Platforma słabnie

Obrazek użytkownika Ursa Minor
Artykuł

Do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz zabrakło 2 procent. Czerwoną kartkę prezydent pokazało 95 procent wyborców, którzy poszli do urn.

Na frekwencję 27,2 proc. – z błędem pomiaru ok. 2 punktów procentowych – w referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz wskazywały pierwsze badania sondażowe przeprowadzone przez TNS Polska dla TVP i TVN24. Aby głosowanie było uznane za wiążące, musiało w nim wziąć udział trzy piąte liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., czyli co najmniej 389 430 osób – około 29,15 proc. wyborców z obecnie uprawnionych do głosowania.

Z badania sondażowego wynika, że za odwołaniem prezydent stolicy opowiedziała się zdecydowana większość biorących w nim udział – 95 procent. Kampania Platformy Obywatelskiej zniechęcająca mieszkańców Warszawy do zabrania głosu w referendum okazała się skuteczna, gdyż jedynie 5 proc. głosujących było zwolennikami pozostania w warszawskim ratuszu Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Nawet jeśli Państwowa Komisja Wyborcza potwierdzi, że frekwencja była zbyt niska, by wyniki referendum uznać za wiążące, Platforma Obywatelska może co najwyżej odetchnąć, iż zdołała utrzymać swojego człowieka na fotelu prezydenta, a nie świętować sukces. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r. Hanna Gronkiewicz-Waltz – przy frekwencji 48,37 proc. – uzyskując poparcie 53,67 proc. głosujących, otrzymała 345,7 tys. głosów. Na kontrkandydatów Gronkiewicz-Waltz zagłosowało w 2010 r. łącznie niespełna 300 tys. osób.

Zakładając, że wczorajsze referendum zmobilizowało wszystkich przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz, których było – na co wskazują wyniki sondażu – 340 tys., obserwujemy zdecydowany wzrost liczby wyborców niechętnych kandydatce Platformy Obywatelskiej. W 2010 r. uprawnionych do głosowania w wyborach prezydenta Warszawy było 1 mln 343 tys. osób, we wczorajszym referendum – około 1 mln 336 tysięcy. Co oznacza, że żaden kandydat zgłoszony przez Platformę Obywatelską na prezydenta Warszawy nie może mieć, wbrew powtarzanym w mediach sondażom, niemal pewności zwycięstwa.

Sukces po referendum, błyskawicznie po ogłoszeniu wyników sondażowych, zdążył już ogłosić inicjator referendum Piotr Guział z Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Szykujący się do kandydowania na prezydenta Warszawy, ale nieposiadający poparcia żadnej z dużych partii politycznych zakomunikował, że inicjatywa referendum pokazała, iż warszawiacy potrafią zmusić władze miasta do działania i „odsunąć partie od władzy” – Warszawa nie będzie miejscem bitwy między Platformą a PiS, bo PiS nie jest żadną alternatywą dla warszawiaków. SLD też nie jest żadną alternatywą – przekonywał.

Drugim ogłaszającym sukces był minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który nie czekając na ostateczne wyniki, za pośrednictwem serwisu Twitter pogratulował Hannie Gronkiewicz-Waltz. Politycy Prawa i Sprawiedliwości podnosili, że Platforma Obywatelska przeprowadziła kampanię referendalną, która była sprzeczna z „podstawowymi zasadami konstytucyjnymi”.

– W Warszawie doszło do sytuacji, że to referendum stało się de facto jawne. Stało się jawne dlatego, że sam akt udziału w tym referendum oznaczał, że osoba, która bierze udział w tym referendum, jest przeciwko rządowi, przeciwko władzy – mówił przewodniczący warszawskich struktur Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Kamiński.

Zwracał uwagę, że „Warszawa jest miastem w dużej mierze urzędniczym”, co oznacza, że tysiące osób zatrudnianych jest przez instytucje rządowe, których szefowie wyraźnie opowiedzieli się przeciwko udziałowi w referendum, czy samorządowe.

– Te osoby w sposób skuteczny zostały de facto pozbawione możliwości swobodnego wyrażenia swojej opinii na temat władz Warszawy, bo przez sam akt udziału w referendum określiłyby się jako przeciwnicy obecnego rządu. To jest sytuacja niedopuszczalna, to są standardy, które w Polsce nie mogą obowiązywać – dodał Kamiński.

Według niego, premier Donald Tusk oraz prezydent Bronisław Komorowski, angażując się w antyreferendalną kampanię w imię pomocy partyjnej koleżance, podeptali fundamentalną zasadę neutralności władz centralnych przy przeprowadzaniu referendów lokalnych, wynikającą z kodeksu praktyk referendalnych Rady Europy.

Głosu nie zabrał wczoraj Jarosław Kaczyński, choć zapowiedziano konferencję prezesa PiS. Jeszcze przed godziną zamknięcia lokali wyborczych została jednak odwołana do czasu podania przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników referendum.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/56716,platforma-slabnie.html

Ocena polecanki: 
Brak głosów

Komentarze

Wygrała propaganda

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/56710,wygrala-propaganda.html

Ursa Minor

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#416205

Daniel Olbrychski zachwycony: "Mieszkałem 60 lat w Warszawie - to największa prezydentura, jaką widziałem! Kaczyński powinien zwrócić pieniądze za referendum!"

http://wpolityce.pl/artykuly/64671-daniel-olbrychski-zachwycony-mieszkalem-60-lat-w-warszawie-to-najwieksza-prezydentura-jaka-widzialem-kaczynski-powinien-zwrocic-pieniadze-za-referendum

Ursa Minor

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#416206