Socjalizm staroświecki i nowoczesny

Obrazek użytkownika Bacz
Idee

Wbrew powszechnemu stereotypowi liberalizm gospodarczy wcale nie polega na obniżaniu podatków tylko na obniżaniu wydatków. Jeśli ktoś obniża podatki ale jednocześnie zwiększa wydatki - np. ustanawia becikowe, podnosi pensje nauczycielom, urzędnikom, lekarzom, to jest to socjalista tylko że "nowoczesny". Socjalista "staroświecki" prostolinijnie gnębił podatkami ludzi mu współczesnych. Socjaliści "nowocześni" tacy jak Miller, J. Kaczyński czy Tusk zadłużając państwo perfidnie rozwijają socjalizm na koszt przyszłych pokoleń, które będą mocniej gnębione niż pokolenia za poczciwych socjalistów staroświeckich, bo oprócz tego, że zapłacą za socjalizm to zapłacą narosłe odsetki.
Bacz

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bacz tu to zadłużenie ma szersze konteksty. Wg mnie chodzi o "scenariusz Grecki", stosowany także do naszych stoczni:

Tak długo skłócać obsadzić wiernymi ludźmi, lub pożytecznymi idiotami zarząd/rządzące elity, osłabiać firmę/kraj, demoralizować pracowników/społeczeństwo, aż powstanie takie manko w kasie, że jedynym ratunkiem, jaki "na tej mądrości etapu" pozostanie skuteczny, będzie wspólna europejska polityka: najpierw finansowa, potem gospodarcza, socjalna ... albo w przeciwnym wypadku wszystko padnie/zostanie wykupione/kraj stanie się niewypłacalny lub zbankrutuje, tak jak nasze stocznie.

Podobieństwa do Grecji są fatalnie zaskakujące, szczególnie w szerokim geopolitycznym kontekście, ale tu musiałbym najpierw z faktami - a to obszerna lektura, którą sam chciałbym o wiele głębiej opanować i do której zresztą zachęcam, szczególnie np do odpowiedzi na pytania:

- dlaczego Europa, która doskonale wiedziała, czekała całe lata w bezczynności i jaki był, dalej jest np udział Deusche Bank w zakupie obligacji Greckich, tych współfinansujących grecki deficyt budżetowy sięgający poziomem 13,5% PKB, gdy tym czasem dozwolone jest w ramach kryterium stabilności tylko 3%?

- jak to jest, że np Anglia ma podbnie 12% PKB deficytu budżetowego i nie jest obiektem ataków światowego community spekulantów? Jakie są związki głównych aktorów tych społeczności - z elitami politycznymi i gospodarczymi europy?

- jakie mechanizmy rządzą społcznością spekulantów i w jaki sposób mając znajomość tych mechanizmów można by było wykorzystać je np do budowania kulis strachu ekonomicznego którego jedynym skutecznym rozwiązaniem, jakie by się "samo", "spontanicznie" wyłaniało, czy pozostawało ostatecznym był fakt, że już tylko i wyłącznie federacyjne państwo europejskie było by w stanie Grecję ratować i pokazało jak bardzo konieczna jest wspólna polityka, finansowa, gospodarcza, socjaln, rynku pracy a nwaet - jak ostatnio w swoim laudacjo do Donalda Tuska zahaczyła nasza kochana pani kanclerz A. Merkel w Akwizgranenie z okazji przyznania mu nagrody Karola Wielkiego - wspólna armia?

Dla mnie to było ukartowaną inżynierią społeczną która wykożystała naturalne procesy społeczne i gospodarcze i pod kerownictwem lub przyzwoleniem, ostatecznie: indolencją elity greckich zastosowana. Popatrz jak wiele jest równoległych do naszych stoczni. Tusk jedzie pod patronatem złotej Anieli tym samym torem. Możliwe że to taki wspólnie umówiony plan - teatr a la Okrągły stół, inscenizaja dla "demokratycznie siebie postrzegających" mas.

Przecież Bush aby ulegitymizować wojnę także nacisną na przyciask generowania kulis strachu i uczucia "permanentnego zagrożenia terroryzmem", a w "Doiczlandzie" się mówiło że "pokój w DE broniony jest na Hindukuszu"

U W.Busza chodziło o pieniądze, wpływy i destabilizację regionu, tu chodzi o pieniądze wpływy i stabilizację regionu w kerunku tworu państwowego ze wspólną armią, gospodarką ...

Popatrz jak głosowała Irlandia w drugim podejściu gdy z całą mocą padł jej system bankowy, z powodu załamania się światowych rynków finansowych.

Strach jest przekonywującym doradcą, i w demokracjach gdzie panuje iluzja wolnego wyboru jakoś trzeba zadziałać na wodę aby rybki płynęły wspólnym kursem gdzie trzeba.

