Gdy czytam, lub słucham wszelkiej maści „bratnie dusze” z naszej tzw., „prawej strony”, które ubolewają jakoby prezydent zza Atlantyku złamał prawo, ale musiał biedak i takie tam skrupuły czyli farmazony, to dochodzę do wniosku, iż pierniczenie o wątpliwościach co do ruchu prezydenta USA, i to nie błąd, nie głupota, a nawet nie wyrzuty sumienia, to grzech śmiertelny.
Cała czerwona lewacka swołocz...