, że większość byłych dyplomatów to agenci obcych mocarstw. Powiedział, iż obecne rządy mają wiele wspólnego z "falandyzacją prawa, dokonywaną przez doradcę Lecha Wałęsy" i nazwał je "działalnością na oba ziobra". Życzył przy tym Platformie, by zwyciężyła teraz, a nie za kilka lat.
Premier Jarosław Kaczyński, odpowiadając na grubiańską napaść W. Bartoszewskiego, powiedział: "Odrzuciliśmy kłanianie się w pas, jakie stosował pewien polityk, który nas w Krakowie mocno zaatakował". Słowa premiera niedwuznacznie odnosiły się do rozlicznych zachowań Bartoszewskiego w przeszłości, pełnych pokornego przytakiwania politykom niemieckim i żydowskim. Premier Kaczyński jednak trochę przesadził, używając słów o Bartoszewskim jako "pewnym polityku". Jakiż z niego polityk, raczej wielki niedołęga na scenie politycznej, dodajmy emerytowana niedołęga!

Obelgi to nie argumenty
Gwałtowne, pełne nienawiści do obecnych prawicowych rządów wystąpienie Bartoszewskiego wywołało bardzo wiele krytycznych komentarzy. Szczególnie wymowny był komentarz redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Pawła Lisickiego w tekście: "Komu zaszkodził profesor Bartoszewski" (1 października 2007 r.). Lisicki pisał m.in.: "Sobota, sądzę, była jednym z najsmutniejszych dni kampanii wyborczej. Słowa Władysława Bartoszewskiego sprawiły mi wyjątkową przykrość. Autokompromitacja autorytetu (…) jest bowiem rzeczą bolesną (…) debata to nie połajanka, awantura czy burda. Debata rządzi się regułami. Nazywając swoich przeciwników politycznych 'frustratami', 'psychicznymi dewiantami' czy 'dyplomatołkami' Władysław Bartoszewski te reguły złamał. Obelgi to nie argumenty (…). Z wypowiedzi profesora muszą się natomiast najbardziej cieszyć ci pozorni przyjaciele Polski, którzy od dawna opowiadają za granicą, że nasza demokracja chyli się ku upadkowi, że Polacy nie potrafią się sami rządzić, że obecne państwo znajduje się na progu katastrofy, bo przejęli w nim władzę ludzie nieodpowiedzialni. Obelgi Bartoszewskiego, właśnie ze względu na jego międzynarodową pozycję, są prezentem dla wszystkich polityków zainteresowanych osłabieniem roli Polski. A przecież nie wierzę, by profesor tego chciał. Wydaje się, że raczej dał upust swojej niechęci i złości. Tylko obawiam się, że w ten sposób zaszkodził samemu sobie i krajowi, któremu tyle lat służył".
Rzecz znamienna, że napastliwe słowa Bartoszewskiego zostały przyjęte z pewnym zażenowaniem nawet przez ludzi bliskiej mu opcji. Dysząca niechęcią do PiS, osławiona Monika Olejnik przyznała w "Gazecie Wyborczej" z 1 października 2007 r.: "Można się zastanawiać, czy prof. Bartoszewskiemu przystoją takie słowa". Szef SLD Wojciech Olejniczak stwierdził, że takie sformułowania mogą być wypowiedziane przez taki autorytet jak prof. Bartoszewski, bo gdyby były wypowiedziane przez kogoś innego, to byłaby "niezła afera". Rzecz w tym, że Bartoszewski faktycznie już od dawna nie ma żadnego autorytetu wśród ludzi myślących. Nader ostro skomentowali jego warcholskie wręcz wypowiedzi liczni internauci. Jeden z nich nazwał Bartoszewskiego: "najgorszym szefem MSZ po 1945 roku". Przesadził tym określeniem, bo byli gorsi ministrowie od Bartoszewskiego, zwłaszcza w stalinowskich czasach PRL. Faktem jest jednak, że po 1989 roku nie było ministra spraw zagranicznych gorzej przygotowanego do swej funkcji i bardziej biernego, pomimo częstości i krzykliwości jego wystąpień.

Minister dyletant
2 marca 1995 r. Bartoszewski został przedstawiony przez Wałęsę liderom koalicji SLD - PSL jako jeden z trzech kandydatów (obok Andrzeja Ananicza i Andrzeja Olechowskiego) na ministra spraw zagranicznych. Liderzy koalicji zaproponowali Bartoszewskiego, a Oleksy powiedział, że o tej kandydaturze myślał z prezydentem właściwie równolegle (wywiad dla "Polityki" z 11 marca 1995 r.).
Niekompetentny minister dyletant nieprzypadkowo tak mocno spodobał się postkomunistom. Wiedzieli, że przy jego ministerialnych "umiejętnościach" okaże się doskonale sterowalny dla nich, a na dodatek jeszcze będzie uwiarygodniał rząd postkomunistyczny jako były opozycjonista. Ciekawe, że udział Bartoszewskiego w rządzie Oleksego spotkał się z krytycznymi uwagami nawet ze strony Stefana Niesiołowskiego, tak wyrozumiałego skądinąd wobec osób związanych z Unią Wolności. Zdaniem Niesiołowskiego, przyjmując Bartoszewskiego do rządu, postkomuniści chcieli "uzyskać za wszelką cenę uwiarygodnienie swego mafijnego gabinetu, tych powyciąganych z KC i KW PZPR sekretarzy, towarzyszy szmaciaków". (Por. "Gazeta Wyborcza" z 15 września 1995 r.).

Pierwszy przepraszał Niemców
Całkowitym fiaskiem zakończyła się wizyta Bartoszewskiego w Niemczech 31 marca 1995 r., podjęta z myślą załatwienia udziału Wałęsy w berlińskich obchodach zakończenia wojny. Pomimo nacisków z Polski, wspieranych przez część parlamentarzystów niemieckich, kanclerz Helmut Kohl odmówił zaproszenia na te obchody prezydenta RP. Zaprosił za to prezydenta Izraela (odmówił przybycia) oraz czołowe osobistości polityczne mocarstw zachodnich. Później Kohl stwierdził, że 8 maja w Berlinie spędził w "godnym Niemiec" towarzystwie. Polakom na otarcie łez zostawiono osobne zaproszenie Bartoszewskiego na uroczyste posiedzenie Bundestagu i Bundesratu w dniu 28 kwietnia 1995 roku. Jak się okazało, to zaproszenie bardzo opłaciło się Niemcom, bo Bartoszewski wystąpił w swym przemówieniu na sesji parlamentu niemieckiego ze słowami przeprosin wobec Niemców za wysiedlenie z Polski. Zaakcentował tragedie wojenne ludności Polski i Niemiec. We wpływowych polskich mediach próbowano przemilczeć lub zanegować fakt tych przeprosin, zafałszowując sens wystąpienia ministra Bartoszewskiego w Bundestagu. Wyraźne zafałszowanie miało miejsce w "Gazecie Wyborczej" z 19 kwietnia 1995 r., gdzie przytoczono bardzo obszerne fragmenty przemówienia Bartoszewskiego w Bundestagu, natomiast całkowicie przemilczano najbardziej ekspiacyjny fragment tego wystąpienia: "(…) Pamiętamy z wielką odwagą sformułowane zdania nieżyjącego już dziś wybitnego polskiego myśliciela i eseisty Jana Józefa Lipskiego, ideowego polskiego socjaldemokraty, który w 1981 roku z goryczą powiedział: 'Wzięliśmy udział w pozbawieniu ojczyzny milionów ludzi, z których jedni zawinili na pewno poparciem Hitlera, inni biernym przyzwoleniem na jego zbrodnie, jeszcze inni tylko tym, że nie zdobyli się na heroizm walki ze straszliwą machiną terroru - w sytuacji, gdy ich państwo toczyło wojnę. Zło nam wyrządzone, nawet największe, nie jest jednak i nie może być usprawiedliwieniem zła, które sami wyrządziliśmy. Wysiedlanie ludzi z ich domów może być w najlepszym razie mniejszym złem, nigdy - czynem dobrym'. W pełni identyfikuję się z tezami mojego zmarłego przyjaciela Jana Józefa Lipskiego (…)".
Właśnie ten ekspiacyjny fragment przemówienia Bartoszewskiego, opuszczony w "Gazecie Wyborczej", został szczególnie uwypuklony w wydanej w Polsce, dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Konrada Adenauera, książce "Przeprosić za wypędzenie?" (Kraków 1997). Starannie przemilczano tam natomiast słowa Bartoszewskiego o wojennych ofiarach Polski.

Zaniżył ofiary polskie, zawyżył żydowskie
Inna sprawa, że to, co powiedział Bartoszewski w Bundestagu na temat polskich ofiar wojny, było niebywale szkodliwe z punktu widzenia polskiej racji stanu. Na użytek zagranicznego, i to niemieckiego odbiorcy, Bartoszewski zaniżył liczbę polskich ofiar wojny z 3 mln do 2 mln, wbrew wydanemu jeszcze rok przedtem w Polsce źródłowemu opracowaniu Głównego Urzędu Statystycznego "Historia Polski w cyfrach" (Warszawa 1994, s. 197), gdzie podano liczbę 3 mln 100 tys. polskich ofiar wojny. Równocześnie minister Bartoszewski zawyżył liczbę polskich Żydów, którzy zginęli podczas wojny. Mówił o około 3 mln zgładzonych polskich Żydach, podczas gdy rok przedtem we wspomnianym źródłowym opracowaniu GUS (s. 197) podano o 200 tys. mniejszą liczbę (2 mln 800 tys. osób). Trudno uznać, że cokolwiek usprawiedliwiało tego typu samowolne manipulowanie liczbami poległych przez polskiego ministra, wbrew źródłowym ustaleniom.
Całkowicie zniweczone zostały nadzieje na ożywienie polskiej polityki wschodniej za czasów szefowania MSZ przez Władysława Bartoszewskiego. W stosunkach z Rosją minister Bartoszewski "godnie" kontynuował "przezornie" bojaźliwą politykę swoich poprzedników: Skubiszewskiego i Olechowskiego. Takie kraje jak Ukraina pozostawały zaś dla szefa MSZ jako wyraźnie niezasługujące na zainteresowanie terra incognita.

