A taki piękny domek z kart władzunia misternie budowała ku uciesze narodu i Putina.
Fundamenty nowej polsko-ruskiej przyjaźni już się pięknie zawiązywały.
Już zaczynał naród wierzyć w winę pilotów i Kiszczaka - człowieka honoru.
Aż tu nagle ktoś drzwi otworzył, przeciąg zrobił...
I dawaj, kto może, biegnie domek z kart podtrzymywać, ratować!
No i porobiło się.
Wypełzło ze swych szaf...