Reforma sprawiedliwa i demokratyczna cz. 3

Obrazek użytkownika miarka
Kraj

Zabierając się za reformowanie kraju trzeba też patrzeć na jego otoczenie.

Art. 2. traktatu Unii Europejskiej mówi: – „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”.

 

Przede wszystkim, to ten lewacki bełkot z pomieszanymi życzeniami, wyjątkami, oraz potrzebami (a więc tym co dla nas, a nie jak w kwestii wartości - od nas) wymaga przetłumaczenia z nowomowy lewackiej na język wartości ludzkich, oraz uściśleń w postaci prostych i jednoznacznych definicji używanej terminologii połączonej logicznymi związkami.

Najpierw to pisze o wartościach, ale bez zaznaczenia, że to wartości ludzkie, ani w odpowiednim zapisie, ani w dalszej treści, z której wynika, że zostały do wartości zaliczone i potrzeby, w tym motywowane ideologicznie, a nie ideowo, jak by je należało motywować, aby to oznaczało iż traktat będzie służył polityce.

A jeżeli nie ludzkie, to jakie? Narzuca się odpowiedź, że lewackie ¿?! Tylko że wtedy nikt normalny nie chciałby w takim świecie żyć, bo to świat, który sam wybiera swoje samozatracenie

 

Dalej, na centralnym miejscu traktat tu stawia poszanowanie.

Szacunek dla drugiego człowieka – jedna z form miłości (indywidualnej lub powszechnej), związkiem bratnich dusz poprzedzającym wchodzenie w relacje wspólnotowe. Szacunek nie jest możliwy bez tego, żeby i ten pierwszy i ten drugi (czy każdy z grupy „tych drugich” najpierw szanowali samych siebie, a więc najpierw pracowali na swoją godność osobistą. Jako forma miłości szacunek jest łaską (nie prawem, nie obowiązkiem).

Szacunek dla drugiego człowieka to i szacunek do tego, co on uważa za wartość, jak i rangi, którą tej wartości nadaje, oraz osobistego zaangażowania w jego służbę, wyrzeczenia i poświęcenia tej wartości.

To bardzo ważne, żeby podkreślić, że szacunek dla drugiego człowieka poprzedza wartości wspólnotowe, ale sam wartością nie jest, bo jest zawsze dycyzją indywidualną, subiektywną, podejmowaną na drodze udzielenia łaski – do tego zaś ani nikogo zobowiązać nie można, ani nikt uczciwy zobowiązać się nie jest w stanie, bo wymaga ona pełni wolności.

Szacunek jest zbliżony w znaczeniu du uznania, oddania chwały, oddania sprawiedliwości, kredytem zaufania, najwyższą akceptacją, ale wciąż wartością nie jest.

Gorzej z poszanowaniem – to jest już formą tolerancji (sama tolerancja jest formą równouprawnienia (standardem dopuszczalnej odchyłki od stanu normalnego wyznaczającym jej nieprzekraczalne granice “od-do”), z tym, że równouprawnienie jako takie dotyczy tylko odmienności dróg realizowania wspólnych celów politycznych, zaś tolerancja dotyczy odmienności celów realizowanych na wspólnej drodze politycznej, a więc ze wspólnotą celów życia publicznego, jego ładu moralnego, a przy tym z uznaniem istnienia odmienności moralnych osób tolerowanych jako rzeczywiście w niczym nie zagrażających życiu publicznemu i innym jego uczestnikom, w szczególności nie wprowadzających demoralizacji i deprawacji.

Gorzej z poszanowaniem, bo to jest wyrazem dystansu do wartości obcych, jest to tylko taki „trochę szacunek”, chwilowy i bez zamiaru wchodzenia w związki formalne, związki wspólnotowe.