Niemądre wystąpienie w Izraelu
W wielce fetującym Bartoszewskiego artykule Anny Bikont "Goj, polski minister, obywatel Izraela" ("Gazeta Wyborcza" z 13 maja 1995 r.) czytamy: "Minister Bartoszewski przeleciał przez Izrael jak huragan. Zwiastował polsko-żydowskie pojednanie, przyjaźń, wybaczenie". W sążnistym artykule pochwalnym p. Bikont zabrakło nawet wzmianki o najbardziej słynnym czy raczej osławionym epizodzie wizyty Bartoszewskiego w Izraelu wiosną 1995 roku. To jest o jego ówczesnym tak kompromitującym wyskoku jako ministra III RP z masochistycznym biciem się w piersi za rzekomy "antysemityzm" "polskich ciemniaków" na prowincji. Bartoszewski powiedział dosłownie: "Dzisiejsi studenci będą za dziesięć czy piętnaście lat posłami, ministrami, dyrektorami i oni będą określać życie polskie, a nie ta ciemnota, gdzieś tam na zapadłej prowincji, która opowiada jakieś głupstwa, a która dobrze czytać i pisać nie umie. Ci nie będą odgrywać roli bezpośredniej w życiu politycznym, a studenci będą odgrywali tę rolę. Ja patrzę na to realistycznie". (Cyt. za T. Kosobudzki "MSZ od A do Z", Warszawa 1997, s. 36).
Ta wypowiedź Bartoszewskiego była rzeczą wręcz niedopuszczalną przez jakiekolwiek dobre obyczaje w życiu publicznym. Minister spraw zagranicznych III RP, urzędujący polski minister, publicznie skrytykował własny naród w obcym kraju. Zdumiewał fakt, że polski minister spraw zagranicznych w Izraelu zdobył się tylko na biczowanie w polskie piersi, a ani słowem nie wspomniał o różnych haniebnych przejawach antypolonizmu w Izraelu. I to wyrażanych nie tam gdzieś na zapadłej prowincji, ale w stolicy Izraela przez jego szowinistycznych, antypolsko nastawionych premierów: Begina i Szamira (o Polakach jako tych, którzy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, etc.) czy fanatycznie antypolskiego głównego rabina Izraela Meira Lau.
Dodajmy, że podczas tegoż niefortunnego pobytu w Izraelu, gdy Bartoszewski "przeleciał jak huragan" przez ten kraj, szanowny minister spraw zagranicznych zdążył popełnić jeszcze jedną gafę. Usiłując, zgodnie ze swym zwyczajem, jak najmocniej przypochlebić się swym aktualnym interlokutorom, Bartoszewski przyobiecał w Izraelu "zwrot majątku, który należał przed wojną do Żydów" (Wg T. Kosobudzkiego, op. cit., s. 36). Do składania takich obietnic nie miał żadnego upoważnienia ani ze strony władz polskich, ani tym bardziej polskiego Sejmu!

Nagrodzony medalem ku czci polakożercy
Jak wytłumaczyć fakt, że Bartoszewski w swej wciąż nienasyconej pogoni za dowodami uznania z zagranicy (ordery, nagrody etc.) posunął się nawet do przyjęcia medalu upamiętniającego zasługi najgorszego niemieckiego polakożercy lat 20. XX wieku, ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-1929 Gustawa Stresemanna. Przypomnijmy tu, co pisał o Stresemannie były minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fisher na łamach "Gazety Wyborczej" z 6-7 maja 2000 r.: "Celem Stresemanna była bowiem głównie rewizja granic na niekorzyść Polski, której istnienia w formie z 1928 r. nie akceptował (…) wszelkie starania Francji o 'wschodnie Locarno' udało się Stresemannowi zniweczyć. Polska straciła również najwięcej i to właśnie było celem stresemannowskiej polityki". Fischer pisał również o na wskroś rewizjonistycznym programie Stresemanna, który dążył do zmiany granic wschodnich Niemiec na szkodę Polski. Jego celem było m.in. odzyskanie Gdańska dla Niemiec, przejęcie przez Niemcy "polskiego korytarza" i przesunięcie na korzyść Niemiec granicy z Polską na Górnym Śląsku. Jak z tego wynika, nawet Hitler w 1939 r. miał "skromniejsze" od Stresemanna żądania pod adresem Polski. Nie domagał się zmiany na naszą niekorzyść granicy na Śląsku. Jak widać, to wszystko nie przeszkodziło Bartoszewskiemu w przyjęciu w grudniu 1996 r. złotego medalu ku czci zajadłego antypolskiego rewizjonisty. Wręczył mu go uroczyście w Moguncji sam minister spraw zagranicznych RFN Klaus Kinkiel (Por. "Wolny czyni dobro. Laudacja wygłoszona przez ministra spraw zagranicznych RFN Klausa Kinkla 15 listopada 1996 r. w Moguncji z okazji wręczenia profesorowi Władysławowi Bartoszewskiemu złotego medalu Towarzystwa im. Gustawa Stresemanna", "Gazeta Wyborcza" z 5 grudnia 1996 r.). Taki splendor! Czy o przyjęciu medalu ku czci takiego polakożercy zdecydowała nieznająca granic pogoń Bartoszewskiego za zaszczytami, czy też typowa w jego przypadku ignorancja polityka bez wyższych studiów, choć nader chętnie tytułującego się jako profesor! Być może Bartoszewski, zajmujący się przedtem w swych pracach głównie historią po 1939 r., rzeczywiście "nie doczytał", nie poznał faktów o polakożerczych działaniach polityka, którego medalem został uhonorowany. Czy można sobie wyobrazić jednak, że ktoś przyjmujący odznaczenie ku czci jakiejś osoby zaniedbuje poznania podstawowych faktów z jego życia? A w przypadku Stresemanna jego polakożerstwo było cechą podstawową i wręcz przysłowiową.
Skrajny filosemityzm Bartoszewskiego negatywnie odbijał się - kosztem Polaków - na jego zachowaniu w roli przewodniczącego Prezydium Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum w Oświęcimiu. To prezydium "wsławiło się" m.in. podjęciem decyzji o usunięciu krzyży w grudniu 1997 r. z terenu byłego KL Auschwitz-Birkenau. Decyzję podejmowano bez wiedzy członków Rady.

Haniebne milczenie Bartoszewskiego
Po zostaniu kolejny raz ministrem spraw zagranicznych (w rządzie Jerzego Buzka) Bartoszewski skompromitował się absolutną, skrajną wręcz "pasywnością" wobec tak licznych przejawów antypolonizmu za granicą. Jakże symptomatyczne pod tym względem było np. jego zachowanie podczas oficjalnej wizyty w Izraelu. Tak gadatliwy skądinąd minister Bartoszewski nie zdobył się nawet na słowo riposty w izraelskim parlamencie - Knesecie. Milczał w stylu, jak mówi Wałęsa: "ani be, ani me, ani kukuryku!", gdy w jego obecności rzucano najgorsze kalumnie na Polaków za ich zachowanie w czasie wojny. Wśród rzucających oszczerstwa był nawet wiceprzewodniczący Knesetu Ruby Rivlin z partii Likud, który "uznał Polaków za współodpowiedzialnych za to, co się działo na polskiej ziemi podczas holokaustu". (Por. R. Frister w korespondencji z Jerozolimy pt. "Trudny dzień w Knesecie", "Polityka" z 9 grudnia 2000 r.). Rivlin twierdził również, że w zbiorowej i indywidualnej pamięci Żydów "zostało niestety tak wielu Polaków, którzy stali po stronie nazistowskich morderców i nawet uczestniczyli aktywnie w prześladowaniu, upokorzeniu, wygnaniu i na koniec także mordowaniu milionów Żydów. (…), sam fakt, że jakieś państwo było okupowane podczas drugiej wojny światowej, nie zwalnia go to od rachunku sumienia, który powinno zrobić za czyny swoich synów (…). (Cyt. za "Głos" z 9 grudnia 2000 r.).
Ruby Rivlin uważał także, że "Polska musi przejść długą drogę, aby móc spojrzeć prosto w oczy narodowi żydowskiemu". (Wg R.S. Dybczyński "…I co z tego wynika", "Głos" z 16 grudnia 2000 r.). Posunął się nawet do zaliczenia Polski "do grona państw rządzonych przez reżimy faszystowskie, jak Chorwacja i Węgry, bądź też kolaborujących z rasistowskimi Niemcami - jak Francja". (Wg listu ambasadora RP w Izraelu M. Kozłowskiego "Policzek dla milionów Polaków", "Gazeta Wyborcza" z 22 stycznia 2001 r.).
Polaków zaatakowali także liczni inni posłowie izraelscy. Pytanie, co zrobił w tej sytuacji oficjalny przedstawiciel Polski - minister Bartoszewski? Powinien stanowczo zareagować na antypolskie kalumnie - jako Polak, jako polski minister spraw zagranicznych, jako były więzień obozu koncentracyjnego, jako honorowy obywatel Izraela. Powiedzmy wprost - zachował się fatalnie, bagatelizując całą sprawę, nie wykazując minimum polskiej godności. Według Krystyny Montgomery (tekst "Trochę więcej albo mniej", "Gazeta Wyborcza" z 29 listopada 2000 r.): Bartoszewski nie chciał komentować wystąpień posłów. "To byłby początek bardzo przykrej dyskusji" - powiedział. A więc na Polaków można publicznie wylewać kubły pomyj w obecności polskiego ministra spraw zagranicznych, a on woli stosować uniki… "Gdzie nasza godność starej daty?" - jak śpiewał Jan Pietrzak.
Niezbyt pomyślna dla Polski okazała się również zorganizowana w kwietniu 2001 r. podróż Bartoszewskiego do USA wspólnie z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Głównym celem było wystąpienie w waszyngtońskim Holocaust Memorial Museum. Bartoszewski nie omieszkał przy tej okazji szczególnie wyeksponować swych "męczeńskich" zasług z czasów 7-miesięcznego pobytu w Oświęcimiu, podkreślając, że z tego tytułu sam "wypchany, powinien się znaleźć w muzeum". (Por. Z. Żmigrodzki "Antypolska peregrynacja", "Nasza Polska" z 1 maja 2001 r.). Dużo gorzej mówił o własnym kraju i rodakach, gromko bijąc się w piersi za zbrodnię w Jedwabnem i akcentując: "Wierzę w naszego wspólnego Boga. On rzekł: 'Sodoma zostanie uratowana, jeśli znajdzie się dziesięciu sprawiedliwych'. W Jedwabnem nie znalazło się. Dziś mówimy o tej zbrodni, jutro może dowiemy się o kolejnych (…). Mojemu małemu krajowi życzę wielkości moralnej".
Władysław "Szybkomówny", jak niektórzy nazywają Bartoszewskiego, i tym razem zapłacił za swój nazbyt pospieszny potok słów, wyprzedzający jakiekolwiek racjonalne myślenie. Palnął bowiem stwierdzenie ujawniające całe rozmiary jego zakompleksienia w związku z przynależnością do rzekomo "małej" Polski. Powiedział: "Mojemu małemu krajowi życzę wielkości moralnej". Ze zdumieniem komentował to "chlapnięcie" Bartoszewskiego prof. Zbigniew Żmigrodzki na łamach "Naszej Polski" z 1 maja 2001 r.: "Można też mieć uzasadnione wątpliwości, o jaki tu 'mały kraj', któremu potrzebna jest 'wielkość moralna', chodzi? Przecież Polska małym krajem nie jest, a przy tym mocno wątpię, sądząc po zachowaniu Ministra, czy uważa on 'ten kraj' za swój. Natomiast 'wielkości' potrzebuje nadzwyczajnej pilnie państwo Izrael wraz ze wszystkimi swoimi zagranicznymi ośrodkami wpływu".

