Patrzcie i zapamiętujcie...

Obrazek użytkownika AdamDee
Blog

... bo druga taka okazja szybko się nie nadarzy.

Aleksander Ścios:

[...] archiwa poszczególnych służb służą celom strategicznym całego Bloku Sowieckiego i na tej podstawie wymuszał ścisłe współdziałanie i znaczną transparentność posiadanych informacji. Wszechobecna w komunizmie zasada „kontroluj kontrolującego” powodowała, że służby jednych państw zbierały i archiwizowały informacje o innych ( tu rolę szczególną powierzono NRD – owskiej Stasi), a wszystkie zbiory danych musiały być przekazywane do moskiewskiej centrali.
[...]
Nie można [...] przemilczać prawdy, że istotna wiedza o przeszłości jest ukryta w wielu dokumentach znajdujących się poza Polską, i to nie tylko w archiwach służb Federacji Rosyjskiej. Dowodów na to, że Rosjanie dysponują dokumentami obciążającymi polskie elity i że mogą się posunąć w tej kwestii do szantażu jest aż nadto. [...] Byłoby rzeczą absurdalną sądzić, że rosyjskie służby, dysponując największym na świecie zbiorem archiwów nie zechciałyby używać ich do rozgrywek politycznych i utrzymywania kontroli nad ludźmi uwikłanymi we współpracę agenturalną.

Ryszard Świętek "Agentura wpływu. Najniebezpieczniejsza broń mocarstw":

Z reguły chodzi o działania stymulujące wydarzenia o szerszym zakresie, albo sprzyjanie lub wspomaganie naturalnych politycznych tendencji rozwojowych w miejscach zainteresowań tajnych służb. Agentury wywiadowcze działają stale, ale wyłonione z nich agentury wpływu mogą być uaktywniane czasowo, w okresach ważnych rozstrzygnięć politycznych, w formie jednorazowych akcji specjalnych, które zostają wyodrębnione z innych operacji, prowadzonych w dłuższej perspektywie czasowej. Zdarza się, że centrale wywiadowcze prowadzą "podwójną" i nieszczerą grę wobec podległych agentur, które wbrew własnym intencjom i dążeniom stają się narzędziem destrukcji politycznej na swoim terenie działania.

Wspomniana na wstępie "okazja" z jaką mamy do czynienia od dnia katastrofy prezydenckiego tupolewa to erupcja nieokiełznanego rusofilstwa. Niczym nie maskowana prorosyjska orgia. Jakby wyścigi o palmę pierwszeństwa w wiernopoddaństwie na zew trąb z kremlowskich wież. Równie obrzydliwa jak zabiegi starego łajdaka o względy zdradzonej żony.

To znowu wiosna, jak ta 218 lat temu - kwiecień, maj, czerwiec...Niekiedy te same nazwiska... Targowica2010.

Należy patrzeć i zapamiętywać bo taka okazja może nie powtórzyć się szybko.

W ciągu ostatnich dwudziestu jeden lat, kilkukrotnie ktoś uchylał drzwi szafy, z której sypały się trupy przeszłości. Noc żywych trupów na naszym politycznym firmamencie nie jest czymś niezwykłym. Jednak skala i rozmach z rzadka przypominała to co dzieje się obecnie.

Tydzień po tygodniu wydaje się iż kolejny miniony dzień przynosił apogeum. Jednak każdy następny zadawał temu poczuciu kłam. Biorąc pod uwagę, że najistotniejsze jeszcze przed nami, zasadnym wydaje się być pytanie - co jeszcze przyjdzie nam zobaczyć ?

Jest rzeczą szczególną, że wydarzenia w Smoleńsku urosły niemalże do rozmiaru powojennego pojednania. Podczas gdy to co działo i dzieje się w związku z tą tragedią, tak na płaszczyźnie relacji Polacy - Rosjanie, jak i na szczeblu relacji oficjalnych, niczym wyjątkowym nie jest.

Dość przypomnieć sobie niedawną katastrofę polskiego autokaru w Grenoble gdzie odzew zwykłych Francuzów i władz Francji, ich współczucie i wola pomocy w niczym nie były gorsze od tego co widzieliśmy w Rosji. Zestawiając te dwa przypadki można pokusić się o optymistyczną konstatację, że kraju tak rządzonym i niszczonym jak Rosja, zwykli ludzie zachowują uniwersalnie ludzkie odruchy.

Być może te odruchy pochodzą w znacznej mierze z przekonania Rosjan o tym, że to co się stało wygląda jak robota ich władz i stąd wezbrało w nich dodatkowo podświadome poczucie niezawinionej odpowiedzialności.

Nieważne.

Ważne jest co innego - uporczywość urabiania nas w pojednanie - jakbyśmy jakiegoś potrzebowali. W uznanie wyjątkowej życzliwości - jak gdyby w takich okolicznościach mogła się ona przydarzyć tylko wielkiemu narodowi rosyjskiemu. W końcu w coś najbardziej parszywego - w odroczoną wdzięczność za rzekome "wyzwolenie".

Cały ciąg zdarzeń jaki obserwujemy budzi najgorsze podejrzenia ale jest zarazem wyjątkowo klarownym sygnałem ostrzegawczym. Patrzmy i zapamiętujmy, kto i jakimi metodami wpycha nas sobie w ramiona.

Cel będzie można ocenić później.

[...] Chytrość moskiewskich intryg, mocniejsza niż broń, gubiła zawsze Polaków samymi Polakami. [...]

Tadeusz Kościuszko Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej do Komisyi Porządkowych wszystkich ziem i powiatów, 7 maja 1794, obóz pod Połańcem

bezdekretu.blogspot.com/2010/03/likwidatorzy-ipn-w-czyim-interesie.html

niniwa2.cba.pl/agentura-wplywu.htm

www.historia.org.pl/index.php

wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Odznaczenia-za-ratowanie-ofiar-wypadku-pod-Grenoble,wid,10179976,wiadomosc.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wpisy Aleksandra Ściosa są poparte konkretnymi datami, nazwiskami i zdarzeniami, których nikt nie jest w stanie zakwestionować. Tym bardziej są one porażające.
Ta medialna cisza mnie intryguje, dziwne, że tzw. "śledczy dziennikarze" z Rzepy nigdy nie poszli tropami zasygnalizowanymi przez Ściosa.
Ciekawe dlaczego?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#57977

...dla którego KAŻDY temat Ściosa (oraz paru innych komentatorów) wydaje się lądować w próżni. Podsumowania zawarte w dwóch zbiorach:

III RZECZPOSPOLITA LUB "TRZECIA FAZA"

Kręgi piekła

zbijają z nóg ale jakby nie istniały.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#58006