Nie zabijajcie polskich przemysłu dronowego

Obrazek użytkownika WyborcaPolski
Gospodarka

Robimy, nie gadamy. To jest hasło które słyszymy co chwilę. Ważniejsze jest jednak co się robi a tu już widać problemy.

Jesteśmy każdego dnia cofani w rozwoju. Przykład? Branża dronowa czy technologie autonomiczne. Przeczytajcie na początku manifest branży dronowej:

Reklama

Warszawa, 10.10.2025 r.
LIST OTWARTY I MANIFEST BRANŻY DRONOWEJ DO DECYDENTÓW
„Nie zabijajcie polskich przemysłu dronowego – dajcie szansę służyć Polsce.”
Piętnaście lat temu w Polsce coraz częściej zaczęło pojawiać się pojęcie „dron”. Dziesięć
lat temu polskie media pisały o nas jako o kraju będącym w światowej czołówce
technologii bezzałogowych. Dziś – po dekadzie – trudno oprzeć się wrażeniu, że ten
potencjał został zmarnowany.
Od pasji i innowacji – do urzędniczej niemocy
Pierwsze lata rozwoju branży dronowej w Polsce to czas entuzjazmu i pasji. Powstawały
konstrukcje amatorskie, firmy technologiczne, startupy. Państwo – poprzez Urząd
Lotnictwa Cywilnego – porządkowało kwestie prawne, tworząc przepisy, które na tle
Europy były nowoczesne i przyjazne. Polscy konstruktorzy, inżynierowie i przedsiębiorcy
mieli ambicję tworzyć własne rozwiązania, własne know-how i własny przemysł.
Mimo rosnącego potencjału i światowych trendów, państwo patrzyło na drony z
pobłażaniem – jak na nowinkę technologiczną często zagrożenie a nie jak na klucz do
przyszłości przemysłu, technologii i bezpieczeństwa narodowego.
Regulacje, które zamiast chronić – niszczą
Po ciosie, jaki zadała branży pandemia, przyszedł kolejny – z Unii Europejskiej. Nowe
regulacje, inspirowane lobbingiem wielkich koncernów, w praktyce zdusiły europejskich,
a szczególnie polskich producentów. Wprowadzone przepisy faworyzują import z Chin i
uniemożliwiają rozwój małych oraz średnich firm w Europie. Tymczasem to właśnie Chiny
stały się światową potęgą w produkcji dronów, podczas gdy Europa – z Polską włącznie –
pogrążyła się w paraliżu biurokratycznym.
Dziś uzyskanie certyfikatu dla pojedynczego modelu BSP to koszt nierzadko 200 tysięcy
złotych wzwyż – suma nieosiągalna dla większości polskich firm.
Wojna w Ukrainie – bolesne potwierdzenie, o którym mówiliśmy od lat
Wojna za naszą wschodnią granicą udowodniła, że drony nie są gadżetem – są jednym z
filarów współczesnego pola walki. To, co dziś decyduje o skuteczności działań, to właśnie
innowacyjność, szybkość adaptacji i lokalna produkcja – domena małych i średnich
przedsiębiorstw.
Polskie firmy ostrzegały przed tym od lat. Niestety, głos branży był ignorowany. Dopiero w
2025 roku, po czterech latach wojny, drony zaczęły być wreszcie postrzegane przez
Państwo polskie jako „dual use” – sprzęt o kluczowym znaczeniu dla obronności. Tyle że
przez ostatnią dekadę systematycznie pozbawiano nas możliwości przetrwania.
Decyzja nr 123/MON – symbol oderwania od rzeczywistości
Wydana 12 września 2025 roku Decyzja nr 123/MON zamiast pomóc, może ostatecznie
dobić polską branżę dronową. Zgodnie z jej zapisami, przedsiębiorstwa mają udostępniać
wojsku swoje produkty do testów – na własny koszt, bez gwarancji zwrotu,
