Między niedźwiedziem, a wielorybem?

Obrazek użytkownika Homo Polacus
Świat

 ytułowym "wielorybem" są USA, które czerpiąc wzorce z niegdysiejszej potęgi Anglii, poprzez lata swojego istnienia uzyskały status dominatu nad potęgą morską świata, natomiast "niedźwiedziem" jest nikt inny jak Rosja, która realizuje swój plan stworzenia potęgi lądowej na wzór Dżyngiz Chana.

Owa cywilizacyjna walka nie trwa od dzisiaj, jednak dzisiaj jesteśmy naocznymi świadkami skutecznego rozbicia przez "cywilizację dobra"-jak nazywa rosyjski plan Eurazji Aleksander Dugin, postać mająca dzisiaj przeogromny wpływ na politykę uprawianą przez Władimira Putina, którego Dugin jest mentorem-wielu państw europejskich.

Ideą Dugina jest stworzenie konstelacji polityczno-gospodarczej oficjalnie już zwanej Eurazją, która ma skutecznie przeciwstawić się cywilizacji atlantyckiej, zwaną potocznie "zachodnią".
W swoich rozważaniach Dugin widzi atlantyzm jako jednostkę jednobiegunową, która w swojej polityce globalizacji świata ma na celu utworzenie jednego, światowego rządu.
W zamian za taki obraz przyszłego świata, Dugin proponuje twór wielobiegunowy, wyrażający się życzliwą współpracą pomiędzy wszystkimi państwami i narodami, z zachowaniem swoich wartości narodowych, kulturowych, etnicznych i religijnych poprzez poszczególne państwa.
 
Idea na której opiera się Dugin nie jest nową i sięga korzeniami powstałego prądu filozoficznego w 1920 roku, którego twórcami były takie postacie jak Trubecki, Sawicki, Aleksiejew, Wiernacki, Suwczyński, Khara-Davan, czy Bromberg.
Była to grupa rosyjskich intelektualistów skupiona na emigracji, która postanowiła stworzyć alternatywę dla bolszewizmu, zapewne ówczesny bolszewizm postrzegając jako zjawisko krótkotrwałe, a w jakim błędzie byli ci panowie, to w doskonały sposób pokazała nam historia, o czym niech świadczy neokomunizm panujący dzisiaj w takich krajach, jak np. Polska.
 
Eurazja proponowana przez Dugina nawiązuje do wytycznych wspomnianej grupy i jest poszerzona o nowe idee i metody w tworzeniu superkontynentu.
W spektrum swoich usprawnień Dugin wymienia takie pierwiastki jak tradycjonalizm, geopolityka, metafizyka, także "nowa prawica", "nowa lewica", "trzecia siła" oraz "trzecia droga" w ekonomii.
Z niektórych zwrotów pochodzących z terminologii stosowanej przez Dugina zapożyczone zostały nazwy widniejące w naszej dzisiejszej, polskiej rzeczywistości.
Można zrzucić na karb przypadku, że taki pan Korwin postanowił nazwać swoją niszową na szczęście organizację-Nową Prawicą, ale, czy koniecznie?
Niezwykle popularnym terminem w ostatnim czasie jest też pojęcie "trzeciej siły" dość mocno promowane na niedawno powstałym portalu "Nowy Ekran".
Przypadek?
Może, ale czy koniecznie?
Dalej Dugin wieści, że ewentualne uczestnictwo jakiegoś kraju w projekcie Eurazja, opiera się na świadomym wyborze.
Jak bardzo sobie ceni pan Putin "wolny wybór" innych narodów w związku z członkostwem w Eurazji, to niech przykładem na to będą takie państwa jak Czeczenia, Gruzja, czy Afganistan, gdzie każde z wymienionych państw stanowi czynnik stricte strategiczny w eurazjatyckim śnie.
Ażeby przybliżyć putinowskie umiłowanie do wolności wyboru, to należy także tu wspomnieć o dacie 10 kwietnia 2010r. i o tragicznym w skutkach dla Polski zamachu, który był krwawą kontynuacją tworzenia euazjatyckiego imperium.
Analogię z tym wydarzeniem można dostrzec w innym zamachu przeprowadzonym przez FSB, dokonanym na osobie Zelimchana Jandarbijewa-czeczeńskiego poety, polityka i  ówczesnego prezydenta Czeczeńskiej Republiki Iczkerii., którego zamordowano w Katarze wraz z trzynastoletnim synem.
Obaj zamachowcy w tym przypadku wyrokiem sądu katarskiego zostali skazani na dożywocie, ale już po pół roku powrócili do Moskwy na mocy układu o ekstradycji, gdzie zostali przywitani ze splendorem godnym bohaterów narodowych.
Wkrótce po tym fakcie powstał w Rosji serial, którego treść oparta jest na kanwie poczynań panów Biełaszkowa i Bogaczowa-bo tak nazywają się mordercy Jandarbijewa-związanych z ich działalnością w krajach arabskich.
Dziwnym jest fakt, że choć obu ich uznano za narodowych bohaterów, to wszelki ślad niebawem po powrocie do Rosji, po tych dwóch postaciach zaginął.
 