Popierając J.T. Grossa
Na tle tak szokującego zobojętnienia Bartoszewskiego dla sprawy zagrożeń antypolonizmu, ba, jego karygodnej jak na ministra spraw zagranicznych RP pasywności w tej kwestii, tym bardziej rzucało się w oczy jego poparcie dla antypolskiego fałszerza i oszczercy Jana Tomasza Grossa. Swego rodzaju skandalem był fakt, że kierowane przez Bartoszewskiego Ministerstwo Spraw Zagranicznych sfinansowało niezwykle tendencyjnie dobrany, głównie progrossowych artykułów, angielski zbiór "Więzi" o Jedwabnem. Sam Bartoszewski niejednokrotnie występował w telewizji i radiu z żądaniami przeproszenia przez Polaków Żydów za mord w Jedwabnem (m.in. w programie I Polskiego Radia 12 marca 2001 r. i w "Monitorze Wiadomości" telewizyjnych 10 lipca 2001 r. - w tym ostatnim programie zadziwiał rozmiarami zacietrzewienia, jednoznacznie akcentując winę Polaków jako narodu).
Znana z gruntownej znajomości polityki niemieckiej dziennikarka "Tygodnika Solidarność" Teresa Kuczyńska tak pisała w numerze z 31 maja 2002 r. "Prostujmy, co skrzywione": "W zniekształcaniu historii duży jest udział Polaków. Podczas mojego pobytu w Niemczech w czasie Świąt Wielkanocnych wysłuchałam w niemieckiej telewizji wywiadu-rzeki z Władysławem Bartoszewskim, byłym ministrem spraw zagranicznych, autorytetem moralnym. Z właściwą sobie swadą opowiadał Niemcom o swoich przeżyciach wojennych, m.in. pobycie w Oświęcimiu, późniejszej działalności w AK, w ogóle o okupacji w Polsce, o losie Żydów w getcie i ani razu w toku tej opowieści nie padło, że sprawcami zła byli Niemcy. Sprawcami wszystkich okropności, jakie przytoczył, byli naziści bez narodowości. Obawa, by nie urazić Niemców przypomnieniem ich zbrodni, zamazuje historię. Bartoszewski jest w takiej dyplomacji mistrzem (…)".
Skandaliczną pasywność wobec ofensywy antypolonizmu połączył Bartoszewski z równoczesnymi działaniami godzącymi w najlepszych obrońców dobrego imienia Polski za granicą, od prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala po przywódcę Polonii w Ameryce Południowej Jana Kobylańskiego. Zgodnie z zaleceniami Bartoszewskiego kierowane przezeń służby dyplomatyczne RP w USA próbowały, jak mogły, podważać pozycję prezesa E. Moskala. W listopadzie 2000 r. z kolei Bartoszewski odwołał ze stanowiska polskiego konsula honorowego w Urugwaju, jednego z najwybitniejszych polskich patriotów za granicą, Jana Kobylańskiego - człowieka, który, nawet jak przyznawała "Gazeta Wyborcza" z 14 listopada 2000 r., "jest najbardziej znaną postacią Polonii w Ameryce Południowej". Głównym powodem odwołania Kobylańskiego przez Bartoszewskiego stał się list przywódcy Polonii w Ameryce Południowej z wyrazami poparcia dla prezesa E. Moskala.

Czas inwalidów
Dzisiejszy Bartoszewski niewiele ma wspólnego z postawami dawnego Bartoszewskiego z wcześniejszych dziesięcioleci jego życia w dobie wojny, stalinizmu czy gomułkowszczyzny. Wtedy reprezentował własne zdanie i ciężko płacił za niezależność myślenia. Dziś woli koniunkturalizm, oportunizm, przystosowanie się do "kliki" w Polsce i za granicą, czerpiąc z tego bardzo duże splendory i spełniając funkcje, do których nie dorósł kompetencjami. Był przecież chyba jednym z najgorszych ministrów spraw zagranicznych w całej historii krajów Europy Środkowowschodniej! Bartoszewski dał w ostatnim dziesięcioleciu aż nadto wiele dowodów na to, że gotów jest we wszystkim maksymalnie iść na rękę "klice" byłej Unii Wolności z "warszawki" i "krakówka". Był dla niej wygodny dzięki swemu ogromnemu pragnieniu zaistnienia za wszelką cenę na liczącym się stanowisku w życiu publicznym. Choćby kosztem rezygnacji z dawnych ideałów i wartości, choćby przy poparciu ludzi, którzy te wartości depczą z premedytacją, tak jak Adam Michnik!
Jakże bardzo pasują do postawy Bartoszewskiego smutne słowa wielkiego polskiego myśliciela politycznego Maurycego Mochnackiego, zapisane w jego wspaniałym "Powstaniu narodu polskiego w roku 1830 i 1831": "Liczyła Polska pod obcym uciskiem wielu męczenników dobrej sprawy. Tych czcił naród jako świętych w dniach swej niewoli; cóż naturalniejszego, że ich potem w rewolucji, uiszczając się z długu wdzięczności, powoływał do głównych urzędów? Lecz nie zawsze poczciwość z talentem w parze chodzą (…). Była to epoka zbyt ciężkiej próby dla dawnych zasług, nie umiejących zrzec się w cichym ustroniu prawa do publicznego zawodu. I drogo nas ta opłata narodowego szacunku kosztowała! Zbyt drogo! Ofiary niesprawiedliwości przeszłego rządu albo tacy, którzy mu w swojej porze groźne czoło stawiać śmieli, byli to zapewne zacni ludzie, ale po większej części schyleni wiekiem albo też własnym niepowodzeniem skołatani, a zatem inwalidzi polityczni (…)".
Co najgorsze, totalny inwalida czy raczej niedołęga polityczny Bartoszewski nader chętnie daje się wykorzystywać jako parawan do różnych koniunkturalnych wystąpień politycznych: przeciw PiS, przeciw Radiu Maryja, w ramach tzw. Otwartej Rzeczypospolitej (zbiór tropicieli antysemityzmu, etc.). Hojnie jest za to nagradzany. Wytrawny łowca splendorów, jakim jest Bartoszewski, w styczniu 2006 r. został nawet uhonorowany prezesurą Rady Nadzorczej LOT. Miał do tego równie duże kwalifikacje, jak do szefowania MSZ, czyli żadne, ale oczywiście nie przeszkodziło mu to w natychmiastowym chwyceniu się takiej synekury. Za swoją ustępliwość wobec Niemców jest też wciąż nieźle nagradzany i forytowany. Ostatnio z okazji 85-lecia urodzin Niemcy w całości sfinansowali ogromniasty tom ku czci Bartoszewskiego: zrobił to rząd niemiecki i Fundacja Adenauera. Niedługo zapewne przeczytamy o kolejnej nagrodzie dla Bartoszewskiego - za jego pełne nienawistnictwa wystąpienie na konwencji PO w Krakowie.
Prof. Jerzy Robert Nowak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62000

jestem z Oświęcimia i widząc co robi i mówi ten starzec, ramol i sklerotyk, może nie powiem tego pisać, ale porządni ludzie poszli kominem, a taki .......przeżył.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marika

#62044

<< Wedle naszej wiedzy Władysław Bartoszewski nie tylko nie jest profesorem, ale nie posiada też tytułu magistra.
Kontrowersyjna nagroda

Z prof. RYSZARDEM BENDEREM, wykładowcą KUL, rozmawia Krzysztof Górski

- Dziesięciu profesorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wśród nich Pan, skierowało do biskupa diecezji Essen dr. Huberta Luthe swoje wątpliwości w związku z przyznaniem Władysławowi Bartoszewskiemu nagrody im. Heinricha Braunsa. Spowodowało to z kolei protest przedstawicieli środowisk katolickich z kręgu "Znaku", "Więzi" i "Tygodnika Powszechnego" oraz ataki prasowe, głównie w "Gazecie Wyborczej". Proszę uzasadnić Panów wystąpienie: czy chodziło o nagrodę czy tylko jej motywację?

- Chodziło o uzasadnienie nagrody, które budziło nasze zastrzeżenia. Nie o samą nagrodę rzecz jasna. Można było Władysławowi Bartoszewskiemu przyznać nagrodę za jego literaturę historyczną, wspomnieniową. Jest to świadek historii i w tej dziedzinie ma dorobek. Gdyby nagrodę otrzymał za te zasługi, nikt by nie miał zastrzeżeń. Natomiast w uzasadnieniu decyzji o nagrodzie mowa jest o zasługach Bartoszewskiego na polu katolickiej nauki społecznej oraz chrześcijańskiej działalności społecznej. I otóż w tych dziedzinach jest on osobą całkowicie nie znaną.

- W swoim liście kwestionują też Panowie naukowe kwalifikacje laureata...

- Nie tyle kwalifikacje, ile posiadanie tytułów naukowych. Wedle naszej wiedzy Władysław Bartoszewski nie tylko nie jest profesorem, ale nie posiada też tytułu magistra, a tym bardziej doktora. Tak się ułożyły koleje jego losu, że nie uzyskał tych tytułów. To się zdarza. To prawda, posiada kilka doktoratów honoris causa, podobnie jak Lech Wałęsa. Natomiast Władysław Bartoszewski ze względu na swoje kwalifikacje był starszym wykładowcą w katedrze historii nowożytnej KUL, którą kieruję. Był cennym wykładowcą. Zatrudniłem go dlatego, żeby w sposób mniej sztampowy, akademicki, przybliżał studentom historię. I byłem w pełni z niego zadowolony.

Nie zmienia to faktu, że stopni naukowych nie posiada. Tytułowany jest profesorem albo grzecznościowo, albo zwyczajowo, jak to się robi wobec osób prowadzących wykłady na uczelniach jako "gościnni profesorowie".

- Dostrzega Pan zatem również pozytywne cechy Władysława Bartoszewskiego?

- Jakżeby nie! Każdy człowiek ma też dobre strony. Kiedy Bartoszewski został ministrem spraw zagranicznych, wiele środków przekazu zwracało się do mnie, żebym coś powiedział. I powiedziałem wówczas m.in. dla "Sztandaru Młodych", że człowiek ten reprezentował orientację antykomunistyczną, niepodległościową. Potrafił też bronić przed nawałą antypolonizmu. Wiem, że na różnych sesjach, gdzie pojawiał się problem polsko-żydowski, potrafił on zbijać argumenty antypolskie. Uczestniczyłem z nim m.in. w historycznej konferencji polsko-angielskiej w Oxfordzie w 1984 r. i potem w Jerozolimie i on rzeczywiście potrafił walczyć z antypolonizmem.

Ale popełniał też poważne błędy, jak choćby przyjęcie od ministra Kinkla medalu im. Gustawa Stresemanna. Nie wiem, jak to wyjaśnić: czy kolekcjonerstwem nagród, czy czymkolwiek innym, ale jest czymś zdumiewającym przyjęcie tej nagrody przez człowieka, który ma rozeznanie lepsze niż ktokolwiek inny w sprawach niemieckich. Stresemann, przypominam, to był polityk niemiecki, który występował przeciwko traktatowi wersalskiemu i istnieniu Polski.

- W liście odnieśliście się Panowie również do życia prywatnego Władysława Bartoszewskiego. Czy to rzeczywiście byto konieczne?

- List podpisali również księża. Oni nie powinni przymykać oka na postawę człowieka również w życiu osobistym. Zwłaszcza jeśli chodzi o osobę, którą uznano za zasłużoną na polu chrześcijańskiej działalności społecznej. >>

"Nasza Polska" Nr 50, 11.12.1996

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62046

Oto co dostałem na skrzynkę pocztową, daje wiele do myślenia, jest w języku angielskim czytajcie:-- Sent: Sun, May 30, 2010 12:10 am
Subject: Re: Dziwisz uhonorowany bez niedomowien

No i rozwialy sie watpliwosci kto motal do zlego chorego JPII W koncu przestal sie czaic, nagrode capnal. Pewno juz doczekac sie nie mogl kiedy zostanie za wklad wlasny w rozbijacka robote w KK - wyrozniony przez wlasciwe gremia. Cierpliwosc zostala wynagrodzona - sam A.Foxman wyspiewal hymny pochwalne - Dzwiszowi.