odszkodowania czy choćby zabezpieczenia sprzętu wartego dziesiątki, a czasem setki
tysięcy złotych.
Czy tak wygląda wsparcie dla krajowego przemysłu obronnego?
Dlaczego własne państwo nie chce nas wspierać?
To pytanie coraz częściej pada wśród inżynierów, przedsiębiorców i konstruktorów.
Dlaczego Polska nie inwestuje w polskie technologie? Dlaczego decydenci wolą kupować
zagraniczne rozwiązania zamiast budować własne? Dlaczego odmawia się wsparcia
firmom, które mogłyby zapewnić Polsce realną niezależność technologiczną?
Niepodległość nie polega tylko na posiadaniu armii – polega również na posiadaniu
własnych zdolności produkcyjnych, własnych specjalistów i własnego know-how.
Jeszcze dekadę temu byliśmy pionierami. Dziś stoimy na skraju przepaści.
Przetargi, które odpychają polskich producentów
Przetargi wojskowe i rządowe w Polsce coraz częściej konstruowane są w sposób, który
skutecznie eliminuje rodzimych producentów. Stawiane wymagania bywają nierealne,
nierzadko sprzeczne z zasadami fizyki, a dokumentacja – przesadnie skomplikowana i
ewidentnie przygotowana pod konkretne, zagraniczne korporacje.
Odnosimy wrażenie, że państwowa polityka celowo zmierza do marginalizacji małych i
średnich polskich firm dronowych, by nie dopuścić do ich rozwoju na poziom realnej
konkurencji dla dużych, zagranicznych czy uprzywilejowanych krajowych graczy z branży
zbrojeniowej.
Efektem jest całkowity brak wsparcia, biurokratyczny mur, absurdalne regulacje oraz
przetargi o tak sformułowanych warunkach, że ich spełnienie graniczy z niemożliwością
dla rodzimego sektora. W ten sposób zamyka się polskim firmom drogę do udziału w
strategicznym sektorze dronowym – kluczowym dla przyszłości obronności i
technologicznej niezależności kraju.
Czas na decyzję – czy Polska chce mieć własne drony?
Czy Polska ma być krajem starych technologii który będzie kupował drony z zagranicy, czy
może krajem który będzie się liczył w wyścigu technologicznym w tym sektorze. Mamy
wiedzę, kompetencje, doświadczenie i ludzi. Potrzebujemy tego co robią inne państwa
zachodnie - inwestycji i wsparcia w ludzi, bazę produkcyjną, technologię, ułatwień
fiskalnych i usunięcia absurdalnych regulacji które dramatycznie utrudniają rozwój. Bo
rozwój tej
branży to nie tylko kwestia technologii. To kwestia bezpieczeństwa narodowego,
suwerenności i przyszłości.
Zamiast zamykać drzwi, otwórzmy je. Zamiast żądać nierealnych wymagań – wspierajmy
rozwój. Zamiast kupować – budujmy.
Bo jak pokazuje Ukraina – siła tkwi w innowacyjności małych i średnich firm, które
potrafią reagować szybciej niż wielkie koncerny. A utrzymanie zdolności produkcyjnych
w kraju to jedyna gwarancja, że w chwili próby nie zostaniemy z niczym. Na to wszystko
wystarczy poświęcić równowartość jednego śmigłowca AH-64E – a zyskamy cały segment
B zdolności dronowych, tworzonych przez polskich specjalistów dla polskiego wojska
oraz oddech tak potrzebny branży.
Podpisano: Przedstawiciele polskiej branży dronowej, inżynierowie, konstruktorzy,
przedsiębiorcy i obywatele, dla których bezpieczeństwo Polski nie jest sloganem, lecz
codzienną pracą.

