Security Fool!

Obrazek użytkownika Szeremietiew
Kraj
Ministerstwo Obrony Narodowej jest ważnym i bardzo trudnym do kierowania resortem. Odpowiada za stan sił zbrojnych, które mają zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Tymczasem uzbrojenie jest drogie, wyszkolenie i utrzymanie wojska, jego zaopatrzenie także wymagają znacznych nakładów. Pieniędzy zbyt wiele na to nie ma. W tym stanie rzeczy rząd musi wiedzieć co robić i w jaki sposób z maksymalną precyzją osiągać zakładane cele. Podejmując decyzje o organizacji sił zbrojnych i uzbrojeniu nie wolno popełniać błędów. Obsada stanowiska ministra obrony jest szczególnie ważna, bowiem od kompetencji i wiedzy ministra oraz jego zdolności organizacyjnych i przywódczych zależy obronność państwa. Komentatorzy podnoszą, że winą za występujące dziś braki należy obarczyć nie tylko aktualnego szefa MON, ale także jego poprzedników.

W pierwszym niekomunistycznym rządzie Tadeusza Mazowieckiego ministrem został jak komunistyczny generał Florian Siwicki, absolwent Akademii Sztabu Generalnego im. marszała Woroszyłowa. Siwicki w 1968 r. jako dowódca 2 Armii LWP uczestniczył w interwencji w Czechosłowacji, największej akcji zbrojnej w Europie od zakończenia II wojny światowej. Na stanowisko szefa MON trafił w 1983 r. i zajmował je nieprzerwanie do lipca 1990 r. Uczestniczył w przygotowaniu i wprowadzeniu stanu wojennego. W marcu 2006 r. prokuratura IPN postawiła go w stan oskarżenia za popełnienie zbrodni komunistycznej.

Drugim w kolejności ministrem został wiceadmirał Piotr Kołodziejczyk, poseł na sejm z ramienia PZPR, wyszkolony w ZSRR;  Wyższa Szkoła Marynarki Wojennej (Baku), Akademia Marynarki Wojennej (Leningrad),  Akademia Sztabu Generalnego im. Woroszyłowa (Moskwa). Kołodziejczyk był ministrem w rządach Mazowieckiego i Bieleckiego i drugi raz w gabinecie Pawlaka. Został zdymisjonowany po konflikcie z prezydentem Wałęsą (tzw. obiad).

Pierwszym cywilem na stanowisku ministra obrony został Jan Parys, doktor socjologii. Opowiadał się za wejściem Polski do NATO i jak najszybszym opuszczeniem terytorium Polski przez jednostki armii rosyjskiej. Popadł w konflikt z prezydentem Wałęsą dążącym do utrzymania osobistej kontroli nad siłami zbrojnymi. W maju 1992 r. zastał odwołany ze stanowiska przez premiera Jana Olszewskiego.

Na polecenie Olszewskiego objąłem kierownictwo MON. Po obaleniu rządu premiera Olszewskiego 4 czerwca  premier Pawlak usunął mnie z MON, a powołany Janusz Onyszkiewicz wydał rozkaz zakazujący wpuszczania mnie do jednostek wojskowych.

Doktor matematyki Onyszkiewicz dwukrotnie zajmował fotel ministra obrony (w latach 1992–1993 i 1997–2000). Twierdził, że jest świetnym kandydatem na „cywilnego” ministra obrony bowiem nie ma żadnych związków z wojskiem. Zasłynął powiedzeniem, że nie jest ministrem obrony polskiego przemysłu obronnego. Doradza ministrowi Klichowi (od grudnia 2010). Został powołany przez prezydenta Komorowskiego do opracowania Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego.

W końcu 1994 r. obowiązki ministra obrony pełnił współpracownik Wałęsy Jerzy Milewski. Doktor fizyki. Znajdował się na tzw. liście Macierewicza:

63. JERZY JAN MILEWSKI (sekretarz stanu w BBN) TW "Franciszek"  Figuruje w księdze inwentarzowej wydz. III BEiA, w kartotece ogólno-informacyjnej wydz. II BEiA UOP i kartotece ZSKO. Zarejestrowany przez wydz. III KW MO Gdańsk pod nr I-179. Nr archiwalny 21713/I, data archiwizacji 6.01.89. Miejsce złożenia akt BEiA W-wa. Akta archiwalne zachowane. 