2010/5/30 Ula Markowska

ADL Honors Polish Catholic Leader With Cardinal Bea Interfaith Award

New York, NY, May 27, 2010 ... Citing his role in "building and
deepening the new positive relationship between Catholic and Jews,"
the Anti-Defamation League (ADL) honored Cardinal Stanislaw Dziwisz,
the Archbishop of Krakow, Poland, with the ADL Cardinal Bea Interfaith
Award.

The longtime personal secretary and friend to Pope John Paul II,
Cardinal Dziwisz has been at the heart of Catholic-Jewish relations
since the historic changes brought about during the Second Vatican
Council and the adoption of Nostra Aetate, the landmark document that
repudiated centuries of church-based anti-Semitism. Dziwisz heads
Poland's Catholic-Jewish dialogue.

"Cardinal Dziwisz is a valued friend to the Jewish people and someone
I know I can trust and turn to in moments of tension or controversy,"
said Abraham H. Foxman, ADL National Director and a Holocaust
survivor. "As an active participant in the major events in the
history of Catholic-Jewish dialogue, he has been instrumental in
building and deepening the new positive relationship between Catholics
and Jews in Poland and around the world."

The award was presented to Cardinal Dziwisz on May 26 in Krakow as
part of an ADL leadership delegation visit to Poland, where League
leaders are accompanying an Israel Defense Forces mission on a Polish-
Jewish heritage tour to sites associated with Jewish history and the
Holocaust.

In accepting the award, Cardinal Dziwisz recalled Pope John Paul II's
historic visit to Jerusalem in 2000 as a turning point on the path
toward Catholic-Jewish reconciliation. He said the Catholic Church in
Poland continues to work to ensure that process continues, and that
Holocaust education and remembrance is emphasized within Polish
society.

"As the Bishop of Krakow, I would like to assure all of you that the
Catholic Church in Poland wants to follow the example of Pope John
Paul II and courageously uncover and reject everything which makes the
life of the Polish Catholics depart from the Gospel," Cardinal Dziwisz
said. "For this reason, we note with shame that despite the
unambiguous teachings of recent Popes on the appropriate attitudes of
Catholics to Jews, many among us have not been able to overcome
prejudices, inveterate resentments and harmful stereotypes."

The Cardinal added, "On the other hand ... a solid foundation has been
laid to educate our youth to be the guardians of remembrance for the
Jewish world murdered by the German Nazis; the world which has existed
for centuries in our hometowns, townships and villages."

Dziwisz is the founder of the Institute for Intercultural Dialogue in
Krakow and recently led 300 Polish pilgrims to Israel on a mission to
promote Catholic-Jewish ties.

In 1986, Cardinal Dziwisz accompanied Pope John Paul II during the
first visit of the Bishop of Rome at the Synagogue of Rome. That same
year he worked with the Pope at the first interfaith prayer meetings
in Assisi. He also accompanied the Pope during his papal pilgrimage
to Israel in 2000.

The ADL Cardinal Bea Interfaith Award was established to perpetuate
the memory of Cardinal Bea, the enlightened German Jesuit scholar who
deepened and enriched relations between Catholics and Jews. Cardinal
Bea's efforts made possible the positive statement of the Vatican
Council II on Jews and Judaism.

Past recipients of the award include John Cardinal O'Connor,
Archbishop of New York; the Most Rev. Francis John Mugavero,
Archbishop of Brooklyn; Sister Rose Thering; William Cardinal Keeler
of Washington, D.C.; Archbishop Justin Cardinal Rigali of St. Louis;
Archbishop Adam Cardinal Maida of Detroit; and Bishop James W. Malone
of Youngstown, Ohio.

--

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62100

Tu w języku polskim http://www.bibula.com/?p=22085

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62101

Podłe indywiduum!
Musi być strasznie umoczony,, skoro na starość dał się namówić na pierwszą linię, na politycznego fiuta wystawionego przez tuskowych cwaniaków do zwalczania ludzi uczciwych!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#62138