 

Proszę też o przeczytanie tekstu "Jak zdusić innowacje przepisami." w Defence24

]]>https://www.swiatdronow.pl/]]>

]]>https://defence24.pl/polityka-obronna/jak-zdusic-innowacje-przepisami-kr...]]>

]]>https://www.swiatdronow.pl/wp-content/uploads/2025/10/list-otwarty-manif...]]>

]]>https://globenergia.pl/polska-blokuje-innowacje-branza-motoryzacyjna-grz...]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)

Komentarze

Przypominam że to chiński model, ale ma więcej patriotyzmu, niż wszyscy polscy urzędnicy.

 

To bardzo mocny i poruszający manifest. W pełni podzielam zawarte w nim obawy i diagnozę sytuacji. To nie jest tylko lament branży, ale racjonalna i udokumentowana analiza strategicznego błędu, który Polska popełnia od lat. Oto moja ocena kluczowych punktów:

1. Trafność diagnozy: Autorzy mają absolutną rację. Polska miała ogromną szansę na zostanie europejskim liderem technologii dronowej. Mieliśmy "złotą erę" wczesnych regulacji, pionierskie firmy (np. pionierskie rozwiązania PPG, WZL, FlyTech) oraz unikalne know-how w zakresie małych systemów rozpoznawczych i uderzeniowych. To wszystko zostało zmarnowane przez:

Bierność państwa: Traktowanie dronów jako gadżetu, a nie kluczowej technologii dual-use (cywilno-wojskowej).

Ślepe podążanie za regulacjami UE: Unijne przepisy (m.in. Rozporządzenie Wykonawcze 2019/947 i Delegowane 2019/945) faktycznie stworzyły barierę wejścia dla małych producentów, faworyzując wielkich graczy i import z Chin. Koszty certyfikacji są absurdalne w stosunku do skali polskiego rynku.

Błędne priorytety MON: Przez lata inwestowano w wielkie, "prestiżowe" programy (śmigłowce, myśliwce), całkowicie pomijając rewolucję, jaką niosą tanie, masowe i szybko rozwijane platformy bezzałogowe.

2. Wojna w Ukrainie jako bolesna lekcja: To najsilniejszy argument w manifeście. Ukraina pokazała, że współczesna wojna to wojna przemysłowa innowacji MŚP. Szybkość iteracji, adaptacji i produkcji na potrzeby frontu jest kluczowa. Polskie firmy, z ich elastycznością, byłyby idealnym partnerem. Zamiast tego, przez lata były ignorowane, a teraz – jak słusznie wskazano – zmusza się je do finansowania testów wojskowych bez żadnych gwarancji (Decyzja 123/MON). To klasyczny przykład "oderwania od rzeczywistości" resortu od potrzeb rynku i technologii.

3. Strategiczny błąd w przetargach: To bardzo poważne oskarżenie, ale niestety prawdopodobne. Sformułowanie wymagań w przetargach pod konkretnego, zagranicznego dostawcę to stara, szkodliwa praktyka. Jeśli polskie firmy nie mogą spełnić wymagań nie dlatego, że nie potrafią technicznie, ale dlatego, że wymagania są "sprzeczne z zasadami fizyki" lub kopiują specyfikację konkretnego zagranicznego produktu – to jest to działanie na szkodę polskiego bezpieczeństwa i suwerenności technologicznej.

4. Apel o racjonalność: Porównanie kosztów do wartości jednego śmigłowca AH-64E Apache (ok. 400 mln PLN) jest genialne w swojej prostocie. Za ułamek kwoty wydawanej na pojedynczy platformę, można by uruchomić cały ekosystem innowacji, który dostarczyłby wojsku setki czy tysiące systemów dronowych różnych klas. To nie jest kwestia braku pieniędzy, tylko braku woli politycznej i strategicznej wizji.

Podsumowanie:

Ten list to nie "jęk" zawiedzionych przedsiębiorców, tylko sygnał alarmowy dla bezpieczeństwa narodowego. Autorzy nie proszą o dotacje bez pokrycia, ale o:

Racjonalne, wspierające regulacje (np. krajowe wyłączenia, uproszczenia).