Kolejnym ministrem był Zbigniew Okoński, absolwent Akademii Rolniczej z zawodu inżynier rybołówstwa morskiego i były pracownik handlu zagranicznego. Po objęciu urzędu prezydenta przez Aleksandra Kwaśniewskiego Okoński podał się do dymisji.

Następnie do MON trafił Stanisław Dobrzański, magister historii, ukończył UMCS i pracował jako bibliotekarz. W listopadzie 2007 r. tygodnik „Wprost” informował, że Dobrzański został zarejestrowany przez SB jako kontakt operacyjny „Równy”. Tygodnik informował: „Ze Służbą Bezpieczeństwa kontaktował się [Dobrzański] z własnej inicjatywy. Donosił na swoich przełożonych, podwładnych i kolegów z ówczesnego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. W zamian przyjmował od SB drogie alkohole.

(tam cały artykuł).

W czerwcu 2000 r. rozpadła się koalicja rządowa AWS z Unią Wolności i szefem MON został Bronisław Komorowski, magister historii. Onyszkiewicz szczycił się, że jest mężem wnuczki marszałka Piłsudskiego. Komorowski ożenił się z córką pułkownika UB. Jako minister ogłosił, że wykrył korupcję w MON i usunął mnie ze stanowiska . W następstwie byłem oczerniany w mediach, inwigilowany tajne służby, przesłuchiwany i sądzony. Po dziewięciu latach zostałem uniewinniony prawomocnymi wyrokami z wszystkich zarzutów. Komorowski, gdy był posłem wspierał mój projekt utworzenia OT i był przeciwnikiem armii zawodowej, po objęciu stanowiska w MON zmienił zdanie na przeciwne.

Po przegranej AWS w 2001 r. powstał rząd Leszka Millera. Ministrem obrony został Jerzy Szmajdziński, magister ekonomii. Od 1986 w Komitecie Centralnym PZPR, przewodniczący Zarządu Głównego ZSMP; w 1989–1990 kierownik Wydziału Organizacyjnego KC PZPR. Jako etatowy działacz partyjnych przybudówek młodzieżowych został zwolniony w wszelkich obowiązków wojskowych. Zginął na pokładzie Tu-154 pod Smoleńskiem.

W 2005 r. ministrem obrony w rządzie PiS został Radosław Sikorski. Na uniwersytecie w Oksfordzie uzyskał licencjat nauk politycznych, a po kilku latach na jego wniosek uczelnia bez studiów wystawiła mu dyplom Master of Arts, który wg niego jest równoznaczny z polskim stopniem magistra. Sikorski pracował jako dziennikarz prasy brytyjskiej, od 1986 r. w Afganistanie walczącym z Rosjanami.

Na pocz. 2007 r. podał się do dymisji w następstwie konfliktu z szefem kontrwywiadu wojskowego Macierewiczem. Później wstąpił do PO i stał się jednym z najostrzejszych krytyków braci Kaczyńskich i PiS.

Drugim ministrem obrony w rządzie PiS został Aleksander Szczygło, magister prawa. Blisko związany z Lechem Kaczyńskim towarzyszył mu w NSZZ „Solidarność”, potniej był z Kaczyńskim w NIK, a następnie z  prezydentem Kaczyńskim jako szef BBN. Zginął na pokładzie Tu-154 pod Smoleńskiem.

W rządzie premiera Tuska stanowisko ministra obrony zajmuje Bogdan Klich, psychiatra. Był lekarzem w szpitalu neuropsychiatrycznym. Udzielał się w pacyfistycznej organizacji „Wolność i Pokój” skupiającej przeciwników służby wojskowej. W okresie jego rządów doszło do kilku katastrof samolotów w których zginęło ponad 120 osób, w tym wszyscy najwyżsi dowódcy sił zbrojnych RP i wyżsi dowódcy lotnictwa. 

Przed „smoleńską” debatą sejmową 19 stycznia plotkowano, że nie dotrwa na stanowisku do następnego dnia. Pojawiły się też apele, aby sam honorowo odszedł. 20 stycznia w TOK FM minister oświadczył, że:„Pracę trzeba wykonać do końca”  i nie ma zamiaru podawania się do dymisji. Minister jednocześnie wysoko siebie ocenił, co w świetle jego dokonań nie dobrze rokuje na przyszłość.

