Ojciec Chrzestny w polskim wydaniu

Obrazek użytkownika Adr_Nitka
Kraj

Mało kto wierzy w samobójstwo Andrzeja Leppera spowodowane kłopotami finansowymi lub rodzinnymi. Nie ten typ osobowości, nie takie problemy w życiu miał, nie z takiego konia spadał. Poza tym osoba planująca samobójstwo nie planuje spotkań na następne dni i kampanii wyborczej.
Zdecydowanie za dużo w tej sprawie jest znaków zapytania, niejasnych powiązań, działań na styku biznesu, polityki i służb specjalnych, zwłaszcza w świetle wywiadu redaktora Sakiewicza w Polsacie news, w którym naczelny GP przyznał, że rozmawiał z Lepperem na jesieni ubiegłego roku. Były wicepremier posiadał ogromną wiedzę w sprawie afery gruntowej i chciał ujawnić źródło przecieku i potwierdzić wersję Kaczyńskiego. Jednym słowem układ budowany ogromnym trudem i kosztem zacząłby się sypać, a na to uczestnicy nie mogli pozwolić.
I tu dochodzimy do tytułowego Ojca Chrzestnego. Z pewnością wszyscy kojarzą ten film, klasyka światowego kina. Opowiada o rodzinie Corleone, włoskich imigrantach, którzy zbudowali potężną mafię. W drugiej części, gdy głową rodziny jest już Michael, rodzina ma problemy z Frankiem Pentangeli, który po wojnie o wpływy w nowojorskim światku przestępczym z braćmi Rosato zostaje przez nich nieomal zabity. Życie uratowało mu przybycie policji do lokalu, w którym spotykał się z braćmi.
Po aresztowaniu decyduje się na współpracę z FBI i ma zostać świadkiem koronnym w sprawie przeciwko rodzinie Corleone. Przesłuchanie, pełna sala, śledczy pewni swego, wiedzą, że po tych zeznaniach Corleone już się nie obroni. Siedzi on na miejscu przeznaczonym dla widowni, obok niego jest niepokazywany wcześniej staruszek. Do sali wchodzi Frank. Widok staruszka obok mafiosa jest dla niego porażający, natychmiast odwołuje swoje wszystkie zeznania. Jak się okazuje, jest to jego brat, przywieziony przez Familię z Sycylii. Nietrudno się domyśleć, jaka była motywacja niedoszłego świadka i co by się stało z bratem, gdyby nie odwołał zeznań.
Ale mafia nie wybacza. Do przebywającego w więzieniu Franka przychodzi Tom Hagen, bliski współpracownik Michaela. Wspominają stare, dobre czasy i potęgę organizacji, którą stworzyli, wzorowaną na rzymskich legionach. Tom przypomina dzieje cesarstwa i to, co działo się po odkryciu spisku na życie cesarza. Wpływowi spiskowcy mieli szansę uratować majątek dla rodziny, pod warunkiem gorącej kąpieli i podcięcia sobie żył. Nietrudno wyobrazić sobie, co następnie stało się z Frankiem…

Nie zawsze trzeba kogoś wieszać. Czasem wystarczy odpowiednio „zmotywować”. Jak? Na każdego coś się znajdzie, a najprostszym szantażem jest bezpieczeństwo bliskich. Bezpieczeństwo, o które tak bardzo mógł się obwiać prominentny polityk III RP…
Gdyby Andrzej Lepper z własnej, nieprzymuszonej woli postanowił się powiesić to myślę, że zostawił by taki list pożegnalny, po którym przez polityczny establishment przeszłoby trzęsienie ziemi. A co by mu szkodziło? Jego już nie będzie, a reszta niech gnije w więzieniu.
A tu nie ma żadnego listu, nic. Czyżby ktoś nakazał mu zabrać swoją wiedzę na tamten świat…?

Ocena wpisu: 
Brak głosów