Oszukane życzenia. Cz. 3. Czy leci z nami pilot?

Obrazek użytkownika miarka
Kraj

Ostatnia część rozważań o antypolskiej, manipulatorskiej treści wystąpienia pary prezydenckiej z życzeniami świątecznymi i noworocznymi.

 

*„- Życzymy Państwu radości i optymizmu - zarówno dzisiaj, podczas dzielenia się opłatkiem przy wigilijnym stole, jak i przez cały następny rok - dodała Agata Kornhauser-Duda”.

 

Warto tu zauważyć, że takie życzenia nie są prezentem nam właśnie potrzebnym i ma tu miejsce kolejne zniekształcenie rzeczywistości, a rzucone hasło ma znaczenie ideologiczne.

Skoro takie zniekształcenie rzeczywistości jest lansowane (a jest, bo tu się nie da powiedzieć, że „głupia baba powiedziała co jej ślina na język przyniosła”, bo takie wystąpienia przygotowują sztaby fachowców od ideologii, propagandy, manipulacji medialnych itd), to jest w tym i głębszy zamiar.

Np. jakaś nowa wersja dobra i zła, nowa odsłona new-age, nowa forma poprawności politycznej.

Np. już ma nie być „Błogosławieni, którzy się smucą”, tylko „Błogosławieni radośni”, albo nie ma już być, że największymi z cnót są „wiara, nadzieja i miłość”, tylko „wiara, optymizm i miłość” – a i to na pewno nie koniec :-(

 

* "... radości i optymizmu, także przez cały następny rok".

 

** Owszem, życzenia radości są dobrymi życzeniami, ale brak tu jednoznaczności co do tego, na jakiej drodze , przy realizacji jakich celów i jakimi środkami, a więc skąd  ta radość by miała przyjść.

Takie okrągłe słówka zwykle wprowadzają w błąd i do niczego nie zobowiązują, niczego wiarygodnie nie obiecują.

Nas, życzących dobrze i Państwu, i Narodowi Polskiemu interesują tylko życzenia radości dla dobrych ludzi, a i to w pierwszej kolejności dla Polaków z tytułu polskiej tożsamości duchowej - polskiej narodowości i polskiej kultury. Dopiero dalej dla tych, którzy te wartości z nami podzielają przynależąc do polskiego społeczeństwa i posiadając polskie obywatelstwo.

Życzenie radości tym, co są wrodzy Narodowi Polskiemu, lojalnym obywatelom Polski i Państwu Polskiemu dopóki są zdeklarowani trwać w swoich złych zamiarach ma wymiar zdrady jeszcze Prezydenta, wyraża życzenie jak najgorzej tym na rzecz których podjął służbę publiczną.

 

** Jeszcze gorzej z tymi życzeniami optymizmu.

To w ogóle najpierw dezinformacja co do tego w jakim świecie żyjemy. Sugestia, by nie patrzeć na realizm jako bazę dla naszych przyszłych decyzji i postaw, a zadowalać się tym, co oferuje waadza, zwłaszcza "obiecankami cacankami a głupiemu radość".

To zdradzieckie podsuwanie obywatelowi fałszywej wizji, że jest tylko indywidualna relacja: osoba władcy – obywatel, a z pominięciem szerszej relacji: Naród (władza zwierzchnia) – osoba władcy (władza polityczna) – obywatel (osoba z jednej strony jako Suweren (wraz z resztą narodu władza zwierzchnia nad władzą polityczną), a z drugiej strony jako społeczeństwo (wraz z ogółem obywateli) podległe administracji reprezentującej władzę polityczną. – Podległe z racji umowy społecznej, że władza polityczna za pomocą administracji państwowej (najemników) będzie na bieżąco czuwała nad sprawnym funkcjonowaniem zasad ładu życia publicznego, a społeczeństwo będzie go przestrzegało i w rezultacie życie publiczne na wszystkich poziomach będzie przebiegało bez konfliktów wewnętrznych i zagrożeń zewnętrznych z zaspokajaniem potrzeb koniecznych i otwarciem dla realizacji potrzeb wyższych.