Tylko Jarosław Kaczyński godzien prezydentury RP na czas wojny jaka się, obecnie toczy, jak w latach zaborów ponad 200 lat temu, to być albo nie być Polski na mapach Świata i Europy, zrozumcie tę wojnę toczoną nie za pomocą czołgów,machiny wojennej, lecz za pomocą polskojęzycznych mediów, prasy, ekonomii, etc, oraz ogłupionej i zdemoralizowanej niestety części naszych Rodaków, na razie!, na czołgi będzie czas później, gdy to drugie im nie wyjdzie. Jedyny Polak godzien Prezydentury na okres wojny, która się, obecnie toczy to nikt inny tylko Jarosław Kaczyński, godny następca swego śp. Brata.To do Was Polacy, którym drogi jest los swej Ojczyzny Polski i swych dzieci i wnuków, pamiętajcie o tym w dniu wyborów i po nich by Go wesprzeć, a potem wybrać PiS do rządzenia, to nasza ostatnia widać w tej wypowiedzianej nam Narodowi przez niepolaków, zdrajców, zbrodniarzy, złodziei i ich pomiot wojnie, i nie tylko ich, także obcych, polskojęzyczne media, prasę i z ich inspiracji zagraniczne,szansa dana nam Polakom, Narodowi przez czuwającą widać nad nami Opatrzność - Boga, byśmy zmądrzeli po tej doświadczającej nas Polski Naród tragedii, zbrodni,byśmy byli choć raz mądrzy i zjednoczeni tą tragedią jako Naród, przed szkodą, a nie jak zawsze po niej, bez wyciągania z niej wniosków. Masowo do urn Polacy, pokażmy wrażym siłom, że to my mamy coś do powiedzenia nie one. Polska jest nasza Narodu nie ich, którą doją jak krowę czyli okradają. Miejmy odwagę i sumienie, powiedzmy my oszukani Polacy wreszcie stop zbrodniarzom, złodziejom i ich pomiotowi, bo od tego "STOP" zależy los nas wszystkich, naszych dzieci, wnuków, całych pokoleń Polaków. Odpowiedzmy sobie sami przy urnach czy chcemy Polski prawej, sprawiedliwej, uczciwej, etc, czy Polski agentów Berlina, Moskwy thuzków, bronków, pospolitych złodziei sobiesiaków, dzrzewieckich, cielebąków vel sawickich, piesiewiczów,lewaków wszelakiej odcieni i chamów jak nuselbaum vel myszkiewicz vel niesiołowski, Bartmanów vel bartoszewskich, wajdów, kuców, etc, i ichniego chamskiego i złodziejskiego pomiotu nas okradających, przez nas Polaków utrzymywanych.Wyznawcom JKM ku przestrodze (a także Leppera,oraz tych niszowych, z cyborgiem Pawlakiem i Napieralskim lewakiem - oni już byli, rządzili, a raczej nie rządzili lub sabotowali rządzenie tak PiS - owi jak i Jarosławowi Kaczyńskiemu w naprawie Polski od podstaw). Cuda i obiecanki wyborcze według JKM vel Mucke, primo Ozjasza Goldberga( takież same Bronka, Leppera i innych niszowych kandydatów, by tylko zaistnieć).Liczycie państwo na następne cuda.Mało już tych cudów od her Thuzka , jeszcze chcecie państwo więcej od JKM vel obecnie Mucke a primo Ozjasza Goldberga. Popierają państwo JKM i nadal państwo popieracie, nic się, państwo przez te wszystkie lata nie nauczyli z historii Polski. PiS nie mógł stworzyć koalicji z nikim ani z PO ani a PSL ani z SLD , ani z panem Mikke dlaczego. A to dlatego, bo Pan Mikke nigdy nie miał żadnych szans na rządzenie , nie ma w ogóle swego elektoratu, nie reprezentuje nikogo , prócz siebie, ze swymi utopijnymi pomysłami, to jest anarchista. To nie jest żadna prawica. Profesora prawa śp. już Pana Lecha Kaczyńskiego, a obecnie Jego brata Jarosława chcieliście, a obecnie tego drugiego chcecie państwo zamienić na karciarza, i na tym państwo opierać ma się, przyszłość Polski, Polaków? - już potem pozostanie państwu tylko dziwka , i złodzieje typu Rych ,Miro itp. W czasie gdy Rosja się, zbroi a Niemcy wzmacniają, państwo popierają anty - państwowość JKM. Najpierw trzeba odzyskać niepodległość Polski , a to daje jedynie Jarosław Kaczyński i PIS, i pan JKM zamiast mącić takim jak państwo w głowach ma tego świadomość , to powinien wspierać Jarosława Kaczyńskiego, ze swoją UP nierealnej i uczyć się, jak się zdobywa władzę od niego. Państwo nie widzą prawicy w PIS, tylko gdzie w której innej partii. Jeśli w UP - nierealnej to jest to pośmiewisko.Ta partia i JKM są jedynie na arenie politycznej po to ,żeby osłabić elektorat PIS, oni byli stworzeni przez służby i nadal przez nie prowadzeni, jak i JKM, widać to po jego obronie ubeków, esbeków, etc, czy to nie dziwne?, nie powinno otworzyć państwu oczu? - Państwo nie widzą różnic pomiędzy PiS a resztą, a projekty przeciwpowodziowe PIS, a dywersyfikacja ropy, gazu, a głosowanie za stworzeniem komisji międzynarodowej w sprawie Katyń 2,a wspieranie geotermii ojca Rydzyka i tym samym wspieranie energetyki polskiej, a utworzenie bloku państw wschodnich które mogą się, oprzeć Rosji, w jej zapędach reaktywacji CCCP, a wniesienie napaści na Gruzję na forum UE, wspólna wizyta kilku prezydentów pod wodzą śp. już niestety Lecha Kaczyńskiego do Gruzji, a zablokowanie porozumienia Unii E z Rosją , a wspólnie z Klausem inicjatywa wprowadzenia tarczy antyrakietowej w Polsce. Co do traktatu lizbońskiego, Kaczyński do końca bronił się, jak mógł przed tym razem z Klausem, a jak był z tego powodu opluwany, ośmieszany, Klaus również w polskojęzycznych mediach, prasie i tych jewropejskich, podżeganych i inspirowanych przez te "nasze". I gdyby nie to ,że wszystkie państwa podpisały go, widzicie państwo sami ,że zgodnie z państwa poglądami w Europie nie ma już prawicy, wszystkie podpisały traktat, chcieliby państwo aby Polska była izolowana, i na przykład , aby została w Unii i poza Unią. Sp. już niestety Lech Kaczyński zrobił wszystko aby traktatu nie podpisać, a niech państwo pokarzą co w tej sprawie zrobili inni , np ci którzy są tacy sami wg państwa co PiS. Są niestety w polityce sytuacje ,że musisz brać to co dają albo nie dostaniesz nic. Jeśli cała Jewropa godzi się, na tą grę, to sama Polska nic nie zwojuje, to tylko byłby upór naiwnego dziecka.Trzeba szukać sojuszu niestety. PiS szuka w całej Jewropie podobnych prawicowych partii, ale jest ich mało, większość to komusze Jewrolewicowe partie. Europa jeszcze nie wie co to sowiety, oni nie uwierzyli nawet kurierowi Karskiemu, ani żydom w to ,że Niemcy mordują w taki sposób, i że Rosja może zamordować podobnie, oni nie wierzyli, że w wojnie jugosłowiańskiej były takie same mordy po obu stronach. Stara Europa jest dużo głupsza od nas w tych sprawach , bo nie mają doświadczeń sowieckich, oddali Lwów, aby zachować Paryż i Wiedeń. Ale wracając do tematu. Czy państwo widzieli, aby JKM wspierał jakąś partię,nie, współpracował, tworzył blok? - To jest partia oderwana od politycznej rzeczywistości. Jak państwo myślą dlaczego zamordowano prezydenta i 100 polskich patriotów? - Bo oni byli bardzo niebezpieczni dla rosnących potęg Rosji i Niemiec, tworzyli niezależną politykę, Polską Politykę przez duże "P" naiwniacy wierzący w następne cuda głoszone przez politycznego i gospodarczego oszołoma jakim jest JKM, od dawien dawna. Pan JKM może spać spokojnie, jego naiwne, dziecinne poglądy mogą wywołać jedynie uśmiech i politowanie jego przeciwników. Niech państwo się, nie łudzą i reszta wykształciuchów ,że karciarz anarchista, mający majątek wartości 9 mln zł, rugi po Mosche Braidweinie vel Olechowskim( niech powie wam jego ponoć wyborcom skąd go ma i da wam receptę jak macie podobnie do niego się, tak dużych sum dorobić, pytajcie go o to na jego wiecach, kto pyta ponoć nie błądzi),będzie lepszy od dr. prawa Jarosława Kaczyńskiego.Polska dostała obecnie po ostatniej tragedii, Katyniu II, jedyną i ostatnią już szansę 1 na 1000000000. Pomimo zamordowania prezydenta , jego następcą może być jedynie jego brat bliźniak, to jest cud ,że Pan Jarosław nie wsiadł do tego samolotu. Życie uratowała mu jego chora matka, a przypomnę państwu ,że miłość rodzinna braci Kaczyńskich do mamy,była i jest nadal wyszydzana przez polskojęzyczną prasę, media, i innych znanych Polakom dewiantów w Polsce. Jeśli Polacy nie dostrzegą, że dostali wyjątkową i chyba ostatnią szansę od Boga, bo dostali kopię zamordowanego poprzedniego prezydenta , a niech państwo przypomną sobie ile to było szydzenia z bliźniaków w polskojęzycznych i nie tylko mediach, prasie ile oszczerstw, pomówień, obelg, insynuacji, etc, a co jest i będzie gwarantem ciągłej polityki, Dostali państwo kopię wawelskiego bohatera, spoczywającego na Wawelu, już zasłużonego w historii Polski, a państwo się, zastanawiacie, czy nie zamienić bohatera wawelskiego na karciarza, alkoholika, nieroba, tak!, ponieważ on w swym życiu nigdy i nigdzie nie pracował i na dodatek anarchistę.Lubicie widać państwo eksperymenty, to fajnie ale nie na żywym organizmie Polaków i Polsce. Załóżcie sobie np. enklawę do eksperymentowania w Mucznym w Bieszczadach, są tam puste chlewnie na kilkadziesiąt tysięcy sztuk bydła wybudowane przez takich samych utopistów jak wy wyznawcy utopisty, anarchisty JKM, pezetpeerowców, komuchów, oraz rozległy teren, zdrowy ponoć klimat, etc, , zamieszkajcie tam ze swym guru JKM, i eksperymentujcie sobie do woli, na sobie oczywiście nie Polsce i Polakach, nikt wam eksperymentów na sobie nie zabroni, wręcz przeciwnie, będziecie tam swoistym folklorem, godnym oglądania, można będzie na biletach od zwiedzających, żądnych was oglądania zarobić, do dzieła, wyborcy anarchisty JKM, obecnie piszącego się, jak sam wyznał Mucke, a tak na prawdę to Ozjasza Goldberga, korzennego nie dopuszczonego do koryta przez swoich. Dlaczego tych 100 patriotów leciało z śp. już niestety dla Polski i Polaków( nie polaczków, potomków POP - ów),Prezydentem a nie z ryżym kondonkiem, wnukiem esesmana, synem agenta Gestapo i samemu agentem Stasi i SB o pseudonimie Oskar her Thuzkiem, agentem WSI o pseudonimie Litwin Bronkiem Komorowskim,niech się, państwo zastanowią chwilkę. Dlaczego były 2 uroczystości, przecież państwo twierdzą, że oni wszyscy są tacy sami. Polscy patrioci zaufali Kaczyńskim, dlaczego pani Anna Walentynowicz tam była, matka polskiej Solidarności, dlaczego nie była z ryżym( bo znała ich wszystkich na wylot, kto był i kim jest od lat) Dlaczego ryży lokaj i POdpaska, klęcznik tante Angeli, Eryki jak i kgbisty Putina wyprzedzał Jarosława Kaczyńskiego po wypadku w drodze do Smoleńska, a no aby się, naradzić z Putinem swym panem, jak to wszystko zatuszować. Oni wszyscy są tacy sami. Bardzo wielu niestety Polaków uległo manipulacji polskojęzycznym mediom, prasie, że w Polsce nie ma prawicy, że że PiS sprzedał Polskę, że bliźniaki ukradli księżyc, że miłość matki i synów to coś złego, że spowiadanie się prezydenta to koniec świata,że jak prezydent nie ma konta w banku to coś mu ujmuje,że Prezydent nie może mieć kota, musi mieć żonę, po co nam tarcza antyrakietowa, po co drażnić Rosję, a teraz gdyby była to już byście państwo mieli monitoring nieba i morderstwo na 2 polskich samolotach wyszło by na jaw, bo Casa to prawdopodobnie był też zamach, próba generalna. Polskojęzyczne media, prasa, chcą urobić opinię publiczną, że wszyscy politycy są tacy sami jak Rycho,Miro, Cielebąk vel Sawicka, Piesiewicz, etc, a jedyny "uczciwy" to kretyn od dnia POczęcia, ćpun, alkoholik, damski bokser i wieczny leń, nierób od ponad 20 lat na utrzymaniu podatników her Thuzk i Bronek Komorowski, czyli dobry batiuszka, a źli tylko bojarowie (rząd) i poddani czyli Naród, ale to nieprawda, jeśli państwo nie odróżniacie Kaczyńskich ,Ziobry,Wasermana, pani Gęsickiej od Rycha ,Mira, lodziar PO i lodziarzy z PO, czy od JKM karciarza, nieroba, anarchisty polskiego to jesteście państwo zagubieni jak wielu innych Polaków , liczycie państwo na następny cud ,nie macie państwo instynktu samozachowawczego, i sami państwo prosicie o klęskę Polski jak i was w niej żyjących, bo ona też was bardzo boleśnie dotknie, jak wszystkich innych w Polsce żyjących, całe pokolenia Polaków, te obecne i te przyszłe. Tam gdzie rządzi a raczej "nierządzi" lewica, przykład Jewropy, jest kryzys, upadek gospodarczy i nędza rządzonych, nie wspominam już co by było za rządów takich anarchistów i populistów jak JKM vel Mucke, vel Ozjasz Goldberg. Otwórzcie oczy dopóki czas, zmądrzejcie, miejcie na względzie dobro Polski, swoje, waszych dzieci i wnuków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62141