Tyle może o "niedźwiedziu", który w swojej dobrotliwej postawie, krwawo rozprawia się z tymi, którym nie jest po drodze z Eurazją.
 
Nie można jednak w pewnych kwestiach nie przyznać racji Duginowi i należy się zgodzić, że globalizm uprawiany przez "wieloryba" to proces tworzenia "nowego porządku świata" (vide NWO) poprzez polityczno-finansowe grupy oligarchiczne świata zachodniego, którego ofiarami są suwerenne państwa, które upadają wraz ze swoją narodowością, kulturą, czy religią wchodząc w strefę wpływu "wieloryba".
O ile w tym przypadku można z putinowskim doradcą się zgodzić, to należy jednak wskazać na konieczność postawienia znaku równości pomiędzy poczynaniami Eurazji z zachodnim ekspansjonizmem.
 
W tle opisanych powyżej zjawisk, łatwo można dostrzec, że w walce o stworzenie własnego dominatu, stroną zwycięską jest Rosja, która skutecznie przejęła Europę i zanim Murzynek Bambo zorientował się o co chodzi, to np. język rosyjski został uznany przez UE, jako oficjalny język Europy.
To może tylko szczegół, ale szczegół mający niebagatelną wymowę.
Gdy zwrócimy uwagę na postępujące zjawisko islamizacji Europy, to należy wiedzieć, że to nie sam Islam i państwa arabskie stoją za tym faktem, ale Rosja, która uważa dzięki takim postaciom jak Dugin, że Kościołowi Prawosławnemu jest dużo bliżej do Islamu niźli do katolicyzmu.
Nie wiem, czy twórcy tej tezy sami w nią wierzą, ale gdy dostrzeżemy, że Putin stał się nagle praktykującym wyznawcą Kościoła Prawosławnego, to na pewno stwierdzimy, że zjawisko jest groźne. i to bardzo.
Wielce zainteresowaną stroną w niemal już islamskim obliczu Europy jest także Turcja, która posiada własną koncepcję swojej roli w świecie i aspiruje do lidera w swoim regionie.
Zapewne taki status osiągnie, ale nie wiadomo jednak, która ze stron wygra walkę o Turcję, w której to w ostatnim czasie pan Dugin prowadzi szeroką akcje agitacyjną.
 
Można by tak długo prawić o współczesnym podziale świata, ale za bardziej istotną sprawę w odniesieniu do nas, Polaków, należy uznać istnienie na geopolitycznej mapie świata Polski, a to nie jawi się nam w różowych kolorach.
 
Sięgnę w tym miejscu do historii i przypomnę  ideę, której jednak nigdy nie udało się wprowadzić w życie i mam tu na myśli projekt Międzymorza J.Piłsudskiego, który przewidywał powstanie unii państw środkowo i wschodnioeuropejskich z obszaru pomiędzy M. Bałtyckim, M.Adriatyckim i M.Czarnym, której priorytetowym celem byłoby osłabienie, a docelowo zlikwidowanie hegemonii rosyjsko-niemieckiej w Europie.
Wymieniając państwa, które miały być potencjalnymi uczestnikami tej federacji, a były to: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Ukraina, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Jugosławia i ewentualnie Finlandia, należy zwrócić uwagę, że po dwóch dekadach od momentu kiedy idea Piłsudskiego upadła, to wszystkie z wymienionych państw znalazły się pod okupacją Rosji lub Niemiec.
Wniosek?
Plan Piłsudskiego był genialny, ale niestety wówczas niewykonalny jak się okazało.
 
Orędownikiem wizji Piłsudskiego był ś.p. Lech Kaczyński, który tak bardzo dążył do integracji Polski z w/w państwami.
Na ile kpin się naraził, próbując poszerzyć ewentualną wspólnotę o Gruzję, której suwerenność dzisiaj wisi na włosku?
Powstanie w Europie czegoś na kształt Międzymorza, nijak nie godzi się z wizją Eurazji opartej na osi Moskwa-Berlin-Paryż, którą bardzo skutecznie realizuje Putin przy współudziale Niemiec i Francji.
Lech Kaczyński uprawianiem polityki idącej w kierunku osłabienia wpływów Moskwy i Niemiec w Europie przypłacił życiem.
 