Jest w tej zachęcie do optymizmu, że jak waadza zachęci, to obywatel ma wykonać. :-(

 

Bo optymizm to tylko ogłupiająca namiastka nadziei. Wezwanie kogoś do optymizmu normalnie jest zachętą do działania dla osoby nieśmiałej, czy niepewnej siebie, kiedy wierzymy w nią, że jak ruszy z miejsca to już sobie ze swoim problemem poradzi. Jest zachętą do odrzucenia jakichś balastów emocjonalnych, które nas powstrzymują przed działaniem.

Jest emocją pozytywną, ale tylko w pozytywnych warunkach.

Bez odpowiednich warunków, umiejętności, wiedzy czy narzędzi optymizm może być tylko bałamutnym indywidualistycznym i antywspólnotowym (tu antynarodowym) chciejstwem, naiwnym liczeniem na jakieś szczęśliwe zbiegi okoliczności w krytycznych momentach.

Odwrotnie nadzieja – jest potęgą, bo za nią stoi potencjał naszych wspólnot, naszego człowieczeństwa, a nawet naszej duchowości zakorzenionej w Bogu.

 

Tu sens ma tylko mowa o nadziei i to od razu o nadziei pokładanej w jednoznacznie określonym "czym" i w "kim". Nadziei na cel wspólnotowy w pierwszej kolejności.

 

Bez tego to tak, jakby para prezydencka powiedziała: "Spuśćcie się na nas i bądźcie optymistami, że tak załatwimy, iż wam będzie dobrze".

 

 

*- „Oby ta wyjątkowa świąteczna atmosfera trwała także na co dzień - również wtedy, kiedy już wrócimy do pracy i zwykłych obowiązków. Wesołych, spokojnych świąt - podkreśliła pierwsza dama”.

Powtórzę: “Oby ta wyjątkowa świąteczna atmosfera trwała także na co dzień - również wtedy, kiedy już wrócimy do pracy i zwykłych obowiązków”.

 

** To ostatnie zdanie szczególnie mocno uwydatnia całą przewrotność tych życzeń.

 

Przecież to jest szalenie nielogiczne i niebezpieczne. Wieczne świętowanie. Nie da się w takiej atmosferze pracować i walczyć, być odpowiedzialnym i dalekowzrocznym, uczyć się i wychowywać, być konsekwentnym i wymagającym, upartym i stanowczym.

Tak jak nie da się żyć na ciągłych obrotach, tak nie da się żyć na wielkim luzie.

 

Jakby już powiedzieli: „zróbmy święta nawet bez aluzji do polityki”, to dla równowagi powinni zapowiedzieć: „ale za to po świętach weźmiemy się za te sprawy ze zdwojoną energią i przywrócimy polityce należne jej miejsce, a antypolityków odeślemy tam, gdzie powinni być”.

A tak to mamy: „Teraz nie, ale za to później całkiem nie”.

 

 

*"Szczególne życzenia" - jak zaznacza Andrzej Duda - para prezydencka kieruje "do wszystkich rodziców wychowujących dzieci". Zadbajmy o to, by następne pokolenia mogły żyć w Polsce spokojnej, bezpiecznej i sprawiedliwej - apeluje prezydent.

 

**Tu też zabrakło podkreślenia, że te następne pokolenia to powinny być pokoleniami Polaków. Co nam po Polsce bez Polaków?

 

** Adresowane to jest: „... do wychowujących dzieci". Jeżeli przyjąć że chodzi o dzieci w ogóle, mamy głupotę, zaś jeśli o „polskie dzieci”, mamy tu akceptację do ludobójstwa polskich dzieci.

Problem w tym, że tu nie chodzi o dobre dary dla dzieci w takim sensie, jak to „dobry ojciec daje dobre dary swoim dzieciom” – to znaczy o danie im tej „Polski spokojnej, bezpiecznej i sprawiedliwej” – w spadku, czy w chwili, kiedy nabędą wieku odpowiedniego do sprawowania odpowiedzialnego władzy politycznej.

