TRZYPAK czyli ONE in THREE

Obrazek użytkownika AdamDee
Blog

Tu i ówdzie sporo osób przeżywa niewsa, że oto Lis dostał Wprost.

Krzysztof Kłopotowski poczynił w związku z tym parę spostrzeżeń oraz wyraził kilka nadziei w tekście Lis we Wprost .

Toż to jest najczystsza postać schadenfreunde jaką sobie można wyobrazić.
Pan Krzysztof to chyba temu Lisu źle życzy... ?
Na całe szczęście pan redaktor nie jest właścicielem tygodnika bo wtedy wypadałoby oskarżyć go o sadyzm kiedy stwierdza iż liczne zalety redaktora Lisa czynią go łakomym kąskiem na ratowanie pikującego lotem koszącym tytułu.

"Obsypany" (nagrodami) Tomasz Lis owszem, ma "wejścia na salony" ale nie aż takie rozmaite jakby się wydawało. Powiedziałbym nawet, że dość nieprzyzwoicie skąpo rozmaite.

Tomasz Lis ma jaja ale tylko i wyłącznie wtedy gdy w studiu wspiera go bucząca i tupiąca kl(o)aka, a w odwodzie jest adwokatura z Czerskiej i Słupeckiej, zawsze gotowa pomóc i wesprzeć ideologicznie. Na przykład podczas seansów nienawiści w TokFM.

W praktyce próba stworzenia z Wprost realnej konkurencji dla w/w i Aksela Szpryngiera skończyłoby się podobnie jak kończyły się wjazdy na teren "pruszkowskich" przez "wołomińskich" (*) czy vice versa. I nie ma znaczenia kto by się tego podjął. Tomasz Lis nie miałby w takiej sytuacji najmniejszych szans. Żaden lis nie jest dość twardy, przebiegły i szczwany, żeby dać sobie radę z dobrze naoliwionymi wnykami.

Wprost pod wodzą wodza Lisa, czy raczej sam Lis ma szansę jedynie na "przyklepanie" się do obowiązującego mainstreamu.
Niedługo będzie można skleić okładkami Politykę, Newsweek i Wprost - nikt się nie kapnie co aktualnie czyta.

Taki "trzypak" - ONE in THREE - pole do popisu dla copywriterów.

Pieśń o POPiSIe, którego wspieranie jakoby mogłoby stać się szansą na wskrzeszenie i animowanie upadającego tytułu wypada złożyć na karb godziny o której pan Kłopotowski tekst ów pisał - ja też przed południem ciężko kontaktuję. Czasem o tej porze miewam równie (jak nie lepiej) absurdalne pomysły. I to nie w wyniku jakiejś przepitej wcześniej nocy, o nie. Po prostu mózg do funkcji logicznych budzi się nieco później. Czasem wydaje się, że skoro człowiek może już utrzymać się na nogach, wcelować kawą w otwór czy palcami w klawiaturę to wszystko jest OK. No nie jest niestety. Pretty fuckin` far from OK.

Na koniec - prosi redaktor Kłopotowski o danie szansy Tomaszowi Lisowi, a wszelkie możliwe wątpliwości aby rozstrzygać na jego korzyść .

To bardzo szlachetne ale problem polega na tym, że tu nie może być mowy o dawaniu szansy - Tomasz Lis odebrał sobie ją sam, na własne życzenie już dawno, dawno temu (za górami, za lisami...).

Dziennikarka Polsatu mówi tak:

Wiem, że Tomek budzi wiele skrajnych emocji w środowisku. Jest dość ekspresyjny, często nie przebiera w słowach. Pytanie tylko, co dla dziennikarzy jest najważniejsze: by było miło, a program był słaby, czy też by czasem iskrzyło, ale efekt był bardzo dobry? Ja wybieram to drugie.

A ja widzę trzecie - nie jest miło, a program jest słaby. Wszystko.

(*) - Zacnych mieszkańców zarówno Pruszkowa jak i Wołomina przepraszam - nazwy miejscowości zostały użyte w kontekście czysto popkulturowym.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie zawsze ilość przekłada się na jakość...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#61495