Faszyzm jako technologia uprzemysłowienia morderstwa

Obrazek użytkownika Godny Ojciec
Idee

Etiologia powstania XX wiecznych obozów koncentracyjnych to nieodrobiona jeszcze przez ludzkość lekcja. Publiczna refleksja nad tym wydarzeniem zatrzymała się na etapie zdumienia, odrazy i wyparcia. Wyparcie to najczęściej objawia się zamknięciem tematu z przekonaniem, że mamy to bolesne doświadczenie już za sobą, że to już historia która nigdy więcej się nie powtórzy. Czy ktokolwiek słysząc takie stwierdzenia zadał sobie pytanie: a niby dlaczego nie miałaby się powtórzyć? Jakie zabezpieczenia zbudowaliśmy, że mamy taką pewność? Bo zakazaliśmy publikowania i czytania „Mein Kampf”? Wolne żarty...

Czy ktokolwiek zauważył, że temat został zamknięty niczym szafa, przepełniona mnóstwem bezładnie pomieszanych ze sobą rzeczy?

Dzisiejsza dyskusja publiczna na temat faszyzmu nie ma charakteru poznawczego, lecz ceremonialny. Autorytetom uczestniczącym w tej celebrze wydaje się nie zależeć na dotarciu do istoty problemu. Przypomina ona raczej próbę zagłuszenia odgłosów dochodzących z wnętrza zagraconej szafy, jak gdyby jej uczestnicy mieli przed nami coś do ukrycia. Czy drzwi naszej przysłowiowej szafy kiedyś nie trzasną i czy nie wyleje się z jej środka coś strasznego?

Że nie ma już tylu Żydów? Że Żydzi to inteligentny naród i drugi raz nie dadzą się w taką matnię zapędzić? A czy do holokaustu niezbędni są Żydzi? Przepraszam za tak obcesowe pytanie, ale zastanówmy się skąd właściwie wziął się antysemityzm niemieckiego faszyzmu? Czy faszyzm zawsze musi być niemiecki, ewentualnie włoski? Czy holokaust zawsze musi wiązać się z Żydami? Żeby móc na te pytania udzielić wartościowej odpowiedzi, czyli takiej która poszerza nasze poznanie rzeczywistości, trzeba najpierw porządnie zdefiniować co to jest faszyzm. Ktoś powie nic prostszego wystarczy sięgnąć do pierwszej z brzegu encyklopedii, albo wikipedii. Po co wyważać otwarte drzwi? No to mamy:

doktryna polityczna powstała w okresie międzywojennym we Włoszech, sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa (statolatrię, totalitarne silne przywództwo, terror państwowy i solidaryzm społeczny)[potrzebne źródło]. Faszyzm podkreślał wrogość wobec zarówno liberalizmu, jak i komunizmu. Początkowo nazwa odnosiła się tylko do włoskiego pierwowzoru, później była stosowana wobec pokrewnych ruchów w latach 20. i 30. XX wieku, zwłaszcza narodowego socjalizmu w Niemczech, oraz współczesnych ruchów wywodzących się z partii faszystowskich (neofaszyzm i postfaszyzm). Faszyzm uważany jest na ogół za doktrynę skrajnie prawicową”

 

Czy ktokolwiek jest w stanie z tego bełkotu coś zrozumieć? Czy powyższy opis z wikipedii spełnia kryteria definicji? Owszem możemy z niego dowiedzieć się trochę o historii powstania tej choroby, i trochę o niektórych objawach. To za mało żeby zacząć ją leczyć. Skoro nie zostały do dnia dzisiejszego rozpracowane mechanizmy i cała fizjologia faszyzmu, skoro nie znamy jej etiologii, jak możemy twierdzić że choroba została wyleczona?!

 

Niedawno światowe media obiegła wiadomość, że japońskim biologom udało się w warunkach laboratoryjnych stworzyć sztuczną protokomórkę zdolną do rozrodu.

http://whatnext.pl/stworzono-protokomorki-zdolne-replikacji/

Przypomnę, że zadanie polega na tym by w warunkach tzw „pierwotnego rosołu”, jakim był ocean zanim pojawiło się życie, z zawartych w nim składników wytworzyć odrębny organizm zdolny do przetrwania i replikacji. Jedynym dopuszczalnym narzędziem jest symulowanie naturalnych procesów jakie zachodzą w przyrodzie (cykliczne zmiany ciśnienia, temperatury, ph, wilgotności itp.).

Prasa donosi, że to się właśnie udało. Uzyskano strukturę biologiczną, który obniża swoją wewnętrzną entropię samodzielnie dokonując wymiany materi i energii z otoczeniem. Protokomórka wyhodowana niedawno przez naukowców ma zdolność przekazywania swoich cech następnym pokoleniom za pośrednictwem replikacji DNA. Informacja przenoszona tą drogą cechuje się jednak odrębną semantyką od obowiązującej w ziemskiej biosferze.

 

Dlaczego o tym wspominam?

A no przyszło mi do głowy, że przez analogię dałoby się stworzyć laboratoryjny model faszyzmu. Taki eksperyment miałby kapitalne znaczenie dla poszerzenia naszego postrzegania rzeczywistości.

Wystarczyłoby tylko odrzucić całe mnóstwo składników, które już na pierwszy rzut oka nie mają większego znaczenia dla istoty zjawiska. Wywalić z eksperymentu Hitlera z jego „Mein Kampf”, usunąć Wermacht, SS i gestapo i w ogóle Niemców, Żydów, Polaków, Włochów, wyrzucić Musoliniego, Stalina, Lenina i im podobnych. Pozostałe składniki wystarczyłoby przetestować w najrozmaitszych wariacjach, aż do wyselekcjonowania zestawu gwarantującego powtarzalność eksperymentu.