Tu chodzi o perfidny, manipulatorski myk z wychowaniem – inaczej mówiąc zastępowanie dobrego wychowania dzieci wychowaniem odpowiednim do celów waadzy jako wychowawców – czyli programowaniem umysłów, mentalności i wzorców emocjonalnych.

Za tym już kryje się wezwanie waadzy do rezygnacji rodziców z ich władzy rodzicielskiej, by dzieci jako „upaństwowione” mogły być „odpowiedzialnie” wychowywane przez waadzę.

Przypadek drugi, że jeśli by chodziło o „polskie dzieci”, to mamy tu akceptację do wybiorczego ludobójstwa polskich dzieci, które po tym „zabiegu” przestaną być „polskimi dziećmi” jest szczególnie odrażający.

 

 

*** Pomylony adres. Takie słowa powinny być adresowane do polityków, a nie do rodzin i to z okazji tak wielkich i tak rodzinnych świąt.

Ma to wymiar wrzucenia nam, rodzinom pod choinkę faszystowskiej zasady prywatyzacji zysków, a uspołecznienia strat i kosztów. W rezultacie to, co powinni robić politycy, w rezultacie tego złodziejskiego zabiegu spada na społeczności rodzinne.

Polska spokojna, bezpieczna i sprawiedliwa – to są dla rodzin i narodu konieczności życiowe i cele, ale z drugiej strony służba publiczna, zadania i obowiązki dla państwa i polityków.

To znów satanizm – odwrotka w systemie wartości. To ukryte wezwanie do likwidacji państwa, polityki i polityków jako zbędnych.

Chodzi tu o manipulację by przez politykę, niszczenie polityki dobrać się do ładu życia publicznego w którym jest dopiero miejsce na politykę.

Znów więc nadinterpretacja polityki i polityków – czyli czynienie ich winnymi, aby odciągnąć uwagę od samego systemu politycznego i od ... zadań prezydenta.

Tu się pojawia pytanie: „Czy leci z nami pilot”?

 

Polityka to przede wszystkim roztropna troska o dobro wspólne narodu, w tym państwo, najważniejsze z tych dóbr wspólnych.

Polityka to miejsce nawet dla ostrych sporów i dyskusji  politycznych ale wtedy, kiedy ich wszystkie strony stoją na straży dobra wspólnego narodu i zmierzają do tego samego racjonalnego celu wytyczonego przez wartości lub potrzeby narodu, jego państwa, czy ogółu obywateli.

– Oznacza to że spory i dyskusje polityczne („swary” to lepiej zostawmy dzieciom, aby się uczyły jak nie należy postępować z ważnymi sprawami)  to wyłącznie optowanie za innymi drogami do tego celu przez różne, ale równouprawnione przez naród ugrupowania polityczne.

Podobnie i wtedy, kiedy spierają się zwykli obywatele, to ich spór będzie politycznym, kiedy bronią będą merytoryczne racje polityczne, a więc będzie to spór o konkrety - o drogi dochodzenia do aktualnie wytyczonych narodowych, a więc i państwowych celów.

 

Kiedy głowa państwa wygaduje takie brednie, że „Polska spokojna, bezpieczna i sprawiedliwa” czyli to, co dziś najważniejsze w polityce już jest – i to jest za jego sprawą - i spokojnie można to zanieść rodzinom w Wigilię pod choinki, kompromituje się zupełnie.

-  Daje dowód, jak bezwartościowym jest jej własne wykształcenie,

- stawia pod znakiem zapytania własne zrozumienie rzeczywistości i swojego w niej miejsca, a może i własną poczytalność.

- Budzi podejrzenie, że za tym złym rozumieniem rzeczywistości stoi jakaś ideologia, która uzurpuje sobie jakieś prawa polityczne, a może i władzę absolutną, totalitarną lub totalną.

- Budzi podejrzenie, że działa w jej, a nie naszym interesie.

Przecież spory polityczne (pogardliwie przez Prezydenta zwane „swarami”) są jak najbardziej uprawnione i mieszczące się w ramach demokracji. – Taki opis rzeczywistości głoszący, że to „spory polityczne” oznaczałby, że wszystko tu w ogóle jest w porządku. Nazwanie tego „swarami” jest atakiem na politykę.