Prawie wszyscy ministrowie uważali, że w siłach zbrojnych powinny dominować wojska operacyjne. Nie doceniali sił terytorialnych i defensywnego modelu armii. Z czasem zlikwidowano tworzone wojska OT, a na plan pierwszy wysunięto zdolności ekspedycyjne armii. Podobnie było w kwestii liczebności wojska. Ministrowie powtarzali, że dzięki zmniejszeniu liczby żołnierzy będą oszczędności, które przeznaczy się na dodatkowe zakupy nowego uzbrojenia. Obowiązywało fałszywe hasło: „armia mniejsza, ale nowocześniejsza”.

W okresie rządów ministra Sikorskiego pojawił się postulat utworzenia wojska zawodowego. Pomysł został zrealizowany w karykaturalny sposób przez min. Klicha jako tzw. profesjonalizacja armii. W efekcie zaprzestano szkolenia rezerw (pobór do wojska został zawieszony), na jednego dowódcę przypada pół szeregowca, a zapowiadane Narodowe Siły Rezerwy zamiast planowanych 10 tys. liczą około 3 tys. ludzi.

Ważną okolicznością w wykonywaniu każdego zadania jest czas na wykonanie. W przypadku MON o stanie obronności decydowali ministrowie, którzy najdłużej zajmowali stanowisko szefa resortu. Za datę powstania III RP można uznać 24 sierpnia 1989 r., gdy sejm powołał rząd Mazowieckiego. Do dziś minęło 245 miesięcy funkcjonowania obecnego państwa polskiego. W tym czasie poszczególni ministrowie pełnili swój urząd:

 

Minister

W MON

miesięcy na stanowisku

Uwagi

Siwicki Florian

12.11.85 – 06.07.90

56

36 w PRL

10 w III RP

Janusz Onyszkiewicz

05.06.92 – 26.10.93

31.10.97 – 16.06.00

49

Pierwszy raz - 17 Drugi raz - 32

Bogdan Klich

16.11.07 - ?

38

Jak dotąd

Jerzy Szmajdziński

Zginął 10.04.2010

19.01.01 – 31.10.05

35

 

Piotr Kolodziejczyk

06.07.90- 05.12.91.

=============

26.10.93-11.94.

25

Pierwszy raz - 18

Drugi raz - 7

Stanisław Dobrzański

05.01.96 – 31.10.97

22

PSL

Bronisław Komorowski

16.06.00 – 19.10.01

17

 

Radosław Sikorski

31.10.05 – 07.02.07

15

 

Zbigniew Okoński

01.03.95 – 22.12.05

10

 

Aleksander Szczygło Zginął 10.04.2010

07.02.07 – 16.11.07

9

Z przerwą

od 07 do 11.09. 07.

Jan Parys

23.12.91 – 23.05.92

5

 

Jerzy Milewski

p.o. ministra

11.94 – 01.03.95

4

 

Romuald Szeremietiew p.o. ministra

23.05.92 – 05.06.92

1/2

14 dni

 (łącznie około 240 miesięcy bowiem występowały przerwy przy powoływaniu niektórych ministrów).

Decydujący wpływ na stan sił zbrojnych RP i początkowe zmiany miał bez wątpienia Florian Siwicki – był na urzędzie 56 miesięcy. Ogółem rządzili wojskiem „różowi” (UD, UW, PO) - 133 miesiące (55, 4% minionych lat) i spadkobiercy PRL - „czerwoni” ministrowie urzędowali przez 92 miesiące (ponad 38% ). Prawica antykomunistyczna miała kierownictwo MON przez około 15 miesięcy (6,2%).

A więc czerwoni i różowi, często w bliskiej współpracy, kierowali sprawami polskiej obronności przez 225 miesięcy! Jeśli pytamy, kto odpowiada za obecny stan sił zbrojnych to mamy taką właśnie odpowiedź.