Skoro jednak w tak ważnym, niemal konstytucyjnym akcie znalazło się tylko „poszanowanie”, to cała ta grupa „wartości” (godność osoby ludzkiej, wolność, demokracja, równość, państwo prawne, jak również poszanowanie praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości) od razu jest przedstawiana jako mało ważna

Ważne, a więc w randze wartości konstytutywnych są zatem w traktacie tylko: „pluralizm, niedyskryminacja, tolerancja, sprawiedliwość, solidarność oraz  równość kobiet i mężczyzn”.

Z tej grupy tylko sprawiedliwość jest poważna, bo solidarność, to tylko jeden z jej aspektów (jako element sprawiedliwości wspólnotowej, typowej dla cnoty braterstwa (forma miłości), typowej dla demokracji), a równość kobiet i mężczyzn dotyczy wyłącznie praw i obowiązków dotyczących uprawiania polityki, zaś pluralizm, niedyskryminacja i tolerancja to w ogóle nie są ludzkie wartości, a tylko zastrzeżenia co do wyjątku od normy (a więc wymagające precyzyjnych definicji co do zakresu, treści, formy, czasu, miejsca ich stosowania).

 

Razem, to hierarchia przyjmowanych traktatem “wartości” jest tylko dwustopniowa – za tym musi iść ogrom interpretacji i “ręcznego sterowania sprawiedliwością”, podwójnymi standardami , korupcją i biurokracją.

Do tego to hierarchia  zupełnie nieprzystająca do hierarchii ludzkiej, wymaga więc głębokiego dopracowania, tłumaczenia i ogromu jednoznacznego definiowania.

Bez jednoznacznie sformułowanych zasad moralnych to praca nie tylko syzyfowa, ale i jej efektem mogą być tylko gigantyczne potrzeby środków finansowych na biurokrację i prawników, a tych już nie ma skąd brać. Nawet skarby oligarchów, jeśliby zostały tu uruchomione, na długo nie wystarczą.

Zasady zaś moralne i dobre serca kosztują niewiele.

 

To że tak idiotyczny zapis znalazł się w traktacie to tylko dowód, że to tylko dokument prowizoryczny, zaledwie szkic pod przyszłą konstytucję, spisany pod potrzebę jakieś chwilowej konieczności, ale po wczytaniu się wymagający uznania, że  nie da się go przełożyć na język realnej polityki, a więc i wprowadzić w życie bez destrukcji państw, a więc i samej unii państw.

Najwyraźniej pierwszy to zauważył Orban i chwała mu za to, i wielka wdzięczność wszystkich myślących, czyjących i chcących żyć Europejczyków, choć lewactwo i oligarchia unijna darzą go za to szczerą nienawiścią.

 

Mimo więc, że konstytucja dla UE dopiero ma być opracowywana, to podejmując pracę nad własną konstytucją swobodnie możemy wyeksponować w niej rolę sprawiedliwości jako wartości nie tylko ludzkiej i narodowej, ale i konstytutywnej UE.

W stosunku do stanu istniejących zależności to podkreślenie dla sprawiedliwości niesie to od razu i daleko idące konsekwencje dla całego ładu życia publicznego i obejmującego go systemu prawnego, wiele spraw będzie wyjaśniać i prostować.

Przede wszystkim to ustawi relacje między naszymi potrzebami i wartościami, ułatwi zrozumienie i przewidywalność wszelkich decyzji politycznych, wyelimuje z tego procesu wszelkie ręczne sterowania, uznaniowość i przywileje, ideologie i całe grono interpretatorów i lobbystów, pozwoli politykom skupić się na samych celach politycznych realizowanych dla dobra wspólnego Narodu, jego życia i trwania w swojej tożsamości, a przy nim dla zaspokojenia potrzeb i aspiracji obywateli.