 

Mamy tu sugestię, że trzeba atakować politykę w ogóle, że „polityka jest zła” i trzeba się od niej trzymać z daleka (a nie atakować polityków o ich obowiązki), sugestię, że parze prezydenckiej chodzi o to, by się nie spierać w święta – dla dobra samych świąt („bożka świąt”).

Sugestię kłamliwą, bo Prezydent Duda to nie Prymas, czy choćby ksiądz żeby tu mieć racje duchowe, więc z pewnością chodzi mu (przynajmniej) o to, że waadza chce sobie poświętować w spokoju, „świętym spokoju”.

Ciekawe, że adresuje to wszystko do polskich rodzin i do Narodu Polskiego, Narodu katolickiego, kiedy to taka „wartość”, jak „święty spokój” w ogóle w chrześcijaństwie nie występuje. Przeciwnie – chrześcijanie, a więc zwłaszcza katolicy, są wezwani by bronić swoich racji – od nadstawiania drugiego policzka w ich obronie zaczynając. Z pewnością większość męczenników za wiarę by przeżyła prześladowania, gdyby „dla świętego spokoju”, „czysto formalnie” zapalili cesarzowi kadzidełko, czy złożyli pokłon jakiemuś diabłu.

A więc mamy tu taki niepozorny, ale jednak poważny atak na Kościół.

Również do wartości Narodu Polskiego nie należy „pokój za wszelką cenę” – gdy tylko trzeba walczymy by się bronić i obronić swoje wartości, czy świętości.

A więc mamy tu niby taki niepozorny, a jednak atak na wartości Narodu Polskiego.

 

 Owszem, para prezydencka mogła by przedstawić  swoją jednoznaczną tu postawę moralną – a tak (pomijając już satanistyczne odwrotki), przez samą swoją faktyczną bierność czyni zło.

Czynieniem zła jest bowiem każde nieczynienie dobra kiedy ma się taką możliwość - złu bowiem do zwycięstwa wystarczy już bierność ludzi dobrych.

Tu ma to oczywiście i wymiar nie poczuwania się do odpowiedzialności prezydenta za zło które wdarło się na polską scenę polityczną i ją niszczy.

Prezydenta, który swoją postawą , swoimi słowami czyni legalną (dla tych co mu wierzą) całą tą dyskusję „polityczną”, całą „totalną opozycję” i całe uznanie jej za polityczną. Chodzi zwłaszcza o wymiar samozwalniania się prezydenta z naprawy złych skutków swoich czynów i zaniechań,

- słów wypowiedzianych i przemilczeń,

- słów prawdziwych, ale w odwracającej ich znaczenie manipulatorskiej nakładce robiącej z nich półprawdę, czyli całe kłamstwo.

Z tego wszystkiego wynika totalna nieodpowiedzialność prezydenta.

 

Para prezydencka ani tu nie stoi po stronie dobra, ani takiej strony nie wskazuje, ani  nie wspiera. Optycznie jest, ale dla Państwa i Narodu jakoby jej nie było.

Jest tak beznadziejnie słaba, że trzeba już podejrzewać, że to tylko pozór i aktorstwo na dobrze płatne zamówienie „ukrytych sprężyn władzy”, że całe to świąteczno-noworoczne wystąpienie ma służyć „totalnej amnestii” dla „totalnej opozycji”.

Amnestii idiotycznej i zatraceńczej dla Narodu i Państwa Polskiego, bo ta „totalna opozycja” wcale nie uznała zła swojej postawy i nie zaniechała swoich destruktorskich planów – nadto tak ona, jak ci co ją finansowali, a do tego politycznie i medialnie wspierali dalej pozostają na wolności i przy majątku nagrabionym również na Polsce i Polakach.