PO to współczesna targowica, która ustami śmierdzącego parcha, szwagra parcha oficera Gestapo w Budapeszcie agenta Gestapo w Auschwitz, ciotę obozowych esesmanów, Cymermana "prof" bez matury ( bo i kiedy ją zdawał - w Auschwitz?) Bartoszewskiego i komuszego, ubeckiego lokaja i sługusa, SB( za usługi im oddane skręcono proces o zabójstwo jego
córeczki, pamiętamy o tym przekręcie), ppr - owca i pzpr - owca Wajdy, ludzkiego śmiecia, żałosnego małego człowieczka, który dla marketingu zaparł się, swego rodzonego ojca wypowiedziała wojnę Polakom. To co
robi agent WSI i lokaj, pucybut Putina i Moskwy fałszywy hrabia i śmieć Komorowski to realizacja tej wojny. Chcieli, jej, wypowiedzieli ją Polakom, to będą ją mieli na własne życzenie, zbiorą jej plony. Wyraziście widać, że w naszym kraju toczy się, zajadła wojna o być albo nie być Polski, Polski dla Polaków. Potrzebna tu opcja miecza, ognia, by wyciąć tego parchatego raka i ich lokai na ciele Polski.
Przypomina to sytuację rozbiorową z przed 200 lat. Wykrystalizowały się, cztery stronnictwa. Polskie, Niemieckie, Rosyjskie i Żydowskie. Trzy ostatnie mają wspomaganie i są kierowane z zewnątrz. Dyspozycyjni
dziennikarze, sędziowie, politycy są widoczni. Czym wcześniej sobie to uświadomimy tym lepiej. Bo będzie nam się żyło dobrze gdy będziemy się, we własnym kraju rządzili sami. Każdy może sięgnąć do własnego rozumu aby zidentyfikować kto czyje reprezentuje interesy. Podobnie jak to było 200 lat temu gdy rozbiorcy zawarli między sobą sojusz, sojusz został zawarty także obecnie pomiędzy Niemcami, Żydami i Rosjanami. Podzielili się strefami wpływów gospodarczych i kulturalnych. Banki, przemysł, media .... Łatwo zaobserwować, że sojusz skutkuje totalną
nagonka na stronnictwo Polskie. Czy jako Polacy się obronimy zależy od nas. Gdy będziemy powszechnie świadomi korzyści jakie daje wolne i rządzone przez rodaków państwo zwyciężymy. Dlatego jest pilna potrzeba uświadomienia tego rodakom niezależnie na jakich pozycjach się, teraz
znajdują gdyż być może nie zdają sobie z tego sprawy. Nie znaczy to, że wśród obywateli państwa Polskiego narodowości Niemieckiej, Rosyjskiej czy Żydowskiej nie ma ludzi o nastawieniu patriotycznym w stosunku do Polskiej Ojczyzny.Cały system polityczno-gospodarczy w tzw
"wolnej" Polsce po 90-tym r. nazwany dla niepoznaki(czyli tzw. ściemy) "demokracja" (!!!) powstał na bazie komunistycznych służb i widać, że także sady, prokuratura, a nawet Trybunał Konstytucyjny,to dla nich mały pikuś. W zasadzie cala elita biznesu, władzy i kultury w Polsce
to ludzie powiązani z dawnym układem służb specjalnych z
rodzinno-towarzyskimi odpryskami wzajemnych powiązań i haków. Ta mafia podporządkowała cały obecny system społeczno-gospodarczo-polityczny. I zrobią absolutnie wszystko włączając w to zbrodnie aby tak pozostało
na zawsze, na "wsiegda". Tam gdzie kasa, tam władza. Tak REALNIE wygląda Polska. Samo uwłaszczona czerwona szlachta od gnoju, czyli fornali z czworaków (już w kolejnym pokoleniu) i Ty szary polaczku przemielony ich wzajemnymi rozgrywkami,nadający się, tylko na niewolniczą siłę roboczą, oddającą swój głos w wyborach na swych
ciemiężycieli, licząc naiwnie,że i im coś z "pańskiego" stołu skapnie do coraz bardziej pustej miski, opróżnianej co rusz nowa daniną na rzecz panujących, czyli podatkami, tych to projektów podatków mają pełne szuflady, obecnie po CO/2,powodziowy, od aut 10 letnich, etc, wreszcie i będzie podatek od oddychania – np.do tzw. "sejmu" - dla podtrzymania tej tragicznej groteski pt."demokracja". Czyli jednak p. Antoni Macierewicz miał racje !!!Kiedy nastąpi wasze przebudzenie Polacy?, obawiam się, że już za późno.Przerażenie ogarnia, jak się, pomyśli, w jakie ręce Polacy potrafią oddać swój, swych rodzin, dzieci
i wnuków los! Zapewne, jak dostana mocno po tyłkach, to się, być może ockną! Tylko, że czas biegnie i się, już nie cofnie, historia się, toczy i pies z kulawą nogą się, na nas nie obejrzy! Otrzymamy parę nieszczerych wyrazów współczucia. Tak to jest, gdy za politykę biorą
się, chłopcy w krótkich majteczkach i trampkach, którymi kierują starzy spece ze służb, tylko, że w swoim, mocodawców interesie, a nie Polski, Polaków, co ufają moskalowi będą na ich krótkiej obecnie smyczy! POdobno premier jest historykiem? Doprawdy bardzo marny z
niego historyk!!!Wielka polityka międzypaństwowa to nie są żarty niedouczony historyku, leniu od urodzenia, będący cały czas na utrzymaniu podatników. Umiejętność przewidywania stała się, jej nieodzownym warunkiem. Nie ma "tu i teraz". Liczą się, projekty długofalowe i tylko nieliczni politycy są w stanie sprostać takim
wymaganiom, jak na dzień dzisiejszy tylko Jarosław Kaczyński i Jego formacja PiS, innej opcji jak na razie dla Polski, Polaków niema. Śp.Lech Kaczyński w swojej trosce o przyszłość Polski zdawał się, nie dostrzegać drobiazgów przyziemnych, o które zadbać winni byli jego współpracownicy i oczywiście szereg rządowych decydentów z Premierem na czele. Wizjoner polityczny nie ma w Polsce szans na popularność, bowiem skazany jest na rozproszenie swojej uwagi w kierunku ataków medialnych dotyczących na przykład: symbolicznej już "reklamówki ". Niszczenie autorytetu najlepszych naszych polityków stało się, celem
samym, w sobie. Żal, że jako przysłowiowego kija, użyto w tym celu zmanipulowanych, ogłupionych przez polskojęzyczne media, prasę polskich obywateli. Tylko niezależne i polskie media, prasa są w stanie jako tako zadziałać, w interesie Polski, Polaków dopóki nie odbierze się, im głosu. Przykładem niech będą represje stosowane wobec
tych niepokornych, którzy wyłamali się, z narzuconego odgórnie, (od - zachodniego, od - wschodniego), obowiązującego drylu. Kolego ten jego "życiorys" ni kupy ni dupy się, nie trzyma. Mając 17 lat zdawał maturę? gdzie i u kogo?, przecież twierdził, że robił ją na tajnych
kompletach w czasie wojny, co róż inny "życiorys" jak u Bronka, pod zapotrzebowanie. Do szkół które wymieniłeś chodził kuzyn mej Mamy, żyje w Warszawie, nie przypomina sobie Bartoszewskiego czy jak mu tam na prawdę, w tamtych przed wojennych latach, jest synem oficera KEDYW
- u AK powstańcem jak Jego już śp. Ojciec. Gdy słyszy te brednie opowiadane przez bydłoszewskiego to go skręca i demaskuje te łgarstwa pisząc na jego stronę, do TV, prasy, gdzie się, da bez odpowiedzi, chce tak jak ja by ten parch pozwał nas do sądu, lecz nic z tego, prawda go boli i milczy, bo żyją jeszcze ludzie którzy tę mendę
żydowską znają z tamtego okresu i co zrobił Zofii Kossak Szczuckiej za uratowanie go i innym, ich zasługi i działalność przypisał sobie a był nikim, gońcem tylko. Za co miłował i potajemnie spotykał się, z Fajgą Danielak vel Wolińską vel Brus?, a no za to,że skazała rotmistrza
Pileckiego, ponieważ znał prawdę o działalności tak jego jak i Cymermana vel Cyrankiewicza w Auschwitz, gdy przebywał tam na rozkaz Londynu. To oni wydali cały ruch oporu w obozie,miało być tam powstanie,miało szansę powodzenia, dowodzić miał rotmistrz Witold Pilecki, za tę wiedzę Pilecki dał głowę.Tak samo Jaroszewicz zginął za wiedzę o matrioszkach sowieckich i niemieckich w Polsce. On ma tylko 5 klas powszechniaka i nic więcej, bo jest za tępy jak niejaki Bolek, to ten sam gatunek umysłowy, korzenny. On miał jako agent Gestapo i szwagier Gestapowca oficera w
Budapeszcie, parcha jak on sam wydany wyrok śmierci, za okres pobytu w Auschwitz, z którego wyjechał autem samego komendanta obozu do Warszawy,gdy jego ziomki opuszczali obóz wyłącznie kominem, za wstawiennictwem szwagra i Gestapo jako ich człowiek, lecz KEDYW był ostrożny, nie wciągnięto go do AK, na błaganie Zofii Kossak Szczuckiej
darowano mu życie, jako młodemu zagubionemu parchowi a szkoda, trzeba było tego parcha rozwalić. Za te obozowe zasługi dla Niemiec, oraz obecne czyli opluwanie Polski i Polaków gdzie się, da zbiera medale i nagrody. Jedyny przypadek wyjścia z obozu, oficera WP, ich to znaczy
agenta Gestapo zakończył się, jego rozwaleniem przez AK, innego przypadku jak kominem nie znam kolego. Cymerman w nagrodę za swe "zasługi" z obozu był wysłany na leczenie w sanatorium w Szwajcarii, gdy inni opuszczali obóz w postaci sadzy i dymu. Nie wierz tym "oficjalnym "życiorysom" na wiki, bo to bzdury dla bezmózgowców. Parchowi i polonofobowi "panu" esesmańskiej ciocie i agentowi Gestapo
prof bez matury Władysławowi Bartmanowi vel Bartoszewski vel profesor za działalność w czasie okupacji należy się niemiecki ŻELAZNY KRZYŻ RYCERSKI Z DĘBAMI I klasy oraz powieszenie na dębie. Dodatkowo ten pan powinien być PRZEWODNICZĄCYM KNESETU W IZRAELU i naczelnym cadykiem. POlecam: http://www.youtube.com/watch?v=rWbSRinxfE8&featu... , http://www.bibula.com/?p=20152 "Bartoszewski" ten obleśny parch z "wykształceniem" jak tw. Bolek Leiba Khone vel Wałęsa(5 klas powszechniaka + rok kursu w POM), także syn esesmana z Dachau, i polonofob mówił dla gazety w Austrii, parę dni temu i ile mu za ten "wywiad" zapłacono? niech powie za co mu szwabstwo medale przyznaje, będzie ciekawie. Tak jego, jak i Cymermana vel Cyrankiewicza rozpracował podczas pobytu w Auschwitz rotmistrz
Pilecki, za to musiał dać głowę, za prawdę o tych i innych parchach bolszewikach.Niech powie, że jechał do Warszawy samochodem komendanta obozu, na prośbę swego szwagra oficera Gestapowca w Budapeszcie i także parcha, leczyć odbyt po rozkalibrowaniu mu dupy przez ciurów
obozowych, Cymermana i esesmanów. Niech powie dlaczego i po co odwiedzał Faigę Danielak vel Wolińską w Londynie o czym rozmawiał ze swą siostrą w wierze?, parchówkę i zbrodniarkę mającą na swym sumieniu wielu Polaków, w tym Pileckiego i gen. Fieldorfa. Ja znam tylko przykład rotmistrza Wacława Martyńskiego, który wyszedł po roku i na początku
1944r. został rozstrzelany przez AK jako kolaborant?? Czy ktoś ma udokumentowany inny przykład wyjścia z Auschwitz po roku?? Za co?? Za dobre sprawowanie??? kpina z Polaków. On był kapusiem obozowym, kapo, jak Cymerman vel Cyrankiewicz, a także rurą wydechową dla esesmanów, czyli ciotą,
pedrylską prostytutką, kurwą i zdrajcą, szwagrem gestapowca i parcha jak on sam. Mam na to dokumenty. Mojego Dziadka
brat był wysokim oficerem KEDYW - wu AK w Warszawie, Powstańcem i dowódcą . Piszę prawdę, znam to tak z dostępnych mi archiwów, oraz przekazów rodzinnych, Dziadka Brata, o którym piszę kim był. To żadna tajemnica kim był i jest ten "prof" bez matury. Kim był jego szwagier,
etc. Ja mu jego dossier wysyłam regularnie bez odpowiedzi, ma moje dane, mógłby mnie pozwać do sądu, jeżeli kłamię, pomawiam, etc, a tu milczy, boi się, prawdy o sobie i konfrontacji, to samo Wolski, jemu od lat przesyłam 13.12. kopie dokumentów, relacji rodzinnych w tym śp.
płk. WP, że jest sowiecką matrioszką, wydmuszką nie Jaruzelskim, i co cisza!!!!, w latach 80 mieliśmy rewizje w domu pewnie szukano, tego co mu teraz regularnie przesyłam, straszono, etc. Rodzina Jaruzelskich, ta prawdziwa, była zaprzyjaźniona z moją Babcią(herbu Rak), razem jechali i przebywali na Syberii. Książka p. Watenberg, czyli uczciwa Żydówka o żydach. Nieoceniona pani Miriam Watenberg
otwarcie twierdzi i pisze, że w warszawskim Getcie eksterminowano wyłącznie żydów pochodzących z Polski. Właścicieli innych paszportów niż polskie internowano na Pawiaku, skąd odsyłano pociągami lub statkami do krajów zamieszkania, bogatych w raz z ich majątkiem do
Szwajcarii,(koresponduję z jednym Żydem - kochającym Polskę, którego rodzina została w ten sposób wywieziona ze swym całym majątkiem, pod eskortą SS i Gestapo, jedni pilnowali drugich by nic im nie zginęło, zgrzytając na to zębami, pod groźbą rozstrzelania za najmniejszą wobec
eskortowanych niesubordynację) nawet pod eskortą SS i Gestapo (panią Watenberg z rodziną, mającą także obywatelstwo, paszport USA, nie tylko polskie, całym majątkiem, odesłano do USA, gdzie wydala w 1946
Pamiętnik Getta Warszawskiego - książkę jeszcze nieocenzurowaną przez możnych tego świata), warto ją przeczytać, jeszcze dostępna..To tyle na razie. - wysłałem mu to na jego adres mailowy(wladyslaw.bartoszewski@kprm.gov.pl ), bez odpowiedzi do dzisiaj. PS. przepraszam, że trochę chaotycznie, to posklejane kilka tekstów w jeden, nie chciało mi się, przeredagowywać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62143