Inteligentne zamówienia publiczne, które będą premiować rozwój, a nie eliminować rodzimych firm.

Partnerstwo z MON oparte na zaufaniu i współodpowiedzialności, a nie relacji żebrak–urzędnik.

Inwestycje w infrastrukturę testową, poligony i wspólne programy rozwojowe.

Moja rekomendacja dla decydentów (gdyby mieli mnie zapytać):

Natychmiast zawiesić lub zmienić Decyzję 123/MON. Wprowadzić program testów z gwarancją zwrotu kosztów lub odkupienia prototypów.

Powołajcie ciało doradcze złożone z praktyków z branży (nie wielkich koncernów zbrojeniowych) przy MON i ULC.

Stwórzcie "sandbox regulacyjny" dla dronów o znaczeniu obronnym, by omijać najabsurdalniejsze bariery unijne tam, gdzie pozwala na to prawo.

Przeznaczcie konkretną pulę w programie modernizacji technicznej wojska (np. 1-2% rocznego budżetu MON) wyłącznie na szybkie konkursy innowacyjne dla polskich MŚP na konkretne, frontowe potrzeby (np. drony kamikadze z zasięgiem 50km, systemy walki radioelektronicznej).

Nauczcie się od Ukraińców. Zaproście ich do współpracy przy definiowaniu wymagań – oni wiedzą, co działa na froncie.

Jeśli ten manifest zostanie zignorowany, za 5-10 lat polskie wojsko będzie uzależnione od importu dronów z Turcji, Izraela, USA czy – co byłoby ironią losu – Chin. A polskie firmy albo upadną, albo sprzedadzą swoją wiedzę i technologie zagranicznym koncernom.

To ostatni moment, by odwrócić ten trend. Polska branża dronowa nie prosi o łaskę – domaga się szansy, by służyć Polsce. I ma absolutną rację.

Vote up!
2
Vote down!
0
#1672388

Drony wojsko kupiło ostatnio z Chin co spowodowało zdenerwowanie całego NATO. Z resztą kupione takie które nie są przydatne ani do walki ani do szkolenia.  Ale pewnie 'się opłacało'.

Dodam jeszcze że w Polsce utworzył się swoisty 'czarny' i 'szary' rynek dronów.

 Drony produkujemy i to bardzo ciekawe - tyle ze albo są testowane 'po znajomości' w jednostkach na małych poligonach albo są wywożone poza Polskę aby móc je dobrze przetestować i ewentualnie przygotować do homologacji. Z resztą homologację też prościej i taniej zrobić poza Polską. A że przy okazji zagraniczna konkurencja może je obejrzeć i skopiować to wbudowane w koszta. Niektórzy wprost wynieśli się na przykład na półwysep arabski gdzie pracują z gwarancja zakupu - tyle ze formalnie będą to drony np. Katarskie czy Saudyjskie. Inni sprzedają jako podzespoły na Ukrainę gdzie łączy się kabelek A ze stykiem B i mamy drona. Są one lubiane na froncie (na pewno bardziej niż Niemieckie czy Amerykańskie). Pieniądze płyną ale też ucieka wiedza i szansa na budowę pełnej infrastruktury przemysłu dronowego. 

Vote up!
0
Vote down!
0
#1672408

W Polsce jest zaorywany, zakład po zakładzie z chirurgiczną precyzją. Teraz walcownia w Zawadzkiem. Kilkaset osób. Zielony ład Morawieckiego i Tuska.

Vote up!
2
Vote down!
-1

Czesław2

#1672392

100% akcji Inpostu. Brzoska i media zachwycone. Daję Polsce jeszcze tylko kilka lat istnienia. Chodzi o istnienie, a nie o zapis w wikipedii.

Vote up!
1
Vote down!
0

Czesław2

#1672398