Epilog. Pamięci "Seawolfa"

Obrazek użytkownika Martin Antofagasta
Kraj

 

.....

Robinson pchnął okiennicę. Wiatr zgasił świecę i zdmuchnął ze stołu ostatnie karty pamiętnika.

Ponad krzywymi dachami domów widać było portowe latarnie, a wśród nich zielone światło na najwyższym maszcie szkunera. Wiatr niósł zapach morza, drażnił i oszałamiał. Dom Jakuba stał tak blisko portu, że słychać było skrzypienie masztów stojących na redzie statków. Gdzieś po nierównym bruku przetaczała się z boku na bok pusta beczka dudniąc na kamieniach. Friend wspiął się na tylne łapy i ciężki łeb wsunął pod ramię swego pana.

Na dole, w sypialni Jakuba, stary holenderski zegar wybił północ. Do świtu było już niedaleko. O świcie Robinson powinien być w porcie, żeby odprawić statek. Nocny stróż, kołysząc latarnią, minął dom.

Mgła kłębiła się w wąskich uliczkach, a po dachach prześlizgiwał się szary świt, kiedy Robinson przymknął okno i włożył swój łososiowy gubernatorski kaftan. Ze schodów jednak wrócił raz jeszcze na górę. Rozejrzał się po izbie. Zgarnął plik rozsypanych kart pamiętnika, położył je na kominku i przycisnął ciężkim, miedzianym kałamarzem. Wziął pod pachę senną Polly i gwizdnął na Frienda.

Zamknął starannie drzwi i przez szparę nad progiem wepchnął klucz do środka. Szybkim krokiem ruszył w stronę portu. Kiedy dotarł na miejsce, na pokładzie szkunera uwijali się już marynarze. Podbiegł na skraj mola i przytrzymał barierkę trapu, który majtkowie zamierzali właśnie wciągnąć na pokład.

Tego dnia w domu Jakuba daremnie czekano na Robinsona Kruzoe. Portowi tragarze twierdzili później, że widzieli go na pokładzie "Piętaszka", gdy statek wychodził w morze. Robinson stał na dziobie ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami, a obok niego papuga i pies. Ale w domu Jakuba długo nikt nie chciał dać wiary tym opowieściom.

 

29°53′S 31°03′E, 02-05-2013

Ocena wpisu: 
Brak głosów