Geneza zła, biedy i nędzy w Polsce i gehenny Polaków, obecnego rozbioru gospodarczego jak i politycznego Polski, budowy od dawna zaplanowanej Jewropolonii, z Polakami jako niewolnikami, etc. SEZAM-operacja Niemców,NKWD i UB. Operacja "SEZAM"czyli przerabianie
parchów na "polaków" - budowa na polskiej ziemi Jewropolonii.Hitlerowcy z ramach germanizacji ,"Operacja
Sezam",przerzucili do okupowanej Polski ze wschodu ponad 1.3-1.6mln
Niemców. W polskich archiwach są dowody na to, że większość tych
dawnych kolonistów, np. wołyńskich Niemców było Żydami. Cheef der
Sichercheitspolizei ud S.D. - Einwanderungszentrale Litzmanstadt
(Centrala Imigracyjna), to hitlerowski urząd działający w ramach tzw.
wzmacniania niemieckości na zajętych i okupowanych przez Niemców
terenach Polski. Urząd ten wraz z innym urzędem - Centralą
Przesiedleńczą w Poznaniu powstał w 1939 roku po to, by z jednej
strony wysiedlić z terenów miedzy innymi Kraju Warty około 1.6 mln
Żydów i Polaków, z drugiej zaś by "kolonizować" Polskę osobami
pochodzenia żydowskiego oraz podejrzanym elementem etnicznym. Z
dokumentów EZL wynika, że akceptowano nawet kryminalistów oraz
prostytutki, o ile gwarantowały one "poprawność polityczną". Centrala
Przesiedleńcza zajmująca się wywłaszczaniem i wysiedleniami Polaków
pozostała w Poznaniu, a Imigracyjna, mieszcząca się, w Gdyni została
docelowo przeniesiona do Łodzi.Centralą Imigracyjną z Berlina kierował
niejaki Dukart, Sonderbeauftragter des Reischsministeriums
des Innern. (specjalny pełnomocnik ministerstwa spraw wewnętrznych III
Rzeszy). Bardzo często na dokumentach pojawia się też nazwisko
Tschernitzky.Pierwotnie urząd ten miał wychwycić osoby narodowości
niemieckiej oraz osoby pochodzenia niemieckiego na terenach na wschód
od Polski lub na wschodnich rubieżach II RP, terenach przypadłych
ZSRR, Galicji, Polesiu, Wołyniu, przywieść je na tereny okupowane i
dość szybko zakończyć działalność. Przewidywano, że do około 1942 roku
cała akcja zostania zakończona. Żyd Himmler wyznaczył nawet ramy
czasowe jednakże podaż imigrantów nie miała końca. Wydał też
zarządzenie,którym wzywał do ostrożności wobec osób podających się,za
pochodzeniowców,wielorasowców,jak nasz her Thuzk,etc. Nieznaczna w
stosunku do ogólnej liczby imigrantów stanowili tez "Niemcy" z Francji
i innych krajów. Szukano ich między innymi wśród dawnych emigrantów z
Prus czy Śląska. Stwierdzanie narodowości odbywało się też na
oświadczenie składane pod przysięgą ( Eidesstaatliche Versicherung).W
efekcie działania tego urzędu "przerzut" dawnych "kolonizatorów", bo
tak nazywano potocznie akcje "importu" rzekomych Niemców, trwał -
uwaga - do drugiej połowy 1944 roku, przemycając do ostatniej chwili
"shaskalizowanych" "Niemco - Żydów", rozmnożonych go granic możliwości
dawnych "pruskich" kolonizatorów "Nowej Rosji. Cała emigracja na
wschód rozpoczęła się, pod koniec XVIII wieku. W okresie 40 lat 2 tyś
populacja w rejonie południowej Ukrainy powiększyła się, 40 krotne. W
tym samym czasie pomnożenie populacji na terenach obecnych Niemiec
było tylko dwukrotne. Bardzo dobrze migracje pruskich Żydów pokazuje
strona internetowa www.odessa3.org Ziomkostwa żydowskie mające
siedziby w USA i innych krajach, szczególnie te z Bukowiny i Besarabii
prowadzą bardzo zakrojoną działalność publicystyczną, ukazując w
Internecie ogrom informacji dotyczących osadnictwa żydowskiego w
Rosji. Już z tych
stron wynika, ze osadnictwo to w absolutnej większości wywodziło się,
z Polski porozbiorowej. Innym bardzo mocno dowodem, wskazaniem na taką
sytuacje są akta miast, np. Aleksandrowa Łódzkiego, gdzie widać, z
paszportów i dokumentów osiedleńczych, pochodzenia,etc.Bardzo
zaskakującym jest to, (wynika z brzmienia znajdujących się archiwum
dokumentów, regulujących pomiędzy Rzeszą a ZSRR, kwestie przesiedleń
są zapisy, które mówią, iż można było zabrać jedynie jedno zdjęcie
osobiste oraz osobistą metrykę. Nie dopuszczalnym było zabieranie
zdjęć rodzinnych czy jakiś innych historycznych dokumentów
wskazujących na innych członków rodzin. Nie wolno było też zabierać
żadnych dokumentów dotyczących posiadanego mienia czy też
potwierdzających posiadanie udziałów w spółkach.Niemiecką mniejszość
na terenie wschodniej i południowej Europy szacowano na około
na początek II wojny światowej:
Polska - 1.2 mln, w tym Pomorze 350 tyś, Śląsk Cieszyński - 40 tyś
Kongresówka 350 tyś, Wołyń 50 tyś, Galicja - 60 tyś, Rumunia - 300 tyś
Siedmiogród 230 tyś,
Besarabia - 80 tyś, Bukareszt - 100 tyś, Submar - 45 tyś
Dobrudza- 14 tyś, Gottsee - 18 tyś, Słowacja - 150- tyś,
Południowa Słowacja - 700 tyś, Bukowina - 450 tyś, Wojwodina - 450 tyś
Sławonia - 70 tyś, Kroatia - 20 tyś, Słowenia - 50 tyś, Belgrad - 12 tyś
Węgry 200 tyś., 50 tyś Budapeszt
Zanim ruszył oficjalny przerzut osób, do Polski przybyli
niezorganizowani uciekinierzy. Początek exodusu nastąpił zaraz po tym,
jak okupanci podpisali z sobą umowy o przesiedleniu mniejszości
niemieckich ze wschodu. Do stycznia 1940 roku do Łodzi ze wschodu pod
okupacje niemiecką przyjechało 74 tyś osób, do obozów obserwacyjnych
trafiło około 30 tyś osób. Samochodami przybyło 3364 osoby, końmi
kolejne 3 tys. Przez granice w Przemyślu do niemieckiej strefy wpływów
wjechało 2300 osób, a przez Brześć ca 2 tyś. W Hrubieszowie pojawiło
się 400. Na piechotę i drogami do Łodzi zawitało 22 tyś.Kim byli ci
ludzie? Dlaczego podjęli trud przesiedlenia? Profesor Leszek Olejnik,
profesor UŁ, w najnowszej książce - "Zdrajcy Narodu?" pisze, iż na
peronach niekiedy zdarzały się sytuacje, gdzie Żydzi uciekający na
wschód
napotykali Żydów jadących do niemieckiej strefy wpływów. To jeden z
dowodów zewnętrznych, niezależnych od autora tego tekstu,
potwierdzający to, że Żydzi ze wschodu udawali się w 1939 roku do
Polski zajętej przez
hitlerowskie Niemcy.Inwentaryzacja przesiedleńców na granicy zajmowały
się Deutsche Kontrol und Durchschlasskomision fuer den Austausch von
Fluchtlingen (Niemiecka Komisja Kontrolna ds. wymiany uchodźców)Do
końca grudnia 1944 roku przywieziono do kraju Polski, następujące
ilości osób:
Estonii i Łotwy - 78 tyś., Litwy - 50 tyś., Galicji - 60 tyś., Wołynia i
Podlasia -
80 tyś., Generalnej Guberni - 110 tyś, Buchenlandu - 96 tyś, Besarabii - 118
tyś
Gottsche - 15 tyś, Bułgarii - 2.3 tyś , Bośni - 19 tyś., Serbia,
Grecji i Słowacji - 3.4 tyś, ZSRR- 241 tyś, Francji - 20 tyś
Kraje Zamorskie, jak Brazylia czy RPA 550 osób
Cała akcja "wyszukiwania niemieckiej krwi" rozpoczęto, co jest
zaskakujące na Zamojszczyźnie oraz w Chełmskiem, gdzie wyszukano około
25 tyś "Niemców". Wyraz zdziwienia wynikający z takiej sytuacji dał
autor wstępu
sporządzonego w 1960 r. do zespołu Einwanderungszentrale Litzmanstadt,
znajdujący się, w łódzkim archiwum państwowym. Osiedleńców umieszczono
między innymi w następujących powiatach:
Altburgland - 6200, Birnbuam - 2200, Dietfurt - 5100, Eichenbruck - 7300
Gniezno - 7500, Gostyń - 5500, Graetz - 3400, Hermannsbad - 7500
Hohensalza - 9500, Jarocin - 11000, Kalisz - 9200, Kępno - 6100
Konin - 12000, Kosten - 10400, Krotoszyn -8800. Kutno - 7300, Łask- 6800,
Lentschutz -11300, Leslau - 7800, Lissa - 5700, Łódź - teren - 3400, Mogilno
- 7800, Oborniki - 4000, Ostrów Wielk. - 5300, Poznań - teren 4000, Rawicz -
5000, Santer - 5100, Schernikau - 2000, Sieradz - 4000, Śrem - 3800, Środa -
5400, Walenrode - 2600, Turek - 10800, Wartbrucken -5800, Wieluń - 11200
Wollstain - 2500, Wreschen - 4200
Wg tajnych sprawozdań wysyłanych przez starostwo konińskie do urzędu
wojewódzkiego w Poznaniu wynika, ze jeszcze w 1951 roku na terenie
powiatu znajdowało się około 5 tyś niewysiedlonych wołyńskich
Niemców.W elektronicznych bazach archiwalnych, prowadzonych przez
Archiwa Państwowe, osiągalnych z poziomu Internetu, w bazach IZA oraz
ELA widać wskazana na jednostki archiwalne pokazujące , że polskie
władze masowo i systematycznie poszukiwały poprzez starostwa osób
przywiezionych przez Niemców i osiedlonych w Polsce, podobnie szukała,
osób przybyłych
nielegalnie w okresie międzywojennym ze wschodu, byłych obywateli
ZSRR, stacjonująca w Polsce Armia Radziecka.Cała masa takich ludzi
odnajdowała się np. w prawie każdej gminie województwa
świętokrzyskiego. Odnalezione osoby wywożono na Ziemie Zachodnie. W
tajnych zaleceniach dla starostów wydawanych przez MAP,
zakazywano umieszczania na listach np. Wołyńskich Niemców, zwracano
uwagę na to, że tym ludziom należy zostawić możliwość uzyskania
polskiego obywatelstwa.Dlaczego, skąd u władz PRL takie
zainteresowanie dawnymi
kolonizatorami niemieckimi (polecam wnikliwą analizę bazy ELA oraz
IZA, bowiem jest ona zarazem interesującym wskazaniem na źródła
dotyczące Żydostwa w Polsce.Skąd ta tożsamość... z jednej strony
szukanie Niemców po 194 5 roku z drugiej w tej samej bazie , a z
drugiej strony przede wszystkim... dzieje żydowskie).W 1946 roku Urząd