Co mamy w Polsce dzisiaj?
Mamy marionetkowego premiera i równie marionetkowego prezydenta, tworzących duet renegatów, którzy bez mrugnięcia okiem pozbawili nasz kraj suwerenności.
Iluzją jest postrzeganie, że Polska poprzez swoje uczestnictwo w UE znajduje się w zachodniej (czt.atlantyckiej) strefie wpływów.
Tak nie jest, bowiem powstanie Eurazji, jest projektem rosyjskim, gwarantującym jednak Niemcom kolosalny wpływ na losy Europy, a ściślej mówiąc na kontrolę innych państw europejskich.
Putin świadomie odda część wpływów Niemcom, zdając sobie doskonale sprawę, że Eurazja bez niemieckiej gospodarki nie będzie w stanie stawić czoła ekspansji amerykańskiej.
Francja w tej rozgrywce to jedynie ozdoba tworzenia się nowego imperium w Europie.
 
Reasumując, to należy stwierdzić, że najlepszą opcją dla Polski, byłaby kontynuacja polityki zagranicznej, uprawianej przez Lecha Kaczyńskiego, ale taka zginęła wraz z Prezydentem.
Ktoś spyta-więc co nam pozostaje?
Wielu z Polaków dzięki dezinformacyjnej medialnej w naszym kraju, postrzega jeszcze iluzoryczny wybór pomiędzy wschodem-Rosja, a zachodem-USA.
Nic bardziej bzdurnego.
Szansa wyboru istniała przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.
Dzisiaj, czy to się komuś podoba, czy też nie, to Polska jest skazana na kondominium rosyjsko-niemieckie, którego listkiem figowym jest monstrum powszechnie znane jako UE.
Utrata suwerenności przez Polskę stała się faktem i nic na dzień dzisiejszy nie jest w stanie zmienić tego stanu rzeczy.
Jedynym czynnikiem potrafiącym cokolwiek zmienić w tej sytuacji, jest posiadanie przez Polskę własnego rządu, który sprostałby zadbaniu o polski interes narodowy.
Wybory za cztery lata, jeżeli nawet można by liczyć na to, że PiSowi uda się te wybory wygrać (pisze o PiS, gdyż żadna inna opcja polityczna nie jest w stanie pokonać PO), to czy aby nie będzie za późno na cokolwiek?
Tu przypomnę słowa J.Kaczyńskiego po przegranych wyborach:
 
"PiS przetrwa następną kadencję PO, ale czy przetrwa Polska?"
 
Pytanie jak najbardziej uzasadnione, tym bardziej, że stawia je człowiek, który jako jeden z nielicznych polityków, a nawet i Polaków , doskonale zdaje sobie sprawę z dzisiejszego położenia naszego państwa.
 
Żeby mój wpis nie kończył się zbyt pesymistycznie, to dodam na koniec, że szef amerykańskiej agencji zajmującej się geopolityką i wywiadem ekonomiczno-gospodarczym-George Friedman, w jednej ze swoich książek przewiduje, że Polska w połowie bieżącego stulecia odzyska swoją potęgę porównywalną z ta jagiellońską, a uda się ją osiągnąć poprzez powstanie osi Warszawa-Waszyngton i co zapewne wzbudza wiele kontrowersji-Ankara.
Friedmana można postrzegać jako amerykańskiego Dugina, a jego agencja "Stratfor" w USA jest nazywana "cieniem CIA".
Uważam to jako optymistyczny akcent, jednak doskonale sobie zdaje sprawę, że Friedman nie wyręczy nas w odzyskaniu przez Polskę suwerenności.
 
Brak głosów

Komentarze

... zawierają w sobie pierwiastek śmierci Rzeczpospolitej. Niestety bowiem, nacjonalizmy ukraiński i litewski są zbyt silne, aby zgodziły się pełnić w hipotetycznym "Międzymorzu" rolę "młodszego brata". Bo Polska byłaby oczywiście w tym układzie "starszym bratem".

Vote up!
0
Vote down!
0
#208469

Taki stan rzeczy wynika z agenturalnej działalności Rosjan.
Dzisiejsza Litwa pozostaje w Podobnej sytuacji jak Polska, choć jej charakter jest bardziej nacjonalistyczny niż nasz.
Nie będzie to jednak przyczynkiem do wyrwania się z ruskiego magla.
Ukraina jest w gorszej sytuacji, gdyż w myśl idei szerzonych dzisiaj w Rosji, to cały Krym należy własnie do "matieri Rasiji" i prędzej, czy później tak się stanie.
Zresztą już dzisiaj flota czarnomorska ma na Krymie swoją w ukraińskich portach i czy nie macierzystych?

Pozdrawiam.

Vote up!
0
Vote down!
0
#208475