Dewaluacja pojęć....

Obrazek użytkownika starykibol
Kraj

Przeczytałem gdzieś rozmowę z byłym Premierem RP. To, że to akurat Leszek Miller nie ma w tym przypadku większego znaczenia. Oto jedno z pytań:
„(…) myśli Pan że koalicja PO-SLD mogłaby sprawniej i pożyteczniej działać na rzecz Polski, mówiąc górnolotnie?”
Tknęło mnie – czemu górnolotnie? A ponieważ mam duży dystans i rezerwę wobec własnego potencjału intelektualnego, postanowiłem sprawdzić, co tak naprawdę znaczy słowo „górnolotnie”. I znalazłem, że przymiotnik „górnolotny” oznacza: patetyczny, podniosły, szczytny, szlachetny, wysoki, wzniosły, a w kontekście sposobu wyrażania się: przesadnie wzniosły, patetyczny; napuszony, szumny (źródło: http://www.sjp.pl/co/g%F3rnolotny).
Wspomniane tknięcie zmieniło się w pewność. Dlaczego dziennikarz, po użyciu słów „sprawniej i pożyteczniej działać na rzecz Polski” od razu zastrzega się, niejako tłumaczy – „mówiąc górnolotnie”? Czy dla niego „działać na rzecz Polski” to coś patetycznego, podniosłego, przesadnie wzniosłego i napuszonego? „Działanie na rzecz Polski” to chyba dość normalne, neutralne określenie. Zwłaszcza, że dotyczy polityków, a więc ludzi, których powinnością zarówno etyczną, jak i zawodową jest „działać na rzecz” – państwa, którego są obywatelami i społeczeństwa, w którym żyją.
Każdy zawód ma jakieś obowiązku i powinności. Lekarz leczy ludzi, kierowca autobusu – wozi ludzi. A czy ktoś określiłby mianem górnolotnego jeżdżenie od przystanku do przystanku i otwieranie drzwi autobusu? Albo osłuchiwanie pacjenta i przepisywanie leków? Dlaczego więc wykonywanie obowiązków przez polityka jest według dziennikarza – górnolotne? Dlaczego „działanie na rzecz Polski” przez kogoś, kto robi to zawodowo jest górnolotne?
A ja się na to nie zgadzam. Zwyczajnie, jak kilkuletnie dziecko, mam ochotę tupać ze złością i głośno wołać: spełnianie swoich obowiązków nie jest górnolotne! Dbanie o Polskę to psi obowiązek każdego polityka! I pomimo wysiłków mediów, żaden polityk nie stanie się dla mnie „świętą krową”, kimś godnym uznania i szacunku tylko dlatego, że „działa na rzecz Polski”. Zasłuży sobie dopiero wtedy, gdy przekonam się, że działa na rzecz Polski – naprawdę i porządnie.

A może zwyczajnie dla dziennikarza w jego „układzie odniesienia” punkt o współrzędnych 0,0 znajduje się na poziomie „grilla, bezideowej gazety i miernorozrywkowej telewizji”? A tam „działanie na rzecz” kogo- lub czegokolwiek nie istnieje. Więc każde działanie „na rzecz”, a na rzecz Polski to już w ogóle, to nawet nie wyżyny „górnolotności”, ale wręcz Himalaje?

starykibol@gmail.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A dziadek Ockham by pewnie powiedział: "at, niedouczony zwyczajnie ten dziennikarzyna, jak to u nas bywa". I może miałby rację... ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#187139

Niedouczony ten dziennikarzyna"Wręcz przeciwnie,perfekcyjnie wyszkolony do manipulacji opinią społeczną .większośc tych" zadaniowych "dziennikarzy nie spełnia misji do której rola dziennikarza jest przypisana .Człowiek o zdrowych zmysłach nie może tego bełkotu słuchac ,bo inaczej stanie się takim samym "cyborem "jak widzi na ekranie .Dlatego nie oglądam i śpię spokojnie. Polecam zdrowy tryb życia  .                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       v

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jagoda

#187181