Na tej podstawie bowiem można już opisać ustalone przez Naród ogólne zasady moralne, którymi się będzie kierował w polityce, np:

- dopóki nie panuje w życiu publicznym, wspólnotowym i osobistym sprawiedliwość, nie obowiązuje w tych dziedzinach  żadne prawodawstwo, ani posłuszeństwo żadnej władzy dopuszczającej się niesprawiedliwości. Aby zostały one przywrócone lub ustanowione, najpierw musi być przywrócona sprawiedliwość - w szczególności krzywdziciele pozbawieni zdolności szkodzenia innym, a zło naprawione, po czym dopiero prawodawstwo przywrócone, a nowe umowy zawarte;

- dopóki nie jest zachowana prawość ludzkiego postępowania oraz władz państwowych,  czyli dopóki nie widzimy, iż władze państwowe, jak i inni współuczestnicy naszego życia publicznego w  sprawach nas dotyczących są rzeczywiście ludźmi prawymi w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa i nie robią wszystkiego, co w ich mocy, by nimi być, zwłaszcza by rozróżniać dobro i zło i opowiadać się po stronie dobra, nie obowiązują wymogi dotychczas istniejącej sprawiedliwości  ze strony osób ponoszących konsekwencje tego postępowania, w szczególności żadne prawodawstwo, oraz umowy ich dotyczące;

- dopóki nie jest zagwarantowana moralność życia publicznego, nie obowiązuje w nim prawość  - czyli dopóki władze państwowe, administracja, oraz ekonomia, gospodarka, obronność i inne organizacje i instytucje w państwie nie kierują się moralnością Narodu, nie obowiązuje nas żadne zasady bycia ludźmi prawymi, a za tym i sprawiedliwymi i przestrzegającymi prawodawstwa – możemy być w pełni „obywatelsko nieposłuszni” i jeśli moralność nie zostanie zaraz przywrócona, wybrać sobie nowe władze;

- dopóki nie są zaspokojone nasze potrzeby człowieczeństwa (i to rozumianego zwłaszcza jako dojrzałe, godne, życiowo dalekowzroczne – czyli dopóki nie możemy się  rzeczywiście realizować jako ludzie w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa), a nasze władze nie robią wszystkiego, co w ich mocy, byśmy mogli nimi być, a nadto szkodzą nam same, oraz przy ich bierności szkodzą nam i Państwu i inni uczestnicy naszego życia publicznego, nie obowiązuje nas i żadna moralnośćTo sytuacja wyjątkowa, opisana przysłowiem: „Dopóki lis ma choćby jeden ząb, nie obowiązuje żadna moralność”.

 

Z pewnością lewactwo będzie mocno protestować przeciw tak jednoznacznym zapisom w Konstytucji na pozór radykalnym, choć tylko moralnym, sprawiedliwym i chroniącym bezbronnych), ale w końcu będą musieli ustąpić, bo tylko te zasady gwarantują nam przetrwanie w świecie coraz bardziej nam wrogim, chcącym naszej zagłady lub naszego zniewolenia.

 

Jakby się z rozpędu stawiali, to będzie im musiało przejść, jak im każemy przedstawić inną alternatywę, w której mamy gwarancję przeżycia.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:8)

Komentarze

co jeden to ciekawszy odcinek,

tekst na 24pkt

pozdrawiam i zdrowia

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1500785

A niech sobie kwiczą te ścierwa żydo ubeckie masońskie, to jest piękna muzyka dla moich uszu.

Doczekałem się, że zydo komuna, musi wyjść na ulicę by protestować, to znak że Polska odzyskuje wolność.

Bo kto Boga nie szanuje, ten nikogo nie szanuje i żadne wartości dane nam od Boga.

A PIS chce te wartości przywrócić, i dla tego takie wycie tych hien żydo ubeckich.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1500788

Tak jest. To co oni chcą nam sprzedawać jako wartości, to tylko ich potrzeby, byśmy się dawali oszukiwać. Chcą nam dawać to, co mamy od Boga w darze dla naszego dobra i w łasce miłości bezinteresownej. Sami chcą Boga z naszego życia eliminować (zwłaszcza w okolicy Bożego Narodzenia, a to po to, żeby zajmować Jego pozycję ... "dobrodzieje"/złodzieje, sobiebogi...

Nawet nasze powołania - do życia, czy np rodzicielstwa chcą nam sprzedawać jako że od siebie ... i zaraz zabierać.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1500792