Przeprowadziłem szereg takich eksperymentów myślowych i okazało się, że do stworzenia zdolnego do życia i samopowielania się faszyzmu wystarczy połączenie tylko dwóch składników.

Pierwszym z nich jest biurokracja, drugim ateizm. Biurokracja to hierarchiczna forma organizacji społecznej nierozerwalnie związana z władzą. Ateizm to rodzaj religii opartej na negacji Boga.

Oczywiście rolę pierwotnej zupy odgrywa w tym eksperymencie dowolnie wybrana cywilizacja.

W tak zadanych warunkach zawsze powstaje pasożytnicza organizacja społeczna, prędzej czy później wytwarzająca technologię uprzemysłowienia morderstwa.

Uprzemysłowienie morderstwa zdaje się być istotą faszyzmu, a nie wszystkie te demagogie powypisywane w Wikipedii.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:4)

Komentarze

ad. 11-y akapit powyższego felietonu 

W którymś z komentarzy zamieszczonych na tym portalu, zasugerowałam Szanownym czytelnikom, oddanie się lekturze dzieła F. Konecznego "Państwo i prawo w cywilizacji łacinskiej".  W tym wypadku poleciłabym wszystkim zainteresowanym rozdz. VII: Biurokracja - str. 82-95, gdzie Autor trafnie zdiagnozował zjawisko biurokracji, pisząc m. in., cytuję: biurokracja jest to system papierów kancelaryjnych, dla którego człowiek jest niczym,   "biurokracja pcha społeczeństwo do rewolucyjności,   biurokracja żadną a żadną miarą nie może być pożyteczną społeczeństwu, a zatem w cywilizacji łacińskiej szkodliwa jest tym samym dla państwa. To tylko kilka wyimków z tekstu rzeczonego dzieła. A tak na marginesie, to mądrej głowie dość dwie słowie, pod warunkiem, iż rzeczona głowa potrafi czytać ze zrozumieniem, nieprawdaż?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Janina otęska

#1509813

Biurokracja to jest zorganizowana grupa ludzi połączona wspólnym światopoglądem, etosem, religią rytuałem, dążąca do precyzyjnie określonego celu którym jest pasożytniczy sposób życia. Charakteryzuje się ona etyką sytuacyjna degenerującą się w kierunku akceptacji coraz większego wynaturzenia i zbrodni.

Papierki kancelaryjne to tylko papierki

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

LechG

#1509823

Lechu, zupełnie niepotrzebnie podważasz zdanie Feliksa Konecznego (1862-1949), które przytoczyła Janina. Napisane przez Ciebie słowa, cyt.: "myli się pani" utożsamiam z podważeniem definicji pojęcia "biurokracja", jaką podał F. Koneczny. A wydaje mi się, że sporo Ci brakuje, byś w taki sposób recenzował przywołanego przez Janinę autora. On to bowiem w swej pracy zawodowej zajmował się charakterystyką różnych cywilizacji i był wybitnym historiozofem i autorem bardzo wielu dzieł przełozonych na kilkanaście języków.

Oczywiste jest, że definicji pojęcia "biurokracja" jest w literaturze przedmiotu bardzo wiele, które wzajemnie się uzupełniają, nie zaś... wykluczają, więc Janina cytując słowa F. Konecznego - nie mogła się mylić! Wystarczy chociażby zerknąć do encyklopedii PWN (na przykład tutaj: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/biurokracja;3878114.html), a porównując ową definicję z innymi możesz się przekonać, że to Ty się mylisz - zarzucając Janinie pomyłkę.

 

Pozdrawiam,

Satyr

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1509830

Pisząc do pani Janiny nie zwracałem się do F. Konecznego tylko do pani Janiny. Pani Janina w swoim komentarzu wsparła się na autorytecie twórcy Teorii Cywilizacji nie po to by wnieść coś merytorycznego do mojego felietonu, lecz by dać mi prztyczka w nos i dyskretnie pokazać gdzie moje miejsce. Posłużyła się wyrwanym z kontekstu cytatem i ustawiła mnie w opozycji do jego autora, sama chroniąc się w cieniu jego autorytetu. Nie wiem co chciała przez to uzyskać? Być może sprowokować innych użytkowników tego portalu do osobistej przeciwko mnie nagonki. Nie lubię takich prowokacji i talmudyzmu, który najczęściej jest ich sprężyną.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

LechG

#1509832

POdstępne oszuKiwanie - fałszowanie faktów,  w celu  ukrywania fałszywych przewrotnych  zamiarów – zaprojektowanych  przekrętów ,  fałszywego  kuszenia „zyskami”…  dla  zdobycia ofiar, od początku planu -  do metodycznego wykończenia , wycieńczenia i okradzenia - dla zysku faŁszystów …

Takie projekty realizują – biologiczne  narzędzia, fałszywi  POurzędnicy,   POdlizujący się światowym faszystom ‘faŁszyzmu’...  -  fałszującego  wszelkie teoretyczne  ideologie ustrojowe –> nie teorEtyczne…

W układach z praktycznie sfałszowanymi  prawami ( falsyfikatami  praw) - tak aby urzędnicy  układu ‘faŁszyzmu’  - byli nietykalni przez  prawa karne dla Tubylców …

Do stosowania tylko  wobec zwykłych Obywateli ( bez ruszania urzędników układu fałszyzmu) do rujnowania  jedynych rzeczywistych  Podatników - nieświadomych  Fundatorów - takich  fałszywych, nieludzkich  ustrojów - praktyk ‘faŁszyzmu’…

Pozdrawiam

J.K.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1509840