miejski w Łodzi chciał deportować bałtycką Niemkę. W czasie procedury
zmierzającej do przekazania jej do wojskowym władzom radzieckim
okazało się, że nie jest ona Niemką, a Żydówką przerzuconą przez
Einwanderungszentrale do Polski i
prowadzoną w ewidencji okupacyjnej jako przesiedlony ze wschodu
Niemiec,jakoś w Auschwitz nie wylądowała jak i ta reszta licząca
ok.1.5 mln Żydo Niemców. Takich przypadków można było zanotować
znacznie więcej.Dokładną analizę losu tych ludzi utrudnia zniszczenie
znacznej ilości zasobów archiwalnych dotyczących kwestii obywatelstwa.
W Łodzi zniszczono zespół zarówno przedwojennego starostwa grodzkiego,
jak całość materiałów tego rodzaju za lata 1945 do 1950. W sprawach
zniszczeń archiwaliów zostaje do skierowane zawiadomienia do IPN o
zbrodnie komunistyczne.
W Gorzowie Wielkopolskim miał miejsce przypadek, o którym Starosta
meldował zarówno UW w Poznaniu jak również UB, wynikało, ze stwierdza
on w stosunku do 50 % decyzji ujętych w rejestrze stwierdzenia
obywatelstwa, zaginiecie
dokumentacji źródłowej, a w stosunku do drugiej... naruszenie prawa przy
wydawaniu decyzji. Dziś w bazie SEZAM prowadzonej przez archiwa
państwowe, w inwentarzu Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu bez problemu
można odszukać informacje mówiącą o tym, ze nie zachowała się żadna
dokumentacja tego rodzaju dotycząca Gorzowa Wielkopolskiego. Jeżeli do
tego dołożyć takie same zniszczenia zasobów Państwowego Urzędu
Repatriacyjnego, zajmującego się, repatriacją Niemców i Żydów na
Zachód Europy, zresztą działającego prawie zawsze pod klauzula ściśle
tajne, to mamy taka wiedzę jaka mamy. Do zbadania pozostają w tym
zakresie jeszcze archiwa Szczecina, Dolnego Śląska oraz Pomorza. Z
posiadanych przez autora tajnych dokumentów Urzędu Wojewódzkiego w
Katowicach wynika, że aby uzyskać obywatelstwo, nie było nawet
koniecznym składanie pisemnego wniosku. Dokumenty te zostaną
umieszczone na tej stronie po ich zeskanowaniu do PDF.Aby wyrobić
sobie pogląd na temat, kim mogły być osoby przywożone przez
Einwanderungszentrale z Galicji, odsyłam do inwentarza dotyczącego
jedynie 700 osób, tzw. SONDERZUG LEMBERG.Z około ponad 1.2 - 1.5 mln
osób na zachód wyjechało około 400 tyś osób,reszta "rozpłynęła"
się,wśród Polaków pod nadanymi im polskimi nazwiskami,no i
zakonspirowana rozmnażała się,teraz
do władzy dochodzi ich pomiot. O takiej liczbie mówią zarówno
archiwalia niemieckie jak i amerykańskie. Zaskakujące jest też to, że
kiedy USA nie chciało wpuszczać żadnych Żydów, prócz tych majętnych,
tych akurat przyjmowano,jak i ich jeńca wziętego na zachodnim
froncie,żołnierza SS z Dachau ,Żydo Niemca niejakiego Leibę Khone,ojca
Wałęsy(nadane tej rodzinie urzędowo przez UB),którego wychowywał
pozostały w Polsce jego brat,któremu słał pomoc materialną na
wychowanie i naukę syna,z resztą swych dzieci,a potem łożył pomoc swym
licznym wnukom i dzieciom swego brata.Stąd takie entuzjastyczne
przyjmowanie Wałęsy w USA w środowisku żydowskim,przecież to ich brat
w wierze choć
oficjalnie przechrzta.To samo było w Izraelu.Dlatego żydzi z jewro
kołchozu II wybrali go na swego mędrca,a może i błazna,zależy to
z,której strony na to patrzymy,od punktu widzenia. Całość dokumentach
związanej z Volkslistą
oraz z Einwanderungszentrale w 1945 roku wywieźli do USA
Amerykanie.Część zdobytych archiwów posiadła GRU,KGB,wymieniali
się,potem z Amerykanami. Jest oczywistym, że dziś USA jest świetnie
zorientowane, kto jest w obecnym polskim Sejmie Volksdeutschem i
bynajmniej nie chodzi tu o fakt podpisania czy przyjęcia przez
przodków obywatelstwa III Rzeszy, a fakt uważania samych siebie za
Niemców ludowych czy też za osoby pochodzenia
niemieckiego. Żeby można było zostać przez III Rzeszy uznanym za
Niemca, samemu trzeba było się za takiego uważać. Jako miarę
niemieckości brano pod uwagę, wyznanie, język, nazwisko oraz imię.Co
stało się z reszta
przemyconych do polski dawnych kolonizatorów, kim jest poseł Alfred
Budner i jego córka, Margaret, obecna senator RP, pochodzący z
Konina., Arnold Masin, Joachim Brudzyński, , Hoffman oraz inni o
niemiecko brzmiących nazwiskach, szczególnie w PO a po części i w PiS?
Jako przykład osób z Łodzi, które podpisały Volkslistę, podaje
następujące nazwiska:Belka, Korn, Bucholz, Bogusz, Cymerman, Dorn,
Długosz (również w Kielcach), Jagiełło, Dyków, Grudziński,
Grabowski, Gąsiorowski, Hertel, Izrael Dawid, Śmietana, Śledź,
Tuszyński Urban, Wachowski, Wysocki, Wojciechowski, Zieliński,
Zalewski, Żakowski, Zagórski Zawieja, Jakubowski, Jasinski,
Jedrzejczak, Janiszewski, Jakubowski, Król, Kalisz, Kozłowski, Labuda
(również na terenie Gdańska), Mikołajewska, Mader, Ogórek, Pol,
Polański, Przygoda, Petrzold, Pienkowski, Przybylski Pusz,, Raczyńska,
Rutkowski, Bauc, Kwiatkowski, Ławniczak, Marszałek, Michalska,
Podolska, Sierakowski, Serwatka, Suchodolski, Woźniak, Wolski, Rode,
Lewandowski, Berlin, Bartoszewski, Zych,
Czarnecki,Gawroński, Książek, Nalepa, Naetzel, Ratajczak.Z dowodów
znajdujących się, w AP w Łodzi, dotyczących Volkslisty (163 mb), do
których dotarł autor, jasno wynika, że Polaków przyjmowano jedynie na
tzw. listę "Laistungspole" ale były to sporadyczne przypadki,
natomiast w/w osoby przyjmowały przeważnie II, III i raczej rzadko IV
grupę Volkslisty.Teraz wiadomo co stało się, z tymi żydami z niby
holokaustu,z 6 mln. zrobiło się,nagle nie cały milion,a będzie tego
jeszcze mniej,po otwarciu wszystkich archiwów,zobaczycie jak żydo
bolszewicka władza tzw.ludowa,nadawała im tym
żydo niemcom polskie obywatelstwa i w jakiej ilości,by wtapiali się,
wśród Polaków,co teraz skutkuje ich rządami nad
głupimi,otumanionymi,odmóżdżonymi przez żydowskie i żydo niemieckie
media i prasę.Może i są wśród nich i
uczciwi Żydzi,już spolonizowani lecz to mała grupka,co do reszty nie
mam wątpliwości,że są wrogami Polski z wielorasowcem żydo niemcem
tw.SB ps."Oskar" Thuzkiem, wnukiem esesmana,synem wiejskiego złodzieja
i bandziora, agenta Gestapo z wiszącym na nim wyrokiem śmierci wydanym
przez Gryfa Pomorskiego, za donoszenie Gestapo na Polaków i Kaszubów,
lecz szkoda, że nie wykonanym,dlatego ryży nienawidzi żołnierzy z tej
organizacji na Pomorzu, podległej AK, nazywa ich karłami reakcji do
dzisiaj,a po wojnie NKWD,UB,SB,występującego jako prześladowany przez
Niemców żyd i jego żydo niemiecką złodziejską kamarylą,patrzcie na ich
"słowiańskie" rysy twarzy i czysto "polskie" nazwiska.Polacy obudźcie
się,bo na długie lata lub na zawsze zostaniecie ich niewolnikami.To
wszystko znajdziecie w po części dostępnych,archiwach
Wehrmachtu,BND,STASI,CIA,GRU KGB-obecnie FSB,IW,WSI i obecnych
służb.Mając jego dossier, rodziny, i innych, ich rodzin mają
wszystkich na swej krótkiej smyczy, nasi z WSI, generał KGB Putin i
tante babo - chłop Angela Merkel, i nie tylko, dlatego Polski już
praktycznie niema.Jak na razie prawdy w internecie nie da
się,ocenzurować i to żydo bolszewię,jewro - pejsatych boli
najbardziej. Jedyna nadzieja w Opatrzności, że za Jej działaniem te
śmiecie, lewactwo, PO, Thuzk ze swą zbrodniczą i złodziejską kamarylą
POpłynie z wodami rzek. Poczytaj książki Henryka Pająka, o
matrioszkach sowieckich takich jak Wolski vel Jaruzelski i wielu
innych, dowiesz się, także dlaczego zginął alkoholik, Świerczewski z
rąk swych mocodawców NKWD, jak i ich wiern7y do czasu emerytury sługa
Jaroszewicz (chciał dokumenty o właśnie matrioszkach sprzedać tak w
Polsce jak i na zachód, zachód też ma ich wiele,szczególnie w
niemczech, Austri, Węgrzech, Czechach, Słowacji, Rumunii, etc, chciał
zarobić i "zarobił", zniknęły z jego domu wyłącznie archiwa) i wielu
innych co za bardzo się, matrioszkami, wydmuszkami sowieckimi
interesowało, to długi temat, nie na dyskusję na forum.Powiem tyle, że
to ten co się, kulom nie kłaniał po pijaku dowiedział się, od Sierowa,
szefa Śmierszy - chyba wiesz co to była za formacja?, po NKWD, w
pijackim widzie podzielił się, tym z Jaroszewiczem wtedy płk. LWP,
oraz nacz.prok. wojsk, który także przeją ze swymi ludźmi archiwa,
Gestapo, SS i Abwehry, wszyscy co mieli z tym coś wspólnego nagle
"umierali, na końcu sam Jaroszewicz.Może niebawem przeleję na papier,
to o czym chcecie więcej wiedzieć. To tyle na razie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62144

bartoszewski, to żydowski uśliniony gnój. Won do izraela ty antypolski kundlu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

lodek

#104217

PEDOFILIA - to stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągniecia satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi.
NEKROFILIA - zaburzenia preferencji seksualnych, stan, w którym bodźcem stymulującym seksualnie są ludzkie zwłoki.

ANATIDAFILIA  - niczym niepowstrzymana fascynacja kaczorem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#104243