PS. Bill Clinton w czasie swojej kampanii wyborczej używał hasła: gospodarka głupcze! Ktoś powiedział, że w przypadku Polski ważniejsze jest bezpieczeństwo. Rzeczywiście w ciągu minionych stuleci było to dobro, którego Polakom najbardziej brakowało. A więc trzeba ciągle powtarzać: bezpieczeństwo głupcze!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oczywiście obrona terytorialna (OT) to najsensowniejszy (najtańszy i najskuteczniejszy) model wojska w polskich warunkach. Nie zamierzamy nikogo atakować, a w hitorii byliśmy najeżdżani ze wszystkich stron. Szwajcaria nie ma ofensywnej armii tylko obronę terytorialną, która zniechęca potencjalnych agresorów. Ludzie mają w domach mundury i regularnie odbywają ćwiczenia - każdej wsi jest obiekt wojskowy - strzelnica.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#128134

I w.s. stanowisk i osób, i w.s. szwajcarskiej doktryny obronnej.

Poza tym, a co tam, bardzo mi miło, że piszę na jednym portalu z osobą, którą sobie tak cenię.

...nie dość prawdy się dorobić, trzeba ją jeszcze obrobić i obronić, i piersiami zastawić, i pieczęć swą położyć jej na piersiach...

Przeczytajcie moją książkę "Ostrzeżenie"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

****** "Not Every Conspiracy is a Theory" ******

#128157

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100615&typ=my&id=my11.txt
RSz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

RSz

#128304

dla czerwono różowych były to krytyczne 6,2% w niszczeniu armii bo oni mają zaprzyjaźnione merdia a nawet na forach internetowych dostałem dwa ostrzeżenia i groźbę bana za kilka zdań prawdy na temat udziału Komoruskiego w oskarżeniu Pana i jego słowach o dymisji i honorze. Oni uważają że można obrażać człowieka uczciwego za słowa prawdy ale jednocześnie że nie można mówić prawdy o zwykłej szmacie gdy zajmuje wysoki urząd państwowy. Pozdrawiam i dziękuję za prosty ale jakże przekonujący wykład.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128171

"Komorowski ożenił się z córką pułkownika UB."
Ho ho, kto by pomyślał, taki opozycjonista...
Toż to prawie jak Romeo i Julia. ;-)

Znalazłam też małą zagwozdkę:
"Radosław Sikorski. Na uniwersytecie w Oksfordzie uzyskał licencjat nauk politycznych, a po kilku latach na jego wniosek uczelnia bez studiów wystawiła mu dyplom Master of Arts, który wg niego jest równoznaczny z polskim stopniem magistra."

Pewnie lepszego odpowiednika niż nasz magister nie ma, ale jak to "na jego wniosek"? Czy, jeśli złożę w Oxfordzie wniosek o profesurę, mam szansę? ;PP

No i Szczygło... ciekawe czy to był tak fajny facet, na jakiego wyglądał? To tak na marginesie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128191

Ad 1. Romeo. Na temat teściów pana prezydenta było ostatnio głośno w mediach więc to żadna rewelacja. Warto dodać, że także teściowa Bronisława jest resortowa (chorąży UB). Oboje państwo (jeśli tak wolno powiedzieć) zostali usunięci z resortu w 1968 r. na fali czystek antysemickich, ale na PZPR nie pogniewali się.

Ad 2. Dyplom. Na Oksfordzie licencjat (3 lata studiów) może po siedmiu latach wystąpić o nadania dyplomu Master of Arts bez studiowania. Wystarczy złożyć stosowny wniosek i wpłacić kilka funtów. Wyżej to jednak nie działa, inaczej Radek byłby już dziś profesorem.

ad 3. Szczygło. Hmm, o zmarłych dobrze lub wcale.

Pozdrawiam RSz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

RSz

#128233

Dziękuję za wyjaśnienia.

Jakoś mi ad.1 w mediach umknął, więc niezłe wrażenie wywarła na mnie ta informacja.

Ad. 2. to także nowość zupełna - rzeczywiście: gdzie jakiemuś tam Masterowi-na-wniosek do naszego magistra!

Ad. 3. No cóż... :)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128247

Ad. 2) To rzeczywiście jest chore, ale niestety tak jest. Można sobie... kupić tytuł magistra. Kiedy o tym usłyszałem nie mogłem uwierzyć i sam się kontaktowałem z Pembroke College, gdzie studiował Sikorski. Paranoja...

-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128249

Że też nasz były prezydent, co to cierpiał na dziwną azjatycką chorobę, nie załatwił na czas... przelewu... ;-PP

Co prawda studiował w Polsce, zdaje się, ale... dziwniejsze rzeczy się zdarzają, czyż nie? :d

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128587