 

Zakończyć wypada wezwaniem: Nigdy więcej takich życzeń.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.2 (głosów:14)

Komentarze

pan Prezydent z Małżonką, powinni w swoich życzeniach, natychmiast nazwać po imieniu zdrajców i wrogów Polski, oczywiście (nadal składając życzenia) napiętnować owych wrogów no i pochwalić "prawdziwych patriotów", też z imienia nazwanych i tylko tym (wyraźnie określonym) życzyć wszelkich (dobrze zasłużonych) Łask i Błogosławieństw Bożych. Reszta zaś "niech się goni". "Podoba mi się" taki punkt widzenia (na jeden punkt).

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1528897

O czym Pani mówi?

Rolą życzeń jest kontynuacja dobrych darów. Dopiero wtedy są dobrymi życzeniami, kiedy już obejmują dawaną nam nadzieję na otrzymanie dóbr, których sam składający te dobre życzenia nie może nam dać.

Tu Prezydent ma i swoje przyjęte i obowiązki, i swoje powołanie, a więc i odpowiedzialność.

A prezentacji tego (niewątpliwie z powodu braku materiału nadającego się do prezentacji), a więc tego co jest istotą dobrych życzeń tu nie ma. 

Miał okazję, by pochwalić się swoimi dobrymi dla Narodu Polskiego działaniami i tworzeniem fundamentów pod nadzieję, że będzie lepiej. Ponadto do wskazania tych nadziei jako będących już w drodze, już niemal gotowych darów pod choinkę.

Zamiast tego były antypolskie, a nawet w intencji satanistyczne, haniebne kłamstwa i manipulacje.

Czy Pani się chociaż próbowała wczytać w to, co ja tu wskazywałem?

A przecież to daleko nie wszystko. Jeżeli oni o takich rzeczach mówią, czy dają do zrozumienia, to aż "strach się bać" co w tajemnicy myślą i planują.

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5
#1528900

Bagatelizowanie, spłycanie i sprowadzenie problemów Polski do swarów i politycznych emocji jest poprostu głupie i nie warto mi się nad tym rozwodzić. Wierzyć mi się nie chce aby prezydent sam pisał te życzenia. Sztuczki socjotechniczne i psychologiczne to główne przedmioty wykładane na kursach przygotowujących na stanowiska kierownicze czyli nic zaskakującego. Problem zasadniczy – to pomieszanie problemów moralnych z politycznymi, co dobitnie podkreślasz. To podporządkowanie moralności polityce jest skandalem . A szczęście naszych rodzin...to zwyczajna, ordynarna ideologia hedonizmu, o którą większość demokratyczna usilnie zabiega. Propagowanie „pozytywnego myślenia” zostawiam bez komentarza. Takie okrągłe słówka są wyrazem braku szacunku wobec Polaków. Podobnie jak wyciąganie ręki do KODowców, to rzucanie pereł między wieprze.
Na koniec cyt. „Kiedy głowa państwa wygaduje takie brednie, że „Polska spokojna, bezpieczna i sprawiedliwa” czyli to, co dziś najważniejsze w polityce już jest – i to jest za jego sprawą - i spokojnie można to zanieść rodzinom w Wigilię pod choinki, kompromituje się zupełnie.”
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1528902

W notce pisałem:

"Skoro takie zniekształcenie rzeczywistości jest lansowane (a jest, bo tu się nie da powiedzieć, że „głupia baba powiedziała co jej ślina na język przyniosła”, bo takie wystąpienia przygotowują sztaby fachowców od ideologii, propagandy, manipulacji medialnych itd), to jest w tym i głębszy zamiar."

Oczywiście że i tu nie można powiedzieć, "że głupiemu chłopu się chlapnęło", więc sprawy zbagatelizować 

Więcej. Jeżeli w takim wystąpieniu jest jakikolwiek negatywny obraz naszej rzeczywistości a bez podania sposobów na dojście do stanu pozytywnego, to jest to dla nas złowieszcza zapowiedź, że potajemnie w tym miejscu realizowana jest ideologia, która mówcy nakazuje przyzwyczajać nas do tego, że będzie jeszcze gorzej.

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5
#1528906

po przeczytaniu tego tekstu.

Honic

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1528946

... proponuję wersję light:

http://www.cda.pl/video/90323ad 

:-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1528952

Czy ty kolego jesteś już pomiędzy Uranem a Neptunem, czy nieco dalej

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1528956