.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#59484

Poruszyłeś dużo nowych wątków związanych z zadłużaniem, przykro mi ale nie mam czasu na takie wielowątkowe dyskusje. O niektórych poruszonych przez ciebie problemach już pisałem na swoim blogu, zapraszam do lektury.
Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#59494

Chyba pierwszy wpis p. Bacza, z którym się zgadzam.
Największe zagrozenie, to nie duże podatki, ale wydatki.
Nie chodzi nawet o kwestię długu.
Chociazby dlatego, że, przed podatkami da się uciec w szarą strefę, a wysokie wydatki, tworza duży sztuczny popyt, który skutkuje niewłaściwą alokacją kapitału, umiejętności, wiedzy i siły roboczej. Wpycha państwo, w zacofanie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64454

Zadłużanie się państwa, już samo z siebie zakłóca (podnosi) cenę kredytu na rynku, niezależnie od tego na co państwo te pożyczone pieniądze wydaje. Droższy kredyt to większe koszty dla producentów i konsumentów, gospodarka zwalnia.

Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#64469

Nie, raczej nie.
Po pierwsze - rząd trzyma pieniądze "na koncie" w NBP, który w oparciu o nie, może robic różne, straszne rzeczy, nawet jeśli te środki, które w NBP się znajdują, były tam niezbyt długo ze względu na deficyt. ( Przypuszczenie ;) )
Po drugie - co już pan wspomniał w innym komentarzu, dzisiejszym, większośc tych pieniedzy które rząd wyda i tak trafia do banków, co obniża cenę kredytu przez rezerwę frakcyjną ( no i - w ograniczonym stopniu - lokaty, konta oszczędnościowe i tak dalej)
Po trzecie - kredyt i tak jest już zbyt tani, bardzo tani, w stosunku do kosztów rynkowych m.in ze względu na rezerwę frakcyjną, którą jednak daje się utrzymac, tylko dzięki ingerencji państwa tj. BFG i NBP i innych sposobó realizacji marzeń Keynesa, Friedmana i innych etatystów.
Po czwarte - jeśli by dług rządowy, faktycznie, według założeń, zwiększał koszta kredytu - było by to pozytywne, gdyż choc trochę by ten koszt urealniało.
Oczywiscie, nie dotczy to systemu bez BFG, rezerwy frakcyjnej i in. gdzie - faktycznie - dług rządowy zwiększa koszta kredytu.
Tutaj jednak, jest - m.in - gwarantem banków, które w oparciu o obligacje, zaciągają kredyty, rozdają sobie nawzajem gwarancje kredytowe, zwiększają swoja wiarygodnośc kredytową itepe

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64479

Banki nie mogą zwiększać swoich kredytów w nieskończoność. Nadzór bankowy pilnuje aby były przestrzegane przepisy bankowe dotyczące rezerwy na długi niespłacone, aby bank nie zbankrutował od małych strat, np. gdy parę % kredytów okaże się nieściągalne. Ogólnie podaż kredytów banku jest jakąś tam wielokrotnością kapitału banku plus jakiś tam mały procent od depozytów i trochę większy od lokat. Czyli podaż kredytów na rynku jest określona, jeśli rząd zgłasza popyt na kredyty to ich cena rośnie.

Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#64488

A dla kogo, ta odpowiedź?
Bo nijak nie tyczy się mojego posta.
Mały procent? MAŁY PROCENT?
Rezerwa obowiązkowa, wynosi w Polsce 3%.
Czyli, że z każdego tysiąca złotych, 970 złotych, bank może pożyczyc [tzn. kredytowac nimi, bo pożyczki gotówkowe, sa gorsiejsze dla banków]... które to, 970 złotych, może byc ponownie w banku zdeponowane.
Kiedy pan kupuję pizze, za pomocą klarty, ze środków z swojego konta, te same pieniądz, mogą byc udzielone w formie kredytu komuś innemu, i ten ktoś, też może te pieniądze wydawac. Też na pizzę! Może nawet, stac obok pana. Ktoś, wydaje pana pieniądze.
Z każdego tysiąca, robi się co najmniej, drugi tysiąc. A, potencjalnie jest to nawet, do 27.cośtam tysięcy.
W strefie euro, rezerwa obowiązkowa, wynosi 2%., natomiast w Stanach Zjednocznych... 10%!
Tak, te zadłużone i "lichwiarskie" Stany, bardziej ograniczają finansjerę, niż Europa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64494

Ja to bym na depozyty bieżące ustanowił rezerwę nawet 30%. Politycy się nie znają na bankowości, a do RPP wybierają bankowców, którzy futrują kolegów ustalając takie niskie rezerwy.

Pozdrawiam. Bacz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam. Bacz

#64509